Komitet Episkopatu potępia rasistowskie zachowania wobec Żydów

KK 17
Zdecydowanie potępiamy raniące uczucia Braci Żydów zachowania osób zaślepionych ideologią szowinizmu i rasizmu – napisał do polskich rabinów bp Mieczysław Cisło. To reakcja przewodniczącego Komitetu Episkopatu Polski ds. Dialogu z Judaizmem na spalenie kukły Żyda podczas manifestacji zorganizowanej 18 listopada we Wrocławiu przez Obóz Narodowo – Radykalny i Młodzież Wszechpolską.

 Publikujemy treść listu:

Lublin, 19 listopada 2015 r.

Michel Schudrich – Naczelny Rabin Polski Symcha Keller – Przewodniczący Rady Religijnej Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP

Drodzy Bracia Rabini,

W 50. rocznicę watykańskiego dokumentu Nostra aetate, określającego stosunek Kościoła do religii niechrześcijańskich, zwłaszcza do judaizmu, katolicy i Żydzi dokonują bilansu tego, co się działo w minionym czasie w naszych wzajemnych relacjach. Z pewnością, po obu stronach wzrosła świadomość naszych duchowych więzi. Znalazły one coraz klarowniejszy wyraz w ludzkich postawach, zarówno w osobach papieży jak również w różnych środowiskach kościelnych. Znaczącym momentem było oczyszczenie pamięci poprzez wyznanie win, z prośbą o wybaczenie wszystkich przejawów antysemityzmu, w słowach i czynach, które miały miejsce w przeszłości w łonie Kościoła. Uczynił to papież Jan Paweł II oraz Episkopat Polski, opłakujący krzywdy, a nawet śmierci, wyrządzone Żydom przez rodaków. Do tej opcji nawiązuje ostatni list Episkopatu. Braterski dialog z Żydami jest fundamentalną opcją Kościoła.

Z wielką radością, satysfakcją i nadzieją przyjąłem wypowiedź Agudat Rabanei Polin, pełną ducha i woli dalszego budowania naszych wzajemnych braterskich więzi. Ta odezwa jest dla nas, zaangażowanych w dialog katolicko-żydowski, wielkim impulsem do dalszego działania, aby przesłanie Nostra aetate dotarło do wszystkich katolików w Polsce, zwłaszcza do tych duchownych i świeckich, którzy pozostają obojętni na dialog, a nawet na, tu i ówdzie powtarzające się, ekscesy zachowań antysemickich podczas rocznicowych manifestacji, tak jak to miało miejsce we Wrocławiu w święto Niepodległości. Niestety, podobne zajścia miały miejsce wczoraj we Wrocławiu, kiedy podczas manifestacji została spalona kukła Żyda. Zdecydowanie potępiamy raniące uczucia Braci Żydów i nasze uczucia, niegodne zachowania osób zaślepionych ideologią szowinizmu i rasizmu. W sercu nosimy wielki ból i mamy nadzieję na opamiętanie tych, którzy zioną nienawiścią wobec innego.

Wrocławskie wydarzenia pokazują, jak wielka pozostaje przed nami praca nad kształtowaniem postaw tolerancji wśród młodego pokolenia, aby nie ulegało indoktrynacji ze strony nacjonalistycznych ideologów, wykorzystujących frustracje społeczne. Istnieje wiec potrzeba pracy organicznej w Kościele, przy współpracy ze światłymi umysłami różnych środowisk, żeby nie niszczyć tego, co zostało wypracowane przez szerokie kręgi polskich katolików zaangażowanych w budowanie klimatu braterstwa katolicko-żydowskiego, szacunku dla Żydów i społecznej akceptacji odradzającego się życia wspólnot żydowskich, istniejących na polskiej ziemi od tysiąca lat, tak okrutnie zniszczonych przez totalitaryzm nazistowski. Wspólnotę polsko-żydowskiego zamieszkania doskonale prezentuje Muzeum Historii Polskich Żydów w Warszawie. Jednakowo Polska jest dla Polaków jak i dla Żydów, dla których polska ziemia jest wspólną Ojczyzną. Każdy człowiek ma prawo do wyboru swojej ojczyzny.

Drodzy Bracia Rabini jesteśmy z Wami, dzielimy Wasze radości i Wasze bóle, ale także wielką nadzieję na solidarność z Wami polskich serc. Niech Was Wszechmogący błogosławi.

Wasz brat Mieczysław Cisło Przewodniczący Komitetu Episkopatu Polski ds. Dialogu z Judaizmem

  Opublikowano za:

http://episkopat.pl/komitet-episkopatu-potepia-rasistowskie-zachowania-wobec-zydow/

http://episkopat.pl/list-przewodniczacego-komitetu-episkopatu-polski-ds-dialogu-z-judaizmem/

Episkopat to nie imamat czyli Kościół jako zwierciadło państwa

Jeżeli w Polsce księża z ambon zaczynają sugerować wiernym na kogo głosować, to nie jest to przejaw patologii w Kościele ale symptom głębokiego kryzysu państwa.

Kościół w Polsce jest bowiem nie tylko siecią obsługi narodzin, ślubów i pogrzebów, dla tych, co lubią robić to „na bogato” w rytm „Ave Maryja” i „Anielskiego orszaku”, ale także instytucją społeczną, kulturową i polityczną — czy nam się to podoba, czy nie, księża biorą na siebie wszystkie te funkcje i będą robili to za każdym razem, kiedy zawiodą inne struktury do tego powołane.

Tak bowiem złożyło się w wyniku naszej długiej i skomplikowanej historii, iż cały niemal okres „nowoczesności” przebiegał pod znakiem zaborów, wojny i okupacji. Wtedy, gdy normalne europejskie państwa dojrzewały formując swoje konstytucje, instytucje państwowe i kulturę polityczną, Polacy walczyli nawet nie tyle o własne państwo, co po prostu o fizyczne przetrwanie i obronę choćby cząstki własnej tożsamości. Przez większość czasu na przestrzeni ostatnich dwu wieków, państwo było dla Polaków instytucją wrogą, od której oczekiwać należało najgorszego i po której nie należało spodziewać się niczego dobrego. Stąd dzisiaj taki a nie inny (czyli zbliżony do najbardziej ugniecionych przez kolonialistów ludów afrykańskich) stosunek do pracy polityków, mienia publicznego, płacenia podatków, wymiaru sprawiedliwości, funkcjonariuszy policji i wszelkich innych materialnych znaków obecności państwa w naszym życiu.

W sytuacji braku perspektyw posiadania własnego państwa (jak tylko pojawiała się na nie szansa, to była przez naszych przodków natychmiast zaprzepaszczana, jak choćby pod berłem Aleksandra I, po Wojnie Krymskiej, w czasie I Wojny Światowej czy w końcu w Dwudziestoleciu) lub fatalnego działania państwa istniejącego całkowicie naturalnym odruchem było szukanie oparcia w innych, bardziej trwałych i perspektywicznych instytucjach. A ponieważ ze względu na splot czynników wewnętrznych i położenia względem sąsiadów przez wszystkie te lata, aż do sierpnia 1914 roku nie było alternatywy w postaci armii, jak w Turcji, kapitalizm istniał w Polsce w postaci szczątkowej, nie mogła więc stać się nim, jak u Żydów własność, a stworzenie wspólnej dla wszystkich mieszkańców kultury opóźniało się w związku z trwającym do późna oddzielnym i równoległym rozwojem szlachty i chłopstwa, naturalną protezą państwa stała się religia wraz z jej ramą instytucjonalną w postaci Kościoła. Nie przypadkiem, Kościół katolicki w Polsce był najsilniejszy w okresie największego zagrożenia narodu połączonego z kryzysem wiary w państwo: podczas powstań, okupacji i w okresie stanu wojennego, gdy w kruchtach stali obok siebie marksiści, ateiści i anarchiści.

Rozdział Kościoła od państwa jest bowiem w Polsce rozstrzygnięty wyłącznie formalnie, cytując klasyka: „istnieje tylko teoretycznie” do czasu ostatecznego zdania egzaminu przez władzę ustawodawczą (dobre a więc zrozumiałe i akceptowane przez większość prawo), wykonawczą (sprawne rządy) i sądowniczą (poczucie sprawiedliwości i wiara w istnienie dobra wspólnego). Bo, choć od ćwierćwiecza Kościół i państwo żyją obok siebie własnym życiem, to jednak w ogromnej części składają się z tych samych osób i między ich działalnością istnieje sprzężenie zwrotne: pozytywne, w przypadku, kiedy dziadowskie państwo próbuje zrzucić swoje winy na „funkcjonariuszy Pana B.” i negatywne, kiedy obywatele mają poczucie, iż sprawy państwowe idą mniej-więcej dobrze i nie czują potrzeby chować się w poły sutanny. Im mniej jesteśmy przekonani do płacenia podatków, tym więcej dajemy na tacę, im częściej bierzemy L4, tym więcej chodzimy na pielgrzymki, im bardziej gardzimy politykami, tym głębiej szanujemy biskupów, im bardziej obciachowego mamy prezydenta, tym częściej oglądamy Anioł Pański, jak za komuny uznając Ojca Świętego za ersatz narodowego lidera i „zastępczą” głowę państwa.

Jeżeli więc, o czym ze zgrozą obwieszczają politycy partii rządzącej, księżą angażują się politycznie czy wręcz agitują za konkretnym kandydatem, to jest to w prostej linii konsekwencja ich własnej (polityków PO, ale także innych partii) działalności. I kiedy, jeden z prominentów obecnej ekipy nazywa podobne przykłady „wielkim znakiem zapytania, o co tu chodzi”, to odpowiedź jest, jak mawiał złotousty strażnik żyrandola, „najboleściwiej oczywista”: o osiem lat oglądania w telewizorze waszych beznadziejnie butnych, nieskażonych myślą o państwie i kaprawych od złodziejstwa i łgarstwa twarzy.

Ostatnie dziesięciolecie historii naszej ojczyzny boleśnie demonstruje bowiem, iż choć rządy PO są pod każdym względem nie do przyjęcia, to mamy wszelkie dane, aby po październiku oczekiwać czegoś jeszcze gorszego, co wielu naszych rodaków, wraz z niżej podpisanym skłania do myślenia o przyszłości ojczyzny w wyjątkowo czarnych barwach. A, kiedy w życiu państwa i narodu strach łączy się z poczuciem beznadziei, to wiadomo, iż niedługo zapełniać zaczną się, w zależności od preferencji ideologicznych i zasobności portfela poczekalnie psychoanalityków oraz kościelne ławy.

Jeżeli więc politycy nie chcą, aby Kościół wtrącał się do spraw państwowych, powinni zrobić rachunek sumienia z własnych postępków i zaniedbań zaczynając od prostego pytania o to, dlaczego więcej ludzi chodzi w Polsce na msze niż na wybory a „tłuści i pazerni” biskupi są dla społeczeństwa bardziej wiarygodni niż Parlament, armia, sądownictwo czy Rada Ministrów. Im bowiem głębiej pogrążają państwo w otchłań biedy, bałaganu, korupcji i braku perspektyw, tym więcej obywateli szukać będzie nadziei tam, gdzie w podobnych sytuacjach znajdowali ją nasi ojcowie i dziadowie. Granicą uczestnictwa Kościoła w polityce jest bowiem stan państwa a jego intensywność odwrotnie proporcjonalna do skuteczności prawa i państwowych instytucji.

I jeżeli, po 25 latach niepodległości wierni znów zaczynają śpiewać „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”, to znaczy, iż w polskich kościołach biją nie tylko podzwonne dla partii aktualnie rządzącej ale także na trwogę całej klasie politycznej.

W obliczu fali uchodźców Polacy powinni dbać o swój dom.

13:28 12.09.2015(zaktualizowano 15:28 05.10.2015) Krótki link

Jakub Korejba

Kościół w Finlandii apeluje o pomoc uchodźcom – Finowie odwracają się od Kościoła

Papież: Kościół rzymskokatolicki jest gotów obchodzić Wielkanoc razem z prawosławnymi

Opublikowano za: https://pl.sputniknews.com/opinie/20150912996052/

Wypowiedz się