WOLNY RYNEK – OPIUM DLA MAS, a WIĘŹ – ISTOTA ISTNIENIA

Wysćig szurów bez mety

Przypominamy opracowanie dr Krzysztofa Lachowskiego sprzed 2 lat pod wymienionym tytułem, z uwagi na to, że świadomość „zatrucia umysłów” ideologią neoliberalizmu, w tym wolnego rynku, jest obecnie znacznie większa, co umożliwi lepsze postrzeganie tego odurzającego OPIUM DLA MAS.

Przed wiekiem, założyciel potężnego klanu bankierskiego Rockefellerów – John Davidson Rockefeller, także potentat największego kartelu naftowego w USA, mawiał tak: ” RYWALIZACJA JEST GRZECHEM !!!”. I nikt mu nie wierzył, ponieważ dzięki zastosowaniu bezwzględnych, często mafijnych praktyk skupił w swoich rękach prawie całą branżę naftową w USA. Jego zmarły dwa lata temu wnuk David Rockefeller także mówił, że między korporacjami nie ma prawa być żadnej rywalizacji, czyli konkurencji, tylko współpraca !!!

Redakcja KIP

Wolny rynek- opium dla mas, a wieź – istota istnienia

Mechanistyczny ogląd wszechświata, postrzeganie siebie z „krwią na kłach i pazurach” – w bezwzględnej rywalizacji jako sensie życia, zatruł powszechnie naszą świadomość i przeniknął do codzienności. Paradygmat współczesnego życia powstał na założeniach materialistycznych Newtona, Kartezjusza i Darwina, że wszystkie rzeczy są oddzielone od siebie i rywalizują w samotnej walce o przetrwanie. W powstałej na tych założeniach doktrynie doboru naturalnego przetrwać mogą tylko najsilniejsze i najbardziej bezwzględne gatunki i osobniki. Cały zachodni neoliberalny model gospodarki zbudowany jest na pojęciu, że konkurencja w gospodarce wolnorynkowej jest niezbędna, ponieważ napędza doskonałość i dobrą koniunkturę. Czyli tak jak w sporcie – liczą się medale, a dla pozostałych umowy śmieciowe, bezrobocie i bezdomność stają się normalne. Wolny rynek i pokrewne mu określenia jak: liberalizm, neoliberalizm, libertarianizm, libertynizm i globalizm, można sprowadzić w ogólnym rozumieniu do jednej zasady: wolności bez żadnej odpowiedzialności, czyli Róbta Co Chceta.

71114_wyscig-szczurow

Słowo wolny – bliskie potrzebom każdego człowieka, zostało użyte do słowa wolny rynek jako sposób relacji między ludźmi i/lub wymiany ich wytworów pracy, w warunkach wolnej konkurencji. Kto nie chce być wolny ? Każdy chce, co nie znaczy, że zawsze uświadamia sobie iluzję wolności, a zwłaszcza wolności na rynku.

Wolny rynek, w którym równorzędne podmioty o bardzo małym – nieistotnym udziale w rynku, ale obejmującym cały kraj, bez ingerencji państwa i nieistnieniu podmiotów monopolistycznych, lub cichych zmów monopolistycznych w grupie podmiotów, zwłaszcza finansowo-bankowych – nigdzie w historii, ani w jakimkolwiek kraju nie istniał. Teoretyczny, idealny wolny rynek, bez ingerencji państwa i prywatnych monopoli stosując powszechnie stosowane zasady konkurencji, czyli w istocie bezwzględnej rywalizacji, doprowadziłby w rzeczywistości ceny dóbr i usług do zera.

Natomiast jeśli uwzględnimy, że wśród ludzi biorących udział w wymianie rynkowej, są bardziej i mniej: zdolni, pracowici, innowacyjni, bezwzględni, sprytni i etyczni to jest tylko kwestia czasu jak podmioty rynkowe będą się różnicować i cześć ludzi zdobędzie przewagę nad innymi, a narkotyk chciwości i dominacji nad innymi doprowadzi do ich zniewolenia albo rewolty głodnych, biednych i wykluczonych. W każdym skutecznym, a więc amoralnym biznesie cenione są w warunkach bezwzględnej konkurencji: spryt, oszustwo, układy, powiązania nieformalne, co powoduje często przejmowanie efektów pracy ludzi produktywnych przez nieproduktywnych, często operujących pieniądzem odsetkowym i spekulacją.

Trafnie pisze na ten temat interesariusz z PL 17.02.2013 01:54:58 „Zasadą liberałów jest dobrowolność transakcji – przez nią jest definiowany wolny rynek – oczywiście formalna wolność transakcji, tak jak np. kupno kromki chleba za diament od gestapowca w obozie zagłady. W tej swojej teorii całkowicie pomijają rozwój stosunków społecznych w warunkach wolnorynkowych, tj. nieuniknione powstawanie w warunkach wolnej konkurencji klas klientów, którzy dobrowolnie będą zawierali obiektywnie (z punktu widzenia stanu początkowego) niekorzystne transakcje. Robią to oczywiście we własnym interesie, ponieważ uważają się za lepszych, którzy mają naturalne prawo do wykorzystywania słabszych i głupszych. Cała ich teoria wolnego rynku w istocie prowadzi do takiej degeneracji społeczeństwa, w której jest możliwe strzyżenie bliźnich nie posiadających ziemi, kapitału, czy też innych atrybutów zdobytych na owym wolnym rynku. Liberałowie trywializują życie sprowadzając je do zasad jakiejś gry, w której zdobywanie fantów pozwala na uzyskanie przewagi nad innymi.”

Wysćig szurów bez mety

Dowodzą tego w Polsce badania 111 małych przedsiębiorstw w latach 90-tych przez zespół prof. G. Skąpskiej z Katedry Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego, w których jeden z respondentów przytaczanych badań trafnie opisał proces dojścia do swego majątku większości indagowanych w badaniach stwierdzeniem: „Bogactwo to suma szczęścia, cwaniactwa, układów, znajomości i czystego przypadku”.[i][i] Podobne do zawartych w tych badaniach spostrzeżeń odnośnie budowy kapitalizmu w ostatnich kilku wiekach w krajach obecnie bogatego Zachodu miał słynny socjolog niemiecki Max Weber.

Ponadto podzielam twierdzenie P. Balla, że „Nie ma żadnej teorii ekonomicznej, która potrafiłaby pokazać, że całkowicie wolny rynek ustala najbardziej korzystne społecznie ceny towarów oraz prowadzi do ich optymalizacji”.

Zwolennicy wolnego rynku, liberalizmu i innych pochodnych klonów, od 40 lat, obok kwestionowania ingerencji państwa w gospodarkę, kwestionowali też istnienie ówczesnych państwowych monopoli krajowych, natomiast rzadko nawet obecnie kwestionują przejęcie i zdominowanie gospodarki polskiej przez prywatne zagraniczne monopole ponadnarodowych korporacji wspierane w tym procederze przez zachodnie państwa.

Tak zwany „wolny rynek” służy im jako propagandowe opium dla mas, którym trzeba przyznać, że skutecznie otumaniają ludzi od wielu lat. Ich ideologię można lapidarnie sprowadzić do przekazu do dużego stada zajęcy ( czyli małych i średnich przedsiębiorstw krajowych i gospodarstw rolniczych) w klatce z lwami (ponadnarodowymi monopolami, także finansowo-bankowymi) w brzmieniu: „jesteś zajączku wolny, masz pazurki i broń się, przecież masz wolny rynek, a jeśli nie potrafisz się obronić, to możesz mieć pretensje jedynie do siebie”.

korporacje

I niestety wielu przedsiębiorców uwierzyło w te brednie. W rezultacie w przemilczanych danych Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego sprzed kilku lat, samobójstw w Polsce jest więcej niż wypadków na drogach, w tym dużo wśród przedsiębiorców, bo uwierzyli w „wolność gospodarczą” i „wolny rynek”. Liczba ta z roku na rok rośnie. Jest to najbardziej obiektywny wskaźnik kondycji polskiego społeczeństwa po 25 latach transformacji i „wolnego rynku”.

Podłoże psychologiczne dlaczego tak wielu ludzi uwierzyło w „wolność gospodarczą” i że będą bogatymi, omawiam w tekście n. „Ach… Gdybym był bogaty… http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2013/02/ach-gdybym-byl-bogatym/

Tak zwany wolny rynek nigdzie nie istniał w taki sposób, aby obejmował całą niezmonopolizowaną gospodarkę, natomiast pod chwytliwym propagandowo określeniem wolności, osłania się istotę globalnego monopolistycznego kapitału, skoncentrowanego w rękach nielicznych. Zwolennicy narkotyzowania umysłów „wolnym rynkiem” mają całą pretensję do władz państw, że za mało lub w ogóle nie wprowadzili wolnego rynku do gospodarki oraz że regulacjami uniemożliwiają jego rozwój. Chcieliby zamknąć Państwo w budce stróża nocnego, albo w „sławojce” i nie chcą zauważać, że władze państw są zmuszane do krępowania małych i średnich przedsiębiorstw przez ponadnarodowe korporacje, przede wszystkim finansowe poprzez uwiązanie na pętli długu, korupcję, oszustwa, zabójstwa itp. A jednocześnie te monopolistyczne globalne korporacje działają w zasadzie bez żadnych istotnych ograniczeń, nie płacą podatków lub jedynie symbolicznie i one stanowią prawa dogodne dla siebie, a nie społeczeństw tych Państw, wykorzystując do tych celów różnymi sposobami przedstawicieli władz.

Dla liberałów i wolnorynkowców państwo aktywnie budujące dobrobyt każdego Polaka – jest przeżytkiem, natomiast państwo ograniczone do roli stróża nocnego i obrony własności opływającej w luksusy garstki kompradorów przed pozbawionym własności i dostatku narodem – to świetlana przyszłość i postęp. Jest to droga do skłócenia Polaków z ich własnym państwem.

Ale zwolennicy „wolnego rynku” patrzą na to przez „szeroko zamknięte oczy”. A żeby było jeszcze śmieszniej potrafią wmawiać, że to socjalizm kwitnie w tych krajach, gdzie rządzą faktycznie wielkie prywatne korporacje oraz powtarzają od początku transformacji, że ponieważ ciągle za mało „wolnego rynku”, to dlatego nie ma powszechnego dobrobytu. Przypomina to do złudzenia historię z książki Haszka „Dobry wojak Szwejk”, kiedy żołnierz austro-węgierskiej armii szedł do lekarza, to zalecenie kuracji w kolejnych wizytach było takie samo: po pierwsze lewatywa, po drugie lewatywa, po trzecie także lewatywa…

Z ewolucjonizmu Darwina, przedstawiającego życie jako nieustanną walkę jednostek o byt, wywodzi się konkurencja, oparta na chciwości, egoizmie, bezwzględnej rywalizacji i dominacji nad innymi ludźmi. Oznacza to, że ci którzy uważają się za „lepszych” i „mądrzejszych”, mają naturalne prawo do wykorzystywania słabszych i głupszych.

Zasłużona kurtyzana

Ale w tego w przyrodzie nie ma. Nie dogmatyczna nauka z biologii dowodzi, że komórka każdego zdrowego organizmu, także zbiorowego np. mrówek, pszczół, czy ludzi, realizuje w 90—98% potrzeby tegoż organizmu, a w 2—10% swoje własne. W miarę jak te proporcje są łamane i zwiększa się zaspokajanie potrzeb własnych przez komórki, kosztem całego organizmu —organizm choruje, a następnie umiera. Rak jest skrajną chorobą niszczącą organizm żywy, tak samo jak lichwiarski pieniądz odsetkowy niszczy organizm społeczno-gospodarczy. Bowiem pierwszą myślą zdrowej komórki jest – cały organizm, bo bez niego nie mogłaby istnieć. Natomiast pierwszą myślą chorej komórki, w skrajnym przypadku komórki rakowej – jest własny interes. (przytacza to książka Bruce Liptona „Biologia przekonań” o przewrocie iście „kopernikańskim” w biologii, z której wynika w dużym skrócie, że to nie wyłącznie geny kształtują nasz los, lecz głównie nasze postrzeganie otaczającego świata). Piotr Kropotkin żyjący w tych samym czasie co Darwin i będący badaczem świata zwierząt , także twierdził, że „czynnikiem sukcesu gatunków, także człowieka, jest kooperacja, a nie konkurencja w rozumieniu darwinizmu.”

Zastanówcie się więc zwolennicy wolnorynkizmu, liberalizmu, libertarianizmu, libertynizmu i globalizmu, co się stanie jak komórki waszych organizmów posłuchają waszych umysłów i zaczną zachowywać się tak wy w organizmie społecznym ? Do tego czasu proponuje wolnorynkowcom, liberałom i innym ich klonom, aby wyjechali na bezludna wyspę i przeprowadzili praktyczny eksperyment z wolnym rynkiem i liberalizmem we własnym gronie, oczywiście pod bacznym okiem nieliberalnych i nieprzekupnych uczonych, którzy opiszą wyniki doświadczenia.

Na początku lat dziewięćdziesiątych gościł w Polsce na zaproszenie Janusza Korwina Mikkego, światowy „guru” liberałów i wolnorynkowców Milton Friedman, twórca „Szkoły Chicagowskiej” w ekonomii i krwawych terapii szokowych w Chile za prezydentury Augusto Pinocheta, w Argentynie za przywództwa generała Videli i bezkrwawych m.in. w Wielkiej Brytanii za premierostwa Margaret Thatcher oraz w Polsce w ramach transformacji. Więcej o jego dokonaniach można przeczytać w książce Naomi Klein „Doktryna Szoku” i w filmie opartym na tej książce: https://www.youtube.com/watch?v=TAOFisgryAE&feature=player_detailpage. W książce jest także rozdział o polskiej transformacji.

Milton Fredman

Kiedy w Polsce była już „rozpędzona” transformacja oparta na „doktrynie szoku” Milton Friedman udzielił Polakom na ręce JKM życzliwych rad ( cytuję z pamięci za Angorą):

  • pierwsza rada: „jeśli chcecie dogonić Zachód, to nie bierzcie z Zachodu tych rozwiązań, które ma obecnie, gdy jest bogaty, ale bierzcie te rozwiązania z Zachodu, które miał wtedy, gdy był biedny tak jak wy”;
  • druga rada: „ nie zawierajcie żadnych skomplikowanych umów z Zachodem, ponieważ oni są w tym lepsi i was oszukają”.

Otóż to, państwa Zachodu znacznie wcześniej, następnie tzw. „tygrysy azjatyckie” ( Hongkong, Korea Południowa, Tajwan, Singapur,) i Japonia, a później Chiny, Malezja, Tajlandia, Indonezja w II połowie XX wieku stosując protekcjonizm i interwencjonizm państwa w gospodarkę, szybko doprowadziły do dobrobytu własne społeczeństwa. Najlepszym przykładem stosowania wolnego handlu i wolnego rynku jest imperialna Wielka Brytania. Kiedy była słaba gospodarczo to podbijając kolonie np. znacznie bardziej rozwinięte od niej gospodarczo Indie, stosowała protekcjonizm w osłonie własnego rynku i gospodarki, narzucając jednocześnie swoje zasady produkcji i handlu koloniom. Jak rozwinęła się w wyniku rewolucji przemysłowej, to dopiero wtedy wprowadziła wolny handel i wolny rynek, który dawał jej przewagę wobec mniej rozwiniętych kolonii i innych państw. W rezultacie te stany Indii, które były najszybciej podbite przez Brytyjczyków, są obecnie najbiedniejsze. Były premier Francji Lionel Jospin określił Brytyjczyków jako mistrzów w operowaniu i narzucaniu innym krajom wolnego rynku. Japończycy nie dali sobie narzucić doktryny wolnego rynku bo wiedzieli na czym ona polega i byli na tyle silni.

Gwałtowne otwarcie się na początku transformacji, nieprzygotowanej do nowego systemu Polski, na wolny rynek i swobodę przepływu towarów, usług, kapitału i ludzi spowodował, że staliśmy się kolonią Zachodu, co widać, słychać i czuć…

Istotę wolnego rynku bardzo trafnie sformułował znany alterglobalista filolog prof. Noam Chomsky: „Funkcjonują dwa warianty doktryny wolnorynkowej. Pierwszy – to oficjalna doktryna narzucona bezbronnym. Drugi zaś to coś, co moglibyśmy nazwać rzeczywistą doktryną wolnorynkową: dyscyplina rynkowa dobra jest dla ciebie, ale nie dla mnie , chyba, że akurat przynosi mi to korzyść”.

Jednocześnie warte przypomnienia jest to, co powiedział o ekonomii J. K. Galbraith – laureat nagrody Nobla z ekonomii: „Ekonomia jakiej się naucza i w jaką się wierzy, we wszystkich niemal szkołach zarządzania, wlecze się sporo za rzeczywistością… wiara w gospodarkę, w której konsument jest suwerenem, to najpowszechniejsza postać oszustwa!”

Natomiast odnosząc się do oszukańczych umów z Zachodem, to historia kilku wieków dokumentuje, jak Polskę notorycznie oszukiwano, kiedy my dotrzymywaliśmy zawartych porozumień. Więc przestańmy patrzeć jak w obraz w kolonialne kraje bogatego, wiarołomnego Zachodu oraz nauczmy się myśleć samodzielnie i realnie.

Neoliberalne i wolnorynkowe reformy trwające w Polsce od 25 realizują ludobójstwo metodami ekonomicznymi, jak twierdził Andrzej Lepper i Jeffrey Sachs, który w imieniu Georga Sorosa „pilnował” L. Balcerowicza w realizacji „szoku bez terapii” na początku transformacji. Skutki tego procederu są następujące:

  • faktyczne bezrobocie liczone razem osobami wyrejestrowanymi z urzędów pracy, także tymi którzy wyjechali za pracą zagranicę, studiującymi którzy nie znajdą pracy: – stanowią liczbę 7 – 8 milionów;
  • najniższą przeciętną długość życia w Europie i najniższy wskaźnik dzietności wynoszący 1,23 dziecka na kobietę, co klasyfikuje nas na 212 miejscu wśród 224 krajów świata. Powoduje to dość szybkie wymieranie populacji polskiego narodu, ponieważ reprodukcję prostą zapewnia 2.1 dziecka na kobietę. Ta sytuacja została spowodowana względami ekonomicznymi: bezrobocia, biedy i niepewności jutra, ponieważ w Wielkiej Brytanii Polki rodzą dużo więcej dzieci, w warunkach socjalnych znacznie lepszych niż w Polsce, mimo systematycznego ich ograniczania;
  • w Polsce mamy 100 tys. bezdomnych dzieci (czytamy w “Polityce”), a 800 tysięcy dzieci niedożywionych;
  • około 7 tysięcy samobójstw rocznie, mimo że o nich się nie mówi, więcej niż wypadków na drogach, o których mówi się codziennie;
  • zniszczone więzi społeczne i ludzkie wartości: współpracy, pomocy wzajemnej, sprawiedliwości, uczciwości, roztropności, które będzie trudno odtworzyć.

Pomimo tego liberałowie, neoliberałowie, wolnorynkowcy, libertarianie i inni globaliści, bronią zachodzących obecnie destrukcyjnych procesów i wolności, bez żadnej odpowiedzialności, równie zaciekle, jak ich rodzice i dziadowie bronili komunizmu, który wprowadzili do Polski. Wielu z nich jest kolejnym pokoleniem wdrożycieli Komunizmu Wojennego po wojnie do 1956 r., więc można ich nazywać KOMUNOLIBERAŁAMI.

Największego zatrucia umysłów młodych ludzi ideologią neoliberalizmu i wolnego rynku dokonał Janusz Korwin Mike, zarówno w latach 80-tych ubiegłego wieku, przygotowując grunt pod transformację, jak i w czasie całej transformacji. Oczywiście JKM dla uwiarygodnienia się mówi też rzeczy słuszne i prawdziwe jak ostatnio o Ukrainie, ale jemu się na to pozwala od kilkudziesięciu lat. Natomiast inny kandydat Adam Jarubas za łagodne zdystansowanie się od tego co dzieje się na Ukrainie został natychmiast zaatakowany przez polskojęzyczne media. Nieszczęściem obecnych wyborów prezydenckich jest to, że większość kandydatów na prezydenta to KOMUNOLIBERAŁOWIE głoszący antyludzkie, antynarodowe i antypaństwowe ideologie neoliberalne i wolnorynkowe.

Mało tego, ten proces uważają za zbyt wolny, więc chcą wprowadzić żywność GMO. Jeden z byłych ministrów, związany z SLD, o genetycznym rodowodzie komunistycznym, oświadczył, że „żywność GMO należałoby wprowadzić na próbę na 5 lat”. Janusz Korwin-Mikke główny ideolog liberalizmu i wolnorynkizmu, także jest za wprowadzeniem żywności genetycznie zamanipulowanej do uprawy, twierdząc że „rośliny niemodyfikowane, powinny konkurować na polu z roślinami GMO” – więcej na linku: http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=l8rGg2UKT78

            Na całym świecie przeprowadzono dziesiątki badań, prawidłowych metodologicznie, nad wpływem żywności genetycznie zmanipulowanej (GMO) na organizmy żywe – szczury lub myszy laboratoryjne, z których wnioski są porażające: drugie pokolenie żywione GMO ma śmiertelność zwiększoną o 50%, a trzecie jest bezpłodne. Stosowane herbicydy do upraw GMO, jak np. Randap są śmiertelnie szkodliwe dla ludzi. Polecam obejrzenie rozwinięcia tej problematyki w dobrze udokumentowanej prezentacji rolniczki z województwa Zachodniopomorskiego –Edyty Jaroszewskiej-Nowak, nt. „Chcemy zdrowej żywności”: http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=ubH9c0cYaOY

Dla zdecydowanej większości zwolenników wolnego rynku, liberalizmu, libertarianizmu, którzy nie zdają sobie sprawy, że wspierają proces pozbycia się również ich samych z rodzinami, polecam sprawdzanie wszystkich informacji podanych w tym tekście, oraz obejrzenie i sprawdzenie treści filmu „Szach Mat dla Ludzkości [PL]” https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=yhAw-tHsmEg

Na szczęście obecna cywilizacja, którą można nazwać cywilizacją śmierci, coraz bardziej się rozpada i to w każdym elemencie składowym. Kolejne nowe odkrycia naukowe niemal w każdej dziedzinie obalają dogmaty, takie same jak ten w średniowieczu, że „Ziemia jest płaska, a jak będziemy iść do końca Ziemi to wpadniemy do piekła”.

Lynne McTaggart w bardzo ciekawej książce pt. „WIĘŹ. Odkryj połączenie między Tobą, a resztą świata”, pisze: „Najnowsze odkrycia, nie tylko w biologii, ale także w fizyce kwantowej wskazują, że wszelkie życie istnieje w dynamicznej relacji opartej na współpracy. Fizycy kwantowi uznają teraz, że wszechświat nie jest zbiorem oddzielnych elementów rozpychających się w pustej przestrzeni. Wszelka materia istnieje w olbrzymiej kwantowej sieci powiązań, a żywa istota – na najbardziej elementarnym poziomie – jest systemem energii biorącym udział w nieustannej wymianie informacji z otoczeniem. (…) Między najmniejszymi cząstkami naszego bytu, między ciałem i otoczeniem, między nami i wszystkimi innymi ludźmi, z którymi mamy kontakt, między każdym członkiem każdego ugrupowania społecznego, istnieje WIĘŹ – powiązanie tak całkowite i głębokie, że zacierają się granice tam, gdzie kończy się jedna rzecz, a zaczyna druga. Zasadniczo świat funkcjonuje nie dzięki aktywności poszczególnych obiektów, lecz dzięki łączącej je więzi – w pewnym sensie w przestrzeni między nimi. (…) W ostatecznym rozrachunku WIEŹ zakłada istnienie alternatywnej przyszłości, w której nowy paradygmat obejmujący życie w duchu partnerstwa i połączenia zastępuje metaforę walki. Mam nadzieję, że zaoferuję ci całkowicie nową wizję ciebie i twojego miejsca w świecie nie jako władcy czy rywala, lecz chętnego do współpracy partnera. Ta nowa wizja zaczyna się od przekonania – szokującego swymi szerokimi implikacjami – że nic na świecie nie jest odseparowane. Właściwie można powiedzieć, że w najbardziej podstawowym sensie nie ma czegoś takiego, jak <rzecz>.”

Więź z koniem

Ze swojej strony proponuję zarys nowej cywilizacji – cywilizację życia, przeciwstawną do omawianej wyżej – cywilizacji śmierci, a opartą na:

  • systemie wartości: NIE CZYŃ INNYM TEGO, CO NIE CHCESZ ABY TOBIE CZYNIONO (cały dekalog można sprowadzić do tej jednej zasady) – który zamieni dominującą obecnie, egoistyczną, bezwzględną rywalizację, nazywaną konkurencją – na altruistyczną, prawdziwie ludzką współpracę, pracę dla dobra wspólnego, w harmonii ze środowiskiem społecznym i przyrodniczym;
  • i ustrojowej zasadzie pomocniczości / subsydiarności:

Jest rzeczą niesprawiedliwą, poważnym złem i zakłóceniem właściwego porządku, gdy większa, wyższa organizacja przypisuje sobie funkcje, które mogą być efektywnie spełnione przez ciała mniejsze i niższe. To jest fundamentalna zasada filozofii społecznej, niewzruszona i niezmienna i zachowuje ona dzisiaj całą moc prawdy. Ze swej natury prawdziwy cel społecznego działania powinien polegać na tym, że trzeba pomagać indywidualnym członkom ciała społecznego, ale nigdy nie niszczyć ich lub pochłaniać.” Zasada Pomocniczości (subsydiarności). Pius XI, Encyklika Quadragesimo nno1931 n. 79.

Dla dociekliwych i samodzielnie myślących polecam zapoznanie się z tekstem pt. „Zarys koncepcji ekonomii obywatelskiej i nowego ustroju” na linku: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2014/04/krzysztof-lachowski-zarys-koncepcji-ekonomii-obywatelskiej-i-nowego-ustroju/

Na podsumowanie refleksje w postaci trzech „złotych myśli”:

Isaac Puente: „Każde schorzenie społeczeństwa… tkwi korzeniami w instytucjach władzy, to znaczy w państwie i instytucjach stojących na straży prywatnej własności. Człowiek jest na łasce tych dwóch społecznych przypadłości, które umykają jego kontroli – kiedy już staje się bogaty, czynią go one małostkowym, skąpym i niesolidarnym, a kiedy zdobędzie władzę, staje się okrutnikiem nieczułym na ludzkie cierpienia. Ubóstwo degraduje, zaś bogactwo deprawuje”.

Benito Mussolini – dyktator faszystowskich Włoch: „Faszyzm” należałoby bardziej poprawnie nazwać „korporacjonizmem”, ponieważ jest to fuzja państwa i siły korporacji.

Henry L. Mencken: „Najniebezpieczniejszym dla każdego rządu człowiekiem jest ten, który zdolny jest do samodzielnego myślenia i nie kieruje się dominującymi przesądami i zakazami. Człowiek taki nieuchronnie dochodzi do wniosku, że rząd sprawujący władze w jego własnym kraju jest nieuczciwy, obłąkany i nietolerancyjny”.

dr Krzysztof Lachowski

  1. Przypominam tekst zamieszczony 2 lata temu na Nowym Ekranie (obecny Neon24) w uzupełnionej formie i zmienionym częściowo tytule.

[i][i] G. Skąpska, Wstęp, w: (red.) G. Skąpska, Buddenbrokowie czy piraci. Polscy przedsiębiorcy okresu głębokich przemian, Kraków 2002 s. 16

Comments

  1. ijon says:

    „W powstałej na tych założeniach doktrynie doboru naturalnego przetrwać mogą tylko najsilniejsze i najbardziej bezwzględne gatunki i osobniki.”
    Z całym szacunkiem panie dr, proszę najpierw zapoznać się z teorią ewolucji, a potem dopiero brać się za pisanie artykułów bazujących na tezach na niej opartych. Ewolucjoniści nigdy nie twierdzili, że przetrwają tylko najsilniejsze osobniki, a jedynie te, które są najlepiej dostosowane do bieżących warunków środowiska. Z logicznego punktu widzenia wywód oparty na fałszywym założeniu nie może być prawdziwy.

    • Krzysztof Lachowski says:

      Szanowny Panie
      Zgadzam się z Panem: proszę zapoznać się z teorią ewolucji, ale także z najnowszymi odkryciami w tym zakresie.
      W dużej części podzielam ewolucjonizm Jeana Baptiste de Lamarcka, który został niestety zapomniany. Ten ewolucjonizm lepiej ujmował zagadnienie ewolucji niż materialistyczny ewolucjonizm Darwina, a bardziej jego uczniów i naśladowców. Darwin wraz z Newtonem i Kartezjuszem stworzyli materialistyczny światopogląd który obrazuje świat na podobieństwo maszyny, która składa się z wielu części – jako części wymiennych, a proces życia jest zbiorem przypadków i mutacji skokowych zmian genotypu. Takie widzenie świata dało podstawy Darwinowi i jego naśladowcom do sformułowania właśnie tej nieco tylko uproszczonej tezy, którą Pan kwestionuje, że ” w założeniach doktryny doboru naturalnego przetrwać mogą tylko najsilniejsze i najbardziej bezwzględne gatunki i osobniki”. I to jest właśnie fundament tzw. „wolnego rynku”, który upowszechnił ta wymienioną doktrynę potocznie określaną maksymą Owsiaka w Polsce ( w innych krajach także upowszechniona przez innych) – „Róbta Co Chceta”. Natomiast w przyrodzie wbrew Darwinowi i jego uczniom, istnieje coś przeciwstawnego, a mianowicie wszystko ze sobą jest połączone i w zdecydowanej większości zachowań ze sobą współpracuje, a nie rywalizuje. I polecam też Panu najnowsze odkrycia nieortodoksyjnej biologii w m.in. książkach: Bruce Liptona „Biologia przekonań”, Linne McTaggart „Więź”, „Eksperyment Intencjonalny” i wielu innych, z których wynika w dużym syntetycznym skrócie, że: 1) to nie geny i ich przypadkowe mutacje kształtują (determinują) funkcjonowanie organizmu i los np. człowieka, ale sposób postrzegania rzeczywistości, który aktywuje, a nawet zmienia genotyp, w celu przystosowania do zmieniającej rzeczywistości; 2) człowiek myślą kształtuje swoją rzeczywistość ( zwierzęta też – co udowodniono, że też myślą). Odsyłam więc do tych książek, gdzie znajdzie Pan rozwinięcie tych tez i zaprzeczenie dla dominującego światopoglądu materialistycznego, który jest fundamentem darwinizmu społecznego tzw. „wolnego rynku”. Ta grupa książek to prawdziwy „przewrót kopernikański” w biologii !!!

      • ijon says:

        Dziękuję za polecenie ciekawych pozycji książkowych, natomiast Pan się wykręca od …wzięcia odpowiedzialności za słowa, które Pan napisał. Przypisuje je Pan Darwinowi – proszę zatem o przytoczenie źródła, fragmentu, w której Darwin twierdzi „w założeniach doktryny doboru naturalnego przetrwać mogą tylko najsilniejsze i najbardziej bezwzględne gatunki i osobniki”…

        „Siła” i „bezwzględność” to jednak zupełnie inne kategorie niż „zdolności dostosowawcze”. Ich pejoratywny, w tym kontekście, wydźwięk jest „jak ulał” pod założoną tezę – atak na instytucję wolnego rynku, więc jak mi się wydaję takie „krzywe zwierciadło” stosuje Pan tutaj celowo (a nie z przyczyn, o których pisałem wcześniej).

        • Krzysztof Lachowski says:

          Szanowny Panie
          Proszę przeczytać ten tekst jeszcze raz ze zrozumieniem, porządnie to przemyśleć i uzupełnić literaturą, która proponowałem, to może wreszcie uwolni się Pan od darwnizmu społecznego opartego na dawinistycznej ideologii tzw. Wolnego rynku, którego nigdzie nie było i nie ma. Tym samym kończę dyskusję z Panem.
          Pozdrawiam
          Krzysztof Lachowski

          • ijon says:

            Argumentum ad personam w odpowiedzi na prośbę przytoczenia źródła tezy, która stanowi mainmotive Pana artykułu. Przeczytałem jedynie wytłuszczony fragment. Nie znajduję powodów, dla których miałbym czytać pozostałą część, skoro całość oparta jest na fałszywych założeniach, których „domniemanej” prawdziwości nawet nie próbuje Pan bronić. Równie dobrze mógłbym czytać bajkę o siedmiu krasnoludkach, która z taką samą swobodą jak Pan podchodzi do empirii.

          • Klub Inteligencji Polskiej says:

            Szanowny Panie
            To jest strona dla ludzi, których nie męczy czytanie, analizowanie, zrozumienie i przede wszystkim samodzielne myślenie. Dla osób, które operują gotowymi wdrukowanymi im memami, nie jest tu miejsce na wkładanie im całej wiedzy do głów, ponieważ byłoby to dla nich z dużą krzywdą. Każdy musi sam wykonać samodzielnie i uczciwie proces dochodzenia do wiedzy, przemyśleń i prawdy, a to wymaga czasu, niestety. Strona Klubu daje taką możliwość zgłębienia wiedzy interdyscyplinarnej, historycznej, globalnej i prognostycznej – niezindoktrynowanej i nie zakłamanej dla ludzi faktycznie poszukujących i nie spełniających roli dezinformacyjnej i zamulającej.
            Pozdrawiam
            Krzysztof Lachowski

  2. marcin says:

    Mało kto dopatruje się związku pomiędzy upadkiem więzi społecznych obserwowanym teraz (nie tylko) w Polsce a nauczaniem teorii ewolucji jako wyjaśnienia powstania życia i podstawy kosmologii w cywilizacji judeoanglosaskiej. Mało kto to robi a związek ten, moim zdaniem, istnieje. Ba, jest to związek przyczynowo-skutkowy.

    Jeśli chodzi o teorię ewolucji, to zacząłbym od początku. Nie ma żadnego racjonalnego dowodu na potwierdzenie tej teorii. Od 150 lat tysiące naukowców i szarlatanów szuka tego dowodu i nie znaleźli. Można przeto przyjąć, z prawdopodobieństwem bliskim pewności, że obiektywnie dowód taki nie istnieje. Teoria ewolucji to tylko produkt judeoanglosaskiej pseudo-nauki.

    Nie jestem przeciwny nauczaniu ewolucji. Powinna być ona wykładana obok kosmologii innych kultur, obok wiedzy o Ozyrysie czy Zeusie i Posejdonie. Tam jest jej miejsce.

    Teoria ewolucji jako kosmologia jest niesłychanie barbarzyńska. Ewolucjonizm narzuca swoim wyznawcom skrajny naturalizm, wiarę w istnienie wyłącznie świata fizycznego. Istnieje tylko świat materialny, nie ma on wyższego celu istnienia, celem jest jedynie przetrwanie (walka o byt) i ewentualnie ekspansja. Jest to radykalnie odmienna wizja rzeczywistości od tej, którą głosiło poprzedzające ewolucjonizm chrześcijaństwo. Tam było Dobro i Zło jako kategorie metafizyczne, celem życia człowieka była walka ze złymi nawykami i realizacja Dobra. Cały świat miał wyższą rację istnienia.

    Dominujące współczesne trendy (pod)kulturowe to nihilizm i hedonizm, ich fundamentem jest właśnie naturalizm narzucany przez teorię ewolucji. Uważam że walkę z nihilizmem i z całą nowoczesną (pod)kulturą należałoby rozpocząć u źródła, demaskując teorię ewolucji jako pseudonaukę.

    Jesteśmy świadkami dynamicznego rozpadu więzi społecznych, naruszania wszystkich norm spajających społeczeństwo. W tej dziedzinie podążamy klika dekad za „światem rozwiniętym”. Współczesna socjologia to na pewno pseudonauka ale trochę prawdziwych socjologów się uchowało. Pół wieku temu działał Charles Wright Mills, którego książka „Białe kołnierzyki. Amerykańskie klasy średnie” (http://lubimyczytac.pl/ksiazka/157321/biale-kolnierzyki-amerykanskie-klasy-srednie) wydana została w PRL zaledwie kilka lat po amerykańskiej premierze.

    Mills opisywał różnicę mentalności pomiędzy tradycyjnymi robotnikami, których łączyło poczucie wspólnoty interesów w społeczeństwie, a nowoczesnymi „białymi kołnierzykami”, urzędnikami korporacji hołdującymi wizji walki o pozycję w hierachii, przekonanymi że każdy z nich nosi buławę w plecaku. Tradycyjni robotnicy byli zdolni do strajku i innych zachowań wspólnotowych bo postrzegali siebie jako grupę, grupę będącą obiektem kapitalistycznego wyzysku Białe kołnierzyki uznają siebie za unikalne indywidua które muszą osiągnąć sukces w walce z setkami podobnych sobie korporacyjnych szczurów. To było w latach 50-tych w Ameryce. W Polsce pewnie ostatnimi przejawami życia według tradycyjnej kosmologii były strajki 1980 roku. Zmiana mentalności to operacja psychologiczna przeprowadzana na skalę globalną.

    Jeśli chodzi o „wolny rynek” to łatwo go zdemaskować. Potrzeba trochę kompetencji i czasu na przeprowadzenie odpowiednich studiów. Jeśli spojrzymy na „wolny rynek” z perspektywy historycznej, przynajmniej w trakcie ostatniego tysiąclecia, to wyraźnie widać że chodzi w nim o dominację wielkiego kapitału. Kiedyś wielki kapitał pochodził z handlu i lichwy, potem w dużym stopniu z wielkiego przemysłu, teraz z powrotem głównie z lichwy i spekulacji papierami (bez)wartościowymi. Dalekosiężny handel jest prowadzony przez zupełnie innych ludzi, zupełnie innymi towarami i w oparciu o zupełnie inne metody niż handel codzienny. Zauważył to już Arystoteles. Dalekosiężny handel jest metodą promocji i destrukcji poszczególnych miast i całych państw, narodów czy kultur, to ośrodki interesów kontrolujące ten handel potrafią wpływać na (rzekomo) suwerennych władców i zmieniać prawo na korzystne dla siebie, potrafią wywoływać wojny pomiędzy poszczególnymi państwami, kreują porządek polityczny.

    Jak destrukcyjny może być „wolny rynek” łatwo można się przekonać badając dzieje Indii czy Indonezji niszczonych przez „kompanie wschodnioindyjskie” z siedzibą w Londynie i Amsterdamie. To właśnie jedna z tych kompanii zniszczyła Chiny w XIX wieku i prowadziła z Chinami regularne wojny (wojny opiumowe) używając w tym celu regularnego brytyjskiego wojska. Można by jeszcze przytoczyć przykłady całej Afryki, Ameryk, Pacyfiku, Irlandii i setek innych przeróżnych miejsc. Wszędzie pochód „wolnego rynku” oznaczał terror, często ludobójstwo oraz feudalne podporządkowanie poddanych „wolnemu rynkowi” społeczeństw. „Wolny rynek” to w rzeczywistości terror wielkiego kapitału i niewolnicze podporządkowanie mu całych społeczeństw.

    Zapewne duża część sukcesu ideologii „wolnego rynku” tkwi w jego nazwie. „Wolny” oznacza: nie poddany ograniczeniom, spontaniczny. Kto nie chce być wolny? „Wolność” to niestety bardzo zwodnicze słowo. Protokół I § 20. Wolność, równość, braterstwo
    Było to jeszcze w czasach starożytnych, kiedy to po raz pierwszy rzuciliśmy narodowi wyrazy: ,,wolność, równość, braterstwo”, wyrazy od tej chwili tyle razy powtórzone przez papugi bezmyślne, które ze wszystkich stron zleciały się na tę przynętę. Wraz z nią uniosły dobrobyt świata, istotną wolność jednostki, tak chronioną dawniej od ucisku tłumu. Rozumni rzekomo, inteligentni goje, nie wyczuli abstrakcyjności wyrazów wypowiedzianych, nie spostrzegli, że w naturze nie ma również i nie może istnieć wolność, że natura sama ustaliła nierówności rozumów, charakterów i zdolności, jak równości i podległości prawom swoim. Nie rozumieli, że tłum to potęga ślepa, że parweniusze, wybrani spośród tłumu do objęcia rządów, w dziedzinie polityki są również ślepi jak i tłum, że człowiek nawet ograniczony, lecz świadomy jej tajników, może rządzić; nie wtajemniczony zaś, nawet geniusz, nie jest w stanie zrozumieć nic z polityki.
    Autorzy Protokołów deklarują że używają tego terminu od czasów antycznych, pewnie zawsze z sukcesem. „Wolność” to termin tak abstrakcyjny że w zasadzie nic nie znaczy, lub ma tylko takie znaczenie, jakie nada mu każda indywidualna ofiara tego oszustwa. W rzeczywistości „wolny rynek” to brak ograniczeń dla żydowskiego wielkiego kapitału w wyzysku i w niszczeniu całych kultur i cywilizacji. Doskonałym przykładem działania „wolnego rynku” są kolonialne Indie. Kiedy pojawili się tam Judeoanglosasi był to bardzo bogaty rejon świata, kiedy go formalnie opuszczali był to jeden z uboższych zakątków świata. Jeden z uboższych a nie najuboższy tylko dlatego że w międzyczasie Judeoanglosasi zniszczyli także inne kontynenty.

    Świat piewców „wolnego rynku” jest niesłychanie prymitywny. To wyłącznie świat materialny i obsesja gromadzenia bogactw, wiara że pieniądz o to co za pieniądze można kupić, zapewnią szczęście. Czysty judaizm w najbardziej skrajnej formie, pisał o tym już Karol Marks (https://www.marxists.org/polski/marks-engels/1843/w_kwestii_zydowskiej.htm): Pieniądz jest tym żarliwym bogiem Izraela, wobec którego żaden inny bóg ostać się nie może. Pieniądz poniża wszystkich bogów człowieka i zamienia ich w towar. Pieniądz jest ogólną, samą w sobie ukonstytuowaną wartością wszystkich rzeczy. Pozbawił on zatem cały świat – świat ludzi jak i przyrodę – jego właściwej wartości. Pieniądz jest wyobcowaną od człowieka istotą jego pracy i jego bytu; ta obca istota ma go w swej mocy, on zaś zanosi do niej modły.

    Jeśli spojrzymy uważniej czy to na sponsorów czy piewców „wolnego rynku” to wyraźnie widać wśród nich dominację żydów. Autor wspomniał o trefnisiu Januszu Korwinie-Mikke, który dziesiątki lat promował „wolny rynek”. Kiedyś założył nawet partię UPR z innymi trefnisiami, Michalkiewiczem i Kisielewskim (ten już na łonie Abrahama). Za czyje pieniądze wygłupiał się JKM? Czy nie pracował dla „nowojorskich fundacji dobroczynnych”? Kim był Milton Friedman? Wśród tych ludzi status świętej ma Ayn Rand, autorka „Atlasa zbuntowanego”. Ayn Rand urodziła się jako Alissa Rosenbaum a jej książka to emanacja judaizmu. Wśród cywilizowanych ludzi lichwa jest grzechem śmiertelnym czy nawet jednym z siedmiu grzechów głównych (islam), w judejskim obiektywiźmie Rosenbaum lichwa jest akceptowalna bo przynosi zysk. I to jest moralne uzasadnienie! Tak samo pewnie z handlem niewolnikami czy organami ludzkimi. W judaizmie nie ma metafizycznych kategorii Dobra i Zła. Abraham powinien siedzieć w więzieniu za próbę zabójstwa Izaaka, Jakub za wyłudzenie błogosławieństwa dla pierworodnego, i tak dalej, i tak dalej.

    Niestety docieramy do problemu ograniczeń tej ideologii. Judaizm to ideologia mniejszości ukierunkowanej na zdobycie absolutnej władzy nad nieświadomą większością. W chwili zdobycia całkowitej władzy okazuje się że nie ma dokąd iść, jedyny kierunek to dalsze upodlenie i zubożenie większości i więcej przywilejów i luksusów dla pasożydów.

    Autor porusza problem monopolizacji gospodarki „wolnorynkowej”. Tak się stało. Silosy Cargilla widać po przeciwnych stronach Ziemi. Po przeciwnych stronach Ziemi można kupić buty Adadis czy samochody BWM. Jako to się stało to temat na oddzielne opracowanie, przytoczę tylko fragment arcydzieła światowej literatury faktu na dowód że taki był program: Protokół VI § 1. Monopole; zależność od nich majątków gojów
    Wkrótce zaczniemy organizować olbrzymie monopole, zbiorniki kolosalnych bogactw, od których nawet znaczne majątki gojów będą zależne o tyle, że zatoną wraz z kredytem państw nazajutrz po katastrofie politycznej.

  3. marcin says:

    Z tym „wolnym rynkiem” jest chyba trochę tak jak z „wolnym seksem”.

    Na początku idea brzmi tajemniczo czy nawet atrakcyjnie. Potem, jak się tego spróbuje, to wychodzą destrukcyjne skutki, które narastają zwłaszcza w długim okresie.

  4. peritus says:

    Artykuł ciekawy, ale nieco chaotyczny. Na pierwszym planie powinny znaleźć się zagadnienia etyczne, ponieważ bez ich przestrzegania ani biznes, ani jakakolwiek inna ludzka aktywność nie będzie bez ani bezpieczna, ani służebna wobec ogółu. Państwo to regulator stosunków między gospodarką i sektorem gospodarstw domowych, który powinien: (a) stanowić proste i uczciwe prawa; (b) skutecznie je egzekwować, zapewniając bezpieczeństwo w obrocie gospodarczym; (c) skutecznie zapobiegać monopolom; (d) całkowicie kontrolować emisję pieniądza. Brak fundamentów etycznych i dobrych obyczajów zawsze jest pierwotnym źródłem patologii prowadzących do kryzysów i upadku imperiów. Nie byłoby dziś złodziejskiej, lichwiarskiej bankowości, gdyby przestrzegano prostych etycznych nakazów. Nie byłoby wyzysku i monopoli, gdyby państwo skutecznie realizowało politykę antymonopolową. Nie byłoby w końcu masowej emigracji, gdyby istniał swobodny, gwarantowany przez państwo dostęp do rynków oraz swoboda prowadzenia działalności gospodarczej. Wolny rynek to nie mit, ale naturalny stan rzeczy w zdrowych strukturach sprawnego społeczeństwa i państwa. Istniał przez stulecia i jeszcze kilka dziesięcioleci temu. Upadek obyczaju, psucie prawa, psucie pieniądza, rozwój technologii komunikacyjnych i globalizacja zabiła wolny rynek. Mamy dziś do czynienia z bezprecedensową sytuacją oligarchizacji struktur politycznych i gospodarczych w skali globalnej. Świat i Polska potrzebują o p c j i z e r o w e j, czyli powrotu do organizacji życia społecznego i politycznego w oparciu o proste fundamentalne zasady etyczne. Tak żyją dziś jeszcze chyba tylko Amisze, którzy znakomicie radzą sobie gospodarczo. Bez tego czeka nas globalna dyktatura i niewolnictwo. Jeśli wolny rynek jest mitem, to znaczy, że Ziemianie są gatunkiem pasożytniczym na swojej własnej planecie, dążącym do samounicestwienia, tudzież stworzenia globalnej tyranii służącej nielicznym i wyzyskujących większość. O zagrożeniach oligarchizacji, instrumentalnego traktowania prawa i skutkach takiego stanu rzeczy jasno pisał Fryderyk Bastiat.

  5. marcin says:

    Komentarz wyżej (Peritus, 25 lutego) promuje doktrynę liberalną. Doktrynę, ze swojej istoty, błędną i fałszywą.

    Powyżej przywołałem treść Protokołu I § 20, w którym genialni autorzy mówią o „Wolności, Równości i Braterstwie”. „Wolność” nic nie znaczy dlatego można tego słowa używać do woli a „papugi bezmyślne” będą bezmyślnie powtarzać. Termin „wolny rynek” należy do tej samej kategorii.

    Komentator wyżej twierdzi że zniszczenie polskiego społeczeństwa, polskiej gospodarki, które nastąpiło w wyniku wprowadzenia „wolnorynkowych” „reform” w istocie jest wynikiem braku „wolnego rynku”. Można tak bezkarnie twierdzić dlatego że termin „wolny rynek” nic nie znaczy, propagandziści używają go jako synonimu raju, idealnego społeczeństwa, idealnej gospodarki. Jasne jest, że jeśli jeszcze raju nie osiągnęliśmy, to powinniśmy się bardziej starać. Tylko że całość to bełkot.

    Zdaniem Peritusa problemem jest teraz odejście od „prostych zasad etycznych”. No pięknie. To chyba nieuk jakiś. Czy kompania wschodnioindyjska, czy to londyńska, czy amsterdamska, jak wprowadzały „wolny rynek” w Indiach czy na Molukach, nie będąc hamowane żadną szkodliwą interwencją państwa, to wprowadziły ustrój idealny? Pewnie tak, tylko że żydowski ustrój idealny to wojna, terror i niewolnicza praca dla tubylców. Czy w XVIII czy XIX wiecznych Stanach Zjednoczonych też upadły obyczaje, odchodzono tam od „prostych zasad etycznych”? Tam był przecież „wolny rynek” a ludzie byli niewolnikami.

    OK, zdaniem politruków „wolnego rynku” to tylko dotyczyło „czarnuchów” a milczące założenie mówi że „czarnuchy” to nie są ludzie. Niewolnictwo w Stanach Zjednoczonych nie dotyczyło jednak tylko „czarnuchów”. Imigranci nie mieli pieniędzy na podróż i zmuszeni byli odpracowywać ją pracą. Było to niewolnictwo, tylko że czasowe, zwykle na 5 lat. Generalnie to ludzie byli traktowani jak bydło a protesty społeczne były tłumione we krwi. Tak było w kraju „wolnorynkowym”.

    W XVIII czy XIX wieku ludzie uciekali do nowego świata z Europy z konkretnych powodów. Czy w Europie nie było wtedy „wolnego rynku” i doświadczano tam „upadku prostych zasad etycznych”?

    Bastiat to tępy doktryner. Cała ta argumentacja jest kiepska.

    • peritus says:

      @ Marcin (27.02.2017)
      Zastanawiałem się przez chwilę, czy warto odpisywać na obelżywy, nielogiczny i cytujący słowa, których nie napisałem… agresywny komentarz, skwitowany ostatecznie opinią, że Bastiat to „tępy doktryner”… Zakładam jednak, że Marcin szczerze wierzy w to, co usiłuje nieporadnie wyrazić i nie jest płatnym internetowym trolem-nienawistnikiem na służbie u lewaków. A zatem odpowiadam.

      W swoim komentarzu z 25 lutego zwracam uwagę na to, że współczesny świat oddala się od fundamentalnych zasad współżycia społecznego, które zdefiniowane zostały wiele wieków temu, a dziś nazywane są normami etycznymi i to jest podstawowa przyczyna załamania się systemu gospodarczego opartego na swobodzie zawierania umów, nazywanego wolnym rynkiem. Jedni wywodzą normy etyczne z praw nadanych ludzkości przez Boga, a inni z prawa naturalnego. Pochodzenie tych norm nie ma większego znaczenia, natomiast ważna jest ich praktyczna użyteczność. Najogólniej rzecz ujmując, głównym celem etyki jest nakłonienie ludzi do praktykowania takich wzorców zachowań (indywidualnych i społecznych), które pozwolą im na harmonijne współistnienie, zapobiegając krzywdzie i konfliktom. W kontekście religijnym zajmuje się tym teologia, a świeckim aksjologia.

      Fundamentalne normy etyczne, takie jak zakaz kradzieży, czy psucia pieniądza, znalazły swoje odzwierciedlenie w normach prawa rzymskiego, będącego ważną częścią naszej cywilizacji łacińskiej — cywilizacji, która nadała godność każdej istocie ludzkiej i wyrugowała z Europy, a później z USA niewolnictwo.

      Historia dostarcza nam wielu przykładów (nie tylko z kręgu cywilizacji łacińskiej) na to, że odrzucenie zasad etycznych kończyło się zawsze gospodarczą i społeczną katastrofą. Wystarczy, że wspomnimy jak zakończyły się utopijne socjalistyczne eksperymenty w Europie wschodniej i w innych zakątkach świata.

      Nie ma idealnych ludzi, ani społeczeństw, ale są idealne, oparte na fundamentach etycznych wzorce, do których ludzie zbliżają się lub oddalają. Jednym z okresów, w którym kraje zachodniej Europy oddalały się od etycznych wzorców był okres kolonizowania innych kontynentów. Przywołane przez Marcina Indie są dobrym przykładem funkcjonowania naturalnej wolnorynkowej gospodarki, jaka rozwijała się tam przez tysiąclecia, zanim przybyli do Kalkuty Brytyjczycy. Monarchiczny ustrój społeczny polegał na tym, że lokalny książe zapewniał bezpieczeństwo soim poddanym, a oni płacili mu podatki w naturze, będące efektem ich pracy. Podatki płacono jednak tylko w latach urodzaju, kiedy zbierano plony. W czasie nieurodzaju poddani zwolnieni byli z płacenia podatków, bo nie mieli z czego. Poza tym racjonalnym obowiązkiem podatkowym, swoboda gospodarowania i wymiany handlowej nie była niczym ograniczona. Dowody imponującego dorobku starej wolnorynkowej indyjskiej gospodarki, opartej na skrupulatnym przestrzeganiu norm etycznych wpisanych w kulturę tamtego narodu, możemy podziwiać jeszcze dzisiaj. Katastrofa Indii rozpoczęła się od chwili, kiedy Brytyjczycy przybyli do Kalkuty i narzucili Indiom swoją grabieżczą dyktaturę. Wprowadzili między innymi obowiązek opłacania wysokich podatków w złocie, a nie w naturze, bez względu na nieurodzaje, pogarszający się stan gospodarki. Kolonialny wyzysk doprowadził ostatecznie Indie do skrajnej nędzy oraz upadku wielkiego i zamożnego niegdyś imperium, a w konsekwencji do narodzin wyzwoleńczego ruchu Gandhiego. Podobne było z kolonizowaniem Chin i innymi kolonialnymi podbojami. Z drugiej strony, podboje kolonialne i wojny prowadzone przez koronę brytyjską doprowadziły do opustoszenia królewskiego skarbca, co stworzyło holenderskim bankierom szansę do wprowadzenia w życie ultra-lichwiarskiej koncepcji tzw. częściowej rezerwy i wiecznego publicznego długu, będącej fundamentem współczesnej złodziejskiej bankowości.

      Zachodni kolonializm i neokolonializm, którego doświadczamy dziś m.in. w Europie Wschodniej, nie polegał i nie polega na trosce o wolny rynek, ale na grabieży i wyzysku. Rozwój technologii informacyjnych, komunikacyjnych i militarnych spowodował, że neokolonializm reprezentowany jest dziś nie przez monarchie, ale wielki kapitał, w którego rękach są marionetkowi politycy, stanowiący w jego interesie złe nieetyczne prawa, stwarzające jedynie pozory legalności. Mamy dziś do czynienia z antywolnorynkowem neokolonializmem w globalnej skali, który doprowadzi ludzkość do globalnej tyranii, albo do krwawego globalnego kryzysu i powrotu do wolnego rynku, opartego na prastarych etycznych zasadach. Zwróćmy uwagę na to, że chłop pańszczyźniany miał większą swobodę gospodarczą i podatkową, niż my posiadamy jej dzisiaj. Nie mylmy przy tym praw politycznych ze swobodami gospodarczymi, jakkolwiek jedne i drugie są ze sobą powiązane.

      Dla podkreślenia prymatu zasad etycznych przed zasadami prawa stanowionego przywołam jeszcze bliski nam przykład hitlerowskich Niemiec. Faszystowska ideologia była źródłem patologicznego, antyludzkiego prawa, które pozwalało funkcjonariuszom tego państwa na eksterminowanie przedstawicieli innych narodów. Funkcjonariusze faszystowskich Niemiec tłumaczyli się przed trybunałem w Norymberdze, że jedynie skrupulatnie wykonywali swoje służbowe obowiązki… Trybunał Norymberski jednak nie uznał tej argumentacji, odwołując się do uniwersalnych norm etycznych i wysłał hitlerowskich zbrodniarzy na szubienicę.

      Przed takim instrumentalnym wykorzystywaniem prawa do stanowienia nieetycznych, służących określonym grupom interesów norm przestrzegał właśnie Fryderyk Bastiat. Pomimo makabrycznych doświadczeń dwóch wojen światowych w XX wieku, prawo nadal traktuje się instrumentalnie i na o wiele większą skalę, z jeszcze większą finezją i pod silną, wyrafinowaną propagandową osłoną. Przykładem niech będzie mechanizm Bail In, który pozwala na ograbianie klientów upadającego banku w trybie niewzruszalnej nawet wyrokiem sądowym decyzji administracyjno-prawnej (odsyłam do ustawy o BFG). Bail In to zalegalizowana bandycka koncepcja, która służy tylko i wyłącznie lichwiarzom, a pośrednio zadłużonym u nich po uszy rządom. To jest przykład neokolonialnego unormowania, które drastycznie łamie prawo własności, naruszając prastarą normę etyczną „nie kradnij”. Wolny rynek może funkcjonować tylko wtedy, gdy istnieje minimum bezpieczeństwa w obrocie gospodarczym gwarantowanego przez państwo. Jeśli państwo stanowi bandyckie prawa, a sądy są na usługach mafijnych oligarchii, to o wolnym rynku i jakiejkolwiek innej wolności nie może być mowy.

      Europejczycy uciekali do nowego świata, ponieważ w Europie XVIII i XIX wieku panowały oligarchiczne, represyjne systemy polityczny, który nie dawał niższym klasom szans na przeżycie. Ameryka oferowała wówczas całkowitą wolność życiowych wyborów z pełną odpowiedzialnością za podejmowane decyzje. Miała być nową, opartą na etycznych, wolnościowych zasadach krainą i przez wiele dziesięcioleci nią była. Wyrazem tych zdrowych pierwotnych idei są nazwy amerykańskich miast, zapożyczone ze starożytnej Grecji, takie jak Syracuse czy Ithaca. Pomijam tu kwestię dyskryminowania Indian, amerykańskie niewolnictwo i rozboje.

      Przykładem walki o amerykańską wolność gospodarczą jest wojna o zastąpienie brytyjskiego funta dolarem, a także woja prezydenta Lincolna, Jacksona i JFK z bankierską oligarchią. Do USA wędrowała nie tylko biedota, ale również zamożni bandyci, którzy upatrywali tam szanse na duże interesy. Historia kształtowania się amerykańskiego społeczeństwa to przykład rozwoju zdrowych lokalnych wspólnot samorządowych i struktur państwa, które było zdolne do przezwyciężenia patologii i zapewnienia swoim obywatelom bezpieczeństwa w obrocie gospodarczym. USA było i do dziś jest jednym z niewielu krajów, w którym swoboda gospodarowania jest największa. Etos uczciwego dorabiania się z pracy rąk jest w USA bardzo wyraźnie wyczuwalny do dziś. To nadal jest kraj o silnych purytańskich tradycjach, który mam nadzieję, że zdoła oprzeć się fałszywej lewackiej ideologii i powróci do swoich ideowych źródeł.

      Walka lewactwa z ideami wolności i swobodą zawierania umów — wolnym rynkim — odbywa się przede wszystkim przez demoralizowanie, czyli rugowanie etycznych wzorców zachowań i postaw — także w sferze gospodarki. To nic nowego, ponieważ taką metodę walki zalecał jeszcze Sun Tzu. Osobnym to niebywałe przyspieszenia konsolidacji w ostatnich kilkunastu latach, prowadzące do niebywałej koncentracji kapitału, czemu towarzyszy osłabienie antymonopolowych działań w skali globalnej. Dlaczego tak się dzieje, to już temat na inną okazję.

  6. marcin says:

    „Zastanawiałem się przez chwilę, czy warto odpisywać na obelżywy, nielogiczny i cytujący słowa, których nie napisałem… agresywny komentarz, (…)”
    Co to jest? Czy to nie jest badziewiacki erystyczny chwyt mający na celu zdobycie psychologicznej przewagi?
    Nie zadziała.

    Warto czytać literaturę klasyczną. Klasyka, ze swej istoty, porusza najważniejsze problemy ludzkiej egzystencji, nie traci przeto aktualności nawet po tysiącach lat. Warto czytać klasykę – to po pierwsze.
    Po drugie – do ścisłego katalogu dzieł literatury klasycznej należeć powinno arcydzieło światowej literatury faktu, Protokoły (http://www.zbawienie.com/pms.htm).

    Poniżej skrótowo przedstawię memy, które używa Peritus w swojej argumentacji z 28 lutego.

    1. „Wolny rynek”, „wolność gospodarcza”. Nie bez kozery zacząłem od hołdu dla autorów Protokołów i ich dzieła. Wyżej przywołałem już wyżej Protokół I § 20 traktujący o „wolności, równości, braterstwie”. Słowa te brzmią atrakcyjnie a są tak abstrakcyjne że nic nie znaczą. Autorzy Protokołów deklarują że od tysięcy lat używają ich do ogłupiania mas. To samo z „wolnym rynkiem” czy „wolnością gospodarczą”. Nie znaczą one nic, a jeśli coś znaczą, to to znaczenie powinno niepokoić każdego normalnego człowieka. Założę się że dla hasbarytów „wolność gospodarcza” obejmuje prawo do zatrudniania za godowe stawki i zmuszania do pracy ponad siły kilkanaście godzin na dobę, w tym dzieci. Jak wolność zawierania umów to wolność. Każde ograniczanie wolności zawierania umów pomiędzy wolnymi ludźmi źle się kończy, każdy to wie.

    Uważam, że używanie w propagandzie politycznej słów: „wolność”, „wolny rynek”, „wolność gospodarcza” i podobnych zaklęć powinno automatycznie dyskwalifikować figuranta.

    Ponad dwadzieścia lat temu rebe Balcerowicz wprowadzał w Polsce „wolny rynek”. Teraz okazuje się że mamy grabież i wyzysk, jak przyznaje Peritus, więc powinniśmy chcieć więcej „wolnego rynku”. Oczywiście powinniśmy domagać się „wolnego rynku” choć słowo to nic nie znaczy, za to zawsze jego bieżącą wykładnię dostarczą uczynni hasbaryci. Ponad dwadzieścia lat temu „wolny rynek” oznaczał wyprzedaż za grosze wszystkiego zachodnim gangom reklamującym się w gazecie rebe Michnika. Okazało się że te gangi nas wyzyskują. Co teraz oznacza „wolny rynek”? Likwidację płacy minimalnej? Likwidację ubezpieczeń społecznych? Co teraz oznacza „wolny rynek”?

    2. Cytat: „nie jest płatnym internetowym trolem-nienawistnikiem na służbie u lewaków”.

    Pomijam nieporadne chwyty erystyczne, prowokacja się nie uda. Autor używa terminu „lewaków” czym sugeruje, że postrzega spór polityczny w kategoriach lewica-prawica. To jest tak infantylne i nieporadne że szkoda to komentować. Miejsce Peritusa znajduje się w przedszkolu. Dyskwalifikacja.

    3. „Fundamentalne czy uniwersalne zasady etyczne” to, zdaniem Peritusa, fundament społeczeństwa. Oddalanie się od tych zasad jest przyczyną obecnych problemów. Teza ta brzmi atrakcyjnie i rzeczywiście jest w niej dużo racji.

    Problemem jest fakt że oddalanie się od „uniwersalnych zasad etycznych” nie zachodzi samo przez się, jest wynikiem walki prowadzonej z owymi zasadami od setek lat, od ponad pięćdziesięciu lat z wyjątkową zaciekłością. Walka ta jest prowadzona przez ośrodek interesów, który Henry Ford nazywał Międzynarodowymi żydami. Trudno tego nie zauważyć.

    Obawiam się jednak że nie ma „uniwersalnych zasad etycznych”, intuicyjnie wyczuwam że katalog owych zasad, który wyznaję, jest ZASADNICZO odmienny od katalogu ewentualnie wyznawanego przez Peritusa.

    Aby unaocznić te dramatyczne różnice, zadam pytania:

    Pierwsze pytanie: czy w katalogu „uniwersalnych zasad etycznych” wyznawanych przez Peritusa znajduje się zakaz pożyczania pieniędzy na procent?

    Zadaję to pytanie w kontekście zeznań żydowskiego boga (Pwt 23:20-21, http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=238):

    Nie będziesz żądał od brata swego odsetek z pieniędzy, z żywności ani odsetek z czegokolwiek, co się pożycza na procent.
    Od obcego możesz się domagać, ale od brata nie będziesz żądał odsetek, aby ci Pan, Bóg twój, błogosławił we wszystkim, do czego rękę przyłożysz w ziemi, którą idziesz posiąść.

    Drugie pytanie: czy w katalogu „uniwersalnych zasad etycznych” wyznawanych przez Peritusa znajduje się zakaz handlu ludźmi czy zakaz handlu organami ludzkimi? Przez termin „ludzie” rozumiem na przykład Słowian, Murzynów, Arabów, itp. Dodaję aby uniknąć nieporozumień.

    4. Następny mem: Stany Zjednoczone jako raj na ziemi. Cytat: „Ameryka oferowała wówczas całkowitą wolność życiowych wyborów z pełną odpowiedzialnością za podejmowane decyzje. Miała być nową, opartą na etycznych, wolnościowych zasadach krainą i przez wiele dziesięcioleci nią była. Wyrazem tych zdrowych pierwotnych idei są nazwy amerykańskich miast, zapożyczone ze starożytnej Grecji, takie jak Syracuse czy Ithaca. Pomijam tu kwestię dyskryminowania Indian, amerykańskie niewolnictwo i rozboje.”

    A ja nie pominę „dyskryminowania” Indian czy niewolnictwa „czarnuchów”. Nie było dyskryminacji Indian tylko ludobójstwo Indian. Barbarzyńcy wymordowali około dziesięciu milionów Indian, od końca XVIII wieku stosowali wymyślne bronie przeciwko niewinnym i bezbronnym ludziom, w tym broń biologiczną w postaci koców z zarazkami ospy. Nie było dyskryminacji Indian tylko barbarzyńskie ludobójstwo.

    „Czarnuchy” były niewolnikami, niewolnictwo było ważnym elementem gospodarki, wyrazem, jak pisze Peritus, „swobody gospodarowania”. Można z grubsza porównać los „czarnuchów” z losem chłopów pańszczyźnianych, choć w przypadku pańszczyzny indywidualny chłop nie mógł być przedmiotem handlu jak koń czy koza. Niewolnictwo w Stanach Zjednoczonych zlikwidowano w tym samym okresie w którym zlikwidowano pańszczyznę w Imperium Rosyjskim. W Rosji chłopi otrzymali działki i możliwość wykupu ziemi, która była warsztatem ich pracy. Następne dziesięciolecia udowodniły że likwidacja pańszczyzny się udała, chłopi stali się pełnoprawnymi członkami społeczeństwa. W Stanach Zjednoczonych zlikwidowano niewolnictwo i byłym niewolnikom nie pozostawiono NIC. Dokładnie NIC. Do dzisiaj „czarnuchy” żyją tam na marginesie społeczeństwa.

    Peritus używa memu „złotych czasów Ameryki”. Ja sądzę że ludobójstwo Indian czy niewolnictwo „czarnuchów” to po prostu skutek funkcjonowania „wolnego rynku”. Ostateczne, co jest złego w posiadaniu i eksploatacji niewolników, jeśli instytucja ta jest efektem swobody zawierania dobrowolnych umów pomiędzy wolnymi ludźmi? Pamiętajmy że „czarnuchy” nie są ludźmi, uczył o tym Drugi Mojżesz, Mojżesz Majmonides.

    Następny przydługi cytat: „Przykładem walki o amerykańską wolność gospodarczą jest wojna o zastąpienie brytyjskiego funta dolarem, a także woja prezydenta Lincolna, Jacksona i JFK z bankierską oligarchią. Do USA wędrowała nie tylko biedota, ale również zamożni bandyci, którzy upatrywali tam szanse na duże interesy. Historia kształtowania się amerykańskiego społeczeństwa to przykład rozwoju zdrowych lokalnych wspólnot samorządowych i struktur państwa, które było zdolne do przezwyciężenia patologii i zapewnienia swoim obywatelom bezpieczeństwa w obrocie gospodarczym. USA było i do dziś jest jednym z niewielu krajów, w którym swoboda gospodarowania jest największa. Etos uczciwego dorabiania się z pracy rąk jest w USA bardzo wyraźnie wyczuwalny do dziś.”

    Większość amerykańskich prezydentów powinna wisieć za zbrodnie, których się dopuścili w trakcie urzędowania. Lincoln i Jackson powinni wisieć za ludobójstwo Indian, JFK za ludobójstwo w Wietnamie. Podobno JFK nie chciał wojny ale został wkręcony przez CIA. Nie wiem, w każdym razie w Wietnamie Amerykanie dokonywali potwornych zbrodni a to JFK tą wojnę, pardą, “operację pokojową”, wywołał. Domyślam się że dla Peritusa “żółtki”, ponad 3 miliony ofiar w samym Wietnamie (pomijam Laos czy Kambodżę) nie są ludźmi więc się nie liczą, podobnie jak “czarnuchy”.

    “Etos uczciwego dorabiania się z pracy rąk” o którym mówi Peritus, z daleka brzmi całkiem niewinnie. Niestety w Stanach Zjednoczonych trudno się dzisiaj dorobić z pracy rąk, system ekonomiczny na to nie pozwala. Dużo łatwiej dorobić się tam na oszustwach, na lichwie czy spekulacji papierami (bez)wartościowymi czy innymi kolorowymi koralikami. Poza tym “etos uczciwego dorabiania się z rąk pracy” sprowadził się tam do kultu pieniądza, co jak wykazałem wyżej (jak łatwo go zaszufladkować!), jest esencją judaizmu. Następne barbarzyństwo.

    Kolejny cytat: „Walka lewactwa z ideami wolności i swobodą zawierania umów — wolnym rynkiem — odbywa się przede wszystkim przez demoralizowanie, czyli rugowanie etycznych wzorców zachowań i postaw — także w sferze gospodarki.”

    Peritus usiłuje narzucić idiotyczną “narrację”. Znowu lewica-prawica. Samo komentowanie mogłoby doprowadzić do zejścia na poziom inkryminowanego tekstu i jego autora. Ze względu na to niebezpieczeństwo pozostawię ten fragment bez komentarza, niech czysta wypowiedź Peritusa sama będzie dowodem stanu jego umysłu. Ze swojej strony tylko uprzejmie radzę zaktualizować poradnik hasbary. Ten już nie działa.

  7. marcin says:

    Z tego co widzę to Fryderyk Bastiat teraz staje się nowym mesjaszem. Który to już z kolei? Pamiętam Adama Smitha, Artura Schumpetera, Ludwika von Misesa, Murraya Rothbarda, Ayn Rand (Alissę Rosenbaum), Miltona Friedmana i wielku innych. Teraz wyciągają Bastiata. Widocznie poprzedni mesjasze już się zgrali.

    Peritus z pewnością zna święte pisma nowego-starego mesjasza lepiej ode mnie. Dlatego uprzejmie pytam, co Bastiat miał do powiedzenia w sprawie:
    – niedożywienia dzieci. Może to wina bachorów że mają głupich rodziców, którzy nie potrafili ukraść kamienicy czy zaiwanić prowizji za sprzedaż miejskiej infrastruktury, jak HGW?
    – szokujących nierówności płac. Mateusz Morawiecki, wykonując godny najwyższej pogardy zawód lichwiarza, cinkciarza i spekulanta, zarabiał miliony rocznie podczas gdy ludzie, którzy całe życie uczciwie pracowali, dostają emeryturę w wysokości około tysiąca złotych.
    – lichwy. Czy prywatne gangi mają prawo wymuszać lichwę od tworzonych przez siebie NIELEGALNIE pieniędzy?

    Można tak dalej. Co ma do powiedzenia nowy-stary mesjasz w tej sprawie? Pośmiejmy się z niego wspólnie.

    • peritus says:

      Drogi Marcinie, jest w Tobie wiele słusznej goryczy i oburzenia na świat, który jest pełen kłamstwa i okrucieństwa. Poruszasz jednak tak wiele wątków wyrwanych z ich właściwych kontekstów, że nie będę nawet podejmował próby, aby je komentować. Nie mam na to ani dość czasu, ani miejsce do tego nie jest odpowiednie. Zaakceptuj proszę przynajmniej to, że w życiu potrzebne są wartości i wzorce, których trzeba się trzymać, a mówiąc o czymkolwiek należy najpierw zdefiniować pojęcia, by móc odpowiedzialnie wymieniać argumenty.

  8. marcin says:

    Nie mam wielkich wątpliwości w tej sprawie, z prawdopodobieństwem bliskim pewności uważam że jedyne co Peritus ma do zareklamowania to całkowicie fałszywe wzorce kulturowe.

    „Wolność gospodarcza”, „wolność zawierania umów”, „wolność życiowych wyborów” oferowana w wyśnionej Ameryce to następna edycja hasbary. Znamy Protokoły, o „wolności” jest w nich mowa.

    Obawiam się, że gdyby Peritus zdefiniował te pojęcia, co sam postuluje, wtedy dopiero ujawniona zostałaby mizeria treści, które usiłuje przedstawić.

Trackbacks

Wypowiedz się