Nieodpowiedzialni i bezkarni dyletanci z tytułami profesora

edukacja-minister-men

Kilka dni temu byłem na zorganizowanym przez krakowski Akademicki Klub Obywatelski (AKO) wielogodzinnym spotkaniu z czterema dyrektorkami renomowanych krakowskich szkół: podstawowej, gimnazjalnej, licealnej i szkoły dla dzieci niepełnosprawnych.

I choć twarda ze mnie sztuka, byłem pod takim wrażeniem tego co usłyszałem, iż po powrocie do domu długo nie mogłem zasnąć.

Nie będę relacjonował szczegółowo tego spotkania by nie rozwlekać notki i ograniczę się tylko do problemów systemowych.

Gdy patrzyłem na te zdesperowane kobiety relacjonujące, co się dzieje w polskich szkołach przypominały mi się kamienie milowe polskiej literatury martyrologicznej okresu rozbiorów, gdyż to, co te nauczycielki i matki zarazem mówiły było apokaliptyczną skargą na głuchą na ich apele butną władzę, która nie chce słyszeć o kształceniu polskich dzieci w imię tak odwiecznych w edukacji polskiej wartości jak: rzetelna wiedza, wiara, patriotyzm i dobro Ojczyzny.

Wszystkie panie stwierdziły zgodnie, że wprowadzany odgórnie przez obecne władze program nauczania prowadzi w linii prostej do niedokształcenia i dehumanizacji młodzieży szkolnej, począwszy od nauczania przedszkolnego, poprzez szkołę podstawową, gimnazjum, na liceum kończąc.

Problem polega między innymi na tym, że system nauczania szkolnego podzielono na kompletnie niespójne ze sobą trzechletnie fazy, a każdą z tych faz ministerstwo rozlicza nie z tego, co szkoła rzeczywiście nauczyła, lecz z suchych danych statystycznych w głównej mierze opartych na wynikach testów końcowych.

W efekcie każda ze wspomnianych faz wygląda tak samo, czyli pierwszy rok nauczania pedagodzy muszą poświęcić na rozpoznanie indywidualnych możliwości uczniów, w drugim roku mogą zacząć realizowanie przewidzianego na trzy lata programu, zaś trzeci rok są zmuszeni poświęcić na ćwiczenie z uczniami umiejętności rozwiązywania testów końcowych.

Tak więc w trakcie każdej z takich trzechletnich faz na rzeczywistą naukę przedmiotu nauczyciele mają de facto jeden rok, co skutkuje tym, że w kilkunastoletnim cyklu nauczania kończącym się maturą, na rzeczywistą naukę przedmiotu nauczyciele mogą poświęcić de facto cztery lata!!! Powtarzam. Cztery lata efektywnej nauki i co najmniej tyle samo lat kompletnie straconych!!!

Tyle panie dyrektorki, a teraz napiszę, co ja o tym wszystkim sądzę.

Moim zdaniem to już nie jest tylko chwilowa zapaść polskiego szkolnictwa. Przecież ci, którzy taki program nauczania opracowali, a także ci, którzy go zatwierdzili na szczeblu ministerialno-rządowym kwalifikują się pod osąd trybunału stanu. Toż to nic innego jak bezmyślna, a może rozmyślna (???) „zbrodnia” dokonywana na kształtowanej w wieku szkolnym tkance intelektualnej narodu polskiego.

Ale w czasie spotkania wyszedł na jaw jeszcze poważniejszy problem.

Otóż każda ze wspomnianych wyżej faz nauczania jest zwieńczona obligatoryjnym testem końcowym. Sęk jednak w tym, że taki test jest tym łatwiej zaliczyć im mniej uczeń myśli. Tak więc nauczyciele chcąc się wykazać wymaganymi od nich dobrymi wynikami testowymi zamiast uczyć dzieci umiejętności samodzielnego myślenia zmuszani są do oduczania swoich podopiecznych owej zdolności. O aspektach etyczno wychowawczych nawet nie wspominam.

A więc powiem bez ogródek, iż efektem tego stanu rzeczy jest masowa produkcja przez polskie szkoły „biomasy” ograniczonych „jamochłonów” o poziomie intelektualnym zbliżającym się niebezpiecznie do granicy debilnego absolutu, vide uczelnie, które alarmują, że narybek przychodzący na studia jest nie tylko niedouczony, ale kompletnie niezdolny do myślenia, nie potrafi sklecić poprawnie zdania, sformułować własnych myśli, przeprowadzić najprostszego logicznego wywodu i tak dalej.

A tak na dobrą sprawę jednym co taki delikwent rzeczywiście umie, to rozwiązywanie testów na przysłowiowym już poziomie: stolicą Polski jest: A. Warszawa, B. Białystok, C. Krościenko nad Dunajcem; plus wyznawanie zasady: „Spoko! Nara! Wyluzuj! Jakoś to będzie!”

Tak jest teraz zajebiście w polskich szkołach!

Ale panie dyrektorki odsłoniły jeszcze gorszą prawdę.

Okazuje się bowiem, że programy szkolne opracowują praktycznie bez konsultacji z nauczycielami profesorowie wyższych uczelni, którzy są głusi na sugestie i apele oddanych swemu posłannictwu dyrektorów szkolnych, bo mości panowie akademicka „elita” i tak wiedzą lepiej.
Słowem tylko się pochlastać!

Na końcu spotkania padło pytanie jak zaradzić temu, co się dzieje z polską szkołą?

Otóż moim zdaniem ma rację pan profesor Andrzej Nowak z Wydziału Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego pisząc we wstępie do książki „Od Polski do post-polityki”, że, cytuję: „martwi się o to, co się stało z demokracją, z Rzeczypospolitą, z Europą Wschodnią, z blackjack online – www.onlineblackjackexpert.net Co dzieje się z rzeczywistością w magmie płynącego z posłusznych (komu?) mediów przekazu „pi-ar”…, że następuje narastające poczucie rozpadu wspólnoty, którą stworzyły poprzednie pokolenia Polaków…, że należy rozważyć możliwość końca naszej historii”…
Nasuwa się tedy pytanie co robić w obliczu intelektualnej degradacji narodu polskiego?

Otóż moim zdaniem warunkiem sine qua non ku naprawie polskiej szkoły jest odsunięcie od wpływu na szkolne programy akademików z tytułami profesora i pozostawienie spraw programowych w gestii doświadczonych i oddanych zawodowi nauczycieli szkolnych, którzy są rzeczywiście kompetentni w tej materii.

I zapewniam Państwa, że jestem świadom tego, co mówię, bo przepracowałem trzydzieści siedem lat na uczelni i znam środowisko akademickie na wylot.

I wiem doskonale, że oczywiście nie wszyscy, ale znakomita większość nauczycieli akademickich dawno już zapomniała, że uczelnie są dla studentów, a nie dla nich.

Mam na myśli szczególnie profesorów-celebrytów, bo to takich właśnie ministerstwo edukacji zatrudnia „na fuchę” do opracowywania programów szkolnych. A dla celebrytów z tytułami profesora już sami studenci są zakałą, a co dopiero jacyś tam uczniowie.

Bo profesorowie-celebryci „pracują” z reguły na kilku cząstkowych etatach na różnych uczelniach, pełniąc jednocześnie funkcje „honorowe” w trudnych do policzenia „naukowych” komisjach, komitetach, wydawnictwach, asocjacjach, towarzystwach i stowarzyszeniach, plus namiętne wizytowanie radiowych i telewizyjnych studiów mainstreamowych, a opracowywanie szkolnych programów nauczania to dla nich tylko jeszcze jedna intratna „fucha”, którą można szybko i po łebkach odwalić, bo odpowiedzialności za to nie ponoszą żadnej.

I tu właśnie jest pies pogrzebany.

Krzysztof Pasierbiewicz
(nauczyciel akademicki, od czterech lat na emeryturze)

(źródło: Niezależna Gazeta Obywatelska w Opolu)

Redakcja KIP:

Po zakończeniu wydarzeń Grudniowych w 1970 r. podjęto na olbrzymią skalę badania socjologiczne społeczności Stoczniowych w Gdańsku i Szczecinie.

 Jednym z wniosków ustalonym na podstawie tych badań była konkluzja że:

„poziom rozwoju intelektualnego Robotników Stoczniowych przewyższa poziom intelektualny studentów z poziomu  II i III roku studiów”.

 Efektem tych badań było, że we wdrożonej w 1966 r.  reformie oświatowej, m.in. szkoły 8 klasowej, wprowadzono edukacyjne zmiany programowe opracowane m.in. przez Profesora Jana Szczepańskiego.

 Zmiany te miały na celu obniżenie poziomu intelektualnego Polaków do poziomu intelektualnego II klasy Zasadniczej Szkoły Podstawowej, poprzez:

  • ograniczenie godzin przedmiotów ogólnych w szkole podstawowej;
  • wycofanie lub ograniczenie ze szkół zawodowych i techników wiedzy ogólnej takiej jak: historia, wiedza o świecie itp.
  • ograniczenie tej wiedzy w szkołach ogólnokształcących;
  • zmniejszenie poziomu wymagań edukacyjnych umożliwiających „przepychanie” wszystkich uczniów do następnych klas;
  • zmniejszenia wymogów co do zachowań społecznych uczniów, co zaowocowało wzrostem przestępczości i bandytyzmu w szkołach.

 W trakcie wydarzeń sierpniowych 1980 r. prowadzono po raz kolejny masowe badania socjologiczne na stoczniowcach i innych wielkich zakładów  pracy. Prowadzono też badania socjologiczne i psychologiczne wśród kobiet okupujących różnego rodzaju obiekty publiczne o: średnim, pomaturalnym i wyższym wykształceniu.

 Z wstępnych opracowań wyników badań (pełnych opracowań nie dokonano) ustalono, że wprowadzone po 1970 r. zmiany programowe obniżenia poziomu intelektualnego przyniosły „pozytywny efekt”,  dotyczący populacji, która nie kończyła szkół technicznych i rolniczych  na poziomie zawodowym, średnim i wyższym.

 W przypadku załóg robotniczych zakładów wielkoprzemysłowych nie uzyskano planowanego efektu obniżenia poziomu intelektualnego. W rezultacie  podjęto  z inicjatywy tzw. kręgów „elit intelektualnych” działania dalszego  obniżenia poziomu rozwoju intelektualnego w ramach programów edukacyjnych na poziomie podstawowym, zawodowym, średnim i wyższym  na tzw. kierunkach nietechnicznych i nierolniczych oraz nie wchodzących listę nauk podstawowych ( mat-fiz-chem i dyscyplin medycznych , weterynaryjnych, jak biologicznych).

 Pułapem obniżenia poziomu rozwoju intelektualnego była IV-VI klasa Szkoły Podstawowej  z układu programowego  szkoły podstawowej z lat  pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku.

Stan ten uległ dalszej destrukcji w III Rzeczpospolitej obejmując również poziom dysertacji, jak nadawania stopni i tytułów naukowych na tzw. uczelniach prywatnych i kierunków nowej fali, potęgując ten proces:

  • poprzez wprowadzenie relatywizmu w zakresie ocen i faktów,
  • zastąpienie procesu edukacyjnego indoktrynacją,
  • zaniżaniem wymogów zaliczeń i egzaminów,
  • wyrugowaniem podstaw nauk społecznych, socjologii i filozofii, logiki oraz podstaw prawniczych i ekonomicznych z bazy programowej,
  • rezygnacji  z egzekwowania od kadry naukowej rzetelnych badań naukowych i doskonalenia,
  • fabrykowanie fali dysertacji  doktorskich,
  • wprowadzenia funkcji tzw. profesora uczelnianego,
  • zdominowanie centralnych kadr ds. kwalifikacji wyższych naukowych stopni (habilitacje) i tytułów ( profesora „belwederskiego”) przez tzw. „elity intelektualne” co spowodowało regres twórczy w nauce i badaniach oraz znacznie obniżyło obiektywizm ocen wobec młodych naukowców spoza „układu”.

Skutki takiego systemu edukacji i kształcenia na wyższych uczelniach, m.in. w zakresie historii i w kluczowej dla gospodarki kwestii finansów, w tym kreacji pieniądza, można poznać w tekście: ENTELYGENCJA AKCEPTUJE BEREZĘ KARTUSKĄ I LICHWĘ BANKSTERÓW

W efekcie tych programowych i organizacyjnych zmian systemowych w III RP nastąpiło  wyalienowanie się elit intelektualnych, politycznych, gospodarczych społecznych i duchownych od świata realnego oraz ich:

  • samo-deprawację ( relatywizm ocen i prawd),
  • samo-dez-intelektualizację – zasklepienie się w ideologii ,
  • samo-ubóstwienie – zamknięcie się intelektualnych oderwanych od rzeczywistości gettach – tzw. świątyniach wiedzy, jako mechanizm pasożytowania na dorobku ogółu społeczeństwa czyli pariasów ( rasizm majątkowo-intelektualny).

Na pierwsze podsumowanie należy przytoczyć opinię wybitnego polityka posiadającego kilkadziesiąt lat praktyki w poruszaniu się po tzw. „korytarzach” sejmowych, rządowych i warszawskich, zarówno w PRL-u, jak i w III RP. Piszącemu te słowa po kolejnych wyborach parlamentarnych i tworzonych rządach, począwszy od 1989 r., wyrażał następujące stwierdzenie: „tak złego parlamentu i rządu jeszcze nie było” - w sensie oceny poziomu umysłowego, posiadanej wiedzy, poczucia obywatelskiego widzenia problemów i odpowiedzialności za sprawy kraju i społeczeństwa.

Po wyborach parlamentarnych w 2011 r. stwierdził, że przestaje już mówić, że kolejny parlament i rząd składa się osób gorszych od poprzedniego, ponieważ jest  regułą systematyczne obniżanie  się tego poziomu. Jednocześnie stwierdził, jako wieloletni członek najwyższych władz i poseł, że w PRL-u był o wiele wyższy poziom: intelektualny, zarządczy i obywatelski posłów i członków rządu.

Ten wniosek można w pełni potwierdzić, po zapoznaniu się ze stenogramami posiedzeń Plenarnych Parlamentu, Komisji Parlamentarnych i Rady Ministrów w: PRL-u i III RP.

Na drugie podsumowanie, należy przytoczyć wypowiedź w sprawie projektu reformy edukacji opracowanej pod kierunkiem: albo Stanisława Grabskiego ( brata Premiera Tadeusza Grabskiego) w II RP, albo profesora Bogdana Suchodolskiego przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN. Któryś z nich opracował reformę oświaty z obowiązkowym wielodyscyplinarnym kształceniem ogólnym od podstawowego do średniego włącznie, czyli przez 10-11 lat nauki.

Gdy pochwalił się tym projektem ekspertom brytyjskim od pedagogiki, to mu powiedzieli tak: „jak wykształcicie w tym systemie dwa pokolenia, to będziecie mieli duży problem z rządzeniem, takimi metodami, jak się to powszechnie robi.” Nic ująć, nic dodać, ale warto podsumować: „głupim, niedokształconym społeczeństwem, ale mającym iluzję wiedzy, łatwo jest manipulować i oszukiwać” co „widać, słychać czuć” !!!

Redakcja KIP

Comments

  1. nanna says:

    Szanowna Redakcjo KIP,
    Szanowna Redakcja raczy sama uczestniczyć w kastrowaniu samodzielnego myślenia jednocześnie ogłaszając publicznie, jakoby to Szanowna Redakcja KIP była za wolnością słowa i samodzielnym myśleniem.

    Jak wiadomo, ludzie nie są zainteresowani żadnym rozwojem, a jedynie robieniem kasy i to jest główna przyczyna obecnych problemów nie tylko w Polsce.

    Jestem zbanowana na wielu portalach, także KIP mnie cenzuruje. Dlaczego? Jeżeli to, co ja piszę jest głupie, no to w czym problem? ludzie sami sobie wyrobią zdanie i czytać nie będą. Tymczasem wszędzie, gdzie napiszę jakiś komentarz ilość wejść jest bardzo duża. Dlaczego? A no dlatego, że mój sposób pisania zmusza do myślenia. Ja o tym wiem i robię to świadomie. Ale to właśnie Redakcji KIP nie pasuje.

    Lansowane są tu za to osoby z kręgów kościelnych, które w samozachwycie mącą naiwnym w głowach. Lansowani są profesorowie piszący o moralności, którzy są zaprzańcami i zdrajcami systemu politycznego, który dał im tytuły naukowe i przywileje. Z tych przywilejów ci profesorowie zrezygnować nie chcą i obnoszą się z tytułami, ale jednocześnie opluwają Polskę Ludową i chcą koronować Chrystusa na króla Polski!

    Niestety, Klub Inteligencji Polskiej rozczarowuje ludzi/czytelników miałkością i bezradnością wobec współczesnych problemów.

    A więc jeśli śmietanka śmietanki naszego Narodu, czyli Klub Inteligencji Polskiej nie ma w sobie dość determinacji, by przejąć odpowiedzialność za los naszego kraju, to o czym można tu jeszcze dyskutować?

    Szkolnictwo polskie jest na niskim poziomie, ponieważ ideologię/idealizm zastąpiono materializmem. Żaden uczeń nie chce już być „kosmonautą” czy „lekarzem w Afryce i pomagać biednym”, lecz każdy uczeń chce być bogaty. Czyli wspiąć się po plecach słabszych i przy pomocy ich pracy osiągnąć majątek.

    Jakość ludzi jest niska i nie pomoże żaden super program nauczania. Rodzice nie są już żadnym autorytetem dla dzieci, szkoła jest złem koniecznym, perspektywy rozwoju w życiu dorosłym nie istnieją a do spędzania czasu w supermarketach na zakupach nie potrzebna żadna wyższa edukacja.

    Gdzie szukać winnych? Nigdzie! Winni – jeżeli już – to jesteśmy wszyscy. Pozwoliliśmy, by zło się szerzyło i teraz mamy tego efekty.

    A ludziom – jak na przykład mnie – zamyka się usta, by nie psuli tzw. elicie komfortu posiadania fałszywego wizerunku własnego.

    Każdy człowiek wykształcony w Polsce Ludowej, który nie bronił Ojczyzny przed skolonizowaniem przez zachód jest zaprzańcem i zdrajcą. To właśnie elity miały obowiązek informować zwykłych ludzi o skutkach demontażu naszego kraju. Ale elity chciały się dorobić, ustawić jak najlepiej i dobro wspólne odrzucili jako przeżytek. To się teraz mści na wszystkich.

    Ja mam o tyle łatwiej, że byłam „prześladowana przez poprzedni system”. Nie mam tytułów i nie ciążyła na mnie odpowiedzialność za nasze państwo.

    Ale też mogę zupełnie bezinteresownie bronić naszego(socjalistycznego) dorobku narodowego, ponieważ nie byłam zamieszana w żadne układy, czego o różnych „profesorach” powiedzieć nie można. Oni mieli interes by się pchać w szeregi socjalistycznych elit i potem mieli w tym swój interes, by ten socjalistyczny kraj zdradzić.

    Tak czy siak, Klub Inteligencji Polskiej jest niewiarygodny z powodu cenzurowania wypowiedzi ludzi wolnych, mających odwagę myśleć samodzielnie.

    Klub Inteligencji Polskiej robi dokładnie to samo, co robią wszystkie dyktatury na świecie: usuwa w niebyt osoby uważane za „nieodpowiednie”.

    Polska zasłużyła na swój los i to jest smutna prawda.

    Ale to jeszcze nic w porównaniu w tym, co Polaków czeka.

    Polska nie ma własnych dochodów z własnej produkcji.

    A więc Polska żyje z kredytów.

    Z tych kredytów idą pieniądze na ropę naftową – czyli na paliwo dla milionów samochodów jeżdżących po polskich drogach albo zasilających polskie elektrownie.

    Także z kredytów płacone są dostawy gazu ziemnego używanego przez Polaków do gotowania i ogrzewania.

    Zarówno gaz jak i ropę naftową Polska kupuje głównie w Rosji.

    Polska leży w klimacie umiarkowanym a to oznacza, że u nas jest zima. Ale także wiosną i jesienią Polacy zmuszeni są ogrzewać mieszkania.
    Obecnie większość kopalń węgla kamiennego jest już zrównana z ziemią, zalana wodą i zasypana. Nie ma możliwości przywrócenia ich do stanu funkcjonowania.
    Węgla w Polsce jest coraz mniej na rynku i jest coraz droższy. A w dodatku część pochodzi z importu, co dodatkowo zadłuża nasz kraj.
    Polskie lasy zostały już w przeważającej części wycięte w pień, a więc nie ma szans na ogrzewanie mieszkań drewnem.
    Zimy będą i to zgodnie z zasadą periodyczną stopniowo coraz ostrzejsze. Te obecne, łagodne, nie powinny nas łudzić, że tak będzie zawsze.
    W mroźną zimę, gdy zachód nie da nam kredytów na rosyjską ropę i gaz jesteśmy skazani na śmierć z wychłodzenia i ja wcale nie przesadzam.
    Rosja jako kraj określany przez nas jako wrogi za darmo nic nam nie da.
    Skąd Polacy wezmą opał na zimę???
    To są sprawy niesłychanie ważne i nie da się ich rozwiązać nawet najtęższym intelektem.
    Polacy chcą mieć jak najlepsze samochody i jak największe mieszkania, ale czym to będą napędzać i ogrzewać to sobie głowy nie zaprzątają, choć jest to podstawowa kwestia.

    Polskie elity są przyzwyczajone do przywilejów nie popartych żadną pracą, żadnym wysiłkiem. Tymczasem kraj nasz został zrujnowany właśnie samych głupim gadaniem, nie popartym rzetelną pracą.
    Polaków w obecnej sytuacji należało by raczej uczyć budowy ziemianek i kopania studni, a nie pchać ich na siłę do kształcenia na wysokim poziomie, który w życiu praktycznym nic im nie da.
    Droga z ziemianki na studia byłaby dla każdego Polaka korzystna.
    W odwrotną stronę – ze studiów do ziemianki oznaczała by koniec naszego narodu.

    Jeżeli w Klubie Inteligencji Polskiej są rozumni ludzie, to powinni oni zainicjować jak najszybciej szeroką akcję społeczną przywracania nie tylko poprawnych, ale bardzo dobrych stosunków z Rosją.

    Rosja mogłaby być gwarantem biologicznego przeżycia naszego Narodu, Narodu, który został okradziony i skolonizowany przez kraje zachodnie na samo życzenie ogłupionych Polaków.
    Nie po to nam Niemcy wycięli lasy, byśmy mieli drewno dla siebie na opał.
    Nie po to nam Niemcy zlikwidowali kopalnie, byśmy mieli węgiel na zimę, by ogrzać nasze domy.
    Nie po to nam Niemcy rozwalili stocznie i zlikwidowali polskie rybołówstwo, byśmy mieli własne ryby do jedzenia.
    Nie po to nam Niemcy rozwalili polskie rolnictwo, byśmy mieli nasze zboże i zwierzęta użytkowe do jedzenia.
    Nie po to dopłatami nam Niemcy zdemoralizowali polskich rolników, byśmy mogli mieć bioróżnorodność, czyli szansę na zachowanie gatunków roślin i zwierząt dostosowanych do hodowli i uprawy na naszej ziemi.

    Edukacja to mały pikuś. Nikt się dyplomem nie naje, nikt się dyplomem nie ogrzeje.

    Najpierw należy zorganizować akcję przywrócenia właściwej roli rodzinie, stosunkom w rodzinie, roli rodziców z ich obowiązkami i prawami. Należy także jasno określić nie tylko prawa, ale głównie obowiązki dzieci wobec rodziców, społeczeństwa i kraju. Bez tego ani rusz i żadne świadectwo ukończenia szkoły tego nie zastąpi.

    Zdemoralizowano nam społeczeństwo. Rozwalono rodziny. A to skutkuje osłabieniem naszego kraju i jego destabilizacją.

    Przywrócić należy służbę wojskową, obowiązkową. Dyscyplina nabyta w wojsku procentuje u mężczyzn całe życie.
    Rolę kościoła Polacy mogą łatwo ograniczyć – ograniczając swój udział w katolickich aktywnościach do minimum koniecznego.
    Ale w sytuacji, gdy papież stawiany jest wyżej niż „wybrany demokratycznie” przywódca naszego kraju, to o czym można tu jeszcze mówić?

    Wyjaśnienie spraw wiary to też rola dla Klubu Inteligencji Polskiej, ale który „inteligent” się odważy? Wygodniej jest się nie wychylać, a tylko pisać siejące grozę felietony i czekać na nie wiadomo co, prawda?

    No nic, to też nie zostanie przepuszczone przez cenzurę jako niepoprawne. Mnie jest wszystko jedno, bo ja to przecież wiem. Ale pożytek z tego choć taki, że teraz to wie także i ktoś inny, czyż nie Panie Cenzor?

    • Klub Inteligencji Polskiej says:

      Pani Nano
      Czy Pani wpuszcza każdego do własnego domu, za każdym razem, o każdej porze i nie cenzuruje Pani czy ma wejść i kiedy ? Czy Pani nie pytając się męża robi porządki w domu i podejmuje decyzje tylko sama ? Jeśli tak jest w Pani rodzinie, to mogę tylko współczuć Pani mężowi…
      Klub i kilkuosobowa redakcja to jest także swojego rodzaju rodzina, która także podejmuje decyzje, też się spiera jaki kierunek programowy realizować, jakie problematyki poruszać, mimo bardzo szerokiego spektrum poruszanych zagadnień. Ale także, jakie rygory stosować w dopuszczaniu do dyskusji na portalu, który nie jest otwartym forum dyskusji, bo nie mamy też czasu do zadawania się w dyskusję z opłacanymi sforami płatnych trolli.
      Pani teksty najwięcej są zamieszczane na stronie, ale to nie znaczy, że każdy musi być zamieszczony, co zresztą sama Pani stwierdziła, żeby wykorzystywać to co uznamy za stosowne. Czyli przyznała Pani, że portal to jest nasz dom, tak jak Pani ma swój.
      Obok bardzo ciekawych Pani komentarzy, ma też Pani takie, że strzela Pani jak z garłacza ( to jest taki muszkiet o dużym rozrzucie) i nieliczne jedynie siekańce trafiają w cel, a cześć pozostałych wyrządza szkody, ponieważ upraszcza Pani wiele spraw na podstawie powierzchownych ocen.
      Jesteśmy środowiskiem dość zróżnicowanym i nieprawdą jest, że lansujemy ludzi z kręgów kościelnych, ani też kościoła. Ostatnio było około dziesięciu tekstów o działalności świeckiej Kościoła, których widać Pani czytała tyko tytuły, albo czytała powierzchownie bez rozumienia tego co jest napisane. Radzimy przeczytać je uważnie.
      Popada też Pani ze sobą w sprzeczność nie raz, także w tym komentarzu, pisząc w jednym miejscu:
      „A więc jeśli śmietanka śmietanki naszego Narodu, czyli Klub Inteligencji Polskiej nie ma w sobie dość determinacji, by przejąć odpowiedzialność za los naszego kraju, to o czym można tu jeszcze dyskutować?”
      a w dużej części tekstu pisze pani, że bez powszechnej zmiany świadomości ludzi i ich zachowań, nie zmienimy tej sytuacji w jakiej jesteśmy. Z tym drugim podejściem nie tylko się zgadzamy, ale od dawna mamy taką świadomość.
      My nie jesteśmy licznym Klubem i nie zakładaliśmy tego, bo gdybyśmy byli liczni, to pewnie by nas już nie było, lub nie pisalibyśmy tego co piszemy, co mocno zaczyna „kłuć w oczy” różne ośrodki, różnych hierarchii władzy, bo przyciąga coraz więcej ludzi poszukujących i samodzielnie myślących do treści, w dużej części unikalnych, głównie merytorycznych, a nie ideologicznych, marketingowych, czy gazetowych.
      W Pani komentarzach, nie raz przewija się taka zasadnicza myśl: jeśli ludzie nie zmieniają swoich wzorców zachowań i świadomości z powodu chciwości, lenistwa, braku zasad, czy bezmyślności, to muszą dostać w d… i jest to wpisane w rozwój człowieka i jego duszy, zgodnie z zasadą wolnej woli.

  2. takitamzdaleka says:

    Witam,
    Do redakcji KIP…
    Wydarzenia z 1970r. doprowadziły do badań socjologicznych (…). Efektem tych badań było wdrożenie w 1966r. czegoś tam.
    Jak rozumiem – gdzieś jest literówka, prawda? Bo nie sadzę aby poziom edukacji poszedl tak nisko, że prosta logika zawodzi u autora.

    Swoja droga – poziom edukacji obniża się z trzech zasadniczych powodów (ponad zapewne wiele innych):
    1. Coraz popularniejsze staje się testowanie wiedzy a nie sprawdzenie wiedzy (testy z odpowiedziami do wyboru sa coraz powszechniejsze),
    2. Coraz mniej jest swobodnej wypowiedzi i pisania przez uczniów, co sprawia, ze rowniez chęci i motywacja do pisania sa mniejsze wśród młodych
    3. Rodzice maja zbyt mało czasu i/lub chęci do pracy z dziećmi. Wynik tego jest taki, że telewizja, gry komputerowe czy ogólnie pojeta rozrywka zajmuje coraz więcej czasu w codzienności uczniów. Nie ma chęci ani determinacji do ciężkiej nauki. Wszyscy oczekuja łatwego rozwiazania, bez wysiłku.
    Tzw. fura, skóra i komóra – to mimo wszystko wciaż jest aktualne wśród młodych, a z każdym rokiem – wśród coraz młodszych.

    Powody obniżania edukacji sa rownież inne, zakulisowe, ale o tym sie powszechnie nie rozmawia. Bo madre społeczeństwo nie da się tak łatwo rzadzic, będzie bardziej wymagajace, bardziej restrykcyjne i uważne wobec „rzadzacych”, o czym redakcja KIP juz wspomniała.
    Pozdrawiam

Wypowiedz się