Światowy syjonizm w szoku

Syjonizm

24 czerwca zmarł David Rockefeller,  25 czerwca wpadł „w śpiączkę” Jacob Rothschild, a 26 czerwca zmarł „król Żydowski” Jewgienij Filnkelstein – Primakow (były premier i szef KGB chazarskiego ZSRR-zrg). ( chodzi tu 2015 r. i fakty te zostały potwierdzone – red.kip).

Pierwszych dwóch odpowiada za śmierć milionów ludzi na Ziemi (a ich Bogiem jest geld).  Ostatni jeszcze do niedawna domagał się od prezydenta Rosji „zwrotu” Krymu i zabraniał pomocy dla Donbasu (bo „Okraina utworzona przez Chaima Godlmana-Błanka, ksywa „Lenin” miała stanowić El- Dorado dla chazarskich jewrejew, a Krym – ongiś Chazarski, potem Rosyjski i naprzemian turecki –  miał być ośrodkiem wypoczynkowym dla mongoidalnch Ickow i Srulków, zmęczonych mordowaniem Słowian-zrg).

Takie komunikaty nadeszły w ostatnich dniach.                                                                              Niektórzy obserwatorzy nazywają to zagładą „żmijownika”. Ale do zagłady jeszcze daleko, i poprawniej będzie zaliczyć tych „filantropów”  do pasożytów, żerujących na ciele cywilizacji.

Dla podtrzymania życia w umierającym ciele głównego syjonisty musiano wyciąć serca sześciu ludzi!   Pod koniec kwietnia 2015 roku 99-letniemu amerykańskiemu miliarderowi Davidowi Rockefellerowi szósty raz przeszczepiono serce, jak podaje World News Daily Report.

„Za każdym razem, kiedy otrzymuję nowe serce, jest to jak tchnienie życia przetaczane do mojego ciała”, – tryumfował Rockefeller. Ilu ludzi trzeba było rozebrać na części, żeby utrzymać przy życiu jednego syjonistycznego starego człowieka?  Oprócz sześciu transplantacji serca, dwukrotnie przeszczepiano mu nerki – w latach 1988 i 2000.  I jeszcze coś „małego”…

Po raz pierwszy śmierć przyszła po Rockefellera  w 1976 roku, ale wtedy wykupił się on od niej cudzą śmiercią, w pierwszy raz zabrawszy sobie serce innego.  Ale siódmy raz Śmierć wreszcie pokonała niemal nieśmiertelnego pseudo-Żyda.

Jakiś czas temu media, zachłystując się w plebejskiej ekstazie podały, że Jacob Rothschild burzy Europę w sporze: „Rothschild przez fundusz inwestycyjny RIT Capital, którego jest głównym prezesem, zajął negatywne stanowisko w stosunku do euro (CNBC).”   Rothschild obiecywał zniszczenie Europy do kwietnie 2013 roku. Wszystko to niewiele się opóźniło ale spór, zdaje się, że wygra. Chociaż pośmiertnie…

A Europa – ludzie, kraje, stare cywilizacje – ten spór przegrają nawet nie wiedząc o nim.  Syjoniści po prostu zetrą Europejczyków z Ziemi,  aż zasiedlą ją Afrykańczykami i Arabami po ostatnich ekscesach we Francji, które przybierają już znamiona wojny domowej.

Z ręki „spokojnego”  Rothschilda karmiony jest główny Hitler współczesności – prezydent Ukrainy Petr Poroszenko.

Tak, rok temu Poroszenko urzeczywistnił sprzedaż swoich aktywów przez spółkę inwestycyjną „Rothschild” (Agencja ITAR-TASS).

Czym odwdzięczył się Rothschildowi za taki raj Poroszenko? Tym, że Ukraina dzisiaj staje się obozem koncentracyjnym i liderem jako dawca organów. A jak mógłby to zrobić bez Donbasu? Przecież do utrzymania przy życiu jednego tylko Rothschilda potrzeba było rozebrać na części  8 ludzi (ginących tam w walce o CHAZEREI!

Koryfeusze polityki i służb specjalnych pamiętają spotkania w Dartmouth (konferencje) w latach 70-80-tych. Brały w nich udział tylko dwa kraje. Na tych rosyjsko-amerykańskich treningach amerykańskie wojsko, tej „hybrydowej” wojny, dawało bezpośrednie wskazówki rosyjskiej piątej kolumnie, jak w ZSRR zbudować „społeczeństwo obywatelskie” i jak właściwie zniszczyć ZSRR.

Spotkania finansowały fundusze Forda i Ketterlinga (USA) i Radziecki Fundusz Świata i Instytut USA (później Instytut USA i Kanady) AN ZSRR.

Wśród uczestników byli główni współcześni rusofobowie i człowiek, który osobiście odpowiada za zniszczenie ZSRR. Zbigniew Brzeziński, główny syjonista David Rockefeller a także „król żydowski” Jewgienij Primakow.

„Co się tyczy spotkań w Dartmouth, regularnie przeprowadzano je w celu negocjowania i zbliżania podejść dwóch supermocarstw w związku z redukcją broni, poszukiwań wyjść z różnych międzynarodowych konfliktów, stworzenia warunków do współpracy gospodarczej. Szczególną rolę w organizacji takich spotkań odegrały dwa instytuty – IMEMO i ISKAN z naszej strony, a ze strony Amerykanów – grupa politologów, emerytowani wyżsi urzędnicy z Departamentu Stanu, Pentagonu, administracji, Centralnej Agencji Wywiadowczej, bankierów, biznesmenów. Długi czas amerykańską grupą kierował David Rockefeller, z którym łączyły mnie bardzo ciepłe stosunki”, – mówił Primakow.

Oto lista konferencji w Dartmouth:
– Dartmouth I – Hanover, New Hampshire, USA, październik 29-kwietnia 4 1960
– Dartmouth II – Dolna Oreanda, Krym, ZSRR, 21-28 maja 1961 roku May 21-28,   1961
– Dartmouth III – Andover, Massachusetts, USA, Październik 21-27, 1962
– Dartmouth IV – Leningrad, ZSRR, 21-31 lipca 1964 roku
– Dartmouth V – Rye, New York, USA Styczeń 13-18, 1969
– Dartmouth VI – Kijów, Ukraina, ZSRR, 12-16 lipca 1971 roku
– Dartmouth VII – Hanover, New Hampshire, USA, Grudzień 2-7, 1972
– Dartmouth VIII – Tbilisi, Gruzja, ZSRR, 21-24 kwietnia 1974 roku
– Dartmouth IX – Moskwa, ZSRR, 3-5 czerwca 1975 roku
– Dartmouth X – Rio Rico, Arizona, USA, Kwiecień 30-Maj 2, 1976
– Dartmouth XI – Jurmala, Łotwa, ZSRR, 8-13 lipca 1977 roku
– Dartmouth XII – Williamsburgh, Virginia, USA, Maj 3-7, 1979
– Dartmouth Leadership Conference – Bellagio, Italy, Maj 22-26, 1980
– Dartmouth XIII – Moskwa, ZSRR, 16-19 listopada 1981 roku
– Dartmouth XIV – Hanover, New Hampshire, USA, Maj 14-17, 1984
– Dartmouth XV – Baku, Azerbejdżan, ZSRR, 13-17 maja 1986 roku
– Dartmouth XVI – Austin, Texas, USA, Kwiecień 25-29, 1989[15]
– Dartmouth XVII – Leningrad, ZSRR, 22-27 lipca 1990 roku

Konferencja zakończyła się tuż przed państwowym demokratycznym przewrotem, a dzisiaj zbieramy owoce tego zbliżenia i ciepłych stosunków.

„W Tbilisi, Rockefeller cieszył się dużą popularnością. Ted Kennedy, który w tym czasie był z naszą grupą w stolicy Gruzji, skarżył się,  że gdy pojawiał się na ulicach, wszędzie wokół krzyczano: „Pozdrowienia dla Rockefellera!”,  wspominał Primakow.

Tak, jeszcze do niedawna Rockefeller sam rozbierał państwa po radzieckie, w których potem jak infekcje wybuchały „kolorowe rewolucje”,  a dzisiaj staruszka Nuland rozwija wydeptane przez niego ścieżki i rozdaje „ciasteczka”  – jak Malcziszam Płochiszam ze znanej bajki.

W Wielkiej Encyklopedii Radzieckiej jest takie określenie:  syjonizm – najbardziej reakcyjna odmiana żydowskiego nacjonalizmu; 30 sesja zgromadzenia ogólnego ONZ (listopad 1975) zakwalifikowała syjonizm jako formę rasizmu i dyskryminacji rasowej.

Dziś, syjonizm próbuje się wybielić, ale czarnego kozła nie wymyjesz do białości. Politolodzy wiedzą, że państwową ideologią USA stał się wojujący syjonizm. W szczególności, w swoim materiale N. Andriejew  mówi:  „Współczesny syjonizm – to niezmiernie nacjonalistyczna, rasistowska ideologia, to polityka i praktyka wyrażająca interesy wielkiej żydowskiej burżuazji ściśle powiązanej z monopolistyczną imperialistyczną burżuazją państw. Główną treścią współczesnego syjonizmu jest wojujący szowinizm, rasizm, antykomunizm i antysowietyzm, orientacja na dominację nad światem i stworzenie tzw. Nowego Porządku Świata.”

Jeden z najbardziej doświadczonych polityków naszych czasów – Fidel Castro (Sefardyjczyk– zrg) powiedział, że pod koniec 2 wojny światowej, którą prowadziły narody przeciwko faszyzmowi, pojawiła się nowa władza, która opanowała cały świat i  nałożyła absolutystyczny i sztywny porządek.

Dalej rozszyfrowując Andriejewa: „Równolegle istnieje tajny rząd wyższego poziomu lub rzeczywistej, równoległej władzy, jego „elitarne jadro” – to żydowscy przemysłowcy i bankierzy wchodzący w skład 60 rodzin kierujących USA, otwarcie działających na Kapitolu na oczach Białego  Domu, Kongresu USA na Downing Street 10. To – słudzy Światowego Rządu i New World Order (Nowego Porządku Świata), to absolutnie tajna społeczność składająca się z przedstawicieli nietykalnej klasy rządzącej, do grona której wchodzi również królowa Angliikrólowa Holandiikrólowa Danii i rodziny królewskie  Europy”.

Jest to bitwa o światowy tron ​. I, jak ilustruje udział królowej Danii: materiał wybuchowy do aktu terrorystycznego na port lotniczy „Domodiedowo” dostarczono w dwóch samochodach ambasady Danii – Volkswagen Golf z rejestracją 010 D 130 77 i Volvo XC70 z numerem 010 D 111 77. Było o tym w gazecie „Prezydent” zimą 2011 roku.

Przedstawiciele tej równoległej władzy w różnych kombinacjach wchodzą do Komitetu 300klubu Rzymskiego i klubu Bilderberg (do którego należy między innymi: Palikot, Suchocka, Olechowski I paru innych “Polaków”).                                              Przed masakrą na Ukrainie stworzono jeszcze żydowski Parlament Europejski – struktura, która zastępuje Parlament Europy i rozwiązuje oraz finansuje ludobójstwo na Ukrainie. Przewodniczącym żydowskiego Parlamentu Europejskiego jest znanym przestępca Igor Kołomojski.                                                                                              Komitet 300 obejmuje NATO, Centralną Agencję Wywiadowczą i MOSSAD. Dlaczego Jewgienija Primakowa pochowano z honorami żołnierskimi?  (bo mimo wszystko w Rosji honoruje się generałów).

Był przecież cywilem i nie przysługiwały mu takie honory. Jednak … Primakow był wojownikiem ciemności, wojownikiem Rockefellera, psem, który po drugiej stronie światowego syjonizmu merdał wspólnie ogonem. Za to właśnie honory żołnierskie. Należący do Rothschilda bank centralny Rosji, pomimo nazwy według Konstytucji Rosji nie należy do naszego kraju. Właśnie Bank Centralny  okradł  ludność Rosji w grudniu 2014 roku. Bank Centralny zajmuje szczególne miejsce w świecie, skupione tam są ogromne pieniądze światowych syjonistycznych klanów, zagrabione na całym świecie, z których finansowano wszystkie operacje wojskowe USA, Unii Europejskiej i Izraela …

Niektórzy uważają, że Rosja musi wydostać się z Rockefellero – Rothschildowskiej okupacji i pożegnać się z klanem Romanowów (do którego należał Primakow). Inni uważają, że Rosja musi rozwiązać umowę z MFW. A tych, którzy podpisali porozumienie w Waszyngtonie 08 września 1977, dali początek rozpadowi ZSRR, ogłosić przestępcami państwowymi i pociągnąć do odpowiedzialności.

Nie wiadomo dokładnie, jakie środki należy podjąć, ale dziś decydują się losy całej cywilizacji. Przy takiej stawce świat nie może dopuścić, żeby Rothschildowie, Rockefellerowie i  Romanowowie pasożytowali na całych krajach, szczuły na siebie narody pustosząc ich gospodarki. Niektórzy analitycy śledzący tą sytuację, przypominają słowa rozmaitych proroków, którzy przepowiadali oczyszczenie świata z syjonistycznej dżumy od szeregu śmierci głównych jej filarów.

I oto mamy dziś trzy wycięte filary…

 Andriej Tiunajew, redaktor naczelny gazety „Prezydent”

dopisek zrg:

Z Rosji uciekła gen (KGB) Anodina – “żona” zmarłego przed paroma dniami Finkelsteina-Primakowa. Ta, która przewodniczyła komisji MAK.

Wcześniej narobiła niezłego bigosu I smrodu, typowo po chazarsku. “uczciwa”            i “prawdomówna”, jak Cylia (Julia) Kapitelman – Grigian – Tymoszenko, czy też, jak Valcman – Poroszenko (bukowińskij szachraj).

Soros dostanie sraczki albo zawału, bo to są ogniwa jego złodziejskiego (chazarskiego) łańcuszka.

Artykuł opublikowany 30 czerwca 2015 r.

Źródło 1: https://treborok.wordpress.com/smierc-skosila-rockefellera-rothschilda-primakowa/

Źródło 2: http://www.prezidentpress.ru/news/3160-smert-skosila-rokfellera-rotshilda-primakova.html

Comments

  1. nanna says:

    nanna=nana
    wkleiło mi się tylko z końca, daję jeszcze raz cały tekst
    nanna=nana

    trudno już wręcz czytać na okrągło, co to robią czy czego nie robią różne rokefehlery. Ilu ich jest??? a ile „normalnych” ludzi na świecie???

    Jeżeli ja powiedziałabym na przykład do znajomych: chodźmy, posprzątajmy skwerek przy bloku, to nikt nie będzie mieć czasu. Gdybym powiedziała: chodźcie, zorganizujmy wspólną wycieczkę po mieście dla dzieci z naszego bloku, zróbmy zrzutę na wspólne lody i ciastka, to nikt nie zechce uczestniczyć.
    Gdybym powiedziała: sprawdźmy, kto w tym miesiącu nie miał skąd wziąć pieniędzy na czynsz/prąd/opłatę za wodę/nie ma za co kupić jedzenia – i zrzućmy się, by wyciągnąć bliźniego z biedy, to nikt na to nie pójdzie.
    O co więc, ludzie, macie pretensje do jakiegoś rokefehlera???
    Ktoś, kto chla piwsko i żre czipsy siedząc godzinami przed telewizorem, a potem narzeka na kolejki do lekarza – to doprawdy wyjątkowy bezczelnik!
    Ktoś, kto marzy o wielkim bogactwie, w domu ma bałagan i nieuprzątnięte śmieci – do przecież idiota!
    Ktoś, kto ogląda gołe dupska dziwek w kolorowych tygodnikach, a potem jest niezadowolony z „pożycia małżeńskiego” albo staje się zbokiem czy niechby impotentem – to przecież zasługuje na swój los!
    Ludzie! – w życiu obowiązują pewne zasady i trzymając się ich człowiek ma dobre życie, a odchodząc od nich człowiek ma problemy życiowe i zdrowotne.
    Proste, co? Ale komu chciałoby się tych zasad przestrzegać, jeśli zło tak pięknie kusi? No więc, jeśli człowiek nie pracuje nad swoim charakterem, no to ponosi skutki niewłaściwego działania.
    Gdyby nie brak lojalności między ludźmi i gdyby ludzie nie folgowali własnej chciwości to żadne rokefehlery do władzy by nie doszły. One nie zdobyły władzy nad ludźmi dlatego, że były takie mądre i silne, lecz jedynie dlatego, że ludzie byli (i są! ) głupi i słabi.
    Zamiast więc bać się czegoś, co ludzie praktycznie sobie tylko wyobrażają, należy dowiedzieć się, jakie zasady są korzystne do prowadzenia normalnego życia i je stosować.
    Nie chlasz – nie wydajesz pieniędzy na właściciela gorzelni, nie rujnujesz własnego zdrowia, nie chorujesz i nie jesteś obciążeniem dla reszty społeczeństwa.
    Jako osobnik trzeźwy i pracowity oraz uczciwy, możesz mieć swój znaczący wkład w tworzenie dobrobytu naszego kraju poprzez dobrobyt własnej rodziny i najbliższej społeczności.
    Wybór należy do ciebie a nie do jakiegoś rokefehlera!

    Nie wiem, czy jest jeszcze film pod poniższym linkiem, ale należy to obejrzeć pod kątem, że ten demon mówi prawdę. Tak jest faktycznie.

    https://www.youtube.com/watch?v=HX3Yb9kPlco

    I należy zrozumieć, dlaczego może on do tego stopnia ludziom szkodzić. I wówczas podjąć decyzję o zmianie własnego życia i poglądów na świat. I zrozumieć, że każdy w tym bałaganie ma swój własny udział, choć w minimalnym procencie. Ale istnieje coś takiego jak „wielka siła małych liczb”. Ona pokazuje, że do celu prowadzą wyłącznie małe kroki i to one decydują o kształcie późniejszego rezultatu.
    Kiedyś oglądałam w niemieckiej tv reportaż o kobietach murzyńskich w RPA (?). One, te wiejskie kobiety, były bardzo biedne, bardzo niesamodzielne i nie widziały perspektyw na przyszłość. I wówczas ktoś im podsunął pomysł oparcia działania na „wielkiej sile małych liczb”. Polegało to na tym, że każda z nich dziennie zobowiązała się zaoszczędzić – przykładowo – co najmniej jeden grosz. Codziennie bez wyjątku. Na początku one były sceptyczne, ale ponieważ i tak nie miały nic do stracenia, postanowiły spróbować. Każdy zaoszczędzony grosz wpisywały do specjalnie założonego w tym celu zeszytu i wpłacały do WSPÓLNEJ KASY. Po jakimś czasie były dumne z każdego zaoszczędzonego groszaka, bo zrozumiały, że nie wydanie go w sumie nic nie zmienia w ich życiu. A „na kupce” rośnie. Po kilku miesiącach miały już sporą sumę, zaniosły ją do banku na procent i oszczędzały dalej dopłacając sukcesywnie zebrane drobne. Po roku mogły dostać kredyt. Kupiły za to maszynę do szycia i przerabiały jakieś szmaty. Niby nic, ale przestały w ten sposób być bezsilne. Zyskami się nie dzieliły, lecz dokładały do uzbieranego kapitału. I co się okazało? Ich wspólna współpraca nie tylko dała im świadomość posiadania wpływu na własne życie, ale stopniowo jako społeczność wspierały się one wzajemnie i zyskały poczucie bezpieczeństwa. Urządziły ogrody w workach na śmieci (do worka sypie się ziemię, worek zawiązuje, robi w nim otwory i w nich wysiewa albo flancuje warzywa. Tak robiły one, ponieważ nie miały własnej ziemi, ale jeść coś przecież trzeba.) i po jakimś czasie ich rodziny nie znały już głodu, a nadwyżki kobiety te wymieniały bądź między sobą bądź sprzedawały i miały z tego własne pieniądze.
    Co chcę przez to powiedzieć?
    Chcę powiedzieć to, że Polacy zatracili poczucie wspólnoty i dlatego byle rokefehler może robić z nimi co chce.
    Jeżeli super telewizor jest dla kogoś ważniejszy niż życie sąsiada, no to ten telewizor pewnie mieć będzie, ale będzie też skazany na samotność i w razie choroby może sobie sam nie poradzić.
    No więc ważne jest dokonywać dobrych wyborów. Takich prywatnych. Ale służących w praktyce ogółowi.
    Po II wojnie ludzie nie patrzyli na to, żeby się dorobić, ale chcieli jedynie żyć – w spokoju, bezpieczeństwie i nie musieć głodować.
    TO WSZYTKO POLAKOM UDAŁO SIĘ OSIĄGNĄĆ.
    Dopiero na skutek podszeptów pirackich rozgłośni zachodnich Polacy zaczęli być niezadowoleni.
    Polacy nagle chcieli mieć jak na zachodzie.
    Ale tu należy bezwzględnie zapytać:
    DLACZEGO POLACY CHCIELI MIEĆ TAK, JAK MIELI LUDZIE NA ZACHODZIE?
    czy Polacy mieszkali na zachodzie? – nie!!! Polacy mieszkali w Polsce, zrujnowanej przez wojnę wywołaną przez zachód.
    Jakim więc to sposobem stało się możliwe, że niegdysiejszy agresor i morderca oraz potomkowie morderców stali się dla Polaków miernikiem szczęścia i dobrobytu???
    Dlaczego Polacy chcieli mieć „tak dobrze” jak Niemcy, którzy nas napadli, którzy nam wymordowali 6 milionów Rodaków, kraj zrabowali i zamienili w perzynę???
    Dlaczego Polacy nie chcieli współpracować z Rosjanami, którzy nas spod niemieckiej okupacji uratowali przed zagładą, którzy handlowali z nami biorąc z Polski nawet poślednie badziewie w ramach RWPG?
    I dlaczego Polacy byli dumni z tego, że „Ruskich” udało im się oszukać?
    I skąd się w Polakach wzięło poczucie wyższości nad „Ruskimi”? na jakiej podstawie?
    Rzucając okiem w historię możemy zobaczyć, że to Rosja była wielkim i bogatym imperium, a Polska? a Polska miała „królów eRekcyjnych”, z których każdy po dojściu do koryta rabował Polaków spłacając tym samym sponsorów zachodnich, którzy takiego eRekcyjnego króla osadzili na polskim tronie? A potem? a potem to Rosjanie ratowali Polaków umożliwiając im życie na Syberii (ponoć tam tylko śnieg cały rok, ale to nie przeszkadzało amerykanom importować przez stulecia z Syberii masło do ussa.) tak, że było wielu naukowców z „syberyjskim dorobkiem”, wielu Polaków doszło do majątku a to prowadząc własne hotele, a to zajmując się handlem czy jubilerstwem.
    (tu wkleję z „Płomyka” rocznik przedwojenny, a więc nie „komusza” propaganda:
    „Płomyk”, rok 20, Tom II Nr. 38, Warszawa, 1 czerwca 1936 roku.
    Autorem jest W.Sieroszewski
    […]
    O Syberii opowiadano, iż zima tam bez końca, mrozy dech tamują, zamiecie zabójcze, śniegi sięgają dachów, noce trwają miesiącami, wszędzie, gdzie się nie obrócić lasy nieobeszłe, bagna i rzeki wielkie jak morza, pełno dzikiego zwierza i dzikszych jeszcze ludzi!
    […]
    Jeńcy wojenni stale tam byli zsyłani i wcielani do kozaków granicznych, aby tam, broniąc swojego życia i mienia przed kałmukami, kirgizami, burjatami, tunguzami, mongołami – bronili jednocześnie granic państwa rosyjskiego.
    […]
    Dziesiątki tysięcy Polaków, dzielnych, szlachetnych, ofiarnych, najlepszych z naszych braci wsiąknęło w ten sposób w ludność sybirską.
    […]
    Polacy odegrali ogromną rolę w życiu Syberii.
    […]
    Środki na życie musieli zdobywać inną drogą. Zakładali więc warsztaty rzemieślnicze, gdzie wyrabiali rozmaite przedmioty dla handlu z krajowcami.
    […]
    Polacy, jako ludzie w większości inteligentni, wykształceni, obeznani z rękodziełami, celowali w tych wyrobach.
    […]

    Pierwsi też Polacy wpadli na pomysł zużytkowania leżących w pobliżu „ostrogów” ziem urodzajnych, zaorali je i zasiali.
    […]
    Ale nie tylko w dziedzinie rolnictwa Polacy okazali ziemi swojego wygnania wielkie usługi. Wspomniany już pułkownik Perowski sprowadził pierwszy na Syberię roje pszczół i założył podwaliny jednego z wielkich źródeł dochodu tego kraju. Polacy udoskonalili też hodowlę koni. Polacy wprowadzili na Syberii wyrób masła, czego nie znali wcale tubylcy i nauczyli przetapiać masło, aby uchronić je od gorzknięcia.
    […]
    Wygnańcy 63 roku rozpowszechnili na Syberii włoszczyznę…
    […]
    … pierwsi tutaj Polacy zaczęli garbować skóry na twarde, używając kory olchy i wierzby z braku dębów. Zakładali mydlarnie. Nauczyli mieszkańców wyciskać smaczny, jadalny olej z rosnących tu obficie orzeszków cedrowych i wprowadzili ten olej do handlu.
    […]
    Odgrywali ważną rolę: kierowników, inżynierów i geologów przy budowie dróg i zakładaniu hut, warzelni soli oraz kopalń.
    […]
    Prócz tego wprowadzili masę użytkowych drobnych rzemiosł, bez których życie odbywać się nie może. Byli
    pierwszymi zegarmistrzami
    krawcami
    szewcami
    stolarzami
    jubilerami
    […]
    Do połowy ubiegłego wieku apteki i hotele w nielicznych większych miastach były wyłącznie prawie rękach Polaków.
    […]
    Sztuki piękne: malarstwo, muzyka sznycerstwo miały w pierwszym rzędzie polskich nauczycieli…
    Wreszcie naukowe badania Syberii dokonane zostały w znacznym stopniu przez Polaków, wspomnę choćby Dybowskiego, Czerskiego, Czekanowskiego, Godlewskiego, Witkowskiego i Bogdanowicza i wielu innych.
    […]
    Dzieło swoje pan W.Sieroszewski zakańcza zdaniem:
    „Jakże dobrze, że już nam nie grozi wygnanie na Sybir.”

    No więc co my tu widzimy?
    Widzimy, że pod niewolą Moskali Polacy dochodzili do bogactwa i żyli jak u pana Boga za piecem!
    To może dla porównania zobaczmy, jak to się Polakom polepszyło po „wyzwoleniu spod sowieckiej okupacji” w 1989 roku:
    zlikwidował nam nasz nowy „przyjaciel” cały przemysł, Polki przeszły na prostytucję jako sposób zarabiania pieniędzy na rodzinę, polskie wojsko zostało zlikwidowane, koszary wyburzono !!! do fundamentów !!!, na emigrację wyjechało z kraju 3?4?5? milionów młodych Polaków i tam, na zachodzie nie stali się oni właścicielami hoteli – jak niegdyś na Syberii – ani nie pozakładali zakładów jubilerskich czy choćby własnych mydlarni! Nie! na zachodzie Polak to synonim zmywacza garów, sprzątacza wucetów i taniego najemnika bez żadnych praw.
    Co więc robić?
    No, zwrócić się o pomoc do „wielkiej siły małych liczb” i zacząć od nowa. Nawiązać do czasów przyjaźni z naszymi Braćmi na Wschodzie i nie zwracać uwagi na rokefehlerów.
    Żyć uczciwie i nie dorabiać się za wszelką cenę. Bo jak widzimy, jest „albo – albo” – albo ma się plazmę na ścianie i jest się śmieciem we własnym kraju, albo czkać na plazmę i żyć w zgodzie z sąsiadami z bloku i zza wschodniej granicy mając poczucie bezpieczeństwa i poczucie wartości własnej jako człowiek.
    I nie nawiązywać do „kresowej przeszłości”! był to tylko krótki okres w dziejach państwa polskiego, w dodatku zakończony bardzo tragicznie. Wszelkie „działania kresowian” mają na celu unicestwienie odrodzenia państwa polskiego i trwałe skłócenie Słowian. Należy w końcu przyjąć do wiadomości bolesną prawdę: jeżeli życie Ukraińca było nic nie warte, no to i życie Polaka też nic warte nie było. Nieustanne dęcie w rasistowskie ciągoty „kresowian” jest dla Polski wielce szkodliwe i i tak nie ma szans na jakieś szersze zrozumienie u międzynarodowej społeczności, ponieważ opiera się na manipulacjach. Ludzie nie są głupi i rozumieją z reguły, co się za czym kryje. Polak nie był w niczym lepszy od Ukraińca i nie miał prawa ani zabierać mu ziemi, ani robić z niego niewolnika dla polskiego jaśniepana. Ten wrzód muszą Polacy usunąć ze swojej świadomości, a nie brnąć coraz dalej z wielką szkodą dla Polski i Polaków oraz stanowiska społeczności międzynarodowej wobec Polski.
    Jeżeli Polacy uważają, że mają wsparcie ussa w kwestii „kresów”, no to kto właściwie Polaków wspiera? Przecież ussa ukradło ziemię Indianom, wymordowało miliony Indian, a tych, których już nie kalkulowało się zabijać – bo naboje były droższe niż indiański skalp! – no to tych zepchnięto do rezerwatów i tam wegetują oni po dziś dzień. Czy sojusznik „kresowian” w postaci ussa to ktoś honorowy i uczciwy? przecież nie! to jest coś na kształt spółki złodziejskiej wzajemnie się wspierającej.
    Ukrainę należy zostawić Ukraińcom i Polacy nie mają prawa się wtrącać, czy naród Ukraiński istnieje czy nie. To jest sprawa tych ludzi mieszkających na Ukrainie. Polacy mają wiele do zrobienia we własnym kraju, na ziemi zajmowanej przez Polaków od 1944 roku. I przemysł należy odbudować, i ustabilizować demografię, zapewnić ludziom bezpieczeństwo także socjalne, a nie wszczynać kłótnie z sąsiadami, bo na tym Polska tylko traci.
    Tak zwane kresy nie były kiedyś polskie i teraz ponownie nie są polskie. To powinno być dla Polaków zrozumiałe.
    Ziemie Zachodnie natomiast były słowiańskie i ponownie – dzięki staraniom Stalina i Daninie Krwi Armii Czerwonej – są obecnie polskie.
    Słowiańską racją stanu jest, by obszar zajmowany przez Słowian był jak największy.
    Dlatego działania „kresowian” mające na celu odebranie ziem Ukraińcom a oddanie naszych prastarych, słowiańskich ziem Niemcom są absolutnie szkodliwe. Także dla europejskiej geopolityki.
    No to tu jeszcze wkleję z encyklopedii gutenberga o Łabie i Słowianach tam mieszkających:
    Ł. tworzyła w starożytności najdalszy na płn.–wsch. kres podbojów rzymskich (Druzus, 9 przed Chr.). W okresie wędrówek ludów osiedlili się nad Ł. Słowianie, wypierani jednak systematycznie od VIII. w. na prawy brzeg Ł. i Sali, a po 1.000 r. spychani dalej ku wsch. po Odrę i Sprewę. Ze wsch. próbował zjednoczyć rozliczne plemiona połabskie (Serbów, Łużyczan, Hawelan, Lutyków, Obotrytów i i.) i zmobilizować je do walki z zalewem germańskim Bolesław Chrobry, co jednak mu się nie udało z powodu przewagi Niemców, opora pogańskich plemion połabskich i rywalizacji ze strony Czechów, choć istnieje podanie, że kazał wbijać słupy graniczne w korycie Ł. i Sali. Ostatecznie Niemcom udało się sforsować linję Ł. i w paruwiekowych walkach (X.— XIII. w.) wytępić i zgermanizować Słowian, osiedlonych w dorzeczu średniej i dolnej Ł.

    A więc porządkujmy własny kraj i żyjmy w zgodzie z Braćmi Słowianami. Nie będzie wówczas powodu tracić czasu na jakichś rokefehlerów i inne nic nie znaczące sprawy.

Wypowiedz się