Banki napuszczają społeczeństwo i kredytobiorców złotowych na „frankowiczów”.

Orwell 2

Międzynarodowa finansjera posiadająca własność zdecydowanej większości banków i mediów w Polsce, próbuje napuścić społeczeństwo, w tym kredytobiorców złotowych na kredytobiorców frankowych, posługując się kłamstwem, fałszem i przekupstwem. Stara zasada „dziel, skłócaj, napuszczaj na siebie i rządź” ma tutaj wyraźne zastosowanie.

Uwiązanie osób, które zaciągnęły kredyty na mieszkanie denominowane we frankach szwajcarskich (CHF) miało charakter zaplanowany i zrealizowany zarówno finansowo, jak marketingowo. Plan ten miał na celu uwiązanie na pętli długu, nie możliwego do spłacenia dla większości i ograbienie wszystkich z dużo większych pieniędzy, jaki zakładali, że wyłożą na spłatę w momencie zaciągania kredytów lub z własności – tych którzy nie podołają spłacie.

Z analizy Komisji Nadzoru Finansowego pt. „Raport o sytuacji banków w 2012 r.” wynika, że kredyty walutowe, głównie we franku (CHF), zaciągali ludzie o wyższym statusie dochodowym i były one przeciętnie wyższe około dwukrotnie niż złotowe. Wśród zaciągniętych w całym okresie do 2012 r. kredytów w złotych, wysokość przeciętnego kredytu wyniosła 141,5 tysiąca zł, w tym w samym roku 2012 – 168,4 tys. zł   Natomiast przeciętna wysokość wszystkich kredytów walutowych wyniosła w przeliczeniu na PLN – 253,0 tysięcy zł, w tym w samym 2012 r. – 369,2 tys. zł.

Najwięcej kredytów walutowych, głównie we frankach ( ponad 80%), zaciągniętych zostało w latach 2005-2008. Wartościowo w poszczególnych latach przewyższały te kredyty sumę zaciągniętych kredytów w złotówkach – o 2-6 razy. W tym czasie kurs franka do złotego był bardzo korzystny i wynosił w granicach 2,2 zł/1 franka, przy niskim LIBOR CHF wynoszącym 2005 r. 3,66 %, co w porównaniu do WIBOR PLN, LIBOR USD i LIBOR GBP (funta brytyjskiego) – wynoszącym ok. 4,7 %. Pozwalało na bardzo niskie raty spłaty, zarówno kapitału – dzięki wysokiej wartości złotówki i odsetek – dzięki niskiemu LIBOR CHF, w stosunku do kredytów złotowych i w innych walutach.

 Wysokie koszty kredytów złotowych napędzały klientów do kredytów walutowych, przede wszystkim we frankach. Ale te waluty na poczet kredytowania, w zdecydowanej większości nie były zakupowane za granicą, a jedynie denominowane. To oznacza, że banki nie mając franków, przeliczały kredyt na franki. Tak samo można przeliczyć na złoto, jakieś dobro rzeczowe np. ziemię, albo także np. na paciorki, nie posiadając ich. Wraz ze zmianą wartości przelicznika kredytobiorca musi płacić tyle, ile w danym okresie spłaty wynosi wartość przelicznika. Było to z góry nastawione na wzrost wartości franka, ale dla ludzi z prawdziwą wiedzą ekonomiczną i wyobraźnią, lub dostępem do poufnych informacji z rynków finansowych, które są przeciwieństwem tego co słyszymy w mendiach. Nazywa się to dość neutralnym słowem – spekulacja, aby ukryć istotę rzeczy, że jest to złodziejstwo, grabież, które powinno być karane w majestacie prawa.

 Kiedy wartość franka do złotówki zaczęła rosnąć do poziomu 3,9 zł/ 1 franka, to wartość zadłużenia wzrosła od 1,5 – do 1,8 przy spłatach długookresowych, przewyższając podobnie wartość kredytowanego domu i mieszkania. System zabezpieczenia kredytowego w Polsce nie ogranicza się do kredytowanej inwestycji, choć powinien. W związku z tym zadłużeni zostali uwiązani na pętli długu, na ogół razem z całym pozostałym majątkiem. Był to zorganizowany atak spekulacyjny ( czytaj: złodziejski) na tą bardziej zamożną, przedsiębiorczą i wykształcona grupę Polaków. Ale też  chciwość, brak wyobraźni,  „znawstwo” ekonomii ( bo przecież na ekonomii każdy się zna) i nie przestrzeganie zasady: ZACIĄGANIA KREDYTÓW I POŻYCZEK W TYCH PIENIĄDZACH W KTÓRYCH SIĘ ZARABIA – spowodowało, że „frankowicze” znaleźli się w pułapce.   Winę za to, że zostali ograbieni, nie ponoszą wyłącznie oni, co próbują wmawiać wszelkiej maści liberałowie, komuno-liberałowie, libertarianie i inne „wolnorynkowe” klony, w tym zwłaszcza w mendiach.

 Za tą sytuację związaną nie tylko z systemem kredytowym, ale i całym mechanizmem pieniądza opartego na lichwie i spekulacji (czyli złodziejstwie) ponoszą winę bardziej od poszkodowanych: naukowcy oraz ukształtowani przez nich politycy, nauczyciele i dziennikarze w mendiach, że stworzyli w Polsce dorodne „pastwisko” dla międzynarodowych bankierów.

 Zadłużeni we frankach organizują się w organizacje poszkodowanych i okradzionych, i słusznie domagają się naprawy tej sytuacji. Jednak popełniają błąd, że ograniczają się do załatwienia własnego problemu, zamiast połączyć się z kredytobiorcami w złotówkach. Ci ostatni mają co prawda nieco mniejszą pulę zaciągniętych kredytów mieszkaniowych, ale razem z kredytami konsumpcyjnymi i biznesowymi, w których są jeszcze bardziej łupieni, są znacznie liczniejszą grupą. Ta sytuacja ułatwia napuszczanie społeczeństwa, w tym kredytobiorców złotowych na „frankowców”, tak samo jak różne grupy zawodowe i społeczne na siebie. A „frankowców” podpuszcza się, aby załatwiali tylko własny interes: kredytów frankowych,  co w konsekwencji odbędzie się kosztem całego społeczeństwa, w tym kredytobiorców  złotowych, niezależnie czy  zrekompensują to same banki i/lub państwo. Chciwość i egoizm w „wolnorynkowej” maszynerii rywalizacji, łatwo jest „posmarować” aby sprawnie działała.

W systemie kredytowym w Polsce jest bardzo wiele rozwiązań, wręcz przestępczych, także w stanowionym prawie, nie przestrzeganiu tego prawa, które stanowią jedynie wystający na powierzchnie „czubek góry lodowej” ( ok. 1/8 góry lodowej widoczna jest powierzchni) całego mechanizmu lichwiarskiego pieniądza odsetkowego i spekulacji. O zanurzonej części „góry lodowej” będzie mowa dale w ujęciu syntetycznym, a wiedza rozwinięta w tym temacie jest dostępna w wielu artykułach na naszej stronie internetowej.

Należy tu wymienić następujące obszary patologii systemu kredytowego w Polsce:

Po pierwsze – konstrukcja systemu i sposób udzielania kredytów, w tym oprocentowania, prowizji, ubezpieczeń, opłat dodatkowych i oszustw w promocji, reklamie, umowach oraz informowaniu o warunkach i zagrożeniach dla kredytobiorców – niezgodnego z Dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/48/WE z dnia 23 kwietnia 2008 r. w sprawie umów o kredyt konsumencki; rządzący bardzo chętnie podpierają się prawem UE, ale tylko wtedy, gdy to jest im wygodne.

 Po drugie – udzielanie kredytów w walutach obcych z wykorzystaniem spekulacyjnej denominacji PLN w tych walutach i dowolnie kształtowanym spreadzie kursowym, przy braku rzetelnej informacji dla kredytobiorców o zagrożeniu związanym ze zmianą kursu walutowego.

 Po trzecie – patologiczny proceder komorniczo-windykacyjny odzyskiwania długów od kredytobiorców i innych konsumentów, przy wykorzystaniu jedynie w Polsce Bankowego Tytułu Egzekucyjnego ( BTE) – mimo połowicznego zakwestionowania tego zapisu przez Trybunał Konstytucyjny w tym roku.

 Po czwarte – patologiczne prawo o upadłości konsumenckiej pozwalające egzekwować wielokrotnie więcej niż udzielony kredyt, niespłacone zadłużenie i zrealizowana wartość inwestycji oraz obciążać długami następne pokolenia. Pozytywnym krokiem w tym zakresie jest ostatnio uchwalona ustawa o upadłości konsumenckiej.

 Po czwarte – nadzór i działania instytucji Państwa zabezpieczające bezpieczeństwo banków, wierzycieli i ludzi bogatych, głównie anonimowych obcych właścicieli, a nie troszczących się o osoby zadłużone, konsumentów i ludzi biednych, czyli zdecydowaną większość społeczeństwa. Więcej na ten temat można poczytać na stronie Wojciecha Sawickiego www.sawicki.cc/kredyty/, który po wielokrotnej korespondencji z wszystkimi najważniejszymi urzędami państwowymi, które nie udzieliły odpowiedzi na merytoryczne zarzuty finansowo – prawne, złożył skargę na Państwo Polskie do Unii Europejskiej http://www.sawicki.cc/skarga_do_unii_europejskiej.htm.

 Po piąte – narzucenie WIBORU – jako średniej ceny pozyskiwania pieniądza na rynku międzybankowym ustalanego codziennie o godz. 11.00 przez 16 największych banków, głównie zagranicznych, mimo że wskaźnika tego nie dozwala żadne prawo polskie ani międzynarodowe. WIBOR jest sztucznym elementem jawnej zmowy kartelowej, ponieważ banki mają dużą nadwyżkę pieniędzy i zakres obrotu między nimi jest mały, co potwierdzają ich wielkie zyski w przeciwieństwie do łupionych przez nie podmiotów niefinansowych. WIBOR zawyża oprocentowanie i daje namiastkę obiektywności ceny pieniądza, który wraz z marżą bankową składa się na oprocentowanie kredytów. Skalę tego procederu przy różnej wielkości kredytów prezentuje tabela 2.

 Po szóste – manipulacje w posługiwaniu się i wyliczeniach nominalnej stopy procentowej, rzeczywistej stopy procentowej, rocznej rzeczywistej stopy oprocentowania (RRSO) i rat malejących przez banki, co jest trudne, a czasami niemożliwe do sprawdzenia nawet dla wykształconych ekonomistów i matematyków, bez specjalnego programu komputerowego. ( patrz na stronę Sawickiego; www.sawicki.cc/kredyty/)

Po siódme – prowizje i opłaty w polskich bankach są jednymi z najwyższych w Europie – wynika z najnowszego raportu Goldman Sachs. W łącznych przychodach polskich banków aż 27 procent pochodzi właśnie z prowizji i opłat. Tymczasem na przykład w Niemczech czy Wielkiej Brytanii mniej niż co piąty kredyt oparty jest o całkowicie zmienną stopę procentową. W Belgii prawie 2/3 pożyczek udziela się w oparciu o stałą stopę w horyzoncie 10 lat lub dłużej. W Stanach Zjednoczonych hipoteki 15-letnie ze stałą stopą są rynkowym standardem. Stała stopa – nawet jeśli jest obecnie wyższa od zmiennej – daje kredytobiorcy komfort pewności rat kredytowych na 10 czy 15 lat naprzód. To ogromna różnica względem sytuacji polskich dłużników hipotecznych. http://www.bankier.pl/wiadomosc/Koszty-kredytu-hipotecznego-Polska-daleko-za-Europa-3210947.html

Po ósme – narzucanie w miejsce rat malejących – rat równych w oprocentowaniu kredytów i pożyczek, długoterminowych, co zwiększa koszty odsetek od 15-30 % i więcej, w zależności od długości terminu spłaty kredytu.

 Po dziewiąte – Poziom cen kredytów i innych usług bankowych jest 2,5-3,0 krotnie wyższy niż w krajach Starej Unii ( 15 krajów przed wciągnięciem m.in. Polski do Eurokołchozu).

 Jest tego dużo, więc w pierwszej kolejności należałoby się zająć:

  • WIBOREM – który zawyża oprocentowanie i uderza najbardziej w kredytobiorców złotowych,
  • spekulacją kredytową w walutach obcych – czym już zajmują się „frankowcy”
  • i Bankowym Tytułem Egzekucyjnym, który dotyczy obu grup kredytobiorców. BTE powinien być szybko zlikwidowany, a zabrane w wyniku jego zastosowania nieruchomości zwrócone właścicielom.

 Odpowiednikiem WIBORU PLN w Polsce jest LIBOR innych walut, będący oprocentowaniem po jakim banki udzielą pożyczek innym bankom. W tabeli nr 1 jest zestawienie wskaźników LIBOR w latach 2000, 2005, 2010 i 2015 najważniejszych walut Zachodu: dolara amerykańskiego, euro, franka szwajcarskiego i funta brytyjskiego. Natomiast wskaźniki polskiego WIBOR-u w latach 2000 – 2015 i roczne koszty ponoszone przez kredytobiorców złotowych w zależności od zaciągniętego długu zamieszczone są w tabeli nr 2.

Tabela nr 1

Stopy % 1 rocznego LIBORU walut: CHF, USD, EUR, GBP w latach 2000,2005,2010 i2015
Lata LIBOR CHF 1R LIBOR USD 1R LIBOR EUR 1R LIBOR GBP 1R
2015 -0,6030% 0,8629% 0,0907% 1,0300%
2010 0,5167% 0,7552% 1,5081% 1,4794%
2005 1,4000% 4,8100% 2,6063% 4,7438%
2000 3,6616% 6,7162% 5,2862% 6,7162%

Za: http://wibor.money.pl/

Gwałtowny spadek wartości wskaźnika LIBOR w ostatnich więcej niż 5 latach wynika z dochodzenia wymiaru sprawiedliwości wobec banków w USA, Wielkiej Brytanii i Europie Zachodniej, które w ramach zmowy kartelowej ustalały jego wysokość i manipulowały stopą dla spekulacji giełdowej w Londynie i Nowym Jorku. W Londynie kilka lat temu dwudziestu kilku przedstawicieli największych banków ustalających LIBOR-y walutowe zaaresztowano ( mimo że były to „płotki”) i odsiadują wyroki, a głównym bankom nałożono duże kary pieniężne. Natomiast w USA, o czym w Polsce jest cisza, po procesach sądowych banki wypłacają odszkodowania idące w miliardy USD.

Tabela nr 2

Stopa procentowa WIBORU 1R na dzień 6.11. w latach 2000-2015 i roczne wpłaty w tys. zł z tego tytułu kredytobiorców kredytów mieszkaniowych przy kredycie 150 tys. zł, 300 tys. zł i 500 tys. zł i 1 mln zł

Lp Lata WIBOR 1R 150 tys. 300 tys. 500 tys. 1 000 tys.
Wibor/rokw tys. zł Wibor/rokw tys. zł Wibor/rokw tys. zł Wibor/rok w tys. zł
1 2015 1,83 % 2,7 5,5 9,2 18,3
2 2014 1,83 % 2,7 5,5 9,2 18,3
3 2013 1,99 % 3,0 6,0 10,0 19,9
4 2012 2,75 % 4,1 8,2 13,8 27,5
5 2011 4,70 % 7,1 14,1 23,5 47,0
6 2010 4,94 % 7,4 14,8 24,7 49,4
7 2009 4,27 % 6,4 12,8 21,4 42,7
8 2008 4,48 % 6,7 13,4 22.4 44,8
9 2007 6,89 % 10,3 20,7 34,5 68,9
10 2006 5,62 % 8,4 16,9 28,1 56,2
11 2005 4,70 % 7,1 14,1 23,5 27,0
12 2004 7,09 % 10,6 21,3 35,5 70,9
13 2003 5,89 % 8,8 17,7 29,5 58,9
14 2002 6,59 % 9,9 19,8 33.0 65,9
15 2001 12,17 % 18,3 36,5 60,9 121,7
16 2000 19,88 % 29,8 59,6 99,4 198,8

Źródło: obliczenia własne na podstawie : http://wibor.money.pl/

(WIBOR w relacji roku (warsaw interbank offered rate) – oprocentowanie po jakim banki udzielą pożyczek innym bankom, ustalane o godz 11:00.)

Dochodzenia karne wobec ustalania i manipulacji LIBOR-em przez banki w Europie Zachodniej i USA spowodowały, że w Polsce wartość WIBOR PLN gwałtowanie w roku 2012 i 2013 spadł, co pozytywnie skutkowało automatycznym obniżeniem stóp procentowych kredytów przez banki. Efekt był nieporównanie lepszy niż „efekty” ustalania stóp referencyjnych przez Radę Polityki Pieniężnej i Prezesa NBP. Sądzimy, że podobną drogą powinni pójść kredytobiorcy złotowi i w pierwszym rzędzie oskarżyć banki o zmowę kartelowa i inkasowanie nienależnego i nie uwzględnianego w żadnym prawie WIBOR-u.

Jeśli chodzi o kredytobiorców frankowych to należy przytoczyć pięć pytań zadanych przez prof. Witolda Modzelewskiego, byłego wiceministra finansów do wła­ści­wych or­ga­nów, które są w Pol­sce od­po­wie­dzial­ne za prze­strze­ga­nie prawa, a zwłasz­cza za nad­zór nad ryn­kiem fi­nan­so­wym:

  1. Czy udzielanym przez banki w Polsce „kredytom frankowym” odpowiadały zaciągnięte przez te banki kredyty w tej walucie, czy też nie było tu jakichkolwiek franków, albo były to kwoty o niewspółmiernie niskim poziomie?
  2. Jakie zyski osiągnęły banki z tytułu udzielania tych kredytów, co było ich źródłem (bo przecież nie odsetki) oraz czy podawana publicznie kwota 50 mld zł jest prawdziwa?
  3. Czy osoby przygotowujące ofertę tych kredytów, a zwłaszcza zarządy banków, podawały rzetelne informacje klientom o wszystkich okolicznościach i ryzykach związanych z zaciąganiem tych zobowiązań, a zwłaszcza czy poinformowały, że kurs franka może przekroczyć 5 zł?
  4. Czy zarządy banków i inne osoby uzyskały premie lub nagrody za przeprowadzenie tych operacji i ile wynosiły w poszczególnych bankach (idzie o kwoty, a nie o nazwiska)?
  5. Jaki był dalszy los zysków banków osiągniętych z tych operacji: czy były one wypłacane w formie dywidend, a czy te były transferowane do innych państw?        (Za: http://biznes.onet.pl/waluty/analizy/piec-pytan-do-bankow-ktore-udzielaly-tzw-kredytow-frankowych/z6rrk)

Na podsumowanie jak wygląda cały mechanizm pieniądza ( czyli 7/8 „góry lodowej” ukrytej pod powierzchnia wody) przytaczamy treściwy zapis z artykułu na naszej stronie internetowej:

„Gdyby zwykły człowiek zaczął drukować pieniądze i puszczać je do obiegu – to byłby przestępcą. A w sytuacji gdyby te pieniądze pożyczał jeszcze na procent i inkasował dodatkowo procenty, to byłby przestępcą do kwadratu. Natomiast gdyby jeszcze za niespłacone należności: kapitału, odsetek, prowizji i innych wydumanych kosztów, przejmował majątek od dłużników i sprzedawał za 1/3 – ½ wartości, obciążając pozostałym długiem kredytobiorcę/pożyczkobiorcę, a nawet jego następne pokolenia – to byłby kosmicznym przestępcą do n-tej potęgi. A gdy to samo robią instytucje całego systemu bankowego, to nie tylko jest to legalne, ale jeszcze rządzący, nauka, edukacja i media nazywają je „instytucjami zaufania publicznego”. Czy można sobie wyobrazić większy szczyt bezczelności ? Chyba nie.” ( za: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/10/rugi-polakow-z-majatku-za-pomoca-przemocy-finansowo-prawnej-i-immunitetow-bezprawia/ )

Zamieszczamy też poniżej wywiad dziennikarza portalu ONET.PL z Cezarym Kazimierczakiem prezesem Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, który jest przykładem jak dziennikarze manipulują rozmówcami w tym przypadku chodziło o kredyty frankowe. Odpowiedzi Cezarego Kazimierczak, który nie dał się zmanipulować, odróżniają się rzeczowością i znajomością zagadnień „powierzchniowych” związanych z kredytami, w tym przypadku frankowymi. Także to, że ten wywiad się ukazał, dowodzi, że zmieniająca się świadomość na temat kredytów, pieniądza i współczesnej zakłamanej ekonomii u ludzi, wymusza też u mediów „głównego ścieku” nadążanie za tym przyśpieszającym procesem.

Redakcja KIP

Banki napuszczają „frankowiczów” na resztę społeczeństwa

Kazimierczak

Co za wywiad! I to w „onecie”!

Nie mógłbym sobie darować i nie opublikować wywiadu z Cezary Kazimierczakiem. Tylko jednego brakuje mi w tej rozmowie: panowie nie wspominają o kreacji pieniądza.

Ten wywiad jest symptomem pękania, świtania tym którym zaglądnęło w oczy bankructwo. Coś musi z tego wyniknąć. Albo rząd ze strachu wywalczy coś, albo „frankowicze” pójdą do sądu. Wtedy może wyjść cały brud działalności banków. Ich bogactwo, potężne zyski i…kreacja pieniądza.

=================

Mateusz Zimmerman, Onet: Od dwóch tygodni media straszą Polaków, że państwo lada moment z ich podatków będzie dopłacać do kredytów „frankowiczów”.

Cezary Kaźmierczak*: Ja nie słyszałem o żadnych „frankowiczach”, którzy o to proszą.

Nikt nie położył takiego pomysłu na stole, nikt się tego na nie domaga, ale ktoś „wrzuca” taki temat i opinia publiczna na poważnie się tym zajmuje. To absurd.

Zabawa w „czarnego luda”?

Śmiem podejrzewać, że lobby bankowe próbuje napuścić na „frankowiczów” resztę społeczeństwa – żeby ono reagowało na cały problem odruchowo: „nie z naszych podatków!”.

Napisał Pan na swoim blogu, że to zasłona dymna. Co ona ma skrywać?

Ma odwrócić uwagę od roli banków w tej sprawie. Nikt do „frankowiczów” nie powinien dopłacać – powiedzmy to jasno. Banki wciągnęły ludzi w te kredyty i banki za to powinny zapłacić.

To niepopularny pogląd w tej debacie. Przecież „banki są od zarabiania”.

Zyskuje na popularności. Politycy chyba zaczynają sobie uświadamiać powagę sytuacji. Problemu z kredytami frankowymi nie można przeczekać ani „rozgonić batogami” – bo on dotyka grupy społecznej znacznie szerszej niż sami kredytobiorcy.

Zwracam uwagę na dane, które się w tej dyskusji pomija: jakieś 30 proc. „frankowiczów” ma dochód rzędu tysiąca złotych na członka rodziny. To znaczy, że w obsługę tego kredytu przy wszystkich tąpnięciach – takich jak skok raty o 200-300 złotych – zaangażowana jest cała rodzina. A dzisiejsza sytuacja nie rozejdzie po kościach po miesiącu, tylko może się ciągnąć przez 30 lat.

Jeśli premier tego kraju miałby się wahać między groźbą bankructwa jakichś 270 tys. rodzin (bo i tyle może się wkrótce znaleźć „pod wodą”) a uszczupleniem gigantycznych i ciągle rosnących zysków sektora bankowego – to wybór jest dla mnie jasny. Państwo istnieje m.in. po to, aby w sytuacjach nadzwyczajnych wyciągało swoich obywateli z tarapatów – a tu w dodatku państwo ma spory udział w tym, że „frankowicze” się w tarapatach znaleźli.

Co Pan przez to rozumie?

Podatnicy utrzymują nadzór finansowy m.in. po to, aby ich chronił przed nieuczciwymi praktykami instytucji finansowych. KNF od lat zabrania licencjonowanym doradcom finansowym prowadzenia funduszy inwestycyjnych opartych na spekulacji walutami. A zabrania, bo to podobno „zbyt ryzykowne”.

Ta sama KNF nieodpowiedzialnie pozwoliła, aby prawie 600 tysięcy Kowalskich, którzy w większości tym bardziej nie mieli o spekulacji pojęcia, zaciągnęło kredyt o podobnym charakterze.

Pan punktuje grzechy banków – nieostrzeganie o ryzyku, uznaniowe spready, klauzule zakazane w umowach – z pozycji wolnorynkowych. Z kolei wielu komentatorów, zdeklarowanych piewców wolnego rynku, twierdzi, że to klienci są sami sobie winni – bo „swoboda umów”, bo „widziały gały co brały”. Mam dysonans.

Widać, jak zwulgaryzowano w Polsce pojęcie wolnego rynku. Nie wiem, jakich klasyków ci piewcy czytali – bo moi klasycy wolnego rynku twierdzili, że jego podstawy to etyka, odpowiedzialność, dotrzymywanie słowa. A nie wprowadzanie w błąd – zwłaszcza kiedy silniejszy zwodzi słabszego!

Mówienie o „swobodzie umów” to w kontekście „frankowiczów” groteska. Jeśli Pan kupuje w salonie Mercedesa samochód i później się okaże, że ktoś zamontował pod maską silnik z Żyguli, to znaczy, że „widziały gały co brały”? Jeśli lekarz podsuwa pacjentowi lek, który okaże się śmiertelny i pacjent umrze – to znaczy, że pacjent sam jest sobie winien? Bo nie studiował medycyny?

Nie znajduję lepszych analogii. Jeśli ktoś ubiera drugą stronę w układ najeżony pułapkami, wykorzystując jej niewiedzę – to nie jest żaden wolny rynek, tylko zdziczenie.

Pan podnosi tezę, że w Polsce bank jest wobec klienta instytucją wszechwładną. Na czym ta wszechwładza polega i co państwo może zrobić, aby ten układ zrównoważyć?

Opiera się ona na trzech filarach i trzeba je obalić. Pierwszy: Bankowy Tytuł Egzekucyjny – istnienie tego wynalazku to wstyd dla cywilizowanego kraju. Druga sprawa: wprowadźmy zasadę, że zabezpieczeniem kredytu hipotecznego jest kredytowany dom, a nie majątek dłużnika. Dziś bank może zgodnie z prawem ścigać człowieka za dług hipoteczny do końca życia – i to jest niewolnictwo. Trzecia sprawa: trzeba odebrać bankom prawo do jednostronnego zmieniania i interpretowania już zawartych umów.

Według Pana „frankowicze” dali sobie wmówić, że „znali ryzyko”? Spora część rzeczywiście podpisała w bankach taką deklarację.

Wspo­mnia­łem już o tej gru­pie, w któ­rej skok raty kre­dy­tu o 200-300 zł może być cię­ża­rem nie do unie­sie­nia. Jeśli ktoś o ta­kich lu­dziach dziś mówi, że wcho­dzi­li w ten układ z pełną świa­do­mo­ścią ry­zy­ka, to opo­wia­da bzdu­ry – a jeśli oni sami mówią, że byli świa­do­mi, to udają mą­drzej­szych niż rze­czy­wi­ście byli.

Ry­zy­ko znała w isto­cie mała grupa kre­dy­to­bior­ców. Aku­rat tej gru­pie nie była do ni­cze­go po­trzeb­na ani re­ko­men­da­cja KNF, ani te ban­ko­we świst­ki – „ostrze­że­nia przed ry­zy­kiem”. W tej wą­skiej gru­pie mie­ści się jesz­cze węż­sza: au­ten­tycz­ni spe­ku­lan­ci, któ­rzy wie­dzie­li, jak za­ro­bić i jak się za­bez­pie­czyć od ry­zy­ka – ce­lo­wo o tym wspo­mi­nam, bo przy­kle­ja­nie ety­kiet­ki spe­ku­lan­ta każ­de­mu kre­dy­to­bior­cy to gi­gan­tycz­ne nad­uży­cie.

Prze­cież ci lu­dzie nadal na dobrą spra­wę nie wie­dzą, jaki pro­dukt bank im wci­snął. Czę­sto nie wie­dzą nawet, czy miał praw­dzi­we fran­ki, aby im tego kre­dy­tu udzie­lić.

Pro­szę?

To skom­pli­ko­wa­ne, więc po­prze­stań­my na py­ta­niu: czy te tzw. kre­dy­ty in­dek­so­wa­ne to są w ogóle kre­dy­ty we fran­kach?

To wy­glą­da tro­chę tak: klient jest za­wsze ob­cią­żo­ny ry­zy­kiem wzro­stu kursu wa­lu­ty, a bank za­bez­pie­czył się na każdą ewen­tu­al­ność – wzro­stu i spad­ku. To by ozna­cza­ło, że banki do­sko­na­le ro­zu­mia­ły isto­tę ry­zy­ka i po swo­jej stro­nie zre­du­ko­wa­ły je do mi­ni­mum – na­to­miast klient nie miał do tego ani wie­dzy, ani na­rzę­dzi.

KNF po­win­na się przyj­rzeć, w jaki spo­sób banki za­bez­pie­cza­ły te kre­dy­ty. Bo jeśli stały za tym po­za­bi­lan­so­we in­stru­men­ty, tzw. swapy, a klient nic o tym nie wie­dział – to bez swo­jej wie­dzy za­ła­pał się nie na kre­dyt, a na spe­ku­la­cyj­ny in­stru­ment fi­nan­so­wy.

Pan opi­su­je sy­tu­ację, w któ­rej klien­ci są przed­mio­ta­mi w grze. Co oni dzi­siaj mają zro­bić, żeby się upodmio­to­wić jako stro­na umowy?

Mogą się or­ga­ni­zo­wać. I chyba tego banki się boją naj­bar­dziej. Jeśli za kre­dy­ty fran­ko­we nie wezmą się po­li­ty­cy, to lada mo­ment wezmą się sądy. O wy­ro­kach, które już w ta­kich spra­wach za­pa­da­ły, jest cią­gle zbyt cicho – ale ban­kom one nie wróżą naj­le­piej.

Przed roz­mo­wą z Panem to spraw­dzi­łem. Prak­tycz­nie każdy bank, który udzie­lał tych kre­dy­tów, za parę mie­się­cy może sta­nąć w ob­li­czu pozwu zbio­ro­we­go. Nie­któ­re już stoją.

Fe­sti­wal tych po­zwów może trwać la­ta­mi. Pol­ski sek­tor ban­ko­wy bę­dzie w tych spra­wach roz­mie­niać na drob­ne swoją re­pu­ta­cję, z którą i tak ma już teraz wiel­ki pro­blem. Jeśli mia­ło­by się oka­zać praw­dą to, że banki wpu­ści­ły nie­świa­do­mych klien­tów w spe­ku­la­cję wa­lu­to­wą, to pre­ze­si tych ban­ków po­win­ni roz­wa­żyć, czy aby nie le­piej już teraz pro­po­no­wać tym klien­tom ja­kieś ugody.

Po­dej­rze­wam, że w ame­ry­kań­skich re­aliach ktoś by po pro­stu uznał, że le­piej prze­wa­lu­to­wać takie kre­dy­ty po kur­sie z dnia ich uru­cho­mie­nia i prze­łknąć stra­ty – bo sama ewen­tu­al­ność, że przyj­dzie ktoś z De­par­ta­men­tu Skar­bu i za­cznie grze­bać w pa­pie­rach, brzmia­ła­by znacz­nie groź­niej.

Myśli Pan, że „fran­ko­wi­cze” ma­so­wo pójdą do sądów?

Jeśli po­li­ty­cy zo­sta­wią ich sa­mych w star­ciu z ban­ka­mi, to spora część może nie mieć in­ne­go wyj­ścia. Sam je­stem cie­kaw, jak się „fran­ko­wi­cze” usta­wią do tej fali. To nie­jed­no­rod­na grupa. Są w niej 30-40-lat­ko­wie – ak­tyw­ni na rynku pracy, am­bit­ni. Pań­stwo do nich nie do­kła­da – to oni na nie pra­cu­ją.

Coś waż­ne­go nam w tej dys­ku­sji umyka: w po­przed­niej de­ka­dzie masa mło­dych ludzi z Pol­ski ucie­kła, a spora część „fran­ko­wi­czów” to są ci, któ­rzy wła­śnie wtedy uzna­li, że to tu chcą żyć. Na ogół dla­te­go wzię­li dłu­go­let­ni kre­dyt na miesz­ka­nie. Rzecz­po­spo­li­ta Pol­ska po­no­si część winy za to, że wpa­ko­wa­li się we fran­ko­wą pu­łap­kę. Po­win­na im teraz pomóc się z niej wy­do­stać – nie „z na­szych po­dat­ków”, tylko przez wy­eg­ze­kwo­wa­nie od ban­ków od­po­wie­dzial­no­ści za za­sta­wie­nie tej pu­łap­ki.

Może ich też w ba­gnie zo­sta­wić. Wtedy ty­sią­ce ludzi, któ­rzy za­czy­na­li tu bu­do­wać swoją przy­szłość, nie tylko stra­cą do tego pań­stwa ja­ki­kol­wiek sza­cu­nek. Oni i ich dzie­ci mogą się zmie­nić w jego za­przy­się­głych wro­gów. Na miej­scu po­li­ty­ków trak­to­wał­bym to za­gro­że­nie po­waż­nie.

*Ce­za­ry Kaź­mier­czak – współ­za­ło­ży­ciel i pre­zes Związ­ku Przed­się­bior­ców i Pra­co­daw­ców

źródło: onet.pl

http://biznes.robertbrzoza.pl/polska/banki-napuszczaja-frankowiczow-na-reszte-spoleczenstwa/

PS. Polecamy dla Dociekliwych i Samodzielnie Myślących przeczytanie w tym globalnym temacie i przeanalizowanie, co najmniej zamieszczone na poniższych linkach teksty i połączenie wielu „puzli” w pełniejszy obraz mechanizmu pieniądza, w tym finansów, kredytów i zniewolenia zwykłych ludzi w Polsce i nie tylko. Zalecamy czytanie i analizowanie w podanej kolejności.

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/grzegorz-kolodko-za-kryzys-odpowiedzialna-jest-finansjera/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/richard-k-moore-bankowa-okupacja/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/ellen-braun-o-kreacji-pieniadza-biuletyn-kwartalny-banku-anglii/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/czy-polska-zbankrutuje/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/bankowy-tytul-egzekucyjny-hanba-dla-kolejnych-parlamentow-rzadow-prezydentow-i-trybunalow-konstytucyjnych-od-1997-roku/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/czy-kredyty-w-polsce-beda-troche-tansze-wsrod-najdrozszych-w-europie/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/koncentracja-systemu-bankowego-poprzez-likwidacje-bankrutow-na-koszt-obywateli/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/politycy-prostytuuja-sie-z-miedzynarodowa-finansjera/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/banki-napuszczaja-spoleczenstwo-i-kredytobiorcow-zlotowych-na-frankowiczow/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/kula-lis-65-banksterzy-grabia-ludzi-franka-najpierw-pokochaly-polskie-banki-dopiero-pozniej-polacy/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/nikander-a-prof-modzelewski-ciagle-doradzal-bedzie/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/wsrod-ludzi-i-malpiatek-tak-samo-czyli-kto-i-po-co-wprowadzil-ludzkosci-pieniadz/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/janusz-szewczak-bunt-juz-dawno-powinien-nastapic/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/w-szwajcarii-beda-glosowac-czy-odebrac-kreacje-pieniadza-bankom/

Poniższe teksty przedstawiają propozycje rozwiązań poczynając od przemiany świadomości i rozwiniętych docelowych koncepcji ustrojowo – gospodarczych, w tym pieniężnych. W kolejnym pakiecie znajdą się bardziej szczegółowe koncepcje rozwiązań głównego instrumentu zniewolenia – mechanizmów pieniężnych. Zostaną one zamieszczone w ciągu miesiąca.

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/10/dr-krzysztof-lachowski-przemiany-swiadomosci-i-paradygmatow/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/03/dr-krzysztof-lachowski-wolny-rynek-opium-dla-mas-a-wiez-istota-istnienia/

http://www.krs.org.pl/images/Media1/konferencja29.pdf

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/08/nacjonalizacja-pieniedzy-walka-o-suwerennosc-monetarna/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/dr-krzysztof-lachowski-rozproszenie-pieniadza-i-wlasnosci-jako-podstawa-budowy-iii-drogi-rozwoju/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2014/04/krzysztof-lachowski-zarys-koncepcji-ekonomii-obywatelskiej-i-nowego-ustroju/

Wnikliwe przestudiowanie i przemyślenie zawartych treści zaoszczędzi czytania kilkudziesięciu tysięcy stron, w tym zwłaszcza gazetowej „sieczki”, gdzie ważna prawda ukryta jest w mieszance wielkich kłamstw z mało ważną prawdą, która służy jedynie uwiarygodnieniu wielkich kłamstw.

Redakcja KIP

Comments

  1. kilar says:

    Należy uważać aby nie pomylić interesu narodowego z prywatnym.
    Brać więcej i płacić mniej, jest pewne że naciąganie klientów trafiło na podatny grunt.

  2. cgenie says:

    Ja rozumiem że ludzie stracili na rosnącym kursie ale może warto napisać trochę o tym co było parę lat przed wzrostami? O tym że kurs franka spadał i ludzie nominalnie zarabiali na kredytach? O tym że to mogło zachęcić dużą liczbę osób do spekulacji? Były wtedy jakieś protesty? Próby regulacji? Może to banki składały pozwy przeciw nieuczciwemu zaciąganiu kredytów?
    Może ktoś wreszcie uczciwie napisać że gros winy za całą sytuację ponoszą kredytobiorcy? Tak jak jest w artykule: większość to ludzie zamożniejsi którzy mieli te kredyty. Więc argument że banki ich do czegoś zmuszały tu nie bardzo pasuje. Wtedy mówiło się że kurs franka jest stabilny i większość to brała za pewnik nie myśląc o wzrostach.
    Zresztą bardzo dużo szumu informacyjnego w tym artykule. Że niby banki dodrukowują pieniądze? A bo to nowość? Co to ma wspólnego z kursem franka? Polecam swoją drogą „Etykę produkcji pieniądza”
    http://www.mises.sklep.pl/ksiazki/39-etyka-produkcji-pieniadza-jorg-guido-hulsmann.html
    Czy wiecie, że kurs franka wzrósł również względem Euro? W maju się pojawiła informacja z Narodowego Banku Austrii że mogą być problemy ze spłatami kredytów we frankach
    http://www.handelszeitung.ch/konjunktur/franken-kredite-werden-zum-problem-oesterreich-789903
    Może ich banki to też krwiożerczy kapitał z zagranicy (może z Polski?)
    Wzrósł też i względem funta brytyjskiego. To coś z UK:
    http://citywire.co.uk/money/swiss-franc-mortgages-the-timing-couldn-t-have-been-worse/a507942
    Albo np to:
    „Czy osoby przygotowujące ofertę tych kredytów, a zwłaszcza zarządy banków, podawały rzetelne informacje klientom o wszystkich okolicznościach i ryzykach związanych z zaciąganiem tych zobowiązań, a zwłaszcza czy poinformowały, że kurs franka może przekroczyć 5 zł?”
    To w roku powiedzmy 2005, jak piszecie że ktoś brał kredyt — bank ma informować o kursie 5 zł? To chyba żart jakiś. Zgodnie z tą logiką powinien również poinformować że kurs może wynieść 1 zł i że kredytobiorca zarobi miliony.
    Wreszcie, czy wiecie, że za nadwyżki można sobie kupować walutę jak jest niższy kurs i spłacać kredyt jak jest wyższy? Wtedy i 5 zł nie straszne.
    Może warto wreszcie napisać, że całe zamieszanie z kredytami we franku to klasyczny przykład bańki spekulacyjnej, w której duża liczba osób myślała że zarobi a rynek powiedział „sprawdzam”? A może ktoś odważy się napisać, że wysoki kurs franka jest dobrym czasem do wzięcia kredytu we franku z szansą na obniżenie kursu a więc i raty? Medal ma 2 strony zawsze.
    Edukacja i chłodne kalkulacje w finansach to podstawa, emocje tylko przeszkadzają.

    • Klub Inteligencji Polskiej says:

      Szanowny Panie
      Z komentarza wynika, że z jednej strony jest Pan „pełnomocnikiem” banków, a z drugiej strony jest Pan neoliberałem i zwolennikiem tzw. wolnego rynku, ponieważ powołuje się Pan na ośrodki tej myśli, więc jest to podstawowa sprzeczność. Banki które Pan broni, w swoim funkcjonowaniu są zaprzeczeniem neoliberalizmu i tzw. wolnego rynku. Ponadto widzi Pan tylko drobny fragment opisanej w artykule rzeczywistości. Proszę więc przeczytać uważnie wszystkie zawarte wątki, połączyć je w całość i przeczytać zamieszczony na stronie artykuł, na linku: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/kula-lis-65-banksterzy-grabia-ludzi-franka-najpierw-pokochaly-polskie-banki-dopiero-pozniej-polacy/ . Znajdzie Pan tam odpowiedzi z praktyki działalności bankowej na na wiele Pana argumentów, a uwzględniając ten tekst i poszerzone – a nie fragmentaryczne, spojrzenie na rzeczywistość lichwiarsko-spekulacyjnego systemu pieniądza, w tym kredytu, odpowie Pan sobie na pozostałe wątpliwości.
      Łączymy pozdrowienia

  3. cgenie says:

    Co do całego cytatu zaczynającego się od
    „Gdyby zwykły człowiek zaczął drukować pieniądze i puszczać je do obiegu – to byłby przestępcą.”
    zgadzam się całkowicie. Znowu polecam „Teorię produkcji pieniądza”. Tak naprawdę każdy powinien mieć prawo wypuszczania własnych pieniędzy, włącznie ze złotymi, srebrnymi i innymi. Państwo (ani nikt inny) nie może mieć monopolu na druk papierowego pieniądza, z prawnym uprzywilejowaniem banków. Finansuje tylko tym swoje ciągle rosnące długi, wspiera monopol banków, a wszystko to kosztem inflacji, który tak naprawdę jest cichym podatkiem na obywateli.

    • Klub Inteligencji Polskiej says:

      Szanowny Panie
      Optimum to ani minimum, ani maximum,a Pan pisze aby zabrać pieniądze bankom i dać możliwość stanowienia każdemu, czyli że pieniądz w dalszym ciągu powinien być towarem, a nie miernikiem wartości, tak samo jak metr miernikiem długości, a waga miernikiem ciężaru. To co Pan proponuje to byłby super wolny rynek do kwadratu. Tak zwany wolny rynek nigdy nigdzie nie istniał, jest natomiast wygodnym narzędziem wielkich bankowych korporacji jako opium dla mas. To co Pan proponuje, że każdy powinien móc wypuszczać pieniądze to byłaby już heroina czy jeszcze bardziej twardy narkotyk. Propuję aby Pan zapoznał się z ta problematyka w artykule na naszej stronie: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/03/dr-krzysztof-lachowski-wolny-rynek-opium-dla-mas-a-wiez-istota-istnienia/
      Życzliwa rada: niech Pan całą zgromadzoną neoliberalna wiedzę zamknie do szafy na klucz i do nie nie wraca. Najlepiej niech Pan zostawi w spadku tą wiedzę swoim wnukom i zada sobie pytanie co pomyślą o Panu jako zwolenniku i propagatorze tej wiedzy, jak ją przeczytają za kilkadziesiąt lat?

Wypowiedz się