Czy można być dobrym katolikiem i zarazem dobrym Polakiem ?

Polska 6

Dwa teksty trzeźwych refleksji nad katolicyzmem i polskością Seweryna Goszczyńskiego z XIX wieku i Andrzeja Tokarskiego współcześnie. Polecamy zwłaszcza do przeczytania tym, co wyłączyli własny umysł i samodzielne myślenie oraz posługują się cudzym umysłem, oddając siebie właścicielom tego „umysłu” w posiadanie i wykorzystywanie !!!

Redakcja KIP

Czy można być dobrym katolikiem i zarazem dobrym Polakiem ?

Katolicyzm zapragnął zmienić Polskę w ślepe narzędzie swojego bezwarunkowego samowładztwa, ociemnił jezuityzmem, przywiódł nad przepaść zguby

 Katolicyzm, urządziwszy się raz w samowładztwo nad ludzkością, koniecznym następstwem tego czynu utworzył sobie interes oddzielny, interes Kościoła, tak różny od interesu ludzkości, jak wolność od niewoli, jak interes przywłaszczyciela od interesu uciemiężonych, położył go za cel swojego bytu, wszystkie swoje prace zwrócił ku jego urzeczywistnieniu, a za najgłówniejsze narzędzie użył samejże religii w najwznioślejszych jej pomysłach, w jej stronie najmoralniejszej, najpiękniejszej.

Gdzie mu nie wystarczały cnoty religijne, udawał się do zbrodni i zbrodnie do świętości podnosił — bo mu dano moc z nieba związywać i rozwiązywać według swej woli wszelkie rzeczy ziemskie.

Tym sposobem nie dosyć, że zużywał religijne żywioły niegodnym ich użyciem, ale je zaraził obcą mieszaniną, postawił obok nich pierwiastek złego, który się wzmagał w miarę tego, jak dobry zużywał się, aż w końcu przemógł i objawił katolicyzm taki, jakim go dzisiaj widzimy w całej nagości grzesznego jego życia.

Czym katolicyzm był w ogóle dziejów, tym samym być musiał w życiu Polski, tylko z zastosowaniem do mniejszej miary, do miary narodu.

Urządziwszy Polskę w swoim duchu, podniósłszy się nad nią władzą duchowną, pojrzał na nią jak na swoją własność, zapragnął zmienić ją w ślepe narzędzie swojego bezwarunkowego samowładztwa. Stąd wynikło, że ją ociemnił jezuityzmem, duchem cudzoziemszczyzny, sprowadził z drogi czysto narodowej, nietolerancją zakrwawił, zeszpecił, rozdzielił, osłabił, następnie upodlił, przywiódł nad przepaść zguby i w końcu przeklął.

Katolicyzm nie stworzył Polski; jest to przeciwne jego przyrodzie, która go wciąż popycha do utworzenia z całej ludzkości jednego tylko narodu, narodu katolickiego, to jest jednej owczarni papieskiej; jest także wbrew dziejom: znalazł on Polskę, już gotową, ze wszystkimi żywiołami narodowości, ze wszystkimi pierwiastkami życia, odzianą już nawet ciałem rozwiniętym, dobrze zbudowanym, silnym.

Przechrzcił ją tylko na katolicką, ale nie stworzył, równie jak nie tworzy człowieka, nie zamienia się w duszę człowieka, któremu chrztu udziela, jedynie robi z niego wyznawcę katolicyzmu, człowieka tej a nie innej religii, i nic więcej.

Możnaż powiedzieć o człowieku katoliku, który już przed ochrzczeniem istniał, że bez katolicyzmu nie byłby człowiekiem, nie żyłby, że wszystko to winien katolicyzmowi, że odstąpiwszy katolicyzmu utraci to wszystko, przestanie być człowiekiem?

Nam się zdaje, że nie można; a jeżeli nie można o człowieku, nie można i o narodzie, który, jak Polska, żył już przed poznaniem katolicyzmu. […]

Katolicyzm jest egoistą.

Stosownie do tego ma politykę właściwą sobie, swoim tylko dobrem kierowaną.

Każe on Sobieskiemu, odłożywszy na bok wzgląd o własną ojczyznę, wzmocnić groźniejszego niż Turek sąsiada dla interesu katolicyzmu, każe Warneńczykowi łamać przymierze dla tegoż interesu.

O to mniejsza — ale dla interesu katolicyzmu wyklnie tychże Polaków walczących o wszystkie swoje świętości domowe, zmieni księży w szpiegów austriackich, w narzędzia katów.

 Popędzi całą Europę do Azji dla rozszerzenia swojej potęgi, zniszczy Amerykę, poburzy nawet ludy przeciwko własnym ich panom, ażeby papież mógł im deptać po karkach, ale w potrzebie wsparcia od królów też same ludy na pastwę im odda.

Komu nie dość na tych przykładach, niech sobie rozwiąże następujące zadanie: Rzym, potępiając ostatnie powstanie [powstanie listopadowe 1830 r. – przyp @roux] uznał je tym samym za bezbożne, za niemoralne…

Katolicyzm przez nakaz ślepej wiary w swój kościół i poświęcenia się przede wszystkim sprawie kościoła stawiać siebie na pierwszym miejscu, naznacza podrzędną ważność interesowi narodowemu, stłumia patriotyzm, odrywa od działań publicznych.

„Pierwej zbawienie duszy, a potem Polska” — powtarzają nam prawowierni katolicy.

I nie bierzmy tego zdania za czcze brzmienie, za chwilowe obłąkanie kwietyzmu religijnego.

Nie widzieliśmyż w ostatnim naszym powstaniu ludzi, którzy je ściśle zastosowali?

Jest ono logicznie wyciągnione z ducha katolicyzmu; za takie musimy je przyjąć, a przyjąwszy, cóż mamy z niego wnosić?

Oto, że niepodobna być zarazem dobrym katolikiem i dobrym Polakiem, a przynajmniej że między dążeniami katolika i Polaka jest pewien rozbrat, który nadto interesowi pierwszego daje przewagę nad interesem drugiego; z takiej przyrody ich stosunków czy nie może czasem wyniknąć zupełna między nimi sprzeczność i potrzeba, żeby Polak ustąpił katolikowi, poświęcił swoje obowiązki obywatelskie obowiązkom religijnym?…

Naród polski, a w szczególności szlachta była niepospolicie katolicką; świadczą o tym dzieje, nie przeczą katolicy, owszem, opierają na tym, jak na twierdzeniu, obecnie swoje dążenia: jeden to z najmocniejszych argumentów, i słusznie, który ciągle rzucają w oczy swoim przeciwnikom.

„Wszak to wiara ojców waszych —- powiadają oni — ojcowie wasi byli pobożni, gorliwi, prawowierni katolicy” i tak dalej.

Jest to więc prawda, widoczna tak dla nich jak dla nas, że katolicyzm miał w swoich rękach cały naród polski — tak szlachtę jak pospólstwo.

Cóż się działo w tej Polsce katolickiej? Jaki był jej widok?

Oto z jednej strony tyrania, z drugiej niewola.

Jeżeli katolicyzm przyzna, że one były w jego duchu, naówczas wyzuwa się z wszelkiego prawa do rządzenia społeczeństwem polskim w obecnych okolicznościach; jeżeli nie były w jego duchu, dlaczegóż ich nie zniszczył.

Czy nie miał dosyć mocy? A któż może mieć więcej mocy, jak religia wobec prawowiernych swoich wyznawców? Czy nie miał dosyć czasu?

Przecież od ośmiu wieków istnieje w Polsce; osiem wieków panował nad umysłem polskim jako religia stanu i nie zamienił narodu w miłującą się rodzinę, nie utrzymał go choćby przy bycie niepodległym, w okolicznościach najprzychylniejszych sobie i narodowi, a dzisiaj, z wypłowiałym swojej świętości urokiem, przy stanie narodu na jego niekorzyść zmienionym, chce w nas wmówić, że ma dosyć potęgi do wskrzeszenia Polski, i to zapewne nie potrzebując na to wieków; nie zrobił, nie mogąc czy nie chcąc, rzeczy łatwiejszej, a na trudniejszą się zrywa.

Temu nigdy nie uwierzymy: a między innymi i dlatego, że już dzisiaj nie jest tym względem Polski, czym był dawniej.

Skażony w swoim kapłaństwie, oćmiony zabobonami z dobrej strony dla ócz ludu, obnażony we złej rozumem ukształceńszej części narodu, stracił on dzisiaj ten urok, który mu niegdyś bezwarunkowo poddawał wyobraźnie, serca, rozumy i dusze całych ludów.

Ażeby się dźwignął, potrzebuje naprzód wewnętrznej samego siebie naprawy.

Nade wszystko nie zapominajmy, że katolicyzm jest dziś w stanie upadku i chwyta się. wszelkich środków do wyjścia z niego. Tyran na szczycie potęgi, chytry w słabości — oto charakterystyczne piętno papizmu.

Oświadczyliśmy wyżej, że nie mamy żadnego nienawistnego uprzedzenia ku katolicyzmowi — to oświadczenie powtarzamy.

Katolicyzm jest religią, a dla nas nie ma religii, którą byśmy nienawidzili.

Szanujemy je nawet o tyle, o ile powinniśmy szanować w bliźnim najgłębsze jego przekonania, sprawę sumienia, skład wszystkiego, co jest najdroższe i najświętsze dla człowieka, stronę jego nadziemską; o tyle, o ile szanować pozwala wzgląd na dobro ogółu, szacowniejsze od dobra pojedynczych ludzi.

Szacunek ten nakazuje nam pojmowanie religii, a zarazem polityki narodowej.

Przez tolerancję i politykę rozciągając tę wyrozumiałość do wszelkich wyznań w Polsce, nie możemy odmówić jej katolicyzmowi, zwłaszcza że on niezaprzeczenie jest najwięcej narodowym i ma pod wielu ważnymi względami widoczną nad innymi wyznaniami wyższość. Tym mniej nastajemy na jego zniszczenie.

Gdyby nie inne względy, to sam wzgląd na czas wstrzymałby nas od podobnego zamiaru. Polska w tej chwili ważniejszą ma pracę jak spory religijne. Już i bez tego zanadto naśladujemy Carogród w chwilach jego upadku.

O cóż więc nam chodzi?

O to jedynie, ażeby katolicyzm rozważył, co jest w nim i obok niego, żeby nie nastawał na prawa innych religii, nie piął się do steru spraw narodowych, nie mieszał się do polityki ze szkodą i stłumieniem innych moralnych żywiołów ducha polskiego, zawiesił swoje zabiegi jezuickie, zamilkł z pretensjami do religii stanu przynajmniej na czas walki o niepodległość zewnętrzną, nie stał na drodze objawianiu się i rozprzestrzenianiu wyobrażeń zgodniejszych z duchem czasu, odpowiedniejszych dzisiejszym potrzebom Polski…,

jednym słowem chodzi nam o dowiedzenie, że on nie jest tą myślą, która nas zbawi.

Goszczyński Seweryn

„Moralna podstawa sprawy polskiej”. Towarzystwo demokratyczne polskie” Seweryn Goszczyński, (1801 – 1876)  poeta, publicysta, działacz polityczny;

WYBRANE KOMENTARZE

Mała uwaga; To frankijska ARYSTOKRACJA przywlekła tę babilońską zarazę na ziemie Słowian, tak jak wcześniej ŻYMska arystokracja

przywlekła tę babilońską zarazę na ziemie południowej i zachodniej Europy.

(obecna arystokracja wywodzi się od frankistów, którzy mają korzenie w arystokracji ŻYMskiej.)

Masz *5 ode mnie i *5 od zbanowanego kolegi.

Krystyna Trzcińska 07.08.2017 19:05:14

@Autor

Promujesz tu tekst obywatela uwikłanego w plan eliminacji samego papieża bo tak to sobie wymyślił Towiański , czyli chcesz by ktoś dał wiarę ludziom „nawiedzonym” , zupełnie oderwanym od realiów bo chyba nikt nie może potraktować wjazdu na kozie przed oblicze papieża za coś normalnego ? A taki numer Towiański wykonał, tzn , z samym papieżem się nie spotkał bo wariata wcześniej stosowne służby zatrzymały .Trochę dziwi ,że Mickiewicz czy Goszczyński ulegli „naukom” hochsztaplera ale może uwierzyli, że każda metoda sprzyjająca sprawie odrodzenia Polski warta jest „świeczki”. W każdym razie ta niechęć Goszczyńskiego do katolicyzmu musiała być pokłosiem kontaktów z Towiańskim

puuuq 07.08.2017 19:22:53

@Krystyna Trzcińska 19:05:14 witam

Dziękuję za komentarz i ocenę
Pozdrawiam
;-))

roux 07.08.2017 21:53:56

@puuuq 19:22:53 witam, lubię Twoje komentarze mimo, a może właśnie dlatego, iż

usiłujesz „odwracać kota ogonem”, lecz robisz to z klasą ;-))
Pozdrawiam

roux 07.08.2017 21:56:05

@Zorion 21:20:54 witaj, dwa razy byłem dzisiaj na Twoim terenie,

można mnie rozpoznać po stylu jazdy, na rondzie zawsze (zwłaszcza koło Persji) zwalniam, żeby inni mogli włączyć się do ruchu.

Dwa cytaty z Pisma:

„(4) Niech każdy bada własne postępowanie, a wtedy powód do chluby znajdzie tylko w sobie samym, a nie w zestawieniu siebie z drugim. (5) Każdy bowiem poniesie własny ciężar” (Gal 6:4-5 BT)

„(10) Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre” (2 Ko 5:10 BT)

Pozdrawiam

roux 07.08.2017 22:08:07

Czy można być dobrym katolikiem i zarazem dobrym Polakiem?

Można być dobrym Polakiem nawet nie będąc katolikiem.

Pytanie z tych:

Czy można być dobrym kosmonautom, nie będąc księgowym ?

Wśród katolików jest wielu patriotów, ale i wielu matołów, ale jeszcze więcej jest tych co niszczą Polskę. Tych co tworzą podziały i nakłaniają do nienawiści, np. do niewierzących POLAKÓW, artystów, a nawet feministek .

Jakby np. Ewangelik, czy ateista nie mógł być dobrym Polakiem.

Złodziejem, oszustem, bandytom może być ateista, żyd, katolik. O tym decyduje charakter człowieka, a nie jego przynależność do jakiejś organizacji, czy grupy wyznaniowej. Połowa z tych co chodzą do kościoła bije żony, oszukuje na wadze, kradnie, krzywdzi rodzinne. Zapewne są i tacy co zdradzają ojczyznę, ale nie znaczy, że robią to wszyscy katolicy.

To pytanie jest bez sensu.

Przykład chociażby Janda i jej teatr.

Fischer 07.08.2017 22:50:25

@Fischer 22:50:25

/Jakby np. Ewangelik lub ateista. .. . / generał Dąbrowski, ten z polskiego hymnu, nie był katolikiem, ale o tym się nie wspomina.
Tytuł notki jest pytaniem do odpowiedzi udzielonej przez Seweryna Goszczyńskiego
Pozdrawiam

roux 08.08.2017 01:18:35

Watykan (Arystokracja) wymyślił i stworzył ISLAM i masonerię! – Watykan wymyślił religię Świadkowie Jehowy i Mormonizm, a masoni

pod kierownictwem jezuitów, dominikanów i … plan gorliwie wprowadzili w życie.

Krystyna Trzcińska 08.08.2017 04:30:39

  Opublikowano za: http://roux.neon24.pl/post/139670,czy-mozna-byc-dobrym-katolikiem-i-zarazem-dobrym-polakiem

KK 6

Współczesne refleksje katolika i Polaka – ostre jak miecz !

Z podziękowaniem dla Administracji za opublikowanie kontrowersyjnego materiału – taki miał być i był – czego dowodem, że na Salonie 24 został zakryty. Więc Państwa, jak się domyślam, wątpliwości były uzasadnione. Zatem dzięki.

Jak mawia Henryk Pająk: jeżeli boisz się wyrazić prawdę – już jesteś niewolnikiem. Rzecz tylko w tym by mówiąc prawdę, nie dać się trafić – nie wchodzić w kolizję z kodeksem karnym. Tego starałem się uniknąć.

Niejako dla rozładowania atmosfery, a także dla „zaprowadzenia porządku w papierach” pozwolę sobie wkleić publikowany już materiał „Miecz przezwany krzyżem…” ale w wersji pełnej z dwoma ciekawymi odnośnikami. Ta wersja nie była tu, na Neonie, publikowana.

Nie chciałbym by ten tekst był traktowany jako napaść na chrześcijaństwo – jeżeli dziś obecność tej religii przynosi dla moich Rodaków jakieś korzyści, sprawia, że jest jakaś idea wokół której można się zjednoczyć – to bardzo dobrze. Jeżeli owoce są dobre, to nie ma znaczenia czy owa „ars boni et aequi” wywodzi się z chrześcijaństwa, czy prawa rzymskiego, lub buddyzmu Zen. Ważne jest owo zbudowane dobro.

 Jednakowóż warto – moim zdaniem – wiedzieć co skąd pochodzi i jaki z sobą niesie bagaż uczynków. Kto co komu jest winien i kto może chodzić z podniesionym czołem – a kto niekoniecznie.

Pamiętać, że to NIE wyprawy półksiężycowe pustoszyły jedna po drugiej Europę i cały świat grabiąc i niszcząc wszystko, co spotkały na swej drodze. Te wyprawy nazywały się, proszę Państwa, KRZYŻOWE – i jakkolwiek byśmy udawali, że nas to nie dotyczy, to nieprawda. A te wyprawy to przecież tylko niewielki wycinek „dorobku”. Dla innych ludów słusznie i sprawiedliwie jesteśmy potomkami najeźdźców i barbarzyńskich morderców. A rządy naszych państw dalej zachowują się w tej samej konwencji.

Z podziękowaniem

AT

Na początek cytat ze „Smoleńskiego Tryptyku”Smoleński Tryptyk – blog Andrzej Tokarski:

Niewykluczone, że ów szczególnie miłujący prawdę badacz dojdzie do wniosku, iż przypadająca w tym roku – a hucznie zapowiadana rocznica chrztu Polski – to w istocie 1050 rocznica zniewolenia i odarcia z własnej tożsamości na rzecz obcej, do tego bardzo wątpliwej wiarygodności. Zaś uroczyste świętowanie tej rocznicy, jedynie potwierdza stopień zaawansowania owego zniewolenia – czy ujmując rzecz bez ogródek – skutecznego wyprania mózgów. Ale to temat dla tych najdociekliwszych.

Nie wiem, co bym zrobił w roku 966, interesująco kontekst historyczny został zarysowany np. tutaj: http://historia.wp.pl/martykul.html?wid=16918973 ,

KK 17

 ale teraz, w 2016 roku po 2000lat z okładem zbierania doświadczeń – gdyby przyszedł do mnie nieznany mi i nieznanego pochodzenia człowiek o bladej, szczurzej gębie, która już na pierwszy rzut oka, by mi się nie podobała, człowiek kryjący się – wtedy – pod kapturem, lub – dziś – czapką i podniesionym kołnierzem, człowiek unikający patrzenia w oczy, lub – dziś – ukrywający oczy np. za ciemnymi szkłami – i powiedział mi:

  • że jest moim przyjacielem, ba, moim bratem – i że inny mój brat, którego nie znam i o którego istnieniu nigdy nie słyszałem, umarł hen daleko w krainie, której istnienia nawet nie przeczuwałem, za mnie i za moje grzechy na krzyżu – i za grzechy wszystkich innych członków mojego plemienia. I że z tego powodu ja – i wszyscy członkowie mojego plemienia – i innych plemion jesteśmy winni temu, który się nazwał moim bratem (choć go nie znam) i wszystkim jego braciom (choć też ich nie znam i nigdy o nich nie słyszałem) – i wszystkim ich potomkom, aż po kres czasów – winni jesteśmy posłuszeństwo. Mimo, że są – tak twierdzą – naszymi braćmi, powinniśmy ich traktować jak ojców, nauczycieli i przewodników.
  • I bici po pysku zawsze nadstawiać drugi policzek.
  • Powinniśmy ich po kres czasów utrzymywać, karmić, poić, zapewnić dach nad głową, opał, wygody.
  • Oddać im władzę.
  • ODDAĆ IM WŁADZĘ NAD NASZYMI DUSZAMI! Oddać im władzę nad naszymi umysłami. Oddać im władzę nad naszymi bogami. Oddać im władzę nad naszymi ziemiami. Oddać im władzę nad naszymi jeziorami, stawami, rzekami, lasami. I wszystkim, co się w nich znajduje. Pozwolić im budować okazałe świątynie w miejscach kultu naszych bogów. Płacić już zawsze za budowę owych świątyń i ich utrzymanie.
  • Wygnać naszych bogów precz – i zatrzeć pamięć o nich. Za jedynego boga przyjąć tego, który – jak mówił przybysz – umarł za nasze grzechy na owym krzyżu.
  • Zbrojnie wspierać przybysza i jego braci i ich następców, by nową wiarę ogniem, mieczem, gwałtem, przymusem ( na chwałę Pana) – lub przekupstwem – zaszczepiać tam gdzie ona jeszcze nie dotarła
  • Zabijać (na chwałę Pana, oczywiście) wszystkich którzy owej nowej wierze nie chcą się podporządkować.
  • Nieść na ostrzach mieczów nową wiarę na wszystkie kraje i kontynenty – a wszystkich napotkanych nawracać – lub zabijać ich dla ich wiecznego dobra, nie znając litości – na chwałę Pana.

To bym mu odpowiedział:  słuchaj no, łachudro – nie znam i nie chcę znać ciebie i twoich braci. Więc masz 10 sekund – i – tu użyłbym frazy, której użyłem jakiś czas temu pod adresem pewnego agresywnego i upierdliwego komentatora, który w końcu nie posłuchał, więc i tak dostał bana – frazy precyzującej wykonywaną alternatywną sekwencję ruchów jako horyzontalną, lub: horyzontalno-wertykalną.

Więc powiedziałbym: masz łachudro 10 sekund, WYPIERDALAJ STĄD W PODSKOKACH – a za pięć sekund mój brat, Saszko – którego nieruchome spojrzenie znają czytelnicy Neonu24 – brat Saszko uda się twoim śladem by sprawdzić czy opuściłeś moją ziemię.

Nie minęło 5 sekund, gdy mój brat Saszko spojrzałby na mnie z wyraźnym rozczarowaniem, ziewnął przeciągle i odwrócił głowę – widząc, że nie ma już czego sprawdzać…niestety…

Urodziłem się w katolickiej rodzinie, zanim się zorientowałem co i jak, ochrzczono mnie, chodziłem na religię, byłem u komunii i bierzmowania – i właśnie dlatego uważam, że mam prawo do mocno krytycznej oceny chrześcijaństwa.

Zaszczepione w dzieciństwie schematy możemy zweryfikować dopiero w wieku dojrzałym, gdy już jesteśmy w stanie poszukać niezbędnej do tego wiedzy.

A w świetle owej wiedzy to Boże Dzieło, Dobra Nowina jawi się jako mocno naciągana i skierowana chyba tylko do naiwnych, iście szatańsko podstępna opowiastka o tym, dlaczego powinniśmy oddać wszystko obcym i jeszcze z tego być dumni.

I rzeczywiście chyba musimy być bezgranicznie naiwni – by szczycić się tym.

Pokazywać ten szaleńczy akt autodestrukcji i w następstwie tego destrukcji całego otaczającego świata, jako powód do dumy, budujący naszą tożsamość narodową. Uroczyście świętować rocznicę upadku i zaprzaństwa.

Właściwie w tym kontekście, wypada przyznać rację wyznawcom Islamu, którzy o białych mówią „niewierni”.

Jak inaczej nazwać tych, którzy wyparli się wiary swoich przodków?

Czy w tym kontekście uprawniona jest teza, że cywilizacja, która zaparła się swoich wierzeń i swoich korzeni słusznie i sprawiedliwie niejako sama się unicestwi? – co właściwie już obserwujemy.

To biała rasa upostaciowiona nieprzeliczonymi hordami sfanatyzowanych, a jednocześnie bezgranicznie zachłannych prymitywów, tzw. „rycerzy” – z podjudzenia równie obłąkanych i równie pazernych władców kościelnych i świeckich – ze złowrogim dla milionów ofiar symbolem chrześcijaństwa na ustach, tarczach, płaszczach, chorągwiach – ale przede wszystkim krzyżem/mieczem w dłoniach – niosła na cały świat wojnę, zbrodnię, śmierć, grabieże, niewolę, zniszczenia całych cywilizacji w obłąkańczej misji niesienia postępu, którego nikt nie pragnął – wszyscy których ów „postęp” dotknął (a mieli szczęście przeżyć) – przeklinali go i jego nosicieli najcięższymi przekleństwami.
Odebrała wolnym ludziom niespieszne, szczęśliwe prowadzone w harmonii z naturą życie, obdarzając w zamian tych co przeżyli, niewolniczą pracą z piętnem grzechu pierworodnego, wymagającym dozgonnej pokuty dla jego odkupienia. I oczywiście pokornego nadstawiania drugiego policzka – swoim ciemiężycielom.

KK 7

Ludzie przez tysiące lat żyli w zgodzie z naturą, mieli swoje światy, swoich bogów mniejszych i większych, swoje wierzenia, swoje legendy – ale też mieli samochody (może samobiegi), które same się tankowały, same się garażowały, w końcu same się reprodukowały i utylizowały. Materiały budowlane i opałowe same rosły, ziemia rodziła i karmiła swoimi owocami. Starczało dla wszystkich.

Trzeba było dopiero białego człowieka, jego obłąkanej fałszywej religii i wywodzącej się z niego żarłocznej, prostackiej, niszczącej wszystko, czego się dotknęła cywilizacji, by to wszystko legło w gruzach, a świat stanął na krawędzi zagłady. 

Na koniec: jestem jak najdalszy od antyreligijnej postawy palikociarni i tym podobnego lewactwa. Uważam się za człowieka głęboko religijnego i – w odróżnieniu od katolików – starającego się żyć religijnie na co dzień – ale nie na pokaz. Więc nie chcę zastąpienia chrześcijaństwa ateizmem – nie tędy droga.

Życzyłbym sobie odrodzenia narodu, którego jestem częścią. Jednak moim zdaniem prawdziwe odrodzenie nie jest możliwe bez odrzucenia fałszywych dogmatów. Jednym z nich jest fałszywa obca wiara. Innym fałszywy sojusz z fałszywymi przyjaciółmi – w istocie bezwzględnymi okupantami. Jedno i drugie wywodzi się z tych samych zatrutych korzeni.

Pojawiają się nowe materiały historyczne: Słowianie byli (i nie siedzieli na drzewach) długo przed chrześcijaństwem, mam nadzieję że będą i równie długo po chrześcijaństwie. Ten tak uporczywie, a fałszywie hołubiony okres winien z czasem być traktowany tak, jak napisałem w komentarzu pod świetnym tekstem innego blogera : coś pośredniego między dżumą a gangreną.

Ci, którzy przeżyją, będą mocniejsi.

Kontekst wpływu zatrutej wiary i jej emisariuszy na losy Polski, można prześledzić i ocenić na podstawie faktów przytoczonych np. tu:

http://www.eioba.pl/a/4c4f/rozbiory-polski-w-obliczu-manipulacji-kosciola-katolickiego

Znacząca jest też historia życia i śmierci Władysława Warneńczyka, jego powołania na tron, zdrad w następstwie podjudzenia (świetne słowo, krótkie a tyle treści) swojego mentora i dobroczyńcy i wreszcie haniebnej śmierci – takiej jak słusznie należy się zdrajcy. Za tym zdarzeniem stoją te same ręce, te same knowania, te same łotrowskie motywacje.

Tekst zainspirowany medialną szopką pt ” rocznica chrztu Polski”, będącego w istocie afirmacją aktu zniewolenia. Po cyrku pt „Muzeum żydów polskich Polin”, potem kolejnym o dzielnych Polakach ratujących żydów – następna faza prania mózgów.

Z jednej strony myślę: niech sobie moi rodacy wierzą w co chcą – ale z drugiej strony może jednak warto postawić publicznie kilka pytań.

Czy, drodzy Wierni, skupiając się już tylko na dniu dzisiejszym, gdy patrzycie na tych upasionych tłustych lubieżnych odbytobieżnych katabasów, miłośników, ba – smakoszy dzieci i kleryków – obwieszonych złotem i wszelkim splendorem – z trudem oderwanych od sutych śniadanek, by z niechęcią „sprawować powinność” – to jak myślicie, czy Bóg, który ich sobie wybrał na przedstawicieli wygląda tak samo jak oni?

I gusta ma podobne?

Takiego Boga chcecie czcić?

Czy może Bóg nie wybrał, tylko oni sami, nie pytając Go o zdanie, się wybrali?

A was, drodzy Wierni, wybrali do dożywotniego dymania?

To gdzie ta Boża Wszechmoc? Stawiająca tego Boga nad innymi?

Może pora puknąć się w czółko, Wierni…? 

KK zestaw faktów

Chciałoby się zaapelować: drodzy Polacy, na początek poznajcie samych siebie, swoją prawdziwą historię – a gdy przyjdzie, co nie daj Boże, do ratowania, to ratujcie przede wszystkim siebie, swoich bliskich. Obcych na końcu. OKUPANTÓW nie ratujcie NIGDY! 

Spróbujcież choć raz być mądrzy PRZED szkodą, Rodacy!

Opublikowano za: http://att.neon24.pl/post/131199,podziekowanie-i-pelna-wersja-miecza

( wytłuszczenia, kursywa, powiększenia i ilustracje  z wyjątkiem 2 pierwszych zamieściła red.kip)

Comments

  1. nanna says:

    Przeczytałam, odczekałam. Przeczytałam i znowu odczekałam. Rozglądam się, gdzie jest ten ton, który czyni muzykę. Ja to niby wiem, ale co tam ja…
    Nic to. Muszę bezpośrednio.

    Wszystkie powyższe dywagacje to mniej lub bardziej sprawne manipulacje, przeciąganie szantażem albo podstępem „na swoją stronę” i tym podobne zabiegi.

    Tymczasem rzecz jest niesłychanie prosta! Nie można być nikim/niczym dobrym nie będąc DOBRYM CZŁOWIEKIEM !!!

    A więc nawet najbardziej patriotycznie nastawiony szalbierz to tylko szalbierz.
    Najbardziej sprytny złodziej to tylko złodziej.
    Rasista to rasista, morderca to morderca.

    A więc ważna jest tylko i wyłącznie jakość człowieka.

    A więc, uczciwy człowiek to dobry Polak, dobry patriota, dobry sąsiad, ojciec czy brat.
    Pracowity Polak to dobry patriota, dobry sąsiad, ojciec i brat.
    Uczynny Polak to dobry patriota, dobry sąsiad i dobry ojciec i brat.
    Współczujący Polak to dobry patriota, dobry sąsiad…
    Jak by tego nie odwracał, wszystko zależy od jakości każdego, pojedynczego człowieka.

    Po co więc dąć w potężne patriotyczne trąby, jeżeli ten dmący to słabeusz, konfident i zwykła, pospolita łajza? Jakiej jakości patriotyzm może reprezentować ówże słabeusz, łajza i konfident?

    Ludzkość ma do wykonania zadanie o wiele łatwiejsze niż to się wielu osobom wydaje.
    Nikt za ciebie nie będzie dobrym człowiekiem, jeżeli ty sam nim nie jesteś i nie chcesz nawet nim być. Nie pomoże tu przywdziewanie szat sędziego – jedynego sprawiedliwego, ponieważ to zwykłe oszustwo i manipulacja, to szantaż emocjonalny i groźba wykluczenia z przynależności do „polskiego stada”.

    To bardzo dobrze, że możemy choć wyobrazić sobie, iż nasza historia to coś wspaniałego, coś wielkiego, że nie wypadliśmy krowie spod ogona i że nie musimy się Niemcom kłaniać, choć oni namolnie się starają przez stulecia zrobić z siebie ibermenszów, a z nas untermenszów.

    Czytając o domniemanej – bo przecież nie innej! – historii Słowian, naszych domniemanych, wspaniałych władców i naszej wysokiej kulturze powinniśmy pamiętać, że to nie my ją tworzyliśmy. Nie mamy żadnych zasług w tym, czego dokonali nasi przodkowie.

    Wiedza o naszej niegdysiejszej wielkości powinna nam pomóc wrócić do pionu po wielowiekowych zabiegach zniewalających stosowanych wobec nas czy to przez Niemców czy kościół katolicki, ale nic ponad to. Wiedza o naszej szczytnej historii powinna dać nam siłę, ale nie powinna ona nas wpychać w megalomanię, rasizm; nie powinna ona być przyczyną, że staniemy się tacy butni i żądni panowania nad innymi, jak to właśnie robią Niemcy czy zachód, biorąc rzecz całościowo. Jeżeli staniemy się tacy jak oni, tam, na zachodzie, to za co ich właściwie krytykujemy, jeżeli robilibyśmy to samo co oni mając takie jak oni możliwości?

    Naszym orężem może być tylko i wyłącznie nasza ludzka świadomość, wyhamowująca tendencje jakim hołdują kreatury tak przez nas krytykowane.
    Jeżeli to Słowianie mieli by teraz zniewolić świat i podporządkować sobie „zachód” i ludzi tam żyjących, to nie byłaby to przecież żadna zmiana na lepsze, ponieważ znowu byliby ludzie dominujący i ludzie podporządkowani, zniewoleni.

    Czy nasza chlubna, domniemana historia miałaby z nas zrobić osobniki bezwzględne? Stosujące kryteria dotychczasowych okupantów?

    Zastosowanie naszej historii musi być inne. Ma ona nam dać siłę, byśmy – wchodząc na wyższy poziom Ewolucji zgodnie z naszym pochodzeniem – byli dla świata ratunkiem, a nie katem i nie sędzią.

    Mamy teraz przełom czasu i powinniśmy zająć właściwą dla nas pozycję, nie wpychając się tam, gdzie nie nasze miejsce. Cała sztuka polega na tym, by to właściwe miejsce rozpoznać.

    W tym celu musimy być dobrymi ludźmi. Wskazówką jest tu Dekalog. Jeżeli uda nam się odnaleźć prawdy uniwersalne, wyznawane przez nas – rzekomo? – gdy byliśmy słowiańską potęgą, nie będziemy mieć problemu z ukształtowaniem świadomości narodowej i to takiej, która będzie mogła się wpasować w świadomość Matki Ziemi.

    Internet jest pełen NIESPRAWDZALNYCH !!! informacji. I choć wielu sądzi, że gdy przeczyta kilka razy to samo to już musi być to prawda, to wcale tak nie jest. Podpieranie się linkiem czy jakimś cytatem może co prawda nieco urozmaicić własny wątek, ale nic ponad to. Każdy musi używać własnego rozumu i kierować się normami uniwersalnymi, obowiązującymi wszystkich i wszystko.

    Każde odejście od tych uniwersalnych norm to nowe wojny i nowe zagrożenia wojnami, to kreowanie nowych form rasizmu, mającego sankcjonować wywyższanie się człowieka nad człowiekiem czy to z powodu koloru skóry, czy zajmowanej pozycji społecznej czy też co tam komu do głowy przyjdzie i zechce to zastosować dla jakichś korzyści własnych.

    Obecna chwila wymaga, by człowiek zrozumiał konieczność wprowadzenia zmian, ale zmiany te powinien zacząć każdy sam od siebie. W przeciwnym razie będzie to samo, co było i jest, acz w nowej odsłonie. Czyli duży wysiłek tylko po to, żeby wszystko zostało tak, jak jest. Toż to bez sensu!

    Więc każdy sam musi sprawdzić, czy jest dobrym człowiekiem, a więc i dobrym Polakiem, dobrym sąsiadem, ojcem czy synem, ponieważ zły człowiek jest złym synem, złym ojcem, złym sąsiadem i nadętym bezpodstawnie pseudopatriotą. Ojczyzna ze złych ludzi nie może mieć żadnych korzyści. Bo i jakie? – jeżeli konieczne jest trzymanie wszystkich za twarz, żeby się wzajemnie nie okradali, czy wręcz nie pozabijali?

    Prawda jest taka, że nasz kraj wygląda tak, bo my tacy jesteśmy. Gdy będziemy inni to i nasz kraj będzie inaczej zorganizowany, a więc będzie wyglądał inaczej. Na ile jesteśmy świadomi, czego chcemy? I na ile jesteśmy skłonni myśleć w kategoriach dobra wspólnego? Bo jakąż możemy mieć wspólną ojczyznę, jeżeli każdy ciągnie w swoją stronę? – a wygrywa ten bardziej bezwzględny? – ten bardziej okrutny? – ten silniejszy, idący do celu po trupach?

    Jeżeli zmiana ma wyglądać tak, że nam samym musi się tylko polepszyć, a inni nas nie interesują, to do czego dojdzie, jeżeli każdy tak myśli? Będzie walka coraz bardziej zajadła, każdy będzie chciał mieć największy scyzoryk, by nim zagrozić konkurentom w wyścigu do koryta. To wszystko mamy dziś i przecież to się nam nie podoba. Czy może nam się podoba, ale chcielibyśmy z naszych Braci zrobić dla nas samych jakichś służących? Podległych nam pracowników, których będziemy wynagradzać według własnego widzi mi się, bo mamy nad nimi przewagę?

    Łódź jest jedna, wszyscy się tam zmieszczą pod warunkiem, że ludzie będą ze sobą współpracować, a nie konkurować bezpardonowo o wszystko.

    Przyjmując, że Polacy, czy konkretnie: Słowianie, to Dzieci Boga, to jaka jest w tym zasługa samych Polaków? samych Słowian? Czy nie powinniśmy tylko się cieszyć, że Bóg nas wyżej ustawił bez tego, że jednocześnie uważamy za konieczne poniżyć przy tym innych?

    My Przodkom zawdzięczamy wszystko. Przodkowie nam nie zawdzięczają nic, a więc powinniśmy być raczej pokorni konsumując – domniemaną – historię naszych Praszczurów.

    Pogodzenie tych, którzy wierzą w Boga z tymi, którzy w Niego nie wierzą to już wyczyn nie lada! A tu jeszcze dochodzą różnice w wyglądzie, kolorze skóry, talentach i możliwościach…
    Na miarę człowieka jest tylko i wyłącznie jego własne życie. Wszystko inne należy zostawić Bogu. Więc wychodzi na to, że tak zwani niewierzący to zarzewie walk i wszelakich nieporozumień.

    Tu można dla przypomnienia wspomnieć, że raj istniał jak najbardziej. Była to forma statyczna Stworzenia, a zasiedlały raj Anioły, istoty zupełnie podległe Bogu Wszechmogącemu. Przydatny kawałek z tego wykroiła dla potrzeb własnych każda religia, czyż nie?

    Gra Kosmiczna była przewidywalna, ponieważ działo się tylko to, o czym Bóg „pomyślał”.
    By to zmienić, Adi Shakti, czyli aktywna strona Boga Pasywnego, Boga Obserwatora, przyjęła postać węża i namówiła Anioły, by spróbowały Owocu z Drzewa Poznania.

    W tym celu Bóg dał ludziom wolną wolę i mogli oni samodzielnie podejmować decyzje, by Gra Kosmiczna była w stanie dynamicznym, stanie nieustannych zmian we wszystkich możliwych kombinacjach i permutacjach.

    A więc ów rajski wąż nie był niczym złym, jak to się w niektórych religiach ludzi straszy. Chodziło o to, że usunięcie tego elementu (węża) pozbawiało by taką religię jej siły sprawczej, ale za to można było „element kuszenia” zaadoptować tak, by ludzie nic z tym nie potrafili skojarzyć. Czyli ludziom odebrano przy pomocy religii połączenie ze świadomością kolektywną, ponieważ ludzie co prawda o Wężu wiedzieli, ale nie tak, by móc to właściwie dekodować.

    Innym szatańskim trikiem było wszczepić w ludzi „grzech pierworodny” jednocześnie nauczając ich z ambon, by się „rozmnażali”. I ludzie w swojej świadomości nie znają innego sposobu „rozmnażania się” niż ten skalany „grzechem pierworodnym”! – mistrzowska sztuczka, co? I ludzie mają o to pretensje do Boga, a nie do macherów religijnych, którzy zrobili z ludźmi takie sztuki.

    Jak możesz mieć poczucie wartości własnej, jeżeli twoje przyjście na świat to „grzech”?!? w jaki sposób mógłbyś w ogóle zacząć żyć? Dlaczego ludzie ten nonsens tak łatwo – a może i nie łatwo? – zaakceptowali, to już tajemnica macherów. A więc by zapobiec dążeniu do zrozumienia tego, ludzi pchnięto w drugą stronę – w perwersje. Wszystko po to, żeby nic nie było normalne, czyli zgodne z Prawami Boga.
    Więc do wyboru jest „żyć z grzechem pierworodnym” albo się od niego „uwolnić” popadając w ekstremum na biegunie przeciwnym, powodującym nieodwracalne szkody w psychice człowieka znacznie większe niż ten „grzech”.

    Ludzie zaczynają widzieć, „co oni z nami robią”, ale nie mają ludzie w czymś jakiegoś oparcia, a więc istnieje realne zagrożenie, że ludzie z braku rozpoznania narobią sobie wiele szkód. Ja myślę, że dlatego Prezydent Putin umacnia cerkiew prawosławną, by była ona dla ludzi w tych trudnych czasach jakimś – przynajmniej chwilowym- drogowskazem. Cerkiew do tego się nadaje, ale nie nadaje się do tego kościół katolicki, który jest główną przyczyną wszelkiego zła dziejącego się na świecie. Ten kościół katolicki to demon o nazwie Shumba-Nishumba , i ten demon został już zabity. To, co my widzimy, to coś w rodzaju nagranego wcześniej filmu, którego projekcja jeszcze się odbywa.

    W Polsce Ludowej władza socjalistyczna była świadoma wagi aspektu duchowego człowieka i dlatego zgadzała się na utrzymanie, a nawet wspieranie kościoła katolickiego w naszym kraju. Choć była to zafałszowana podpora duchowa dla ludzi dotkniętych wojną, to jednak w tamtym czasie nie było możliwe zorganizowanie na szybko jakiejkolwiek przeciwwagi dla kościoła katolickiego. Władza ludowa była lojalna wobec katolickiej administracji, ale kościół katolicki nie był lojalny wobec ludowej władzy i stało się to, co się stało przy udziale nieświadomych niczego Polaków.

    Ludzie zostali katolicko zaprogramowani tak, że nie są w stanie odczuwać kontaktu z Bogiem, uważając się za grzeszne kreatury nie warte nawet tego, by żyć, jako że z „grzechu pierworodnego” powstali.
    Praktycznym sposobem na zmycie tego grzechu jest katolicki „chrzest”, czyli przy pomocy pewnych rytuałów – których znaczenia ludzie nie wiedzą – przywiązanie człowieka do katolickiego kościoła tak, że nawet wówczas, gdy człowiek z takiej katolickiej wiary rezygnuje, to jednak w dalszym ciągu potrafi on myśleć wyłącznie w kategoriach wszczepionych mu przez wprawnych w czarnej magii katolickich księży.

    W tej sytuacji nie pozostaje Polakom – i ludziom w ogóle – nic innego, niż oprzeć się na uniwersalnych zasadach, według których zorganizowane jest całe życie na Ziemi Matce i starać się być dobrym człowiekiem.
    DOBRYM CZŁOWIEKIEM zgodnie w sumieniem. I pewnie dużo więcej nikt i tak nie jest w stanie osiągnąć.

  2. nanna says:

    szokujące!
    https://www.rt.com/usa/399379-rainbow-camp-transgender-four/
    Transgender kids’ summer camp hosts children as young as 4yo
    The owner of a summer camp in California that caters to transgender and “gender fluid” children, ages 4 to 12, says she wants to help children feel comfortable with who they are. Critics argue that the camp will only confuse young children.
    The Bay Area Rainbow Day Camp in El Cerrito, California, focuses on providing kids with “a safe space for the exploration of gender identity and expression.”

    “Our mission is to support gender diverse youth, their families and communities by strengthening self-determination through direct services and programming,” the website says.
    Each morning at check-in, campers make their own name tags with the gender pronoun of their choice. Campers are free to change their gender orientation on a daily basis.

    Camp founder Sandra Collins said she was inspired to start the camp by her transgender daughter.

    “A decade ago, this camp wouldn’t have existed. Eventually, I do believe, it won’t be so innovative,” Collins told the Associated Press. “I didn’t know you could be transgender at a very young age. But my daughter knew for sure at 2.”
    Many of the parents of campers say that their child has identified with another gender since they were a very young age.

    Molly Maxwell, a mother of one of the campers, said that ever since her child was able to talk, “I don’t remember a time when she didn’t say, ‘I’m a girl.’”

    “Then it grew in intensity: ‘I’m a sister. I’m a daughter. I’m a princess,’” Maxwell told the Associated Press. “We would argue with her. She was confused. We were confused.”

    Maxwell has allowed her child to grow her hair long, dress as a girl and even change her name.

    Collins said the camp offers children a safe space to become comfortable with their gender identity at an early age.

    „A lot of these kids have been bullied and had trauma at school. This is a world where none of that exists, and they’re in the majority,” Collins told the AP. „That’s a new experience for kids who are used to hiding and feeling small.”

    She also told the Daily Mail that the camp only features gender-neutral restrooms, “in order to teach about gender inclusion and equity.”
    Collins’ daughter, Scarlett Reinhold, 9, who was born a male, said that the camp allows her to be herself.

    “I feel comfortable for being who I am and who I want to be,” Reinhold told AP.

    Enrollment in the camp, which reportedly costs $400 a week, has tripled since it opened in 2014. There were 60 children at the camp this year, AP reported. Next summer, the camp plans to expand to another facility in Colorado.

    The increased enrollment at the Rainbow Day Camp reflects an increasing number of children who come out as transgender at young ages in gender clinics across the nation.
    The Center for Transyouth Health and Development at Children’s Hospital in Los Angeles has grown from around 40 patients a decade ago to over 900 patients under the age of 25 enrolled in its program, according to Johanna Olson-Kennedy, the center’s medical director.

    “I just think there’s a lot more openness to the understanding that trans adults start as trans kids,” Olson-Kennedy told AP. “When people say, ‘Isn’t this too young?’ my question back to them is, ‘Too young for what? How young do people know their gender?’ The answer to that is some people know it at 3, and some people know it at 30.”

    However, critics say the camp pushes young children into making decisions about their gender identity too early.

    In June, three medical experts published an article in the New Atlantis, arguing that transgender-affirming treatments “may drive some children to persist in identifying as transgender when they might otherwise have, as they grow older, found their gender to be aligned with their sex.”

    Quentin Van Meter, the vice president of the American College of Pediatricians, told RT America that the Rainbow Day Camp is “supporting a delusional state.”

    “If a person thinks he or she is a dog and you walk them around on a leash, they will feel ‚happy,’ but that action is supporting a delusional state,” Van Meter told RT America. “A truly loving and compassionate response is to get the persons the help and treatment they require to unearth the painful reality that drove them to live in a delusion in the first place. Once the real issue is brought to the surface, the delusional state can resolve. The goal is for the patient to live successfully and identify fully with their natal sex.”

    RT America reached out to Collins by email for a comment. She has not yet responded.

  3. fiesta says:

    Cytat:

    „Czy można być dobrym katolikiem i zarazem dobrym Polakiem ?”

    Komentarz „fiesta”

    „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga” – Mat 22:21

    W tych slowach widac wyraznie rozdzial spraw ziemskich od spraw boskich, a mimo tego nie zachodzi sprzecznosc interesow, czyli mozna byc dobrym Polakiem i dobrym chrzescijaninem – KK to jeden z odlamow chrzescijanstwa.

    Z kolei autor artykulu juz na samym poczatku napisal – cytat:

    „Katolicyzm zapragnął zmienić Polskę w ślepe narzędzie swojego bezwarunkowego samowładztwa, ociemnił jezuityzmem, przywiódł nad przepaść zguby”.

    Otoz to nie katolicyzm zapragnal zmienic Polske, ale tych zmian chciala dokonac HIERARCHIA KK na swoj sposob.
    Z kolei hierarchia KK to osobniki czlekoksztaltne, takie same jak autor artykulu, ktory tez manipuluje pojeciami i zaklamuje historie, czyli „przyganial kociol garnkowi, ze smoli”.
    Tak oto wyglada pierwsze klamstwo autora artykulu, ktory z uporem maniaka powtarza to samo klamstwo po raz drugi – kolejny cytat:

    „Katolicyzm, urządziwszy się raz w samowładztwo nad ludzkością…”

    Z tego cytatu wynika, ze autor artykulu albo jest debilem, albo celowo falszuje historie i pojecia.

    Faktem z kolei jest, ze chrzescijanstwo jest czescia polskiej kultury i obyczajow tak jak i dawne wierzenia Slowian i plucie na polska kulture i obyczaje to oznaka albo debilizmu, albo sqrwysynstwa.

    Ostatnimi czasy namnozylo sie ateistow i wszelkiej masci obsrywaczy chrzescijanstwa na grupach dyskusyjnych, ktorzy utozsamiaja chrzescijanstwo jak nie z KK to z papiezem i biskupami i tworza swoje wersje opowiadan, ktorymi probuja oglupic glupszych od siebie.
    A przy tym ci obsrywacze chrzescijanstwa sa tak bezczelni, ze obwiniaja wylacznie chrzescijanstwo za wszystkie nieszczescia jakie spadly na Polske w ciagu ostatnich 1000 lat w czym nie roznia sie od atakow lewactwa, libertynow, pedalow, lesbijek, ateistow, zydostwa etc na chrzescijanstwo, ktoremu poczatek dal Jezus Chrystus i Jego nauka, przy czym nalezy zaznaczyc, ze Jezus nikogo nie zmusza do przyjecia chrzescijanstwa i kazdy ma wolny wybor.
    Jedyny warunek na zycie wieczne polega na wierze w Jezusa Chrystusa – cytat:

    „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie” – Jan 11:25

    W zwiazku z tym, jakie to szkody wyrzadzaja Polsce i Polakom powyzsze slowa Jezusa Chrystusa ?

    W/g mojej opinii, autor powyzszego artykulu to przyglup i oszolom, ktory obnazyl swoje nieuctwo i bardzo dobrze sie stalo, ze sam siebie zdemaskowal.

    fiesta

  4. fiesta says:

    Autor A.Tokarski napisal – cytat:
    „Z jednej strony myślę: niech sobie moi rodacy wierzą w co chcą – ale z drugiej strony może jednak warto postawić publicznie kilka pytań.
    Czy, drodzy Wierni, skupiając się już tylko na dniu dzisiejszym, gdy patrzycie na tych upasionych tłustych lubieżnych odbytobieżnych katabasów, miłośników, ba – smakoszy dzieci i kleryków – obwieszonych złotem i wszelkim splendorem – z trudem oderwanych od sutych śniadanek, by z niechęcią „sprawować powinność” – to jak myślicie, czy Bóg, który ich sobie wybrał na przedstawicieli wygląda tak samo jak oni?
    I gusta ma podobne?
    Takiego Boga chcecie czcić?
    Czy może Bóg nie wybrał, tylko oni sami, nie pytając Go o zdanie, się wybrali?
    A was, drodzy Wierni, wybrali do dożywotniego dymania?
    To gdzie ta Boża Wszechmoc? Stawiająca tego Boga nad innymi?
    Może pora puknąć się w czółko, Wierni…? ”

    KOMENTARZ „fiesta”.

    Autor A.Tokarski jeszcze nie pojal, ze Jezus Chrystus nie byl z tego swiata i ze jego nauka dotyczyla swiata i zycia duchowego, a nie materialnego i na potwierdzenie swoich slow powiedzial:

    „Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem” – Jan 6:63

    Kto chce moze przyjac lub odrzucic slowa Jezusa , ale ze slow Jezusa wynika, ze zycie duchowe jest wazniejsze niz zycie materialne, poniewaz zapewnia czlowiekowi wiecznosc, podczas gdy cialo czlowieka ulega starosci i rozkladowi o czym kazdy moze sie przekonac osobiscie.
    Poza tym Jezus pozostawil czlowiekowi wolny wybor i kazdy zrobi jak bedzie chcial i nie musi sie komukolwiek tlumaczyc.
    Ale z kolei zyjac w danej spolecznosci lub panstwie, czlowiek ma rowniez obowiazek dzialac dla dobra tej spolecznosci oraz wlasnej rodziny, w ktorej przebywa, ale z tym niestety roznie bywa, podobnie jak w organizacjach na szczeblu lokalnym i miedzynarodowym, stworzonych przez czlowieka.
    W zwiazku z tym oskarzanie Boga, ze nie przeciwstawia sie zlu na ziemi i zezwala na panowanie zla na ziemi jak to czyni autor A.Tokarski odbywa sie pod zlym adresem, poniewaz to zlo wyrzadza czlowiek, niezaleznie od przynaleznosci panstwowej i organizacyjnej, a to oznacza, ze jedna grupa ludzi probuje wziac przewage nad wieloma innymi grupami ludzi, ktorzy sa traktowani jak niewolnicy i zerowisko, na ktorym zeruja tzw. „wybrancy”.
    A poniewaz zycie na ziemi to rowniez walka dobra ze zlem, wiec kazdy prawy czlowiek ma obowiazek walczyc ze zlem, zeby go zlo nie opanowalo oraz zeby zlo nie opanowalo jego rodziny, srodowiska i panstwa.
    Ta walka ze zlem i zagrozeniem jest obrona konieczna bez wzgledu na to przeciwko komu bedzie prowadzona , w przeciwnym wypadku narazamy siebie, wlasne rodziny i wlasne panstwo na unicestwienie, czyli niebyt.

    Biorac pod uwage sytuacje polityczna, ekonomiczna, materialna etc w Polsce i na swiecie jaka istnieje od kilkudziesieciu lat i biorac pod uwage dzialania wrogich Polsce i Polakom organizacji lokalnych i globalnych (miedzynarodowych) nalezy miec na uwadze interes wlasny, rodziny i panstwa i odpowiednio przeciwstawiac sie zlu.

    Nie nalezy utozsamiac zadnej organizacji stworzonej przez czlowieka, jak np. poruszany przez autora A.Tokarskiego „kosciol katolicki” i wiele innych organizacji swieckich i koscielnych za rzekome „autorytety” w sprawach wiary chrzescijanskiej, poniewaz autorytetem sa slowa Jezusa, a nie propaganda plynaca z organizacji swieckich i koscielnych stworzonych przez czlowieka dla wlasnych potrzeb.

    Zaden Janek, Benek i Franek z Watykanu nie zmieni swiata, poniewaz swiat jest zepsuty, skorumpowany i kontrolowany przez sily zla.
    Ale to moze ulec zmianie, jesli kazdy prawy czlowiek podejmie walke ze zlem, poczawszy od wlasnego podworka i srodowiska poprzez gloszenie prawdy i przeciwstawienie sie zlu, do czego z kolei potrzebna jest prawdziwa wiedza i odwaga.

    fiesta

Wypowiedz się