Globalizacja a państwa narodowe

globalizacja 4

Od zarania dziejów życie społeczne na ziemi odbywa się we wspólnotach. Począwszy od plemion (wspólnoty pierwotnej) do formy dzisiejszego państwa narodowego. Życie we wspólnocie musi być organizowane, prawie zawsze w formie państwa narodowego. Musi być zatem rządzący wspólnotą, a wiec władca, który stanowi odpowiednie reguły funkcjonowania tej wspólnoty. Życie we wspólnocie wymagało porozumiewania się. Tak wraz ze wspólnotą powstawały języki. Sposoby wyłaniania władcy na przestrzeni dziejów były różnie, aż do dzisiejszych form demokracji w różny sposób praktykowanej.  W ramach wspólnoty organizowane jest  życie kulturalne, zaspakajane są potrzeby duchowe i materialne. W ramach wspólnoty rozwija się kultura, sztuka, ukształtowała się tożsamość narodowa potwierdzona odrębnymi językami. Na tyle odrębnymi, że ludzie żyjący w danej wspólnocie nie byli w stanie (i do dziś nie są) porozumieć się z ludźmi innych wspólnot. Muszą posługiwać się językiem najbardziej powszechnie znanym. W ramach wspólnoty kształtowały się zwyczaje i tradycje odrębne, specyficzne dla danej wspólnoty narodowej. Zauważmy, że rozwój kultury, sztuki, literatury, nauki odbywa się do dziś w ramach wspólnot narodowych. Również w ramach wspólnoty zaspakajane są potrzeby materialne. Rozwijano więc gospodarkę dla zaspakajania potrzeb materialnych.

Władca, wyłoniona władza, organizuje życie społeczne i gospodarcze całej wspólnoty, we wszystkich przejawach w imieniu tej wspólnoty i na rzecz jej interesów.  Organizuje i zrządza też gospodarką tej wspólnoty, tak aby gospodarka zaspakajała potrzeby materialne tej wspólnoty produkując użyteczne produkty i świadcząc usługi. Zakres władztwa rządzących gospodarką na przestrzeni dziejów był różny i ciągle ewoluuje do czasów współczesnych. Zmieniają się systemy gospodarcze od wspólnoty pierwotnej, niewolnictwa, kapitalizmu, socjalizmu, aż do różnych odmian kapitalizmu (kapitalizm państwowy, oligarchiczny, liberalny, globalistyczny). Jednakże zawsze pewien zakres władztwa nad gospodarką pozostawał, niezależnie od modelu gospodarki. Władztwo to jest sprawowane przez władzę wyłonioną w poszczególnych państwach narodowych.

Również teoria ekonomii zawsze odnosiła się do gospodarek narodowych. Począwszy od klasyków ekonomii (Ricaro, Smith, Marks, Keynes, itd.). Nawet broniono gospodarki narodowe przed wpływami zewnętrznym innych gospodarek narodowych (bariery celne podatkowe i inne).

Zauważmy, że na przestrzeni historii każde imperium obejmujące swoim władztwem wspólnoty narodowe upadały, na rzecz wspólnot narodowych (państw narodowych).

Również wszelkie formy integracji gospodarczej, jakie miały miejsce EWG, EFTA, OPEC, OECD. UNSTAT.WTO itd.), są formami, które nie przejmują bezpośredniego władztwa na gospodarkami narodowymi. Pełnią rolę koordynacyjną, konsultacyjną itd.

Nieco odmienną formą integracji jest Unia Europejska, gdzie podjęto próbę integracji polegającą na przejmowaniu władztwa na gospodarkami narodowymi, w tym nad pieniądzem (wspólna waluta), a więc w kierunku likwidacji państw narodowych z ich dotychczasowymi atrybutami władztwa gospodarczego, a w ślad za tym politycznego. Jednakże już dzisiaj widoczny jest kryzys tej formy integracji. Nie rokuje nadziei na przyszłość. Wielu autorów wskazuje na nieuchronny koniec tej formy integracji (np. Przemysław Bryksa „Wstąpienie do UE?, zagrożenia polityczne dla Polski”, Wyd. Antyk napisana jeszcze przed wstąpieniem do UE, Bruno Bandulet „Ostatnie lata Euro” Wyd. Wektroy 2011 itd.

Publikacje te nie są powszechnie rozpowszechnianie i nagłaśniane. Prawo głosu i powszechnego nagłaśniania mają natomiast wszelkiego rodzaju publikacje, w tym naukowe, zachwalające i eksponujące korzyści integracji nawet te iluzoryczne, które już w praktyce można weryfikować.  Jednakże w tych rozważaniach całkowicie pomija się odniesienie do gospodarek narodowych, państw narodowych, które póki co jeszcze istnieją. Nic nie wskazuje na to, by w dającej przewidzieć się przyszłości miały zaniknąć.

Dotyczy to również globalizacji. Zjawisko globalizacji jest analizowane ze wszystkich stron poza jego skutkami dla państwa narodowego i jego gospodarki.

Czy i jakie skutki powoduje integracja i globalizacja, a w ślad za tym stopniowa utrata władztwa danego państwa narodowego nad swoją gospodarką?

Zauważmy, że globalizacja rozszerza się, kiedy poszczególne gospodarki narodowe znajdują się na różnym poziomie rozwoju. Ich gospodarki są wyodrębnione od innych gospodarek narodowych, nie tylko granicami terytorialnymi, ale także wewnętrznymi sposobami organizowania i zarządzania tymi gospodarkami. Najbardziej wyrazistym wyodrębnieniem są budżety narodowe. A przecież budżety narodowe stanowią istotny element istnienia państwa i jego gospodarki. Każdy budżet narodowy osadzony jest w gospodarce danego państwa. Stąd do jego kształtowania (przychody i wydatki) musi być sprawowane władztwo nad własną gospodarką. Od rezultatów gospodarki, a w ślad za tym i jej  budżetu zależy dobrobyt i funkcjonowanie państwa jako takiego.  Bez tego państwo narodowe nie jest w stanie funkcjonować. Tak więc państwo narodowe, jego budżet i władztwo nad własną gospodarką są to elementy nierozerwalne ze sobą. Rozerwanie tej więzi musi rodzić skutki. Powstaje pytanie, czy dodatnie czy ujemne?

Proces globalizacji zachodzi obok procesów integracyjnych i w ramach tych procesów. Globalizacja jest formą zawłaszczania władztwa nad gospodarkami narodowymi na rzecz globalnych podmiotów gospodarczych, wielkich korporacji operujących na rynkach krajów narodowych. „Globalizacja to proces tworzenia zliberalizowanego i zintegrowanego światowego rynku towarów i kapitału oraz kształtowanie się nowego międzynarodowego ładu instytucjonalnego służącego rozwojowi produkcji, handlu i przepływów finansowych na skalę całego świata” (G.W. Kołodko „Globalizacja a perspektywy rozwoju krajów postsocjalistycznych” Toruń 2001 r. str.26). Z definicji tej jednakże nie wynika, czy ów rozwój oraz swobodny przepływ towarów i kapitału zapewni rozwój gospodarek narodowych krajów mniej rozwiniętych. Przeciwnie propagatorzy globalizacji głoszą, że właśnie globalizacja zapewnia i przyspiesza ich rozwój.  W tym kontekście zasadne jest pytanie, czy w ramach procesu globalizacji kraje mniej rozwinięte mogą dogonić kraje bardziej rozwinięte? Czy też trwale pozostać gospodarkami kolonialnymi wobec krajów rozwiniętych (metropolii)?. Ponieważ nie ma kolonii w dotychczasowym rozumieniu, zastępuje się to mianem krajów peryferyjnych?.

Aby odpowiedzieć na te pytania przyjrzyjmy się istocie globalizacji. Istotą globalizacji są następujące jej cechy:

Globalizacja odbywa się w warunkach istnienia państw narodowych, a w ślad za tym gospodarek narodowych, przy ich bardzo zróżnicowanym poziomem rozwoju (zamożności).

Procesowi globalizacji towarzyszy liberalizacja gospodarek narodowych, co ma zawiązek z otwieraniem się gospodarek narodowych dotąd stosunkowo zamkniętych.

Liberalizacja gospodarek narodowych w aktualnym stadium procesu globalizacji najbardziej uwidacznia się w przepływie kapitałów. Dzięki niej rynki kapitałowe gospodarek narodowych stały się częścią zintegrowanych globalnych rynków finansowych i kapitałowych. Noblista P. Drucker stwierdził, że „pieniądz zerwał się z uwięzi i nie ojczyzny”. Globalizacja rynków dóbr materialnych  poszczególnych krajów narodowych przejawia się w dominującej produkcji i sprzedaży dóbr materialnych pochodzących z tychże korporacji, produkowanych poza granicami danego państwa narodowego, bądź produkowanych przez nie na terytorium danego państwa.

Wielkie korporacje działające na rynkach narodowych, nie wywodzą się z tych rynków. Wywodzą się one z gospodarek najwyżej rozwiniętych, a więc gospodarek silnych. Działające dzisiaj globalne korporacje na rynkach międzynarodowych, wywodzą się głównie z  USA. Z pozostałych krajów rozwiniętych, jedynie nieliczne wywodzą się z Zachodniej Europy i Azji (Chiny, Japonia i Kore Południowa). Ich status własnościowy nie jest do końca powszechnie znany, ani dostępny. Jednak mają one charakter narodowy, pochodzą z danej gospodarki narodowej. Używanie pojęcia „globalne korporacje międzynarodowe” nie jest ściśle, wręcz mylące. Nie są to korporacje międzynarodowe. Mają swoją narodowość wywodzą się z konkretnej gospodarki narodowej. Działają jedynie na rynku międzynarodowym. Co nie oznacza, że są międzynarodowe w sensie statusu własnościowego.

Swoistym eldorado dla globalizacji były transformacje ustrojowe państw postsocjalistycznych. Państwom tym narzucono pod płaszczykiem pomocy model transformacji pozwalający na dyktat globalizacji. Oczywiście dyktat ten był różnie przyjmowany przez te państwa. Krańcowym przykładem jest Polska, która całkowicie poddała się tym procesom, bez jakiejkolwiek kontroli i ograniczeń. Potwierdzeniem tego może być np. brak ustawy reprywatyzacyjnej, jako jedyny wyjątek wśród tych Państw. Zaowocowało to utratą narodowego potencjału gospodarczego, ograniczeniem suwerenności gospodarczej i politycznej.

Na rynku gospodarek narodowych działają wielkie korporacje. Zyski osiągane na tych rynkach różnych gospodarek narodowych są zyskami tychże korporacji. A więc podmiotów spoza danej gospodarki narodowej. Zyski te zasilają gospodarkę kraju pochodzenia danej korporacji.  Przeznaczane są na konsumpcję bądź na inwestycje, niekonieczne w kraju w którym zostały osiągnięte. Tak więc gospodarka narodowa danego kraju jest pozbawiana własnego kapitału dla dalszego rozwoju. Jest on zawłaszczany przez obce korporacje, w myśl świętego prawa własności. Właściciel ma prawo do zysków osiąganych z swojego kapitału. Gospodarka danego kraju zaś cierpi na brak kapitału dla przyśpieszonego rozwoju (takiego, który by gwarantował dogonienie krajów rozwiniętych).

Ale wielkie korporacje przychodzą z „pomocą” danej gospodarce narodowej dostarczając kapitał w różnej formie (inwestycje rzeczowe, kredyty). Oczywiście nie za darmo, oczywiście, aby jak najwięcej zarobić i osiągać kolejne zyski. Kapitał wytworzony w danej gospodarce narodowej jest zawłaszczany przez obce mu korporacje i może (ale nie musi wrócić) do danego kraju w całości. W praktyce nie wraca. Jest on lokowany w takim kraju narodowym, który tworzy konkurencyjne warunku zachęcające do jego lokowania.

To stwarza określony mechanizm konkurencyjny allokacji kapitału przez korporacje. Każda niedorozwinięta gospodarka chcąc się rozwijać musi przyciągać kapitały (przy braku własnego), stwarzając odpowiednie warunki poprzez podatki, niskie płace swojej siły roboczej i inne udogodnienia. Musi być atrakcyjna dla kapitału. Doświadczaliśmy tego jakże wyraźnie w Polsce. Ma to swoje skutki dla budżetu narodowego, a więc możliwości rozwoju. (szczegółowo pisałem o tym w artykule „Czy transformacja w Polsce wprowadziła gospodarkę rynkową”? w miesięczniku Polityka Polska nr 3/2016).  Powstaje swego rodzaju szkodliwa konkurencja pomiędzy poszczególnymi krajami (gospodarkami narodowymi), a jakże pożyteczna dla wielkich korporacji.

Taka konkurencja zaprzepaszcza szanse danego kraju do przyśpieszonego rozwoju na miarę wyzwań dogonienia krajów rozwiniętych, krajów pochodzenia wielkich korporacji. Wychodzi na to, że gospodarki narodowe zmuszane są do pozyskiwania kapitału, nie po to żeby rozwijać swój kraj na miarę wyzwań, lecz po to by stwarzać warunki do osiągania kolejnych zysków wielkich korporacji. Kapitał wytworzony w danej gospodarce narodowej służy korporacji do osiągania kolejnych zysków w gospodarkach narodowych. Zauważmy, że jest to skutek utraty władztwa danego kraju narodowego nie tylko nad kapitałem wytworzonym w danym kraju, ale również na procesie jego wytwarzania (produkcją) na rzecz obcej korporacji. Dodajmy, że utrata władztwa następuje w procesie zaspakajania potrzeb materialnych danej gospodarki narodowej. W sferze zaspakajania potrzeb duchowych w sferze kultury, sztuki, nauki oświaty itd. korporacje nie przejmują władztwa, ponieważ sfera ta nie wytwarza kapitału, wiąże się raczej z kosztami, a nie zyskami. Tak więc zyski są zawłaszczane, a koszty pozostawia się państwu narodowemu. Jawi się wszakże pytanie, skąd państwo narodowe ma zasilać budżet na finansowanie sfery nieprodukcyjnej, jeśli nie z własnej gospodarki. Tymczasem globalizacja pozbawia pastwa narodowe zysków z ich własnych gospodarek. Ale to jest problem tych państw. Korporacja ma jeden cel – realizować zyski we własnym imieniu dla siebie, a nie dla państwa w którym działa. To jest również przyczynek do powszechnie znanego zjawiska coraz większego rozwarstwienia majątkowego oraz kumulację bogactwa w niewielkiej części populacji, jak również problem dzielenia się bogatych z osiąganych zysków z biedniejszymi.

W rezultacie tych mechanizmów, zyski osiągane w danej gospodarce wędrują do korporacji (poza (gospodarkę narodową) natomiast koszty związane z istnieniem wspólnot narodowych (państwa) pozostają, w danej gospodarce narodowej (utrzymanie państwa, świadczenie usług publicznych, zdrowie, oświata, infrastruktura itd.) . Jest to rozerwanie naturalnej więzi gospodarki z państwem (wspólnotą narodową), rozerwanie naczyń połączonych wewnątrz gospodarki i funkcjonowania państwa.

Dowodzą tego kraje, które wybiły się na wyższy poziom rozwoju gospodarczego jak Chiny, Indie, Brazylia, „Tygrysy azjatyckie”. Nie poddały się one procesowi globalizacji. Prowadziły własną politykę gospodarczą przez ich władze narodowe, nie przyjęły liberalnej doktryny wolnego rynku bez udziału państwa. Przeciwnie były w stanie stworzyć własne korporacje zdolne do globalnych działań na rynku międzynarodowym. Stały się uczestnikami procesów globalizacji, a nie ich ofiarami.

Istotą procesów globalizacji jest liberalizacja działalności gospodarczej, utrata władztwa nad gospodarką  narodową, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Następuje utrata możliwości prowadzenia polityki gospodarczej przez dane państwo narodowe, na miarę wyzwań stojących przed daną gospodarką. Prowadzi to do utraty suwerenności gospodarczej, a w ślad za tym politycznej i istnienia państwa (wspólnoty jako takiej) na rzecz podmiotu (podmiotów) w skali całego świata lub regionu

Jak widać, globalizacja stworzyła dość zmyślne mechanizmy gospodarcze w skali globalnej, które nie rokują nadziei dla krajów peryferyjnych do dogonienia krajów rozwiniętych. Skazują raczej na trwały ich niedorozwój w stosunku do krajów rozwiniętych. Tak było z koloniami. Jest to ważna wskazówka dla polityki gospodarczej Polski. W przeszłości status kolonii wymagał zagarnięcia danego terytorium administracyjnie (sprawowanie władzy administracyjnej) przez metropolię. Dzisiaj jak widać, wymyślono inne formy kolonialnego poddaństwa.

Gratką dla globalizacji było obalenie komunizmu i poddanie transformacji ustrojowej państw postkomunistycznych. Była to okazja dla globalizacji. Narzucono model transformacji wysoce korzystny dla globalizacji. Globalizacja to wykorzystała i znakomicie przyśpieszyła, zwłaszcza w Polsce. Np. na stronie http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/05/prof-artur-sliwinski-kto-jest-wlascicielem-polski/ autorzy przedstawiają sieć powiązań globalnej firmy i sposób jej działania m.in. na przykładzie Kampanii Piwowarskiej w Polsce.

Warto wskazać jak Polska boleśnie doświadczyła skutków globalizacji. Można to pokazać na przykładzie rynku finansowego, a zawłaszcza banków. One są najbardziej znane i wyraziste dla społeczeństwa polskiego.  Opisuje to tygodnik w Sieci w artykule pt. „Akcja manipulacyjna, czyli gdzie się podziały pieniądze Polaków”; w Sieci nr 16 z 18-24 kwietnia 2016r. Tygodnik ten jako jedyny dotarł do dokumentów Komisji Obrotu Giełdowymi Kontraktami Terminowymi USA. Z dokumentów tych wynika, że kartel bankowy składający się z 7 największych banków świata manipulował kursami walutowymi i stopami procentowymi. Do tej zorganizowanej grupy bankowej o zasięgu globalnym należały następujące banki: Barclays, Citi Bank, Deutsche Bank, HSBC, JP Morgan, Royal Bank of Scotland oraz UBS. Główne siedziby tych banków, sa następujące: dwa banki szwajcarskie, HSBC i UBS, jeden brytyjski, niemiecki, reszta to amerykańskie. Kartel ten został wykryty przez nadzór bankowy USA, który w wyniku przeprowadzonego śledztwa zgromadził źródłowe dokumenty, które właśnie zostały upublicznione i udostępnione polskiemu tygodnikowi w Sieci.

Wszystkie te banki działają na polskim rynku.  Dwa z nich (Deutsche Bank i Citi Bank) prowadzą działalność w formie zorganizowanej sieci placówek w całej Polsce. Pozostają w bezpośrednim kontakcie z polskimi klientami (osobami fizycznymi i firmami) obsługując ich rachunki bieżące, udzielając kredytów itd.  Warto dodać, że pobierają stosowne opłaty wyższe niż w swoich krajach macierzystych.  Pozostałe operują m.in., na rynku kredytowym (kredyty hipoteczne, frankowe) na rynku obligacji skarbowych itd. To między innymi u nich polskie Państwo się zadłuża sprzedając im obligacje państwowe. Placówki tych banków działając w Polsce świadczą różne usługi na polskim rynku finansowym. Np. UBS w Polsce  działa od 20 lat. A przykładowo na początku roku 2010 był zaangażowany jako agent prowadzący emisję obligacji skarbowych Rzeczpospolitej Polskiej o wartości 475 milionów franków szwajcarskich. Był również jednym z globalnych koordynatorów procesu pierwszej oferty publicznej akcji Grupy Tauron. (str. Internetowa UBS). Warto zajrzeć na strony internetowe tych firm w Polsce. Można tam znaleźć informacje o ich działalności w Polsce oraz obsadzie personalnej.

Również Komisja Europejska wykryła dwa kartele tworzone przez globalne banki. Pierwszy działał w 2008 i 2009 r. Jego celem było wywieraniu wpływu na wskaźnik LIBOR dla franka szwajcarskiego, Poziom LIBOR-u ma wpływ na wysokość oprocentowania kredytów. Drugi, zmowa kartelowa dla wpływania na cenę instrumentów pochodnych denominowanych we frankach szwajcarskich (wspomniany artykuł w Sieci).

Nadzór amerykański wraz z nadzorami; szwajcarskim, brytyjskim już obciążyły te banki kwotą 8 mld dol. karami za łamanie przepisów. Ale to dopiero początek, gdyż sprawa jest rozwojowa. Proceder ustawiania stóp procentowych i kursów walutowych tego kartelu był intensyfikowany w latach  2008-2012. Wtedy to rozpoczął się kryzys finansowy w różnych krajach (gospodarkach narodowych) w tym i w Polsce). W jego wyniku obywatele tych krajów ponieśli ogromne straty. W Polsce dał się on we znaki szczególnie dotkliwie. O czym świadczyły wzrosty (deprecjacja) złotego w stosunku do innych walut. W Polsce odnotowano największe wahania w Unii Europejskiej); Euro z 3,2 zł/Euro  w 2008 r. na 4,9zł/Euro w 2009r. frank szwajcarski (CHF) z 1,98zł/CHF w 2008 r. stopniowo wzrastał do obecnego stanu 3,91zł/CHF (21.O4.2016). Wskakuje to , że owe wahania miały ścisły związek z działaniami owego kartelu w Polsce. (w książce J. Szewczak „Banksterzy. Kulisy Globalnej zmowy” Wyd. Biały Kruk 2016).

W wyniku tego procederu z Polski wyprowadzono 200 mld. zł na tyle szacuje się straty jakie ponieśli tzw. frankowicze (kredyty zaciągnięte we frankach szwajcarskich) posiadacze tzw. poliso lokat i opcji walutowych. Nadzór bankowy USA i innych krajów przeprowadził śledztwo i ukarał ów kartel. Polski zaś KNF (Komisja Nadzoru Finansowego) całkowicie wykazała bezczynność w tej sprawie. W Polce nie podano nawet informacji o tym procederze, mimo że skutki były właśnie w Polsce najbardziej wyraziste. Mało tego, w 2008 r. tuż po wygranych wyborach, PO wnosi do Sejmu autopoprawkę do rządowego projektu o zmianie ustawy o obrocie instrumentami finansowymi opracowanym przez poprzedni rząd PIS przegrany w wyborach. Ustawa ta miała wprowadzić dyrektywę unijną chroniącą klientów w relacjach z bankami. Natomiast autopoprawka nowego rządu PO nie miała nic wspólnego z dyrektywą unijną (po szczegóły odsyłam do wspomnianego artykułu w Sieci).

Banki te poniosły kary finansowe wyegzekwowane w swoich krajach macierzystych. A więc wpłynęły do rządów krajów macierzystych. Te kraje uzyskały pewną rekompensatę  (ich budżety narodowe). Natomiast kraje narodowe, w tym Polska nie miała żadnej rekompensaty za poniesione straty. Chęć ukrócenia takiego procederu przez obecny rząd PIS  w formie podatku od banków spotkało się z wielką wrzawą i groźbą załamania sytemu finansowego w Polsce. Tak więc zyski  osiągane w poszczególnych krajach narodowych poszły w ręce podmiotów globalnych (banków), poza te kraje. Banki globalne mają swoje siedziby w konkretnych krajach. I to one je zaabsorbowały.

Przykładem na skutki globalizacji w skali wspólnoty narodowej (państwa narodowego) jest Grecja. Ostatnio wierzyciele ( m.in. Bank Światowy, MFW EBOR), postawili dalsze żądania, warunkując kolejną ratę wsparcia. Zażądali dalszych ograniczeń  wydatków budżetowych (w tym emerytur), i prywatyzacji pozostałego jeszcze majątku państwowego.

W rezultacie wyżej opisanych mechanizmów, zyski korporacji mogą być konsumowane i przeznaczane na rozwój (inwestycje w tych krajach, gdzie są osiągane) lub inwestycje w innych krajach (niekoniecznie w tym skąd pochodziły). Ostatecznie więc zyski wypracowane w krajach narodowych nie służą rozwojowi tych państw (gospodarek). Zostały one ich pozbawione. Nie wróciły do tych krajów. I nie zasiliły ich gospodarek. ze wszystkimi konsekwencjami dla budżetu i ich dalszego rozwoju.

Skutki globalizacji w Polsce na rynku towarów i usług opisałem szczegółowo w artykule pt. „Skutki dominacji kapitału zagranicznego w Polskiej gospodarce” (miesięcznik Polityka Polska nr 5/2016

Globalizacja dzięki transformacji zrobiła ogromy krok do przodu. Ale gratka ta już się skończyła. Globalizacja jest to bowiem proces oganiający nie tylko kraje postsocjalistyczne, ale również kraje kapitalistyczne, w tym również wysoko rozwinięte.  Zaczęto więc szukać dalszych możliwości ekspansji dla dalszego rozszerzania się.

Szansą taką ma być tzw. TTIP (Transatlantic Trade and Investment Partnership), Transatlantyckie Partnerstwo w Dziedzinie Handlu i Inwestycji.  Jest to kompleksowe porozumienie o wolnym handlu i inwestycjach pomiędzy Unią Europejską, a Stanami Zjednoczonymi. Zamiar rozpoczęcia negocjacji wokół TTIP został po raz pierwszy ogłoszony przez Baraka Obamę w lutym 2013 r. Od tego czasu trwają niejawne  negocjowane.

To otwiera drogę do przyspieszenia globalizacji na kraje Unii, które nie przeszły transformacji postkomunistycznej, co jest dla ameryki wyjątkowo korzystne. Zasadniczym celem TTIP jest usunięcie barier regulacyjnych ograniczających potencjalne zyski korporacji transnarodowych po obu stronach Atlantyku. Bariery te dotyczą m.in. przykładowo; spraw socjalnych, ochrony środowiska prawo pracy, bariery dotyczące żywności (ograniczenia GMO), dopuszczenia substancji toksycznych, zasady dotyczące bezpieczeństwa w bankowości dla uniknięcia powtórki z kryzysu finansowego 2008 r. Regulacje TTIP mają również na celu stworzenie nowych rynków poprzez otwarcie usług publicznych i zamówień rządowych dla korporacji.  Otwarcie prywatyzacji w takich sektorach jak ochrona zdrowia, edukacja itd. Najbardziej niepokojącym owych regulacji ma być przyznanie inwestorom zagranicznym prawa pozywania poszczególnych rządów do trybunałów arbitrażowych np. o utratę zysków wynikających z polityki publicznej danego kraju  (warto przywołać kazus Eureko w prywatyzacji PZU. Eureko wygrało taki arbitraż w rezultacie czego Polsce zasądzono karę idącą w mld. zł.)

Rokowania TTIP dały również znać o sobie w czasie ostatniej wizyty w Niemczech Baraka Obamy. Nie bez kozery nazwał Kanclerz Niemiec najlepszym przyjacielem USA i pochwalił  Panią Kanclerz za politykę, którą uprawia, również wobec arabskich uchodźców. Jest rzeczą oczywistą, że pozyskanie przychylności Niemiec dla TTTIP  decyduje o powodzeniu tych negocjacji.  Uzyskanie tej przychylności pada na podatny grunt. Gospodarka Niemiec bowiem, to najsilniejsza gospodarka UE, posiadająca swoje najsilniejsze korporacje globalne, jak również posiadająca największy eksport. Rozszerzenie możliwości eksportu leży w żywotnym interesie tej gospodarki. A przecież TTIP niewątpliwie stworzy takie możliwości dla ekspansji eksportowej korporacji niemieckich (DaimlerAG, Volkswagen, Siemens, Deutsche Telekom, Metro Group, BASF, BMW, ThyssenKrupp, RWE itd.).

Dlatego Niemcy uruchomiły działania na rzecz skłonienia (przymuszenia, tak jak to ma miejsce w sprawie uchodźców) innych krajów UE do wyrażenia zgody na podpisanie TTIP. Wyrazem tego jest m.in. wydanie przez Komisje Europejską broszury (w językach krajów UE, w tym w języku polskim) pt. „TTIP W kierunku umowy handlowej między UE a Stanami Zjednoczonymi. Luksemburg; Urząd Publikacji Unii Europejskiej, 2015 r. Broszura ta  już we wstępie zawiera agitację Pani Komisarz Unijną ds. handlu Cecilia Malmstrom na rzecz  TTIP. W broszurze tej zawarte są omówienia dobrodziejstw tej umowy dla krajów UE w poszczególnych dziedzinach; handlu, usługach, zamówień publicznych, inwestycji, uregulowań prawnych itd. W sumie wymienia się 12 dziedzin.

Jednakże należy jednocześnie odnotować, że pojawiły się również głosy protestów i sprzeciwów TTIP. W intrenecie można znaleźć liczne protesty i rzeczowe wypowiedzi polskich ekspertów (pisał o tym m.in. Dziennik Gazeta Prawna , tygodnik w Sieci, wypowiedzi Prof. Leokadii Oręziak SGH). Również w Europie pojawił się ruch sprzeciwu TTIP. Np. Wyrazem tego jest wydanie broszury autorstwa John Hilary. Wydanie polskie p.t. „Transatlantyckie Partnerstwo w Dziedzinie Handlu i Inwestycji” Instytut Wydawniczy Książka i Prasa 2014 r. przy wsparciu Le monde diplomatique  (www.monde-diplomatique.pl). (Jahn Hilary jest profesorem w Szkole Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Nottingam). W przeciwieństwie do broszury UE, broszura ta omawia zagrożenia dla krajów UE w różnych dziedzinach. Można tam wyczytać m.in. „Zasadniczym celem TTIP jest usunięcie barier regulacyjnych, które ograniczają potencjalne zyski korporacji transnarodowych po obu stronach Atlantyku”… „TTIP ma również na celu stworzenie nowych rynków poprzez otwarcie usług publicznych i zamówień rządowych na konkurencję ze strony korporacji transnarodowych, grożąc zapoczątkowaniem dalszej prywatyzacji w kluczowych sektorach, takich jak ochrona zdrowia czy edukacja. Najbardziej niepokojące jest jednak to, TTIP ma przyznać inwestorom zagranicznym nowe prawo: do pozywania suwerennych rządów przed trybunałami arbitrażowymi ad hoc, o utratę zysków wynikających z decyzji w zakresie polityki publicznej”.  Zderzenie tych dwóch broszur oddaje intencje Komisji Europejskiej i kogo jest ona rzecznikiem. TTIP to wielkie wyzwanie dla Polski. To ono będzie decydować, o szansach dalszego rozwoju, czy Polska będzie w stanie dogonić rozwinięte kraje UE. Oby nowy rząd podołał temu wyzwaniu.

Tak więc z powyższego widać, globalizacja jest zagrożeniem dla państw narodowych o niższym poziomie gospodarczym (zawsze silniejszy wygrywa ze słabszym). Istnieje potrzeba wypracowania instrumentów ochronnych dla państw narodowych, którymi mogłyby się bronić przed zgubną dla nich ekspansją globalnych koncernów.

Opisujący zjawisko globalizacji dostrzegają potrzebę rozwiązań instytucjonalnych jako części międzynarodowego globalnego porządku instytucjonalnego. (cytowany wyżej G.W. Kołodko). Wolny zliberalizowany rynek, w tym też globalny, rodzi różnego rodzaju wypaczenia, patologie. Czy porządek instytucjonalny, który będzie musiał być tworzony wraz z globalizacją będzie w stanie  w stanie wkraczać władczo w ten rynek i likwidować te patologie? (vide TTP). Zwłaszcza, gdy ciągle istnieją i będą istnieć w dającej się przewidzieć przyszłości, kraje narodowe z własnymi władzami i budżetem. Czy takie organizacje jak WTO będzie w stanie chronić standardy swobody handlu, ONZ standardy i politykę ochrony środowiska, WHO standardy w dziedzinie stosowania leków i zwalczania epidemii?, UNCTAD (Konferencja Narodów Zjednoczonych d.s. Handlu i Rozwoju), ILO (Międzynarodowa Organizacja Pracy) MFW, BŚ. Itd. Czy organizacje te i ustalane przez nie standardy zdołają zapobiec różnorodnym patologiom nadmiernego ograbiania gospodarek słabszych przez korporacje krajów silniejszych gospodarczo. Praktyka funkcjonowania tych i podobnych organizacji o zasięgu powszechnym pokazuję, że jest to utopia.  Pozostaje obrona władztwa państw narodowych nad swoją suwerennością polityczną i władztwem nad gospodarką.

Dr Kazimierz Golinowski

Wypowiedz się