Ile kosztują amerykańskie bazy w Europie? Wiemy, ile Amerykanie wydali na Redzikowo

Temat stałych baz wojsk amerykańskich w Polsce wraca jak bumerang. Szczyt NATO w Warszawie znów podgrzł nastroje wokół obecności Amerykanów w naszym kraju. Nie wiadomo jednak, czy Polskę byłoby stać na taki wydatek. Państwo, w którym znajduje się taka baza, musi bowiem pokrywać część kosztów jej funkcjonowania. Sprawdziliśmy, ile kosztują i w jaki sposób funkcjonują amerykańskie bazy w Europie.

Bazy USA w Europie Foto: Reuters

Bazy amerykańskie w Polsce

W Polsce baza wojsk USA ma powstać w Redzikowie. Według wstępnych informacji ma ona liczyć ok. 200 amerykańskich żołnierzy, którzy będą podlegali rotacji. Niestety nie wiadomo, ile polski rząd już wydał i planuje wydać na jej realizację. Ministerstwo Obrony Narodowej nie udziela na ten temat żadnych informacji i odsyła do Ambasady USA w Warszawie. Ambasada Stanów Zjednoczonych z kolei udzieliła nam informacji na temat wysokości nakładów przeznaczonych przez rząd USA na kontrakty związane z budową U.S. Army Corps of Engineers (Korpus Inżynieryjny Armii USA). Chodzi tutaj o dwa kontrakty:

  1. Kontrakt: W912GB-16-C-0005

Kontraktor: AMEC Programs, Inc.

Wartość: 174,964,589 dolarów (ok.  699 858 356 zł)

  1. Kontrakt: W912GB-16-C-0013

Kontraktor: Zafer Taahhut, Insatt VE Ticaret A.S.

Wartość: 34,442,099 euro (ok.  151 545 235 zł)

Ambasada podkreśla, że Korpus Inżynieryjny Armii USA zaznacza, że w przypadku realizacji dużych projektów koszty budowlane zazwyczaj rosną w trakcie wykonywania prac. W odpowiedzi udzielonej dla Onetu czytamy dalej:

„Powyższe liczby odnoszą się tylko do kontraktów budowlanych i nie obejmują kosztów osobowych po stronie rządu amerykańskiego (już poniesionych oraz przyszłych).  Obecnie nie dysponujemy danymi o wydatkach poniesionych przez rząd USA przez ostatnie osiem lat z tytułu kosztów podróży i udziału personelu, w tym pracowników Departamentu Obrony (Agencja Obrony Rakietowej, Korpus Inżynieryjny, Marynarka Wojenna USA), Białego Domu i Departamentu Stanu.  Przez minione lata w pracach planistycznych i negocjacjach związanych z bazą w Redzikowie brało udział wielu pracowników rządowych; liczny personel rządowy będzie też uczestniczył w pracach dotyczących różnych aspektów realizacji projektu w fazie budowy oraz w fazie operacyjnej.  Z chwilą osiągnięcia pełnej operacyjności bazy w roku 2018 rząd USA będzie pokrywał koszty związane z pobytem i pracą w Redzikowie amerykańskiego personelu wojskowego w liczbie 150-200 osób”

Amerykańskie bazy – gwarantem bezpieczeństwa Polski?

Eksperci podkreślają, że bazy amerykańskie i tak nie zapewnią nam bezpieczeństwa. – Amerykanie mogą stanąć w naszej obronie, jeśli Kongres wyrazi na to zgodę, lub jeśli zostaną bezpośrednio zaatakowani. Wystarczy, żeby przeciwnik załatwił tę sprawę w ten sposób, żeby nie było otwartego konfliktu. Wówczas baza amerykańska na nic się nam nie zda – wyjaśnia w rozmowie z Onetem komandor Maksymilian Dura.

Eksperci podkreślają, że mimo dużego szumu medialnego, nie będzie w Polsce stałych baz NATO. Polityka wspierania wschodniej flanki przez Stany Zjednoczone, które same tną swój budżet obronny, jest bowiem inna.

„Wzmacnianie wschodniej flanki objawia się przede wszystkim w większej częstotliwości wspólnych ćwiczeń, a także rotacyjnej obecności niewielkich jednostek amerykańskich sił zbrojnych” – podkreśla w swoim raporcie Piotr Woyke z Ośrodka Studiów Wschodnich.  „Wszystkie działania USA na rzecz wsparcia europejskich sojuszników, począwszy od kwietnia 2014 roku, określane są mianem operacji Atlantic Resolve. Skupia ona aktywności czterech rodzajów amerykańskich sił zbrojnych – sił lądowych, morskich, powietrznych oraz piechoty morskiej” – dodaje.

Od kwietnia 2014 roku w państwach bałtyckich i Polsce rotująco ćwiczą cztery kompanie amerykańskich sił lądowych. W przyszłym roku ma do nich dołączyć rotująca co 9 miesięcy ciężka brygada z terytorium Stanów Zjednoczonych, która będzie ćwiczyć dodatkowo w Rumunii i Bułgarii.

Ministerstwo Finansów z kolei na początku ubiegłego roku wprowadziło przepis, w myśl którego przebywający już na terenie Rzeczypospolitej amerykańscy żołnierze nie muszą płacić podatku VAT. W dokumencie zapisano, że na własny użytek każdy dorosły „członek sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych i personelu cywilnego” może przywieźć do nas meble, jeden samochód, motocykl, gokart oraz skuter. Dodatkowo na jedną rodzinę przypada dodatkowo przyczepka towarowa, łódź lub żaglówka, a także przyczepa kempingowa.

Jak uszczegółowiono, rzeczy te można sprowadzić w rok od zamieszkania w Polsce. Przebywający w naszym kraju żołnierze USA będą mogli bez płacenia podatku sprowadzić 10 litrów wódki, 90 litrów wina i 110 litrów piwa.  Regulacje dotyczą przede wszystkim żołnierzy w ramach Batalionu Ochrony Bazy Systemu Obrony przed Rakietami Balistycznymi, czyli osób, które będą stacjonować w Redzikowie.

Amerykańskie stałe bazy w Niemczech – jak funkcjonują?

Amerykańska obecność wojskowa na terenie Niemiec ma swoje korzenie jeszcze w II wojnie światowej. Po jej zakończeniu Amerykanie nigdy nie opuścili niemieckich terenów. Obecnie szacuje się, że przebywa tam ok. 40 tys. pracowników i żołnierzy w bazach amerykańskich. Relacje pomiędzy obydwoma państwami reguluje porozumienie z 1975 r. W myśl tych postanowień sprowadzenie armii amerykańskiej wymaga nakładów i sfinansowania również ze strony niemieckiej.

– Wojska amerykańskie stacjonują na terytorium Niemiec, także dlatego, że są potrzebne do ochrony granic kraju. Tak jest zapisane w umowie. Część usługotwórczą współfinansuje państwo gospodarza – podkreśla w rozmowie z Onetem gen. Waldemar Skrzypczak.

– W przypadku baz stałych są to całe miasteczka. Żołnierze sprowadzani są wraz ze swoimi rodzinami. Budowane są zamknięte obiekty ze sklepami amerykańskimi, opieką zdrowotną, kinami, ale wg standardów amerykańskich – podkreśla z kolei komandor Maksymilian Dura.

Okazuje się, że koszty dla budżetu mogą być spore. Jakiś czas temu głośno zrobiło się w Niemczech po serii publikacji na łamach gazet „Bild” i „Suddeutsche Zeiting’”, które opisywały wydatki budżetu federalnego na utrzymanie i realizację stałych baz amerykańskich.  Z publikacji „Bilda” wynika, że w dobie wycofywania się armii amerykańskiej z terenów niemieckich, Niemcy byli zobowiązani do odkupienia od Amerykanów terenów po wcześniejszych bazach. Z tego tytułu w 2013 roku wydano ok. 10 mln euro. Kij w mrowisko włożyła „Suddeutsche Zeitung”, która ujawniła ukryte w niemieckim budżecie koszty związane z finansowaniem amerykańskich projektów jako „zwrot landom kosztów poniesionych w związku z realizacją federalnych kosztów budowlanych”.

Jak podkreślała gazeta, rząd Niemiec buduje od hangaru do przedszkola. Z umowy pomiędzy państwami wynika, że armia amerykańska nie może podejmować się większych inwestycji budowlanych. Może realizować wyłącznie mniejsze budowy bądź te o szczególnym znaczeniu ze względu bezpieczeństwa. Grupa niemieckich deputowanych skierowała do Bundestagu pytanie o dokładne wyliczenia poniesionych kosztów z wyszczególnieniem na poszczególne lata i niemieckie landy. Wynikało z nich, że realizacja projektów budowlanych na rzecz baz amerykańskich kosztowała budżet niemiecki prawie 600 mln euro.

Bazy USA w Europie 2

Jednym z przykładów takiej inwestycji jest nowy szpital wojskowy w Wilerbach, który ma zastąpić do 2018 r. największy amerykański wojskowy szpital w Landstuhl. Niemiecki rząd musiał do niego dołożyć ok. 127 mln euro, by utrzymać stałe bazy amerykańskie na swoim terytorium, gdyż generują one dodatkowe miejsca pracy w regionach.

– Taka baza jest bardzo usługotwórcza, bo usługi, sklepy, krawcowe, sprzątaczki, piekarnie itd. –  są zewnętrzne. Pracuje w nich personel lokalny – podkreśla gen. Skrzypczak. – Bazy obsługiwane są przez zewnętrzne firmy amerykańskie, takie jak KBR, ale zatrudniani są w nich „lokalsi”- dodaje.

Dla przykładu: jeśli jest piekarnia na terenie bazy, to pracują w niej Niemcy. Ale zarządzają nią Amerykanie. – Będąc w bazach, bardzo często się tam zaopatrywałem. Tam są dobre rzeczy jakościowo i niedrogie, bo bez VAT-u – wspomina generał.

O tym, jak ważne gospodarczo dla poszczególnych regionów były bazy amerykańskie, świadczyły prognozy niemieckich włodarzy na wieść o wycofywaniu się Amerykanów ze swoich baz. Mannheim liczył się ze stratą w budżecie w wysokości 6 mln euro rocznie. W Heidelbergu, najstarszej z baz, szacowane straty miały sięgnąć 7,5 mln euro.

Amerykańskie bazy we Włoszech

Podobnie przedstawia się sytuacja we Włoszech. Tam stosunki reguluje umowa zawarta w  Londynie w 1954 roku. W myśl jej przepisów bazy amerykańskie znajdujące się na terenach Włoch są swego rodzaju enklawami. Cześć budowy baz, podobnie jak w Niemczech, pokrywają Włosi. W 2006 roku doszło do wielkich demonstracji w Vicenzie – z powodu pomysłu wybudowania nowej bazy dla stacjonujących już tam żołnierzy amerykańskich w bazie Ederle. 10 sierpnia został przedstawiony w magistracie plan, wg którego realizacja nowej bazy miałaby kosztować Włochów 800 tys. dolarów. Łącznie wyposażenie nowej bazy – Dal Molin – w nowe osiedle mieszkaniowe, nową szkołę, nowy szpital – miało kosztować 412 tys. dolarów.

Ponadto z powodu bilateralnych uzgodnień, rząd włoski jest zobowiązany do realizacji 37 proc. całości kosztów. Dla przykładu w 2002 r. Rzym wydał na amerykańską armię ok. 326 mln euro. Szacowano wówczas, że zwiększenie kontyngentu do obecnego poziomu 4,4 tys. żołnierzy podwoi roczne wydatki na ten cel. Na budowę nowej bazy od 2007 roku rząd Stanów Zjednoczonych wydał ok. 600 mln dolarów.

Stałe bazy wojskowe we Włoszech uderzyły po kieszeni również Amerykanów. Jak podaje „The Huffington Post”, amerykańska marynarka wojenna od 1996 do 2013 roku wydała ponad 300 mln dolarów na zorganizowanie swojej bazy w Neapolu.  W 2005 r. flota amerykańska przeniosła bowiem swoją siedzibę z Londynu do Neapolu z uwagi na zmianę celów strategicznych.

Bardzo ważnym punktem na mapie jest również baza w Aviano nieopodal wspominanej już Vicenzy. Stacjonuje tam obecnie 48 amerykańskich F-16. Baza ta była istotna dla Amerykanów od czasów wojny w Zatoce Perskiej. W 1992 roku przeniesiono tutaj F-16 stacjonujące w Hiszpanii. Na stworzenie bazy w Aviano wydano wówczas w latach 90. ok. 610 mln dolarów.

Polityka Stanów Zjednoczonych w Europie

W Europie znajdują się dwie brygady, rozlokowane łącznie w 13 miejscach. Najwięcej z nich znajduje się w Niemczech. W mediach można znaleźć wiele błędnych informacji na ten temat. Niektóre z nich podają liczbę 179 amerykańskich baz na terenie Niemiec i 58 na terenie Włoch. Nie do końca jest to jednak prawdą z tego powodu, gdyż te dane zaliczają tereny mieszkalne i  magazyny jako osobne „bazy”.

Bazy USA w Europie 3

Amerykańskie bazy w Europie sporo kosztują. W dobie cięć właściwie we wszystkich armiach NATO, rząd Stanów Zjednoczonych również podjął decyzję o cięciu wydatków na armię oraz ograniczeniu kosztów w placówkach znajdujących się na terenie Europy. Budżet amerykańskich sił zbrojnych jest skracany, a do 2017 r. w bazach wojskowych USA w Europie na pozostać ok. 30 tys. żołnierzy. Cięcia mają związek z przedstawioną kilka lat temu przez prezydenta Baracka Obamę strategią USA. Zgodnie z nią to priorytety państwa miały decydować o wydatkach na obronność – a takimi wówczas stał się basen Oceanu Spokojnego. Przed cięciami w Niemczech stacjonowało ok. 52 tys. Amerykanów – było to największe skupisko armii amerykańskiej poza terenami USA. W 2014 r. było ich już ponad 42 tys. Obecnie na terenie całej Europy znajduje się ok. 62 tys. amerykańskich żołnierzy. Polityka stopniowego wycofywania się wojsk amerykańskich zmieniła się po aneksji Krymu przez Rosjan.

Bazy USA w Europie 4

W przedstawionym przez Obamę budżecie na 2017 r., wydatki na obronę wyniosą 582,7 mld dolarów – o 2 mld mniej niż w bieżącym roku. Kluczowy w budżecie jest tzw. Overseas Contingency Operations (OCO)  – jest to część budżetu Pentagonu przeznaczona na operacje zagraniczne. To właśnie w OCO znajdują się środki przeznaczone na działania w Europie – tzw. European Reassurance  Initiative. ERI -plan wsparcia sojuszników został ogłoszony w czerwcu 2014 r. przez prezydenta Obamę. Polega on m.in. na zwiększeniu liczby ćwiczeń, modernizacji infrastruktury wojskowej.  Przyznane fundusze zostały przeznaczone na magazynowanie sprzętu wojskowego w Europie, a także na inwestycje w państwach sojuszniczych. W związku z problemami na Wschodzie i w Syrii, w przyszłym roku poziom wsparcia może być na rekordowym poziomie 3,4 mld dolarów. Pomysł czeka jeszcze na akceptację Kongresu.

Bazy USA w Europie 5

O tym, ile kosztuje amerykańska obecność za granicą, przekonaliśmy się w 2013 roku, po publikacji raportu Senackiej Komisji Sił Zbrojnych. Wynikało z niego, że Stany Zjednoczone wydają rocznie ok. 10 mld dolarów na utrzymanie swojej obecności za granicą, z czego 70 proc. wydawane było w trzech krajach: Niemczech, Korei Południowej i Japonii. W przypadku naszych zachodnich sąsiadów, przy obecności 48 tysięcy pracowników –  obciążenia wynosiły ok. 4 mld dolarów rocznie.

Jak podkreślał w swoim raporcie Kongres, ta kwota nie obejmowała kosztów tzw. personelu wojskowego, który generował dodatkowe 3,9 mln dolarów.  W raporcie stwierdzono wiele nieprawidłowości przy okazji realizowania projektów budowlanych. Okazało się, że wydano ok. 200 tys. dolarów na powiększenie oranżerii w mieszkaniach wyższej rangi oficerów w Stuttgarcie – o 231 mkw. więcej od przewidzianych przez Departament Obrony standardów.

Paweł Bednarz Dziennikarz

Opublikowano za: http://biznes.onet.pl/wiadomosci/kraj/amerykanskie-bazy-wojskowe-ile-kosztuja-usa/zsb44t

Wypowiedz się