Depolonizacja kadry dowódczej polskiej armii przyśpiesza, także w Akademii Marynarki Wojennej.

Żydobolszewia 2

„Na 109 generałów w roku 1981, bo spis był w tym roku aktualizowany, było 68 generałów Żydami, a 9 Rosjanami, czyli 77 generałów było nie-Polakami. (…) Bo to i tak nie tyle co w MSW – powiedziałem ( Albin Siwak do archiwisty Siergieja w Moskwie w związku z omawianiem składu narodowościowego w polskiej armii – red). – Przecież wydział wywiadu i kontrwywiadu liczący trzysta osób, w nim było tylko trzech Polaków, o czym po zmianie ustroju powiedział jego szef Tadeusz Szadkowski. Nawet z raportów ministrów MSW do Moskwy wynikało, że MSW zatrudnia żony Żydów tam pracujących, gdyż ten fakt ujawnia lojalność MSW w Moskwie, bo Polki mogą zdradzić, co się robi w tym MSW” [ za: Albin Siwak „W żołnierskim drelichu Narodowego Polskiego Wojska w nadziei na sprawiedliwy ustrój i szacunek do wiary przodków”, Wyd. I, Warszawa 2016 str. 216 i 217].

Depolonizacja kadry oficerskiej w polskiej armii przyśpiesza. Niedługo zostaną tylko nieliczni „nie sfałszowani” Polacy.

Nadanie Bibliotece Marynarki Wojennej imienia Lecha Kaczyńskiego jest przykrywkowym majonezem osłonowym dla ludzi z „wyłączonymi umysłami”, „wierzącymi”, że PiS jest czymś innym niż PO i pozostałe pookrągłostołowe, solidarnościowe klony partyjne.

Redakcja KIP

 

Admirałowie usunięci z Akademii Marynarki Wojennej

Kilka dni temu szefowie resortu obrony, polecili rektorowi Akademii Marynarki Wojennej, by rozwiązał umowy z trzema byłymi dowódcami z Marynarki Wojennej – dowiedział się Onet.

Marynarki Wojennej to jedyna uczelnia, która przygotowuje kadry dla polskich sił morskich.

Chodzi o admirała Ryszarda Łukasika, wiceadmirała Henryka Sołkiewicza i kontradmirała Zbigniewa Badeńskiego Wszyscy – jako byli profesorowie wizytujący – przekazywali swoją wiedzę i doświadczenie przyszłym oficerom Marynarki Wojennej

Akademia Marynarki Wojennej nie jest jedyną uczelnią wojskową, która pozbywa się doświadczonych oficerów praktyków.  Na uczelniach wojskowych trwa czystka. Na pierwszy ogień poszła Akademia Obrony Narodowej, którą przekształcono w Akademię Sztuki Wojennej i przy okazji pozbyto się najbardziej doświadczonej kadry, składającej się z byłych dowódców wojskowych.  Teraz przyszedł czas na Akademię Marynarki Wojennej – ocenia Tomasz Siemoniak poseł PO, był minister obrony

Informacje Onetu potwierdził rzecznik Akademii Marynarki Wojennej  kmdr por. Wojciech Mundt.

– W związku z rozpoczęciem procesu kształcenia podchorążych na Wydziale Dowodzenia i Operacji Morskich nastąpiła jego reorganizacja. Zostało zlikwidowane Centrum Analiz i Prognoz Bezpieczeństwa Morskiego Państwa, a w związku z tym i etaty panów admirałów, gdyż byli zatrudnieni w tej komórce. Natomiast rozbudowano strukturę instytutową Wydziału, który obecnie posiada trzy instytuty – informuje rzecznik.

Kmdr por. Mundt zaznacza, że władze uczelni podjęły decyzję samodzielnie i nie było nacisków politycznych.

Jednak z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że polecenie o rozwiązaniu umów z admirałami do władz uczelni skierował wiceminister obrony Wojciech Fałkowski, który w resorcie odpowiada m.in. za szkolnictwo wojskowe. Nie udało nam się skontaktować z wiceministrem. Natomiast jego asystent Szymon Łaszkiewicz stwierdził tylko, że nie zna sprawy.

Marynarka Wojenna to ciągłość, cierpliwość, tradycja. 

Akademia Marynarki Wojennej to jedyna uczelnia, która przygotowuje kadry dla polskich sił morskich. Jej historia zaczęła się, gdy Polska po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku, uzyskała dostęp do morza i utworzyła Marynarkę Wojenną. Szkoła powstała, by kształcić przyszłych marynarzy. Przez lata, zmieniała się nazwa uczelni, jej struktura i siedziba. Akademia wypracowała sobie jednak wysoką pozycję wśród uczelni wojskowych i stała się marką rozpoznawaną nie tylko w kraju, ale też na świecie.

– Podstawowym jej zadaniem jest przygotowywanie podporuczników marynarki do służby. Drugi cel, dużo ważniejszy, to jest przygotowywanie na kursach oficerskich wyższych dowódców (okrętów, dywizjonów, flotyll) i oficerów sztabowych. Taką wiedzę powinni przekazywać praktycy, a nie teoretycy, czyli admirałowie, którzy przeszli przez wszystkie szczeble dowodzenia – mówi kmdr Janusz Walczak, były rzecznik prasowy Marynarki Wojennej.

Wygląda jednak na to, że obecne władze resortu obrony na fali potężnych zmian kadrowych, jakie ostatnio odbywają się w wojsku, postanowili pozbyć się również byłych admirałów z akademii.

Nikt zresztą nie wyjaśnił im prawdziwych powodów decyzji rektora -komendanta. Nieoficjalnie mówi się, że chodzi o to, że admirałowie zaczynali służbę w poprzednim systemie. – Pewnie chodziło o „pesel” i jakąś dziwaczną dekomunizację. Wielka strata dla akademii i jej studentów, tym bardziej, że na wykłady tych trzech admirałów młodzież bardzo chętnie przychodziła. Były tłumy – mówi jeden z marynarzy.

– Na uczelniach wojskowych odbywa się jakaś dziwaczna „czystka”, która służy jedynie temu, by pozbywać się najbardziej doświadczonych oficerów. Teraz będą uczyć innych ci, którzy sami powinni się jeszcze długo uczyć – mówi z wysoki rangą wojskowy.

Kim są odchodzący admirałowie?

Admirał Ryszard Łukasik to były dowódca polskiej Marynarki Wojennej. Służbę zaczynał w pod koniec lat 60. Specjalista w zakresie uzbrojenia rakietowego. Służył na okrętach m.in. ORP „Gdynia”. Następnie trafił do dowództwa 3. Flotylli Okrętów na stanowisko szefa Sztabu – zastępcy dowódcy, a potem na dowódcę 1. dywizjonu Kutrów Rakietowo-Torpedowych. Był zastępcą dowódcy 3. Flotylli Okrętów ds. liniowych, po paru latach został dowódcą tej jednostki. W marcu 1989 roku rozpoczął służbę na stanowisku zastępcy dowódcy Marynarki Wojennej ds. liniowych. Przechodził przez wiele stanowisk. Od 1996 roku do 2003 roku był dowódcą Marynarki Wojennej.

Pod dowództwem admirała Łukasika siły morskie wzbogaciły się o fregaty rakietowe, okręty podwodne, niszczyciele min, samoloty „Bryza” oraz sprawdzony w działaniach na wodach Zatoki Perskiej okręt wsparcia logistycznego.

Kiedy admirał Łukasik zakończył służbę, trafił do Rady Bezpieczeństwa Narodowego, a w 2004 roku został zastępcą szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Po zaprzysiężeniu Lecha Kaczyńskiego na prezydenta, jako jedyny z kierownictwa BBN, pozostał na stanowisku. Do stycznia 2006 roku pełnił obowiązki szefa BBN. Zawodową służbę wojskową zakończył w połowie 2006 roku i przeszedł w stan spoczynku. Od 2008 roku był profesorem wizytującym Akademii Marynarki Wojennej. W ostatnich latach doradzał ministrowi Siemoniakowi.

Wiceadmirał Henryk Sołkiewicz jest doktorem nauk wojskowych i inżynierem  nawigatorem. Po promocji rozpoczął służbę w dywizjonie Okrętów Podwodnych i  został oficerem broni podwodnej (torpedystą) na okręcie podwodnym ORP „Kondor”, potem był oficerem flagowym w dywizjonie Okrętów Podwodnych.

Od 1976 był starszym asystentem Katedry Sztuki Operacyjnej i Taktyki Rodzajów Sił Marynarki Wojennej i adiunktem Instytutu Dowódczo-Sztabowego w Wyższej Szkole Marynarki Wojennej. Zajmował też stanowisko zastępcy Szefa Oddziału Operacyjnego Sztabu Marynarki Wojennej. W 1990 objął funkcję szefa Oddziału Rozpoznania Sztabu Marynarki Wojennej, zaś w kilka lat potem – szefa Oddziału Operacyjnego. Dwa lata później został szefem Sztabu Logistyki Marynarki Wojennej. W latach 2002-2006 był szefem Sztabu Marynarki Wojennej. W styczniu 2006 odszedł w stan spoczynku, a swoim doświadczeniem, jako profesor wizytujący, dzielił się przez dwie kadencje ze studentami Akademii Marynarki Wojennej, a następnie już jako adiunkt.

Kontradmirał Zbigniew Badeński, doktor nauk wojskowych, morski oficer  okrętów rakietowych. W okresie od 1960 do 2002 służył w Marynarce Wojennej. Był m.in. dowódcą ORP „Gdańsk” oraz szefem Szkolenia – zastępcą dowódcy Marynarki Wojennej.

Służbę rozpoczął w 3. dywizjonie Kutrów Torpedowych, zaś potem służył w 2. dywizjonie Kutrów Rakietowo-Torpedowych 3. Flotylli Okrętów w Gdyni. Służył na okrętach ORP „Elbląg” i ORP „Kołobrzeg”. W 1979 został adiunktem w Katedrze Sztuki Operacyjnej i Taktyki Rodzajów Sił Marynarki Wojennej Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej. Od 1983 r. służył w Dowództwie Marynarki Wojennej. W 1999 r. wyznaczono go na stanowisko szefa Szkolenia – zastępcy dowódcy Marynarki Wojennej. W latach 2000–2002, był szefem Sztabu Marynarki Wojennej, a po przejściu w stan spoczynku rozpoczął pracę naukową w Akademii Marynarki Wojennej na stanowisku profesora wizytującego i następnie adiunkta.

– Marynarka Wojenna to ciągłość, cierpliwość, tradycja. Będąc podchorążymi,  dostawaliśmy sporo wiedzy teoretycznej, ale zawsze cierpieliśmy na bark wiedzy praktyczniej od tych, którzy mogli powiedzieć „byłem, widziałem”. Ci trzej admirałowie swoim autorytetem i doświadczeniem to zapewniali. Bo to oni budowali Marynarkę Wojenną. Jeśli teraz Wydział Dowodzenia i Operacji Morskich nie może korzystać z tej potężnej wiedzy praktyków, to Akademia będzie uczyć tylko teoretycznie – mówi kmdr Walczak.

Marynarka Wojenna to jeden z najmniejszych Rodzajów Sił Zbrojnych, ale wymaga wyjątkowej wiedzy i umiejętności, którą mogą przekazać jedynie praktycy. Admirałów zaś w Polsce, którzy mogą uczyć przyszłe pokolenia jest jedynie kilku. – Pozbywanie się ich z akademii jest niebywałym wręcz marnotrawstwem – ocenia Siemoniak.

Czystka na uczelniach

Akademia Marynarki Wojennej nie jest jedyną uczelnią wojskową, która pozbywa się doświadczonych oficerów praktyków, którzy po odejściu na emeryturę pracowali jako profesorowie wizytujący.

Na pierwszy ogień poszła Akademia Obrony Narodowej. Jeszcze przed przemianowaniem jej w ubiegłym roku na Akademię Sztuki Wojennej, polecono władzom uczelni zwolnienie generałów, którzy tam wykładali. Wypowiedzenie honorowo złożył wówczas pełniący obowiązki rektora – komendanta uczelni pułkownik Dariusz Kozerawski.

Kozerawski jest profesorem belwederskim, cenionym na świecie autorytetem z dziedziny bezpieczeństwa międzynarodowego oraz współczesnych konfliktów zbrojnych. W ramach służby i badań naukowych brał udział w kilku misjach wojskowych w Kosowie, Bośni, Mołdawii, Iraku i Afganistanie. Prowadził też seminaria naukowe m.in. w dowództwach NATO i Parlamencie Europejskim.

Płk. Kozerawskiego zastąpił podpułkownik Ryszard Parafianowicz, który doktorat zrobił opisując historię żołnierzy wyklętych na Suwalszczyźnie. Nie ma też praktycznie żadnego doświadczenia z linii.

Po zmianie na stanowisku rektora nastąpiła lawina zwolnień. Z Akademią Sztuki Wojennej musieli pożegnać się najlepsi polscy dowódcy, którzy służyli na misjach m.in. w Iraku i Afganistanie. Doświadczenie zaś zdobywali na ćwiczeniach, szkoleniach, kursach zagranicznych.

W sumie z uczelni odeszło 103 pracowników w tym gronie byli: gen. Stanisław Koziej, były szef BBN, generał Andrzej Tyszkiewicz, pierwszy dowódca polskiego kontyngentu wojskowego w Iraku, generał Bogusław Pacek, były dowódca Żandarmerii Wojskowej, gen. Jerzy Michałowski były zastępca dowódcy Dowództwa Rodzajów Sił Zbrojnych, z ogromnym doświadczeniem na wielu misjach wojskowych, gen. Anatol Wojtan, były zastępca Szefa Sztabu Generalnego, gen. Ryszard Olszewski, były dowódca Sił Powietrznych.

– Młodzi oficerowie, by dobrze wypełniać swoje zadania w przyszłości, potrzebują nie tylko wiedzy teoretycznej, lecz też tej poszerzonej o praktykę dowódczą – mówi gen. Jerzy Michałowski i dodaje, że z samych książek jeszcze nikt nie nauczył się dowodzenia. Przypomina również, że w wielu państwach NATO, szczególnie Stanach Zjednoczonych oficerów z pewnym doświadczeniem wysyła się na akademie i uczelnie, by zdobyli wiedzę naukową, potem wracają do linii. Po zdjęciu munduru znowu ich wiedza jest wykorzystywana na uczelniach.

– Kto lepiej przygotuje młode wojsko do służby, jak nie starzy oficerowie, którzy przeszli wszystkie szczeble służby – podkreśla gen. Michałowski.

Podobnie jak na Akademii Marynarki Wojennej i w Akademii Sztuki Wojennej jest też w szkole oficerskiej we Wrocławiu. – Przyszłych oficerów polskiej armii uczą papierowi profesorowie, bo generałom z doświadczeniem podziękowano – mówi jeden z oficerów.

Zmiany kadrowe nie ominęły też szkoły oficerskiej sił powietrznych w Dęblinie, gdzie kształci się przyszłych lotników wojskowych.

– Skandal i marnotrawstwo. Każde wojsko na świecie korzysta z wiedzy byłych dowódców – podsumowuje Siemoniak.

Edyta Żemła Dziennikarka Onetu

(MWL)

Źródło: Onet

Wybrane komentarze pod tekstem:

~Jan Polak do ~baoba: Polacy.
Urodziłem się Polakiem. Z dziada pradziada moi przodkowie walczyli o Polskę. Nie wiedziałem tylko, że urodziłem się z pokoleniem, któremu Polska jest obojętna. Na Waszych oczach, śpiący Polacy, rozwalają Wam Państwo Polskie, rozwalają Armię Polską, zabraniają Wam kupna polskiej ziemi, ograniczają Wam Wasze Prawa, a Wy śpicie i kupujecie wszystko jak ciemny lud, bo się boicie. Stracicie Polskę na zawsze, jak się nie obudzicie i nie zaczniecie walczyć o Wolną Polskę.

Powstanie Wielkopolskie 2

W kadrze dowódczej Powstania Wielkopolskiego każdego szczebla nie było Żydów.

Czyżby szykowano Polakom kolejne stosy trupów …?

~kapralUżytkownik anonimowy

No cóż wydaje się że po tej kolejnej ”’reformie” (ministrze) po Wojsku Polskim pozostaną wyłącznie wspomnienia najpierw zdziesiątkowano sprzęt i uzbrojenie – onyszkiewicz , następnie żołnierzy, kadrę oficerską, szkolnictwo wojskowe, garnizony i nadal szeroko pojęte zasoby uzbrojenia i sprzętu – m. in. komorowski  i klich , natomiast obecnie łaskawie panujący ”mistrz sztuki wojennej” pogasi światła w ostatnich koszarach – i tak oto Polska Armia, która przetrwała 1000 lat w różnej formie i kondycji w tym w podziemiu, przestanie istnieć pokonana przez …….. demokracje po ćwierć wieku permanentnej ”reformy” i ma się rozumieć nieustannej ”modernizacji i unowocześnianiu” zwiń

~majtek : Wiedza i doświadczenie admirałów, którzy przeszli wszystkie szczeble dowodzenia jest nie do przecenienia w procesie kształcenia przyszłych oficerów Marynarki Wojennej. Pierwszym dowódcą MW, po jej utworzeniu w 1918 roku, był austriacki oficer pułkownik marynarki wojennej Bogumił Nowotny. Nikomu nie przeszkadzało, że szlify oficerskie, tak jak wielu innych, otrzymał w armii zaborcy. Jak odrodziła się Polska potrzebni byli oficerowie, którzy później swój patriotyzm udowodnili w walce. Dzisiaj przeszkadza to, że admirałowie zaczynali służbę jeszcze w PRL. Trzeba będzie organizować „tajne komplety” dla podchorążych AMW aby mogli korzystać z wiedzy i doświadczenia admirałów.

chermesOnetZobacz profil

Generałowie i admirałowie nie są nam na uczelniach wojskowych potrzebni. Przyszłych żołnierzy, marynarzy i lotników szkolić będzie tam odznaczony złotym medalem, nowo mianowany przez Dudusia (czy jak mu tam?) na generała – admirała Bartuś Misiewicz. WOT zastąpi zawodowych żołnierzy zaś marynarzy – harcerze pływający na wybudowanych i zwodowanych w radomskiej stoczni wojennej kajakach pancernych.
W razie ataku na Polskę, nie oddamy wrogowi nawet broszki – zapewnia nas pani premier z Worka. :))) … zwiń

~obserwator do ~Dariusz: Drogi kolego,w Polsce nie było”komunizmu”,ja należę tylko do związku małżeńskiego przeżywszy 67lal i 47 lat pracy.Dlaczego wszyscy krytykując tamte czasy nie zrzekli się dyplomów i tytułów naukowych, używają ich tytułując się z dumą.Kto im to dał, kształcąc ich za friko, w nie jednym przypadku były stypendia, wiem że to z naszych podatków. W Polsce był biedny socjalizm. Fortuna kołem się toczy, PiS całkowicie wzoruje się na dawnym PZPRze. Z nikim się nie liczą władza należy do rządzących i basta.

Opublikowano za: http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/admiralowie-usunieci-z-akademii-marynarki-wojennej/q3b710m

Gen. Pytel ostro o szefie MON: Macierewicz potrzebuje spisków. Jest świetnym manipulatorem

Pytel Generał– To jest wycinanie w pień ludzi, którzy wcześniej tu pracowali i niszczenie ich dorobku. A także podstawowych wartości organizacyjnych, na których opiera się każda instytucja. To dzieje się teraz i w wojsku, i w służbach, i w całym państwie – komentuje w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” postępowanie wobec Służby Kontrwywiadu Wojskowego ministra obrony narodowej gen. Piotr Pytel. Jego zdaniem Macierewicz „potrzebuje spisków i podejrzeń do wzniecania pożarów”.

Zdaniem b. szefa SKW w ostatnim czasie w Wojsku Polskim zaszły wielkie zmiany. Generał komentuje też zachowanie ministra Antoniego Macierewicza pracowników z jego nadania. – Oni wszyscy się do niego uczą. Ludzie Macierewicza muszą przejść trzy testy: szybkiego oderwania się od rzeczywistości, szybkiego przyjmowania „głęboko ideologicznej postawy” i test na brak alergii i kłamstwo – ocenia krytycznie Pytel.

Wojskowy wspomina też osobiste wrażenia ze spotkania z Macierewiczem. Jego zdaniem. Wspomina jednak o „niedojrzałej, psychopatycznej osobowości”. – To nie jest choroba psychiczna. Macierewicz ma osąd sytuacji adekwatny do rzeczywistości, choć ci, którzy go nie znają, uważają inaczej. On po prostu potrzebuje spisków i podejrzeń do wzniecania pożarów. Jest świetnym manipulatorem – stwierdza w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” gen. Pytel.

„Wycinanie ludzi w pień”

Pytany o komentarz do ostatnich wypowiedzi ministra Macierewicza o SKW gen. Pytel stawia sprawę jasno. Według niego, to „to wycinanie w pień ludzi, którzy pracowali wcześniej”.To niszczenie podstawowych wartości organizacyjnych, na których opiera się każda instytucja. To dzieje się teraz i w wojsku, i w służbach, i w całym państwie – stwierdza.

W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” wojskowy odniósł się również do ostatnich zmian kadrowych w MON. W jego ocenie wymiana 90 proc. ludzi na stanowiskach dowódczych w Sztabie Generalnym to „stworzenie nowego państwa oraz nowego wojska”.

Opublikowano za: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/gen-pytel-ostro-o-szefie-mon-macierewicz-potrzebuje-spiskow-jest-swietnym/h1rqddl

Gen. Jerzy Gut odchodzi z wojska. Nieoficjalnie: nie mógł porozumieć się z MON

Gut Generał(…)Informację o odejściu gen. Guta jako pierwszy podał portal tvn24.pl. Ppłk Krzysztof Łukawski poinformował, że gen. bryg Jerzy Gut postanowił odejść z wojska z przyczyn „osobistych”. Z nieoficjalnych informacji Onetu wynika, że gen. Gut złożył wypowiedzenie stosunku służbowego na ręce ministra obrony już wczoraj. Generał był pomijany w obiegu informacji, nie był zapraszany na odprawy kadry dowódczej, nie uzgadniano z nim zamian kadrowych w wojskach specjalnych, które mu podlegają.

(…)- To były takie drobne despekty, które w końcu doprowadziły do tego, że generał Gut uznał, że nie jest akceptowany przez przełożonych. Wszystko to przełożyło się na brak możliwości działania. Dowódca podjął więc decyzję, że odchodzi z armii – mówi Onetowi wysoki rangą wojskowy.

– Odchodzą z armii najbardziej doświadczeni oficerowie. To bardzo niepokojące zjawisko. W wojsku powstaje wyrwa kadrowa, której przez lata nie da się wypełnić – mówi Onetowi gen. Roman Polko, były dowódca GROM-u i były szef BBN. – W przypadku wojsk specjalnych sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana, bo traktujemy je, i słusznie, jako naszą wizytówkę w NATO. A pozbywanie się tak doświadczonych oficerów może zrujnować ten obraz.

Armia bez najważniejszych dowódców

Dymisje w wojsku zaczęły się już pod koniec ubiegłego roku. W grudniu z wojska odeszli kluczowi generałowie. Ze stanowiskiem szefa Sztabu Generalnego pożegnał się gen. Mieczysław Gocuł, pierwszy żołnierz Rzeczpospolitej. Z resortu obrony odszedł też gen. Adam Duda, szef Inspektoratu Uzbrojenia odpowiedzialny za zakupy dla armii. Wcześniej taki sam wniosek złożył gen. Mirosław Różański dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych. O „Tsunami w polskiej” armii pisała wówczas dziennikarka Onetu Edyta Żemła. Według jej informacji odeszli, bo nie chcieli firmować bałaganu w wojsku.

Generał Gut od początku 2014 r., po ówczesnej reformie systemu dowodzenia objął stanowisko dowódcy sił specjalnych, po kilku dniach przeformowane na dowódcę Centrum Operacji Specjalnych – Dowództwo Komponentu Wojsk Specjalnych. W sierpniu 2015 r., po kolejnej reorganizacji, stało się ono Dowództwem Komponentu Wojsk Specjalnych.

Przez cały 2015 r. dowodził Komponentem Operacji Specjalnych NATO, pełniącym roczny dyżur w ramach Sił Odpowiedzi Sojuszu. Gen. Gut służył trzykrotnie w misjach zagranicznych w Bośni i Hercegowinie (dwa razy) i Iraku. Od marca 2007 r. był zastępcą dowódcy Jednostki Wojskowej GROM. Od stycznia do czerwca 2009 r. służył jako szef sztabu Dowództwa Wojsk Specjalnych. Od sierpnia 2010 r. dowodził JW GROM, by rok później zostać zastępcą dowódcy i szefem sztabu Dowództwa Wojsk Specjalnych.

W 2007 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Krzyża Wojskowego, a w czerwcu 2014 r. – Medalem Dowództwa Operacji Specjalnych Stanów Zjednoczonych. Ukończył studia podyplomowe w Narodowym Uniwersytecie Obrony w Waszyngtonie.

Opublikowano za: http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/gen-jerzy-gut-odchodzi-z-wojska-nieoficjalnie-nie-mogl-porozumiec-sie-z-mon/l44ge7n

Wypowiedz się