Prof. dr hab. Artur Śliwiński – Mit demokratycznych wyborów w Polsce

artur_sliwinskiW niesuwerennym kraju demokratyczne wybory są niemożliwe. Polska z pewnością nie jest krajem suwerennym, o czym wszyscy wiedzą i nikt temu nie zaprzecza. Po co więc odbywają się wybory parlamentarne?

Nie wiemy, jakie będą wyniki jesiennych wyborów parlamentarnych w Polsce. Ale wiemy ze stuprocentową pewnością, że będą one zgodne z oczekiwaniami „elity światowej”. Tak bowiem jest współcześnie w każdym kraju, który utracił suwerenność. Nikt nie powinien oczekiwać zmian na lepsze.

Fałszywa legitymizacja

Od dwóch dziesięcioleci obserwujemy w Polsce korozję prawomocności władzy politycznej, której pole manewru jest coraz węższe. Legitymacja władzy politycznej bierze się z przekonania społeczeństwa, że władza jest sprawowana zgodnie z interesem narodowym i obowiązującymi normami społecznymi. To przekonanie praktycznie już nie istnieje, gdyż nie tylko polskie społeczeństwo, lecz również „klasa polityczna” takiego przekonania nie podzielają. Przeciwnie, interes społeczny nie jest kategorią niekwestionowaną, a nawet traktowaną poważnie, zaś normy społeczne uległy znacznemu rozchwianiu. W tej sytuacji konieczne było „zawężenie” pola legitymizacji władzy do zgodności z normami prawnymi, które w istocie rzeczy są regulatorami na użytek władzy politycznej. Oznacza to, że jedynym czynnikiem legitymizacji pozostało prawo wyborcze.

Farsa wyborcza 3Najważniejszy jednak jest problem ignorowania interesu narodowego. Zmienia on bowiem zasady ustroju politycznego, wprowadzając na miejsce służby społeczeństwu, bardziej lub mniej otwarty antagonizm władzy i społeczeństwa. Jest to fenomen niezwykle groźny i niszczący dla bytu narodowego. Jest to istota braku suwerenności narodowej.

Wtedy wybory są „grą o legitymizację” władzy zantagonizowanej ze społeczeństwem. Przykre to, ale prawdziwe.

Utrata suwerenności była w Polsce procesem długotrwałym, w którym dominowały dwie tendencje. Pierwszą z nich była marginalizacja znaczenia i degradacja najbardziej wpływowych uprzednio warstw społecznych i środowisk opiniotwórczych. To umożliwiało władzy politycznej zdobywać nowe przestrzenie aktywności; opanować związki zawodowe, przedstawicielskie organizacje gospodarcze, media publiczne, stowarzyszenia regionalne, organizacje pozarządowe etc. W dalszej kolejności władze polityczne zaangażowały się w „regulację” stosunków rodzinnych, kreowanie nowej „etyki”, a nawet w forsowanie karykaturalnej koncepcji „nowoczesnego patriotyzmu”. Zaczęły bezceremonialnie wtrącać się w życie religijne; w wewnętrzne stosunki Kościoła, nie powstrzymując się od ingerencji w sprawy personalne.

Omawiany proces był słabo rozpoznawany przez społeczeństwo. Dopiero po długim czasie dostrzeżono, ze jest to proces umacniania totalitarnego charakteru władzy.

Druga tendencja składała się z serii działań o charakterze prawno-regulacyjnym, które zabezpieczały interesy polityczne, ekonomiczne i finansowe oligarchii światowej. Bez uwzględnienia tej tendencji lub powierzchownego traktowania władzy politycznej jako autonomicznej (tylko zantagonizowanej ze społeczeństwem) zrozumienie sytuacji politycznej jest niemożliwe. Dostrzegamy w tym zakresie po 1989 roku dwie fazy. W pierwszej władze polityczne wprowadzały regulacje prawne „otwierające” polską gospodarkę i społeczeństwo na wpływy zewnętrzne, czemu towarzyszyły optymistyczne (lecz nacechowane obłudą) iluzje nadchodzącego dobrobytu. Strategicznym elementem polityki realizowanej w tym okresie była koncepcja tzw. „przyspieszonej prywatyzacji”, zaś w praktyce – zorganizowane na skale przemysłową wrogie przejęcia kapitału polskiego. W drugiej fazie władze polityczne podporządkowały krajowe normy społeczne i regulację prawną ideologii i regulacji zagranicznej, na którą same nie miały najmniejszego wpływu.

Demokracja prawdziwaSygnalizowana korozja legitymizacji władzy politycznej w Polsce jest procesem równoległym do utraty suwerenności politycznej, ekonomicznej i finansowej. W tej sytuacji konieczne jest tworzenie kolejnych scenariuszy „demokratycznych wyborów”, które miałyby na celu z jednej strony „rozgrzeszenie” dotychczasowej władzy politycznej, a z drugiej zaś odnowienie jej zniszczonego wizerunku politycznego.

Zapewne nie wszyscy zgodzą się z tak ostrym stawianiem sprawy. Niektórzy mogą formułować zarzut, iż błąd naszego rozumowania tkwi w milczącym założeniu, że składające się na „klasę polityczną” (stosujemy tutaj fałszywe określenie, którym chętnie posługują się polscy parlamentarzyści) ugrupowania są wrzucone do jednego worka. Takiego zarzutu nie da się jednak utrzymać, ponieważ różnice ideowe i polityczne między poszczególnymi partiami nie mają tutaj większego znaczenia. Wszystkie – podkreślmy: wszystkie bez wyjątku – partie polityczne w Polsce przyjmują brak suwerenności za dobrą monetę (co najwyżej zapowiadając starania o respektowanie polskich interesów przez struktury unijne, co w warunkach niesuwerenności jest czystym idiotyzmem). Tym samym, świadomie czy nieświadomie, kreują pozytywny obraz zewnętrznej władzy politycznej i ekonomicznej nad Polską. Nawet wtedy, gdy władza zewnętrzna jest niegodziwa i agresywna.

Mówiąc najkrócej o krajowej władzy politycznej: jest to jeden talerz bulionu. Wybory przypominają raczej mieszanie łyżką w tym talerzu, a nie wybory przedstawicieli narodu.

Przedwyborcze „niedopowiedzenia”        

Warto zwrócić uwagę na „niedopowiedzenia” charakterystyczne dla takiej sytuacji. Okazało się, że partie i komitety wyborcze nie były przygotowane do wydarzeń, które nastąpiły w okresie kampanii wyborczej (wcześniej prezydenckiej, teraz parlamentarnej). Są takie wydarzenia, które stawiają wszystkie partie i komitety wyborcze w trudnej sytuacji, gdyż z jednej strony nie są zdolne rozpoznać oczekiwań zagranicznych mocodawców, a z drugiej strony pojawiają się negatywne wydarzenia, na które polska opinia publiczna reaguje emocjonalnie. Trudno je wkomponować w mit światowej sielanki i powszechnego dobrobytu, którym z konieczności partie i komitety te muszą się posługiwać.

Dwa wydarzenia wyłamujące się poza plany optymistycznych kampanii wyborczych spowodowały największy niepokój i zamieszanie, które utrudnią odnowienie wizerunku „klasy politycznej”, a być może ostatecznie go zniszczą. Pierwsze z tych wydarzeń, to wprowadzenie na terytorium Polski wojsk okupacyjnych (co nie do wszystkich Polaków jeszcze dociera!). Drugim wydarzeniem jest „dystrybucja” imigrantów arabskich. Obydwa wydarzenia nie są przypadkowe, lecz są elementami długofalowych projektów geopolitycznych „elity światowej”. Mimo, iż wydarzenia te były stosunkowo łatwe do rozpoznania dzięki czytelnym zamysłom „hegemonii globalnej” wspomnianej elity, wystawiające kandydatów partie polityczne i komitety wyborcze wykazały się rozczulającą niewiedzą i skrajną bezradnością.

Wbrew pozorom, nie ma w tym nic dziwnego. Zarówno otwarcie Polski dla kolejnych wojsk okupacyjnych, jak też na kolejne fale imigrantów arabskich, zostały dokładnie opakowane medialnie. Pierwsze wydarzenie poprzedzone było ponad rocznym praniem mózgów. Wykreowano „śmiertelnego wroga” w postaci Rosji, a mimochodem – rusofobii. Nikt nie ma złudzeń, co do intencji towarzyszącej tej szczególnej inicjatywie polityczno-medialnej. To element toczącej się wojny informacyjnej, o czym każdy może bez trudu dowiedzieć się z oficjalnych publikacji unijnych i natowskich.

Łupem tej inicjatywy polityczno-medialnej padły standardowe hasła wyborcze. Po pierwsze, podważone zostało sztandarowe hasło „klasy politycznej” walki z ksenofobią, gdyż omawiana kreacja „śmiertelnego wroga” ma charakter jawnie ksenofobiczny. Natomiast drugie wydarzenie polityczno-medialne „gościnnego przyjęcia” emigrantów zostało przeciwstawione rzekomej ksenofobii Polaków. W „klasie politycznej” nastąpiło schizofreniczne pęknięcie. Animatorzy spektaklu wyborczego są ksenofobiczni czy anty-ksenofobiczni?

Drugorzędnym elementem polityczno-medialnego opakowania okupacji Polski jest rzekoma konieczność umocnienia infrastruktury militarnej NATO w otoczeniu Rosji. Skoro Rosja jest śmiertelnym wrogiem, trzeba wzmocnić obronę – tak się to tłumaczy. Jednak zaangażowanie Polski w zakresie mobilizacji wojennej nie jest dobrze widziane przez opinie publiczną. Wywołuje otrzeźwienie: to jest wciągnięcie Polski do wojny z Rosją w cudzym interesie. Wprowadzenie obcych wojsk do Polski jest w tym przypadku nieodzowne jako zadanie logistyki wojennej; jedynie potwierdza to powszechne obawy Polaków.

Łupem omawianej inicjatywy polityczno-medialnej padło nie tylko hasło walki z ksenofobią. Zważywszy na fakt, że „śmiertelne zagrożenie” ze strony Rosji jest uzasadniane jej zaangażowaniem w konflikt ukraiński, trudno przeoczyć upadek kolejnego standardowego hasła wyborczego ; hasła demokracji. Startujący w wyborach polscy politycy („systemowi” i „antysystemowi”) energicznie włączyli się w ów rzekomo demokratyczny proces przemian na Ukrainie. Na listach wyborczych partii i komitetów wyborczych pojawili się banderowcy i szerokie grono ich sympatyków. Faktycznie jednak włączyli się w rozpoczęty przez „elitę światową” manewr zjednoczenia Polski z nazistowsko-oligarchiczną Ukrainą. Niestety, rozwiała się nadzieja, że polskie społeczeństwo tego nie zauważy.

Aktywne popieranie ukraińskiego nazizmu być może uda się w trakcie kampanii wyborczej wyciszyć i przesłonić „nowoczesnym patriotyzmem”, lecz w dłuższej perspektywie będzie to rak toczący „klasę polityczną”. Wspieranie nazizmu przekreśla wiarygodność wszystkich programów politycznych, w których pojawia się hasło „demokracja”. Prawdziwym hasłem jest bowiem „nam wszystko jedno” (czy będzie to system demokratyczny, faszystowski czy oligarchiczny).

Farsa wyborcza 5Bez polityczno-medialnego opakowania wprowadzenie wojsk NATO na teren Polski nie jest niczym innym jak umocnieniem sfery wpływów zagranicznych w Polsce, a ściślej biorąc – utrwaleniem i jawną demonstracją braku suwerenności. Jest zarazem zakwestionowaniem idei niepodległościowych, które tak ostro piętnowały stacjonowanie w Polsce okupacyjnych wojsk sowieckich. Zarówno w latach komunizmu, jak obecnie w latach globalizacji podstawą stacjonowania wojsk okupacyjnych, były „sojusze obronne”. Dzisiaj mamy do czynienia z przekraczaniem linii demarkacyjnej, która dzieli działania „sojuszy obronnych” od koalicji wojennych; działania defensywne od ofensywnych. Hegemonia globalna „elity światowej” jest ideologią agresywną, o czym zawsze warto pamiętać.

                                                                       ***

Nie trzeba tłumaczyć, że po tak pomyślanych wyborach nikt nie powinien spodziewać się respektowania interesów narodowych, a tym bardziej osobistych.

Prof. dr hab. Artur Śliwiński

Autor jest wiceprezesem zarządu Stowarzyszenia Klub Inteligencji Polskiej i redaktorem naczelnym Europejskiego Monitora Ekonomicznego: http://www.monitor-ekonomiczny.pl/s1/Strona_g%C5%82%C3%B3wna.html

( Ilustracje zamieściła redakcja )

Post Scriptum od Redakcji KIP. W uzupełnieniu do interesującej analizy obecnego, kolonialnego ustroju w Polsce, który zasługuje na określenie demonokracji, przestawiamy syntetycznie w punktach co następuje:

1. Zdecydowana większość ustaw i ustanowionego prawa niższego rzędu, nie jest zgodna z duchem: preambuły Konstytucji i następujących artykułów, oraz nawet litery prawa w dużej części zapisów ( wytłuszczenia od redakcji):

Art. 1. Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.

Art. 2. Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.

Art. 4. 1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu. 2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.

Art. 20. Społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej.

Art. 32. 1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. 2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

Art. 47. Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym.

Art. 60. Obywatele polscy korzystający z pełni praw publicznych mają prawo dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach.

Art. 68. 1. Każdy ma prawo do ochrony zdrowia. 2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych.

Art. 71. 1. Państwo w swojej polityce społecznej i gospodarczej uwzględnia dobro rodziny. Rodziny znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, zwłaszcza wielodzietne i niepełne, mają prawo do szczególnej pomocy ze strony władz publicznych. 2. Matka przed i po urodzeniu dziecka ma prawo do szczególnej pomocy władz publicznych, której zakres określa ustawa.

Art. 76. Władze publiczne chronią konsumentów, użytkowników i najemców przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu oraz przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi. Zakres tej ochrony określa ustawa.

Art. 96. i Art. 97. ust. 2. Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym.

Art. 227.  1. Centralnym bankiem państwa jest Narodowy Bank Polski. Przysługuje mu wyłączne prawo emisji pieniądza oraz ustalania i realizowania polityki pieniężnej. Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość polskiego pieniądza.

Podsumowując, należy stwierdzić że, ustrój Polski jest w większości sprzeczny z Konstytucją Polski, a najwyższe organy władzy państwowej w Polsce działają w sposób niezgodny z konstytucją oraz powstrzymują się od działań, które przywróciłyby konstytucyjny porządek. Trybunał Konstytucyjny postawiony na straży Konstytucji, nie tylko nie spełnia tej roli, ale stanowi parawan dla łamania ustawy zasadniczej i powinien być zlikwidowany. Były wicepremier, prof. Grzegorz Kołodko w swojej książce „Ćwierćwiecze Transformacji” zakwestionował wiele ustaw jako nie zgodnych m.in. z zapisem o społecznej gospodarce rynkowej.

Niezgodność z Konstytucją dużej liczby ustaw, daje podstawę uznania ich za nielegalne i nieważne, natomiast wybierane parlamenty i rządy za pomocą niezgodnej z Konstytucją ordynacji wyborczej, dają podstawę zakwestionowania całego stanowionego prawa w Polsce po 2 kwietnia 1997 r. – dniu uchwalenia Konstytucji.

Oznacza to w praktyce konieczność tworzenia w Polsce nowego, odmiennego ustroju politycznego, gospodarczego i finansowego.

Farsa wyborcza 2. Polskim parlamentarzystom konstytucja gwarantuje zarówno immunitet materialny, jak i formalny. Immunitet materialny, o którym mowa w art. 105 ust. 1 konstytucji z 1997 roku, oznacza zwolnienie posła bądź senatora z odpowiedzialności za działalność podejmowaną w związku ze sprawowaniem mandatu poselskiego. Immunitet materialny umożliwia parlamentarzyście swobodne zabieranie głosu na forum parlamentu, a także głosowanie zgodne z własnym sumieniem. Jednocześnie Uchwała Sądu Najwyższego z 20 września 1996 r. sygn. III CZP 72/96 – wydała precedensowe orzeczenie, w którym polski Sąd Najwyższy orzekł o niedopuszczalności dochodzenia na drodze sądowej obietnic wyborczych.

3.  W ustawie o NBP jest błąd rozpowszechniony także w świadomości społecznej, którym jest wadliwa interpretacja artykułu 227. § 1. Konstytucji RP ( zapis przytoczony wyżej). W Ustawie o NBP monopol banku centralnego Rzeczypospolitej Polskiej na emisję pieniądza (Art. 227. § 1. zdanie drugie) został zastąpiony: wyłącznym prawem emitowania znaków pieniężnych (patrz: Art. 4. ustawy).  W ten sposób uchylono konstytucyjny, faktyczny monopol NBP na emisję pieniądza, gdyż gotówka; monety i banknoty, stanowią jedynie 13% środków rozliczeniowych funkcjonujących w polskim systemie finansowym, (stan: maj 2014, wg NBP). Nie ma wątpliwości, iż konstytucyjny zapis dotyczący monopolu na emisję PIENIĄDZA, odnosi się do pieniądza rozumianego jak najszerzej, szczególnie zaś powinien uwzględniać emisję pieniądza w formie elektronicznej. Rzeczywisty monopol oznacza także wyłączne prawo do kreacji kredytu, który powinien być w pełni kontrolowany przez NBP, jako część składowa narodowej emisji pieniądza i polityki finansowej.

FED Walec PieniądzaZdanie trzecie Art. 227. C 1. konstytucji zostało natomiast – nie wiadomo dlaczego – zinterpretowane w Ustawie o NBP jako dbałość o utrzymanie stabilnego poziomu cen i nazwane podstawowym celem działalności NBP. (Art. 3. § 1. ustawy). Tak oto rzeczywiście podstawowy, konstytucyjny cel NBP jakim jest emisja pieniądza dla Polaków, został zamieniony w ustawie na działania stabilizujące ceny. Warto zaznaczyć, iż działalność NBP mająca na celu stabilizację cen – bez monopolu na emisję pieniądza – jest ograniczona i nieskuteczna.

Istotnym pytaniem jest jak prawidłowo zinterpretować konstytucyjny zapis zawarty w Art. 227. § 1. – Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość polskiego pieniądza, skoro to nie stabilność cen ma określać wartość pieniądza.

W przypadku braku zapisów lub zapisów niejednoznacznych trzeba odwołać się do artykułów ustrojowych (w tym przypadku do Art. 1. i Art. 2.) zawartych w Rozdziale I Konstytucji RP. Zasada dobra wspólnego wszystkich obywateli oraz zasada sprawiedliwości społecznej powinna określać także artykuły Ustawy o NBP.
https://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/08/nacjonalizacja-pieniedzy-walka-o-suwerennosc-monetarna/

4. Raport GUS potwierdza neokolonialny charakter III RP. Już nawet rządowe agendy potwierdzają, iż  model gospodarczy zaimplementowany w III RP po roku 1989 roku ma wszelkie znamiona neokolonialnego. Główny Urząd Statystyczny opublikował raport pt. „Dochody i warunki życia ludności Polski”, opracowany na podstawie danych z 2013 r. i będący częścią kolejnej edycji raportu Europejskie Badania Warunków Życia. Niestety, podobnie jak w przypadku wielu innych dokumentów organizacji zagranicznych, takich jak Better Life Index OECD czy Global Wealth Databook banku Credit Suisse, także w tym przypadku obraz jaki się z niego wyłania jest wyjątkowo nieciekawy. Ponad połowa polskich gospodarstw domowych nie jest w stanie nagle wydać 1000 zł na niezaplanowany wydatek. Aż 2/3 rodzin ma trudności, aby aktualne dochody wystarczyły im „od pierwszego do pierwszego”. 58,9 proc. gospodarstw domowych nie może sobie pozwolić na tygodniowy odpoczynek całej rodziny raz w roku – wśród pracowników odsetek ten wynosi 53 proc. 1,3 mln Polaków, czyli 13 proc. zatrudnionych, zarabia wynagrodzenie minimalne lub niższe. W budownictwie to aż 28 proc. pracowników, w usługach administracyjnych 25 proc., a w handlu i gastronomii 24 proc. Natomiast 1,4 mln osób pracuje tylko na umowach cywilnoprawnych. (Opublikowano za: http://www.nacjonalista.pl/2015/03/05/raport-gus-potwierdza-neokolonialny-charakter-iii-rp/)

5. Jak przebiegała i jakie skutki przyniosła transformacja w ciągu 26 lat, w sposób bardzo syntetyczny, wielopłaszczyznowy i w oparciu w dużej części o niepublikowane dane zagranicznych instytucji, prezentuje następny tekst Zbigniewa Dąbrowskiego pt. „Transformacja ustrojowa w demokracje kolonialną”( na linku: https://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/10/zbigniew-dabrowski-transformacja-ustrojowa-w-demokracje-kolonialna-2/ ), który przypominamy tu po blisko roku od zamieszczenia na naszej stronie internetowej.

Redakcja KIP

Comments

  1. Bardzo dobry artykuł. Tradycjnie główny ściek przemilcza wszystko co wartościowe a nagłaśnia brednie.

Trackbacks

Wypowiedz się