Per Rudling, Tarik Amar, Jared McBride: Zmagania Ukrainy z przeszłością są również naszymi

ukraina-ue-usa-rosja

To, co się dzieje na Ukrainie, nie pozostanie na Ukrainie – bezkrytyczna gloryfikacja ukraińskiego nacjonalizmu jest także problemem Zachodu.

Ostatnio Ukraina skupiła na sobie uwagę Zachodu. Z powodu rozbieżności poglądów na swój temat. Czy jest miejscem inspiracji rewolucji godności czy siedliskiem post-sowieckiej korupcji? Polem bitwy nowej Zimnej Wojny czy symbolem krótkowzroczności europejskiej polityki zagranicznej? Sygnalizatorem wartości zachodnich u „bram Europy” czy ślepym zaułkiem reform pod rządami wieloletnich oligarchów? Wszystkim tym, kilkoma z nich czy tylko jednym z powyższych?

Jedyną rzeczą bezsporną jest to, że cokolwiek wydarzy się na Ukrainie, na Ukrainie nie pozostanie. W Europie, pogrążonej w pogłębiającym się kryzysie tożsamości, ubiegłowieczna nasycona przemocą historia kontynentu wciąż straszy w polityce europejskiej.

Niewiele jest krajów, gdzie mroczne siły w niedawnej europejskiej przeszłości starły się równie ostro jak na Ukrainie: dwie wojny światowe, nazizm i stalinizm, prawicowy nacjonalizm i autorytaryzm komunistyczny, morderczy głód, czystki etniczne i ludobójstwo, wszystkie pozostawiły po sobie głębokie blizny.

Kiedy myślimy o przeszłości Ukrainy, nieuchronnie myślimy o przeszłości Europy. Gdy rządy ukraińskie ingerują w pamięć na swoim terenie, nie mogą pomóc, ale dotykają kwestii wywołujących rezonans daleko poza nim. Jest to punkt wyjściowy debaty publicznej zainicjowanej artykułem Josha Cohena, opublikowanym niedawno w Foreign Policy.

„Dekomunizacja” i kult nacjonalistycznego bohatera

Głównym problemem w tej grze jest historia nacjonalizmu ukraińskiego w czasie II wojnie światowej i jej poczesne miejsce w ukraińskiej polityce pamięci.

Ukraińskie władze rozpoczęły celebrowanie wojennych przywódców nacjonalistycznych na długo przed obecnym kryzysem. Ale porewolucyjny rząd Ukrainy podniósł tego rodzaju politykę na poziom legislacji, która nie tylko zakazuje symboli komunistycznych, ale, wbrew międzynarodowym protestom z Zachodu, nakłada również sankcje karne za „brak szacunku” dla bojowników o niepodległość, w tym wymienionych wprost skrajnie prawicowych nacjonalistów z II wojny światowej. Teraz ulice w stolicy Ukrainy Kijowie mają zostać przemianowane na cześć ich wodzów.

Teraz mamy klarowny obraz skrajnie prawicowego i ambitnego autorytarnego nacjonalistycznego ruchu z okresu wojny, dążącego do powstania etnicznie oczyszczonej Ukrainy.

Ta sponsorowana przez państwo polityka gloryfikacji pozostaje w sprzeczności ze znanymi faktami. Po upadku komunizmu radzieckiego badania naukowe poczyniły znaczne postępy. Teraz mamy klarowny obraz skrajnie prawicowego i ambitnego autorytarnego nacjonalistycznego ruchu z okresu wojny, dążącego do powstania etnicznie oczyszczonej Ukrainy, pokładającego wszystkie nadzieje na sukces w zwycięstwie nazistów.

Wielu nacjonalistów zdobyło doświadczenie służąc nazistowskim Niemcom w różnych policyjnych formacjach pomocniczych. Nacjonalistyczni liderzy nawet wtedy, gdy Niemcy odrzuciły ich oferty kolaboracji, z premedytacją minimalizowali zakres konfrontacji z nazistami, ponieważ za głównych swoich wrogów uważali Polaków i Sowietów.

W 1941 roku działacze nacjonalistyczni wzięli udział w pogromach, które pochłonęły życie tysięcy, a może nawet dziesiątków tysięcy Żydów. W latach 1943 i 1944 bojówkarze nacjonalistyczni przeprowadzili kampanię systematycznych czystek etnicznych, zabijając co najmniej 70 000 polskich cywilów. Zabijali również ocalałych Żydów.

Proklamacje mniej radykalnego kursu zostały wydane z opóźnieniem, gdy wojna wyraźnie zwróciła się przeciwko Niemcom. Te propagandowe gesty nie miały żadnego znaczenia dla ofiar kontynuowanej [wbrew deklaracjom] masowej przemocy.

Ukrainieć - Polak

Niektórzy obserwatorzy błędnie wywnioskowali, że wojenny nacjonalizm nie mógł popełnić realnych zbrodni

Po wojnie, nacjonaliści walczyli w kampanii partyzanckiej przeciwko brutalnej sowieckiej opresji. Radziecka propaganda oczerniała ich. Rosyjskie media powielają teraz dawną propagandę. Z tego powodu niektórzy obserwatorzy błędnie wywnioskowali, że wojenny nacjonalizm nie mógł popełnić realnych zbrodni. Ale on je popełnił, i to na ogromną skalę.

 Pamiętanie, pomijanie, upiększanie 

W centrum tej debaty i polityki ukraińskiej produkującej bohaterów, co do których Ukraina potrzebuje śledztwa i refleksji, jest dyrektor ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, Wołodymyr Wjatrowycz.

W przeszłości Wjatrowycz kierował Centrum Badań Ukraińskiego Ruchu Wyzwoleńczego, instytutem nastawionym bardziej na celebrowanie nacjonalizmu niż na jego badanie. Był także szefem byłych ukraińskich archiwów KGB, prawdopodobnie jednym z najbardziej wrażliwych zbiorów dokumentów w kraju. W tym okresie wspomniane archiwa ujawniły wysoce selektywną listę sprawców sowieckiego sztucznego głodu z początku lat 1930. Metoda dobierania nazwisk umieszczonych na tej liście pozostała niedookreślona. Ale było jasne, że liczne nazwiska „przypadkowo” zostały zidentyfikowane jako żydowskie.

Po niedawnej nominacji na dyrektora ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej w Kijowie Wjatrowycz realizował ten sam program, ale z mocniejszą pozycją, pozwalającą mu wspierać kryminalizację „braku szacunku” dla nacjonalistów z czasów II wojny światowej i sprawców czystek etnicznych. Zapewnił sobie także – poprzez legalne zmiany przepisów prawnych – stałą kontrolę nad byłymi archiwami KGB.

Podobnie jak Węgry lub Polska, pod nowym nacjonalistycznym rządem Ukraina ma szczególne znaczenie

Wjatrowycz wyprodukował publikacje zaprzeczające faktom antysemityzmu prawicowych ukraińskich organizacji nacjonalistycznych i bagatelizujące przeprowadzone z premedytacją czystki etniczne Polaków. Tak więc przedstawił polskie ofiary nacjonalistów jako godne pożałowania przypadkowe ofiary wojny, wywołanej zresztą przez drugą stronę – w efekcie ofiary okazały się same sobie winne. Wjatrowycz zanegował nacjonalistyczną współpracę z nazistowskimi Niemcami i wprowadził do obiegu naukowego dokumenty rozpoznane przez innych historyków za fałszywki, w tym fikcyjną relację Żydówki, rzekomo uratowanej przez nacjonalistów, i sfabrykowane po wojnie dokumenty mające na celu wykazanie, że nacjonaliści odrzucili ofertę kolaboracji z Niemcami. Wielu ekspertów zdecydowanie zakwestionowało wartość naukową jego publikacji. Ale media, na Ukrainie i na zachodzie, zbyt późno zaczynają dostrzegać polityczną stronniczość jego działalności.

Po zakwestionowaniu [swojej pseudo-naukowej działalności] przez Josha Cohena w artykule w Foreign Policy, Wjatrowycz zareagował w sposób kompromitujący go jeszcze bardziej. Zanegował autentyczność specyficznego nacjonalistycznego rozkazu zabijania polskich cywilów. Zaprzeczył również, że celem morderczych ataków nacjonalistów byli Żydzi. Krytyka Cohena wywołała kolejną głęboko niepokojącą odpowiedź: niczym upiorne echo stereotypów nacjonalizmu z okresu II wojny światowej Askold Lozynskyj, były prezes Światowego Kongresu Ukraińskiego, stwierdził, że „Żydzi stanowili większość” sowieckich służb specjalnych realizujących Hołodomor, morderczy sowiecki głód na początku lat 1930.

Obecna polityka pamięci Ukrainy – pomijająca przemoc nacjonalistyczną, skoncentrowana na kulcie bohatera – pozostaje w sprzeczności z deklarowanymi przez swoich przywódców wartościami demokratycznymi, których oczekuje naród ukraiński.

Ukraina nie jest wyjątkiem. Na przykład, Rosja mobilizuje historię jeszcze bardziej agresywnie. Ale Ukraina dąży do stania się częścią Zachodu właśnie teraz. Tak więc, podobnie jak Węgry lub Polska, pod nowym nacjonalistycznym rządem Ukraina ma szczególne znaczenie. Niektórzy obserwatorzy starają się racjonalizować pro-nacjonalistyczną politykę pamięci jako środek niezbędny do uwolnienia społeczeństwa od sowieckich zaszłości i jako czynnik jednoczący [naród].

Jednak próba kształtowania pamięci o nacjonalistycznym nastawienia jest ryzykowna, odtwarza bowiem szczególnego rodzaju duszny konformizm i dzielącą manipulację wzorowana na autorytaryzmie komunistycznym. Ukraina ma historyków i intelektualistów oferujących alternatywę dla przywiązanego do przeszłości nacjonalistycznego programu. Powinniśmy wspierać ich poprzez kwestionowanie tych nowych twórców fałszywych mitów.

Per Rudling, Tarik Amar i Jared McBride, 15 czerwca 2016 r.

____________________________________

O autorach

Per Anders Rudling jest adiunktem na wydziale historii Uniwersytetu w Lund, wykłada także na wydziale historii Narodowego Uniwersytetu w Sigapurze.

Tarik Cyril Amar jest adiunktem na wydziale historii Uniwersytetu Columbia. Jest autorem The Paradox of Ukrainian Lviv. A Borderland City between Stalinists, Nazis, and Nationalists, [Paradoks ukraińskiego Lwowa. Miasto pogranicza między stalinistami, nazistami i nacjonalistami], był dyrektorem naukowym w Centrum Historii Miejskiej Europy Środkowo-Wschodniej we Lwowie, Ukraina. Można go znaleźć na Twitterze: @TarikCyrilAmar.

Jared McBride jest historykiem, który niedawno zakończył stypendium w Instytucie Kennan i United States Holocaust Memorial Museum. Zacznie pracę w charakterze wykładowcy na wydziale historii na UCLA jesienią tego roku, a obecnie kończy rękopis na temat codziennej przemocy na okupowanej przez nazistów zachodniej Ukrainie.

——

Opublikowano za: https://www.opendemocracy.net/od-russia/per-rudling-tarik-amar-jared-mcbride/ukraine-s-struggle-with-past-is-ours-too

 PS. W kontekście treści poniższego artykułu historyków-ekspertów od historii OUN-UPA polski Sejm 22 lipca 2016 roku wykonał ważny krok, jak to określił dr Andrzej Zapałowski, „w zakresie udzielenia realnej pomocy Ukrainie w wyrywaniu się z kleszczy intelektualnego i społecznego terroru środowisk banderowskich”. Wszyscy musimy pomóc Ukraińcom pozbyć się tego wrzodu na ich narodzie.

Czy ten apel dotrze do polskiego IPN? Czy historycy IPN przestaną wreszcie legitymizować pseudo-historyka Wjatrowycza przez prowadzenie z nim naukowej debaty, do której on jako propagandzista partyjny OUN-UPA nie jest po prostu zdolny?

Czy polski IPN udzieli wsparcia dla historyków i intelektualistów ukraińskich, oferujących alternatywę dla przywiązanego do przeszłości nacjonalistycznego programu banderowskiego? Czy zacznie z nimi dialog, pomijając neo-banderowców? Powinniśmy wszyscy wspierać zwykłych Ukraińców poprzez kwestionowanie tych nowych twórców fałszywych mitów.

To zadanie także dla mediów – ratujmy naród ukraiński przed tymi szaleńcami neo-banderowskimi.

Wypowiedz się