100 lat agresji żydowskiej na Polskę.

lufaLata kłamstw, propagandy i manipulacji historią Polski odniosły swój przykry skutek – większość Polaków nie ma zupełnie pojęcia, że kraj nasz, od co najmniej stu lat, jest przedmiotem otwartej żydowskiej agresji wobec naszej niepodległości. Prób stworzenia zarządu nad miejscową ludnością było w Polsce kilka, a każda z nich miała zupełnie inny charakter, była też realizowana za pomocą różnych sojuszy, państw, czy też organizacji międzynarodowych. Z dzisiejszej perspektywy, możemy niestety zauważyć, że starania te zostały uwieńczone – z punktu widzenia żydowskiego lobby – sukcesem.

Niestety, stopień przemilczenia prawdy przez większość źródeł, takich jak opracowania historyczne i naukowe, zarówno w PRL jak i III RP, jest powodem, że temat ten właściwie nie istnieje na polu debaty publicznej. Większość Polaków nawet nie wie o planach utworzenia państwa na terenach Polski w czasie I wojny światowej, ani o pogromach na Polakach dokonywanych w 1939 roku przez Żydów, które przygotowywały pole do okupacji z ramienia ZSRR. Nie widzą też oczywistej ciągłości pomiędzy elitami tzw. „żydokomuny”, a elitami III RP. Naród ogląda za to ciągle kłamliwą i obraźliwą nagonkę na samego siebie, nagłaśnianą przez posłuszne syjonistom media świata euro-atlantyckiego, które wmawiają nam, że to my jesteśmy coś winni Żydom za, wyssany z palca, „polski nazizm” i „polskie obozy”. Tymczasem oczywista prawda jest taka, że od ponad 100 lat, członkowie tego narodu, tworzą wewnętrzne, polskojęzyczne, ale skrajnie wrogie lobby, którego celem jest przejęcie władzy i protektoratu nad Polakami oraz pozbawienie ich suwerenności i praw do samostanowienia. Poniżej podaję relacje, fakty, dokumenty i źródła. Mam nadzieje, że ten skrótowy materiał, jedynie wzmiankujący problem, posłuży dla Polaków za bazę do dalszej analizy.

  1. Pierwszy projekt żydowskiej okupacji Polski z ramienia niemieckiego zaborcy.

Wrzesień 1914 – Organizacja Żydów niemieckich, tzw. Niemiecki Komitet Ocalenia Żydów Rosyjskich, proponuje władzom niemieckim utworzenie tzw. „Judeopolonii”. Miała ona powstać na terenie ziem polskich zaboru rosyjskiego, a nadzór nad Polakami, z ramienia Niemiec, mieli objąć Żydzi. Projekt ten powstał zresztą dużo wcześniej. Wykrojenie państwa żydowskiego z ziem polskich postulował min. Jakub Frank już w XVIII w. A to, z kolei, fragment „Okólnika kierowników politycznych kół żydowskich z XI 1898 r. do żydów polskich”, przytoczony w książce S. Wysockiego „Żydzi w dziejach Polski”:

„Bracia i współwyznawcy! Trzeba aby kraj został naszym królestwem (…). Starajcie się po trochu usunąć Polaków ze wszystkich ważniejszych stanowisk i skupić w naszych rękach wszystkie nici władzy społecznej. Wszystko, co do chrześcijan należy, powinno stać się naszą własnością, związek izraelski dostarczy wam potrzebnych do tego środków. Dla doprowadzenia do skutku planu wyrwania stanowczo Galicji chrześcijanom, wszyscy nasi wielcy bogaci zapisali się na znaczne sumy. Da baron Hirsch, dadzą Rotszyldzi, Bleichredowie i Mendelsonowie i inni dadzą (…).”

Początkowo zastanawiano się nad realizacją projektu „Judeopolonii” z ramienia carskiej Rosji. Sądzono, że uda się go przeforsować z racji silnej pozycji ekonomicznej na ziemiach Polski, która tym bardziej urosła w okresie zaborów. W pierwszych latach XX wieku Władimir Żabotyński nawoływał do popierania rusyfikacji Polaków pod zaborem rosyjskim i głosił hasło utworzenia „Judeopolonii”. Przewidywał pełną judaizację miast, a osiadła na wsi ludność polska miała pracować dla Żydów. Żydowski poeta okresu Młodej Polski, Antoni Lange postulował judaizację Polaków i działanie, aby „naród polski stał się narodem pół-semickim”, co skutkowałoby „stworzeniem nowej rasy, nowego człowieka i nowego Boga”. Tego typu postulaty opisuje Feliks Koneczny w książce „Cywilizacja żydowska”.

Julian Unszlicht, Żyd, który sprzeciwiał się planom przejęcia Polski przez syjonistyczne lobby alarmował, że rewolucja z 1905 roku, będąca przedłużeniem wydarzeń rozpętanych ewidentnie przez masonerię w Rosji, „była rewolucją żydowską, mającą na celu utrwalić hegemonię Izraela nad Polską (…). Coraz natarczywiej żądano od socjalistów polskich by się wyparli swej narodowości, swych ideałów, a z proletariatu polskiego uczynili hołotę nacjonalizmu żydowskiego (T. Jeske-Choński, Historia Żydów w Polsce”).

Po wybuchu wojny, w wyniku podziału Europy na dwa bloki przeważyła jednak idea stworzenia państwa z ramienia Niemiec. Niemądrym byłoby twierdzić, że wszyscy Żydzi popierali projekt, jednak faktem historycznym jest, że był on poparty przez wszystkie organizacje żydowskie na terenie kraju i mógł liczyć na oczywistą aprobatę rodaków z terenów Rosji. Nie trzeba udowadniać, że realizacja takiego projektu, mogłaby bezpowrotnie przekreślić polskie szanse na niepodległość.

Niemcy, licząc na zjednanie sobie kapitału żydowskiego min. w USA , poważnie traktowały projekt „Judeopolonii”. Świadczyć o tym może min. fakt, że po zajęciu Warszawy wydano w Niemczech mapę, gdzie terytorium Polskie opatrzone było nazwą „Polacy silnie przemieszani z Żydami” z adnotacją, że będą to narody równoprawne. Nie było to jednak zadowalające dla wszystkich syjonistów i spowodowało rozłam wśród organizacji żydowskich. Wkrótce również losy wojny pokazały, że realizacja projektu w takim czy innym wariancie będzie niemożliwa.

Na fiasko idei stworzenia państwa na terytorium Polski reagowały również międzynarodowe organizacje żydowskie. Otwarcie sprzeciwiano się powstaniu po wojnie wolnej Polski. 28 IV 1918 w „Joodsche Wachter” apelowano: „A do was panujący wszystkich państw całej ziemi, zwracamy się z żądaniem (…) strzeżcie Izraela, nie dopuśćcie do największego nieszczęścia, jakie w dwudziestym wieku nasz naród mogło dosięgnąć; nie dopuśćcie do wolnej Polski, kosztem zniszczonego żydostwa (Janusz Orlicki, „Szkice z dziejów stosunków polsko-żydowskich 1918-1949”)„.

Proces powstawania idei żydowskiego państwa w Polsce opisał min. dr. Andrzej Leszek Szcześniak w pracy pt. „Judeopolonia – żydowskie państwo na ziemiach polskich”. Mieszkającym na naszej ziemi semitom nie udało się zablokować utworzenia II Rzeczypospolitej. Nim przejdziemy do następnej, udanej próby stworzenia żydowskiego protektoratu nad Polską, pozwolę sobie podsumować cytując autora:

„Próba przywalenia Polski kamieniem grobowym – jak określił to profesor J. R. Nowak – przez stworzenie na ziemiach polskich sztucznego tworu przy pomocy Niemców, zwanego Judeopolonią, zakończyła się fiaskiem. (…) Wrogowie nie potrafili docenić narodowych dążeń Polaków i wydawało im się, że nieograniczone pieniądze i wsparcie potężnego mocarstwa mogą być silniejsze nad wolę narodu do odrodzenia własnej ojczyzny. Z obłędnych planów jednak zrezygnowano (…), więc już od roku 1919 zaczęto planować zniewolenie Polski przy pomocy bolszewików, co zaowocowało w 1944 r. stworzeniem tzw. Polski Ludowej, (…)”

  1. Idea żydowskiego protektoratu z ramienia ZSRR.

Już Jędrzej Giertych, przedwojenny polityk narodowy, w książce „Tragizm Losów Polski” z 1937 przewidział powojenny los ojczyzny:

„Rzeczą na stałe odpowiadającą widokom polityki żydowskiej w Polsce są trwałe rządy bezpośrednio żydowskie. (…) Gdyby nastąpiła w Polsce, rewolucja komunistyczna, żydzi automatycznie podnieśliby się do roli warstwy rządzącej”.

O roli Żydów i masonerii w rewolucji bolszewickiej w Rosji napisano wiele pokaźnych książek, ograniczę się więc do podania kilku liczb i faktów, a ocenę niech czytelnik wyrobi sobie sam. Na przykład – w pierwszym rządzie bolszewickim na 22 ministrów, 18 było Żydami. W Komisariacie Wojny na 43 członków, Żydami było 34. Robert Wilton, korespondent „Times’a” podał, że na 556 stanowisk kierowniczych w armii, 447 piastowali Żydzi. Oprócz tego, bezspornym faktem jest, że zarówno Lenin, syn Marii A. Blank, jak i Trocki (prawdziwe nazwisko Lejba Bronsztajn) byli z pochodzenia Żydami. Dane przytoczone za książką R. Horynia „Geneza zbrodni bolszewickich 1917-53”. Zainteresowanych odsyłam do literatury tematu.

Wielu syjonistów widziało dla siebie szansę w zapowiadanym pochodzie bolszewizmu na zachód, a zmierzającym do podboju świata. Uznano, że żywioł żydowski będzie mógł pełnić ważną rolę w procesie „sowieckiej globalizacji”. W skali lokalnej natomiast, opcją minimum był sojusz Żydów polskich i rosyjskich i dążenie do scalenia go w obrębie jednego państwa. Jednocześnie w tych czasach przedstawiciele tego narodu mieli bardzo silną pozycję w kapitalistycznej Ameryce i przejęli już ogromną część sektora bankowego. Zarówno Trocki, jak i Lenin byli finansowani przez międzynarodowy kapitał żydowski, min. banki Marcusa Samuela i Morgana.

Popularność bolszewizmu była przyczyną masowych zdrad Żydów polskich podczas najazdu komunistów w 1920 roku, min. przez zdominowaną niemal wyłącznie przez nich, Komunistyczną Partię Polski. Miażdżąca skala kolaboracji z wrogiem żydowskich żołnierzy, a nawet całych batalionów spowodowało konieczność internowania wszystkich żydowskich członków armii, według klucza etnicznego, w obozie w Jabłonnie. Rozkaz ten wydał minister spraw wojskowych, Kazimierz Sosnkowski.

http://wiadomosci.robertbrzoza.pl/historia-polski/jak-zydzi-zdradzali-polske-w-1920-roku/

Fakt niemal całkowitego zdominowania przedwojennego ruchu komunistycznego przez semitów potwierdza ks. dr. Stanisław Trzeciak w książce „Talmud o gojach, a kwestia żydowska w Polsce”, wydanej w 1939 roku.

„W r. 1935 w Warszawie na 4000 aresztowanych za działalność komunistyczną było 3.600 żydów, a 400 Polaków, czyli 90 % żydów i 10 % Polaków. Na 1 stycznia 1937 r. warszawska organizacja Komunistycznej Partii Polski liczyła 70 % żydów, a 30 % Polaków, związek zaś komunistycznej młodzieży polskiej liczył 85 % żydów, a 15 % Polaków.

— Wyroki sądowe Warszawskiej Apelacji, równającej się mniej więcej Województwu Warszawskiemu, skazały za komunistyczną działalność w r. 1937:

w styczniu: 87,50% żydów, 12,50% Polaków,

w lutym: 77,00% żydów, 23,00% Polaków,

w marcu: 87,50% żydów, 12,50% Polaków,

w kwietniu: 91,25% żydów, 8,75% Polaków,

w maju: 95,00% żydów, 5,00% Polaków,

w czerwcu: 87,50% żydów, 12,50% Polaków,

w lipcu: 90,00% żydów, 10,00% Polaków,

w sierpniu: 100,00% żydów, 0,00% Polaków,

we wrześniu: 96,00% żydów, 4,00% Polaków,

w październiku: 95,00% żydów, 5,00% Polaków,

w listopadzie: 60,00% żydów, 40,00% Polaków,

w grudniu: 90,00% żydów, 10,00% Polaków.”

Identyczne zjawisko masowej kolaboracji żydowskiej przeciwko Rzeczpospolitej miało miejsce w roku 1939, na początku II wojny światowej, w czasie IV rozbioru Polski.

Dlaczego zupełnie nieznany jest w Polsce fakt krwawych pogromów dokonywanych na Polakach przez Żydów, które miały miejsce podczas wkraczania Armii Czerwonej na kresy wschodnie, min. 18 września w Grodnie?!

Najlepiej będzie zacytować przykładowe relacje świadków, przytoczone w drugiej części książki „Judeopolonia” dr. Andrzeja Leszka Szcześniaka:

„Wieczorem z 18 na 19 września 1939 roku, w mieście wybuchła gwałtowna strzelanina zorganizowana przez komunistów, głównie Żydów i nacjonalistów białoruskich. (…) W pierwszych czołgach atakujących miasto nazajutrz miasto znajdowali się grodzieńscy Żydzi (…) wskazywali oni załogom czołgów strategiczne punkty w mieście. Tej nocy rebelianci z bronią długą i krótką atakowali rodziny inteligencji polskiej, urzędników, a nawet żołnierzy w pobliskich miasteczkach: w Skidlu, Łuninie, Jeziorach i innych.”

„Już wiedzieliśmy, że poprzedniej nocy wybuchła rebelia komunistyczno-żydowska. Strzelano do policji, do żołnierzy, do pojedynczych osób (…)”

„Bardzo okrutny los spotkał żołnierzy polskich i setki mieszkańców Grodna, których wskazały bojówki żydowskie i białoruskie. Mężczyzn najpierw okrutnie okaleczano. Obcinając nosy, członki, uszy, wydłubywano oczy, następnie wiązano po piętnastu drutem kolczastym, przywiązywano do czołgów i wleczono kamienistą drogą po kilkaset metrów. Wrzucano ich następnie do przydrożnych rowów i lejów po bombach. Jęki i krzyki pomordowanych słychać było w promieniu kilku kilometrów od miasta. Grozę sytuacji potęgowały pożary – to płonęły polskie domy niszczone przez młodych Żydów, przystrojonych w czerwone chusty i kokardy. (…) w Grodnie wymordowano 130 uczniów i podchorążych, dobijano rannych i obrońców. 12-letniego Tadzika Jasińskiego przywiązano do czołgu i ciągnięto po bruku. (…) Na placu pod Farą leżał wał zamordowanych (…) wielu uczniów gimnazjum kupieckiego zostało rannych, wielu znalazło się w więzieniach, ciężko ranni ukrywali się w mieście.”

Na przykładzie Grodna opisaliśmy jak przebiegał udział Żydów w bolszewickiej rewolucji. Podobne zdarzenia miały miejsce również w Rohatyniu, Łucku, Tyszowicach, Szczebrzeszynie, Przebrażu, Kołomyi, Lubomlu, Kownie i wielu innych. Zainteresowanych większą ilością relacji świadków, dokumentami i tekstami źródłowymi, odsyłam do obszernej książki dr. Szcześniaka.

Krwawe pogromy żydowskie na Polakach, będące początkiem procesu eliminacji polskiej elity przez sowietów i ich kolaborantów, przygotowywały grunt pod powstanie fasadowego państwa „polskiego” pod żydowskim protektoratem z ramienia Związku Radzieckiego.

  1. Żydzi przejmują kontrolę nad Polską.

W latach 1939-41 rola Żydów w organizowaniu sowieckiej władzy w Polsce była potężna. Rozpoczął się plan realizacji drugiego projektu objęcia władzy nad naszym krajem. Tym razem nie miało to być wprawdzie własne państwo, lecz raczej pomysł administracji Polakami i utworzenie na naszej ziemi warstwy uprzywilejowanej, składającej się ze „swoich”, ewentualnie z udziałem miejscowych pożytecznych idiotów-karierowiczów. Dr. A. L. Szcześniak przytacza zatrważające dane: Żydzi, podczas okupacji sowieckiej w tych latach, zajmowali 75 – 90 % stanowisk administracyjnych (!) oraz poważny procent dolnych warstw aparatu terroru. Dokonano wtedy ich rękami ogromnej zbrodni na narodzie polskim, wymordowano elity intelektualne i wojskowe, a na ich miejsce wprowadzono własnych uzurpatorów.

W tym celu utworzono w 1943 roku w Moskwie tzw. Związek Patriotów Polskich, którego organem prasowym było pismo „Wolna Polska”. Organizacja ta powstała z inicjatywy zbolszewizowanych Żydów, często zdrajców Polski i kolaborantów z KPP. Byli to min. Jakub Berman, Alfred Lampe, Hilary Minc, Julia Brygystierowa, Jerzy Borejsza (Goldberg) i Paweł Hofmann. Oczywiście, dla niepoznaki, dobrano sobie kilku, etnicznie polskich, zatwardziałych komunistów, jak Wanda Wasilewska, czy skoligacony z Żydami, Aleksander Zawadzki (miał żonę Żydówkę). Aby zagwarantować ich posłuszeństwo, ludziom tym umożliwiano szybką karierę w aparacie sowieckim. Mimo, iż wielu z członków ZPP wcześniej, oficjalnie deklarowało brak zainteresowania istnieniem, w ogóle, niepodległej Polski jako takiej (!), zwrócili się oni do Moskwy z pomysłem utworzenia armii „polskiej”. Historyk Jerzy Brochocki, w książce „Rewolta marcowa” pisze:

„W czasie gdy Berling szkolił dywizję, prowadził ją (….) w bój pod Lenino, potem organizował korpus, a następnie armię – oni opanowali bez reszty aparat polityczny, służby specjalne, prokuraturę i sądownictwo dywizji, korpusu, armii. Oto jeden tylko, ale jakże wymowny przykład: na 30 politruków w drugiej dywizji dwudziestu siedmiu było Żydami”. „Swoimi” obsadzono prawie wszystkie stanowiska pełnomocników Związku Patriotów Polskich.”

Oprócz tego utworzono Komitet Organizacyjny Żydów w Polsce. Inicjatorem był Jakub Berman, który przedstawił ten plan, sowieckiemu Żydowi, szefowi radzieckiego MSW, Ł. Berii. W skład kierownictwa weszli J. Berman, E. Szyr i H. Minc. Wśród członków był min. Ozjasz Szechter, ojciec syjonisty Adama Michnika.

Stalin rozumiał, że Żydzi, co najmniej nieprzywiązani do naszej tradycji, a często wręcz wrogo nastawieni do Polaków, będą doskonałą kadrą zarządzającą, która dopiero „wychowa” przyszłe pokolenie obywateli nawykłych do radzieckiej władzy. Nawet Stefan Kisielewski pisał w 1968 roku w swych dziennikach:

„Dwadzieścia lat temu powiedziałem Ważykowi, że to, co robią Żydzi, zemści się na nich srodze. Wprowadzili do Polski komunizm w okresie stalinowskim, kiedy mało kto chciał się tego podjąć z gojów. (…) Po wojnie grupa przybyłych z Rosji Żydów-komunistów (Żydzi zawsze kochali komunizm) otrzymała pełnię władzy w UB, sądownictwie, wojsku, dlatego że komunistów nie-Żydów prawie tu nie było, a jeśli byli, to Rosja się ich bała. Ci Żydzi robili terror, jak im Stalin kazał”.

Jeśli chodzi o pierwsze lata powojenne to liczby przedstawia Jan Bodakowski:

Sowiecki doradca czyli nadzorca oddelegowany z Moskwy do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego pułkownik Mikołaj Steliwanowski w raporcie z 20 października 1945 do Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych Ławrientija Berii informował, że Żydzi w MBP stanowią 18,7% zatrudnionych i zajmują 50% stanowisk kierowniczych. W I Departamencie Żydzi stanowili 27% zatrudnionych i zajmowali 100% stanowisk kierowniczych, w Wydziale Personalnym 23% pracowników było Żydami, a w kierownictwie było siedmiu Żydów. Wydział do spraw Funkcjonariuszy (inspekcja specjalna) składała się w 33% z Żydów, wszyscy oni zajmowali stanowiska kierownicze. W Wydziale Sanitarnym Żydzi stanowili 49%, w Wydziale Finansowym 30%. (….) Zarządem Politycznym Wojska Polskiego dowodził Mieczysław Mietkowski (Mojżesz Bobrowiecki). Zarząd składał się z 44 osób w tym z 34 Żydów. Stanowiska dowódcze obsadzone były przez Żydów (udających katolików, co budziło w wojsku zgorszenie). Wychowawcami politycznymi w Wojsku Polskim byli Żydzi. Na 28 odpowiedzialnych pracowników w wydziałach politycznych dywizji 17 było Żydami, na szczeblu pułku na 43 pracowników 31 było Żydami. Na 89 zastępców dowódców batalionów do spraw politycznych 57 było Żydami.
(….) Innym przykładem obecności Żydów w komunistycznym aparacie terroru były Kielce gdzie 57% pracowników UB stanowili Żydzi. Od 1946 roku komendantem Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa publicznego był Adam Kornacki (Dawid Kornhendler) agent NKWD. Szefem Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa był Albert Grynbaum. W kieleckiej bezpiece pracowali Moryc Kwaśniewski (szef wydziału personalnego wojewódzkiego UB w Kielcach) i Natan Bałanowski. Tłumaczem komendantury Armii Czerwonej był Wolf Zalcberg (garnizonem ludowego Wojska Polskiego dowodził sowiet Andrej Kupryj). Żydami byli też pierwszy sekretarz PPR w Kielcach Jan Kalinowski, prezydent miasta Tadeusz Zarecki, szef wydziału organizacyjnego PPR Julian Lewin, część pracowników wojewody – rzekomo wszyscy oni pozwolili by na spontaniczny i wielogodzinny pogrom Żydów w Kielcach. Instrumentem komunistycznego terroru było też ludowe Wojsko „Polskie”. Armia Berlinga tuszowała żydowskie pochodzenie kadry dowódczej (służyły temu powszechne zmiany nazwisk na polsko brzmiące). Zastępcami dowódców dywizji i brygad byli Żydzi, podobnie było na niższych szczeblach dowodzenia. Sowieci prowadzili politykę awansowania Żydów i wykluczania Polaków. Sam Zygmunt Berling jako student prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1915 roku deklarował, że jest wyznawcą judaizmu.”

http://www.prawy.pl/historia/5475-w-prl-zydzi-stanowili-wiekszosc-kadry-kierowniczej

Aby zrozumieć te liczby dodam, że oficjalnie udział Żydów w społeczeństwie drugiej połowy lat czterdziestych stanowił około….1 procenta. Było to jednak świadome kłamstwo, mające zakamuflować fakt semickiej dominacji. Dlatego po wojnie utworzono mit, który z powodzeniem funkcjonuje do dzisiaj. Kłamliwa propaganda głosiła jakoby w Polsce już nie było Żydów. Nieprzypadkowo podawano, po wyzwoleniu Oświęcimia przez Armię Czerwoną, że zginęło tu 3 mln 400 tys ludzi żydowskiego pochodzenia, co odpowiadało prawie w stu procentach ich liczbie w przedwojennej Polsce. Ostatnie dane, akceptowane również przez samych Żydów, oceniają liczbę zgładzonych w Oświęcimiu ludzi na 1 milion 100 tys. w tym 600-800 tys. Żydów. Nawet polska wikipedia podaje je i przyznaje, że: „Nadal jednak istnieją poglądy, podtrzymujące ocenę liczby ofiar w wysokości 4 lub więcej milionów osób. Liczby te wyprowadzane są z pewnych danych cząstkowych według zasad, którymi posłużyła się wspomniana komisja radziecka. Nie znajduje to uznania u większości współczesnych badaczy.”

Tymczasem, dla niepoznaki, zmieniano masowo nazwiska, a nawet imiona ojców i matek. Ciągłe przypominanie tematu „holokaustu”, miało również inny cel – ogrom cierpienia i krzywdy ludzkiej wykorzystywano cynicznie, aby każdego, kto byłby przeciwny obcej dominacji, przyrównać w propagandzie do hitlerowców. W ten sposób wytwarzano w zmęczonych i zdziesiątkowanych wojną Polakach, odruch nie poddawania Żydów jakiejkolwiek krytyce.

Tak więc od 1945 roku udaje się Żydom zrealizować, po niepowodzeniu koncepcji tzw. „Judeopolonii”, projekt protektoratu nad rdzenną ludnością polską – judeobolszewię. To rękami tego lobby dokonano eksterminacji polskich elit patriotycznych.

  1. 1968 – Kontrolowany desant „żydokomuny” na pozycje pro-zachodnie.

Interes syjonistów w rewolucji bolszewickiej doskonale sprecyzował Murry Butler podczas bankietu organizacji British – Israel World Federation w 1937 roku: „Komunizm jest narzędziem, które służy do zniszczenia państw narodowych i do ustalenia jednego rządu światowego, jednej policji światowej i jednego pieniądza światowego (Henryk Pająk – „Piąty rozbiór Polski”). Ponad 35 lat później, w 1972 roku, w tej samej British – Israel World Federation, światowe żydostwo oficjalnie zadekretowało rozbiórkę bolszewickiego komunizmu czyli ZSRR. Sam plan kontrolowanego upadku komunizmu, w wyniku auto-rozkładu, został nakreślony dużo wcześniej.

Po rozpadzie alianckiej koalicji syjonistów radzieckich i amerykańskich i nastaniu okresu „zimnej wojny”, polityka politycznego światowego lobby żydowskiego musiała ulec znacznej modyfikacji. Z czasem stało się jasne, że ZSRR nie zagwarantuje im ekspansji, ani nawet utrzymania wpływów, które systematycznie tracili. Po wojnie w siłę urosły Stany Zjednoczone, gdzie już od lat mieli oni niezwykle silną pozycję. Z czasem stało się więc jasne, że powstały z udziałem Żydów i masonerii, sowiecki twór, musi przestać istnieć, ponieważ nie zagwarantuje on ogólnoświatowej dominacji syjonistów, co zdawało się być możliwe do zrealizowania, za pomocą Stanów Zjednoczonych.

W PRL, po śmierci Stalina, Żydzi stracili w Polsce monopol na władzę i, pomimo utrzymania bardzo silnej pozycji, do głosu doszło stronnictwo natolińczyków, popierane przez Chruszczowa.

Wobec tych uwarunkowań w skali lokalnej, jak i wskutek zmiany polityki międzynarodowych syjonistów, skonstruowano plan desantu kilkunastu tysięcy członków elity żydowskiej na zachód, jako męczenników i ofiar „odwiecznego polskiego anty-semityzmu”. Już w 1956 kierowane przez nich lobby post-stalinowskie (tzw. „puławianie”) rozpoczęło organizowanie koncesjonowanej opozycji, takiej jak np. Klub Krzywego Koła, powołany z inicjatywy Bermana, lub Klub Inteligencji Katolickiej. Po utraceniu monopolu na władzę syjoniści zaczęli wszem i wobec krytykować błędy socjalizmu i „walczyć z systemem”. Tak tworzony był grunt pod wydarzenia z marca 1968 roku. Wtedy to lobby morderców naszego narodu przyjęło maskę patriotów broniących polskiej sztuki i kultury.

Wielu Polaków, czyni tutaj błąd przedstawiając lidera natolińczyków, Gomułkę, jako zwolennika „polskiej drogi do socjalizmu”, który mimo iż był komunistą, przejawiał resztki świadomości pro-polskiej i chciał Polski rządzonej przez Polaków. Niektórzy są nawet skłonni okrzyknąć go bohaterem narodowym.

Trochę światła na sprawę, rzuca – po raz kolejny – dr. Szcześniak w książce „Judeopolonia II”:

„Jako ciekawostkę można tu przytoczyć fakt, iż Julia (Luna) Brygisterowa, odpowiedzialna za politykę kadrową ZPP, założyła tajne żydowskie biuro matrymonialne, którego celem było kojarzenie małżeństw zdolnych i sprawujących władzę Polaków z młodymi Żydówkami (Gomułka, Jóźwiak, Zawadzki, Sztachelski, Bieńkowski, Kliszko i wielu innych)”.

Znamienne jest, że W. Gomułka brał udział w tajnej konspiracji Żydów, mającej zmylić miejscowych. Według żydowskiego prawa, był ostatnim Polakiem w swoim rodzie, a jego dzieci mogłyby być już uznane za „stuprocentowych” Żydów. Wobec tego zasadne jest podejrzenie, że Władysław Gomułka mógł również konspirować, w 1968 roku, kontrolowany desant „wypędzonych” członków lobby syjonistycznego, które sprawowało władzę w okresie stalinizmu. Zauważmy, że duża ich część została przy władzy, natomiast ani zbrodnie, ani okupacja z ramienia Sowietów nie zostały nazwane po imieniu. Nikt nie osądził katów narodu polskiego. Dopuszczono tylko kosmetyczną krytykę stalinowskich mordów i represji.

Sprawa rzekomego „wypędzenia” Żydów do dzisiaj stanowi „argument” potwierdzający tezę „odwiecznego polskiego antysemityzmu”. Przykładowo, w trzydziestolecie wydarzeń marcowych organizowane były wielkie uroczystości, z udziałem żydowskiej Gazety Wyborczej, Fundacji Batorego oraz wiernopoddańczymi mowami „polskich”, kajających się polityków. Odbyło się seminarium pod wymownym tytułem „Co można uratować z dziedzictwa Żydów polskich po Holokauście, Kielcach i Marcu 68 ?”. Marzec 68 został przyrównany do obozów koncentracyjnych. A jak było naprawdę? Jerzy Brochocki pisze:

„Badając sprawę marca 1968 roku i jego konsekwencji szukałem jakiegokolwiek dowodu, że którykolwiek z ówczesnych emigrantów został do wyjazdu zmuszony. Ani w relacjach ludzi czynnych wówczas po obu stronach, ani w dokumentach na taki przypadek nie natrafiłem. (….) nikt dotychczas nie zaprezentował przypadku „wyrzucenia” Żyda z Polski, ani w marcu 1968, ani w którejkolwiek z poprzednich emigracji po II wojnie światowej”.

1968 był zaplanowanym początkiem zrzutu polskojęzycznych Żydów na zachód. Zasilali oni min. organizacje emigracyjne. Wielkim paradoksem i kłamstwem było to, że w USA i Europie zachodniej byli i są znani i podziwiani jako anty-systemowi dysydenci i bojownicy o wolność i prawa człowieka. Tak rozpoczynają się przygotowania do procesu przygotowywania powrotu Żydów do władzy w Polsce – tym razem z ramienia USA, czyli międzynarodowej, żydowskiej finansjery.

  1. Żydzi tworzą nowy protektorat nad Polską – z ramienia międzynarodowej syjonistycznej finansjery.

Jako że próba zarządzania Polakami za pomocą terroru okazała się niemożliwa, jak i z powodu zmiany polityki światowego lobby syjonistycznego, zrobiono wszystko, aby niedawni funkcjonariusze stalinowskiego reżimu oraz ich potomkowie stali się w oczach Polaków gorliwymi patriotami i anty-komunistami. Na tym polega tragedia naszego narodu, że inter-nacjonalistyczny socjalizm wprowadzali w Polsce przedstawiciele tego samego lobby (często ci sami ludzie, lub ich potomkowie i rodziny), które dokonywało jego demontażu.

Oni zostali bohaterami i ikonami III RP. Bronisław Geremek, syn rabina z Nalewek, Adam Michnik vel. Szechter, Kwaśniewski vel. Stolzman, Marek Borowski (Jakub Berman to jego wuj) czy kat Polaków, przemianowany potem na kapitalistycznego ekonomistę, Zygmunt Bauman to tylko niektóre przykłady, będące czubkiem góry lodowej. Do elit weszli członkowie, założonego przez „Puławian” – Klubu Krzywego Koła, czy Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności, jak znany z anty-polskich publikacji Jan Tomasz Gross, Jan Lityński vel. Lorenz, Jacek Kuroń, Helena Łuczywo vel. Chaber, Jerzy Turowicz vel. Turnau czy Jerzy Urban vel. Urbach. Utworzono z tych ludzi główny trzon KOR, potem za ich pomocą, przedstawiając jako „doradców” i „ekspertów” przejęto Solidarność. Jednocześnie ta część Żydów, która utrzymała dość mocne wpływy w Polsce, włączyła się w plan auto-likwidacji PRL-u.

Henryk Pająk w książce „Grabarze polskiej nadziei 1980-2005”, napisał:

„Fenomen Solidarności to fenomen bezbolesnego zwijania żydowskiego Sowłagru przez nowoczesny syjonizm sowiecki i zachodni – to przyzwolenie na ten niby „fenomen polskiego zrywu”, prowokowany przez incydenty w rodzaju podwyżek cen na żywność, obcinanie norm produkcyjnych, represjonowanie niepokornych „użytecznych durniów”.

(….)Ten sam Jaruzelski, który jeszcze w latach 70. patronował usuwaniu Żydów z armii, w stanie wojennym i potem radykalnie przestawił azymuty na służalczość wobec nowych panów. Pod groźbą izolacji reżimu w kręgach politycznych i gospodarczych Zachodu, zaczął usłużnie zabiegać o akceptację wpływowych kręgów żydowskich w Europie i na świecie.

Występował jako przyjaciel Żydów, który rozgromił pierwszą „Solidarność”, gdyż była „antysemicka”, „nacjonalistyczna”. Sprzyjała kreowaniu takiego obrazu „otwartego” na Zachód Jaruzelskiego jego komitywa z Michnikiem. Starając się zyskać poparcie światowego lobby, Jaruzelski oskarżał Polaków o „antysemityzm”, co było szczególną podłością tego zdrajcy i zaprzańca polskości. Są tego przynajmniej dwa nikczemne przykłady. Jeden z nich podaje osławiony Aleksander Smolar, zaciekły wróg polskości na łamach podziemnego „Aneksu” z 1986 roku (nr 41-42, s. 121)’. Potwierdzał takie przykłady żydowski publicysta z USA Michael Kaufman w książce Mad dreams saving grace, Poland: A Nation in Conspiracy, New York 1989, s. 17P. Kaufman opisał tam zachowanie Jaruzelskiego w czasie wizyty w Polsce prezesa Światowego Kongresu Żydów Edgara Bronfmana. Pisał, że rządowi oficjele wciąż powtarzali oskarżenia, że Solidarność wyrażała antysemickie poglądy i postawy. Tak oto sami światowej rangi Żydzi – syjoniści potwierdzali, że w zniszczeniu pierwszej „Solidarności” hunta Jaruzelsko-Kiszczkowa sprzęgła swoje wysiłki z polskojęzycznymi Żydami w walce z „Solidarnością”, z jej twórcami, a nurt ten reprezentowała właśnie „banda czterech” – Kuroń, Geremek, Mazowiecki, Michnik i cały KOR, bastion późniejszej Unii Demokratycznej i Unii Wolności.

Mając dookoła tylu wrogów – w szeregach własnych, w wojsku, Bezpiece, w KOR i w zachodnim syjonizmie – „Solidarność” musiało spotkać to, co ją spotkało – rozbicie od wewnątrz, eliminacja jej twórców o narodowym, robotniczym rodowodzie. Ciąg dalszy, czyli skutki tej zmasowanej dywersji, sabotażu, pałek ZOMO i pałek propagandy medialnej polskojęzycznej i zachodniej – już znamy.”

Dlatego już w 1985 Wojciech Jaruzelski spotkał się z jednym z najważniejszych decydentów międzynarodowej finansjery, Davidem Rockefellerem, co opisuje w swoich pamiętnikach Zbigniew Brzeziński.

W tym samym czasie, synchronicznie, podobny proces zachodził z sowieckiej Rosji, o czym szerzej w książce Henryka Pająka, pełnej faktów i źródeł. Plan bowiem nie dotyczył jedynie Polski, ale całego tzw. „bloku sowieckiego”.

Równocześnie, w Polsce, rozpoczęto pacyfikowanie ewentualnego buntu narodu polskiego przeciwko żydowskiej supremacji. Odbyło się to za pomocą kłamliwej propagandy, wedle której Polacy są tradycyjnymi antysemitami i szowinistami. Skutki tej operacji na umysłach naszych rodaków widzimy, jakże jaskrawo, po dziś dzień. Należy tu wymienić między innymi anty-polski wiersz Jana Błońskiego pt. „Polacy patrzą na getto” z 1987 roku, który był zlepkiem kłamstw i pomówień na temat – rzekomo – niewłaściwej postawy Polaków podczas wojny. Od tej pory anty-polskie, choć polskojęzyczne, publikacje, mnożą się jak grzyby po deszczu. W procesie tym biorą udział także, zdominowane przez syjonistów, media USA i Europy. W ten sposób Żydzi staną się świętością, której nie wolno krytykować. Gazeta prowadzona przez byłą żydokomunę i jej lobby zostaje gazetą „wolnych”, „demokratycznych” Polaków. To projekt syjonistów amerykańskich i ich wspólników – byłych stalinowców, pseudo-dysydentów był główną dźwignią wydarzeń w 1989 roku.

Oprócz oczywistego faktu, że głównymi architektami i rozgrywającymi okrągłego stołu byli członkowie lobby syjonistycznego, do ustalenia pozostaje procentowy udział osób żydowskiego pochodzenia podczas obrad. Wg. Henryka Pająka na 57 przedstawicieli strony opozycyjnej było, aż 47 osób pochodzenia semickiego. Powołuje się on tu min. na informacje podane na przedwyborczej ulotce przez Kazimierza Świtonia, który zasłynął z tego, że jako jedyny wygarnął w sejmie Lechowi Wałęsie jego agenturalną przeszłość. Weryfikacja tych danych jest trudna z uwagi na zatajanie swojego pochodzenia przez wielu Żydów. Znamiennym jest jednak, że najczęściej informacji na temat pochodzenia rodziców tych ludzi nie sposób znaleźć, w ogromnej ilości przypadków wikipedia nie podaje żadnych danych, mimo iż publikacja ich to norma w biografiach, życiorysach, jak i w samej wikipedii. Wg. obiegowych relacji wiele z informacji zawartych jest w danych tajnych kartoteki ludności Polski przy Centralnym Biurze Adresów MSW (nr arch. 1/6526/1 – data archiwizacji 9.07.1984, nr rejestracyjny 14750-99 – data rejestracji Wydz. III-2, SUSW Warszawa). Nie jest jednak możliwe dotarcie do oryginału tego dokumentu, sprawa więc wymaga dalszych badań i dociekań. Po stronie partyjnej Żydzi stanowili zdecydowaną mniejszość (Henryk Pająk mówi o ok. 20 procentach), lecz byli to polscy zdrajcy i sowieccy namiestnicy, którym za udział w realizacji projektu zagwarantowano bezkarność i nierozliczenie zbrodni na narodzie polskim oraz udział w życiu politycznym i gospodarczym w „nowej Polsce”.

Plan przejęcia Polski udał się w 100 procentach i trwa do dzisiaj. W wyniku transformacji ustrojowej zlikwidowany został dorobek materialny Polaków, a kraj stał się amerykańską kolonią i żerowiskiem dla obcych firm. Tragedią było przyjęcie projektu amerykańskiego spekulanta i syjonisty, Georga Sorosa vel. Schwartza, czyli planu gospodarczego (piątego) rozbioru Polski. Przekonano nas, że musimy wyzbyć się wszystkiego, a im więcej obcych firm przejmie kontrolę nad polskimi przedsiębiorstwami, tym lepiej. Fundacja Batorego, założona przez Sorosa, likwidatora polskiej suwerenności ekonomicznej, przekonywała Polaków aby oddać swą suwerenność na rzecz przystąpienia do „euro-kołchozu” i nawoływała do przyśpieszenia procesu prywatyzacji w imię spełnienia unijnych „wymogów”. Przy okazji niszczono świadomość historyczną i poczucie własnej wartości oraz dezinformowano Polaków, promując min. antypolskie książki J.T. Grossa.

Od tej pory dogmat uległości wobec USA – głównej siły międzynarodowego syjonizmu – jest dla post-okrągłostołowego reżimu niepodważalny. To tam szkoleni są prezydenci, premierzy i liderzy III RP – jak choćby Kwaśniewski, Tusk czy – obecna kandydatka na premiera – Beata Szydło.

Ten projekt żydowskiej dominacji nad Polską – różni się zupełnie od Judeopolonii, czy Judeobolszewii. Teraz chodzi o to, aby włączyć Polskę do globalnego imperium syjonistycznej finansjery, która chce stworzyć jednobiegunowy świat pod kontrolą USA. Również Unia Europejska ma tych samych mocodawców, czego wymownym symbolem może być Fundacja Batorego. To właśnie w sektorze „Stanów zjednoczonych Europy”, jako części światowego imperium, dokonał się V rozbiór Polski. Nacisk kładziony jest na supremację ekonomiczną, min. poprzez Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy Europejski Bank Centralny, oraz dalszą likwidację gospodarczej samodzielności. Jest też stosunkowo dużo etnicznie polskich kosmopolitów, którzy kolaborują w procesie zwijania suwerenności Polski. Nadreprezentacja Żydów w elitach dalej jest jednak ogromna. Oprócz likwidacji ekonomicznej Polski, likwidowane są również polska tradycja, kultura i poczucie własnej wartości.

Ten skrótowy materiał opowiada o niezwykle groźnym, wewnętrznym wrogu – syjonizmie polskojęzycznym – który od ponad 100 lat, mniej lub bardziej otwarcie, domaga się zarządu nad Polską.

Czy nikogo już nie dziwi, że Żydzi pozwalają sobie otwarcie na obrażenie Polaków?

„W czasie wojny zginęli prości Żydzi i wybitni Polacy. Uratowali się wybitni Żydzi i prości Polacy. Dzisiejsze społeczeństwo w Polsce to żydowska głowa nałożona na polski tułów. Żydzi stanowią inteligencję, a Polacy masy pracujące. (…) Dlatego antysemityzm, wszelkie odruchy antyżydowskie w Polsce to choroba umysłowa, to buntowanie się ręki i nogi przeciwko własnej głowie. Żydzi są głową Polaków, bo są lepsi a Polacy to ręce i nogi. Nie może polska ręka bić żydowskiej głowy” – żydowski pisarz Artur Sandauer.

Trzeba ukrócić to żydowskie eldorado na ziemiach polskich. Czytajcie i przekazujcie ten tekst dalej. Nie możemy pozwolić sobie na istnienie wroga wewnętrznego, nie ma tolerancji dla istnienia lobby, które uzurpuje sobie prawo do władzy nad nami i pracuje przeciwko naszej niepodległości.

Socjalnacjonalista

Opublikowano za: https://socjalnacjonalista.wordpress.com/2015/09/02/100-lat-agresji-zydowskiej-na-polske/

 

PS. Dla pełnego obrazu rzeczywistości zarówno obecnie w Polsce, jak i w świecie należy przeczytać i przeanalizować następujące teksty ( większość sąsiadujących ze sobą na stronie):

Przestudiowanie tych tekstów dla Dociekliwych i Samodzielnie myślących zaoszczędzi czytania kilkudziesięciu tysięcy stron, gdzie ważna prawda jest dobrze ukryta w mieszance kłamstwa i mniej ważnej  prawdy.

Redakcja KIP

Comments

  1. nana says:

    No i po co tak kłamać? a na zachodzie to niby kto jest w rządach? kto w ich parlamentach? kto w rodach królewskich? i kto w izbie lordów?
    Gdyby Stalin specjalnie chciał Polakom zaszkodzić, to by Polacy nie zregenerowali się populacyjnie. A jednak liczba Polaków od czasu wojny zwiększyła się o 1/3 co najmniej. Czyżby to akurat było w interesie tzw. żydów? Do kogo ta mowa? I dlaczego biedna ludność wiejska mogła się kształcić? I stała się warstwą POLSKIEJ INTELIGENCJI. Czyżby chłop w Polsce, w PRLu, to nie był Polak z krwi i kości? I co? dlaczego „Stalin” zapewnił mu możliwość kształcenia?
    Ale tak to jest, jeżeli ktoś ma klapy na oczach i widzi tylko wąsko to, co nauczony jest widzieć.
    Po co atakować Stalina za cokolwiek? czy to on zrobił rewolucję w Rosji? czy to on wywołał II. wojnę? Prawda, że nie? To było dzieło „żydów”. Stalin tylko niwelował w dostępny sposób tego skutki.
    Kogo mamy dziś u władz wszelakich? W czyich rękach są media, uniwersytety, instytuty historyczne? No w czyich?
    Więc kto nam podsuwa te historyczne rewelacje? I dlaczego w każdym historycznym równaniu musi jako wynik końcowy wyjść Stalin?
    Widać akurat on i jego „czystki” mocno zaszkodziły tym, którzy mają obecnie media w swoich rękach, a także są u steru rządów.
    Zamiast mącić historię coraz bardziej, lepiej jest skupić się na wartościach ogólnoludzkich, ponieważ z powodu ich niestosowania ci „żydzi” osiągnęli takie wpływy.
    Jeżeli i tu Szanowna Redakcja zastosuje cenzurę wycinając fragmenty, to ja już definitywnie zaniecham odwiedzania tego Portalu. Po co zawracać sobie głowę i tracić czas?
    Ja wiem, że mam rację, wiem, że piszę prawdę. A to, że nie pasuje to do schematu, to już inna sprawa. Właśnie dlatego ludzkość ma problemy, ponieważ zostały jej narzucone schematy wykluczające naturalne poznawanie prawdy. Do myślenia konieczne jest posiadanie wiedzy z dwóch, przeciwnych biegunów. Tylko możliwość wyboru daje szansę na rozrój umysłowy. Jednak z jakiegoś powodu nakładany jest mi kaganiec. Jeżeli wolno myśleć tylko od – do, to nie jest przecież żadne myślenie, lecz zniewalanie umysłu. Myśl nie powinna mieć żadnych ograniczeń. Działanie – owszem, ale nie myślenie.

    • Klub Inteligencji Polskiej says:

      Pani Nano
      Prawem Redakcji jest dopuścić lub nie komentarz, lub dopuszczając wyciąć wulgarne zwroty. Raz Pani komentarz był nie dopuszczony i raz zostały wycięte wulgaryzmy. Tych komentarzy było dużo, za co jesteśmy wdzięczni, że Pani pisze i przedstawia swój często ciekawy punkt widzenia. Ale Pani wiele razy pisze w swoich komentarzach o cenzurze i Pani nie wstyd powtarzać to samo w kontekście wyżej wymienionych faktów ? Tu nie ma trolli z którymi nabrała Pani nawyku walczyć na innych otwartych forach. Oj Pani Nano wojownicza w Pan natura, prawdziwy samuraj w spódnicy. To jest trochę w sprzeczności z Pani uduchowieniem.

  2. nana says:

    Szanowna Redakcjo KIP, z mojego punktu widzenia ja wcale nie jestem wojownicza. Ocena wynika wyłącznie z poczynionych założeń. Na przykład katolicy mają wmówione, że anioły to bobaski golutkie ze skrzydełkami. Nic takiego! Anioły to potężne postacie. Waleczne postacie. Anielski nie znaczy bierny i łagodny dla negatywności.
    Na przykład Prezydent Putin – człowiek oświecony – zdaje sobie sprawę z tego, że dobrocią można osiągnąć cel z ludźmi dobrymi. Z demonami należy walczyć przy pomocy odpowiednich środków i te są obecnie stosowane. Nie dlatego, że Rosja chce wojny, a przeciwnie: Rosja chce uratować świat przed wojną.
    Kiedyś wyśmiewał się zgniły i śmierdzący zachód z tego, że państwa socjalistyczne „walczą o pokój”. Co było w tym śmiesznego? przecież pokój na świecie był!
    Ludzie weszli na poziom kolektywnej głupoty zaaplikowanej im przez demony i zaczęli się wyśmiewać a to z własnych krajów, a to z własnych Narodów, a to z systemu politycznego. No i co to ze sobą przyniosło? Totalny chaos. Wypędzenie kilku milionów Polaków młodych, zdrowych i wychowanych oraz wykształconych w Polsce na obczyznę nazywane jest obecnie sukcesem. Jaki to może być sukces, jeżeli młodzi ludzie pracują niczym parobki u obcych, młode kobiety z braku innych możliwości wychodzą w najlepszym razie za mąż za obcych, a u nas niż demograficzny i w perspektywie upadek państwa? A jednak udało się zachodowi wmówić Polakom, że wyjazd na zachód jest dla Polaka jakimś awansem. W kraju, w PRLu, ludzie mieli dobrą, pewną pracę i zaplecze socjalne. Jak było możliwe, że porzucenie pracy za biurkiem na rzecz zmywania garów czy sprzątania cudzych mieszkań na czarno stanowiło dla Polaków awans społeczny? A jednak Polacy niczym zaczadzeni uciekali z kraju. Obecnie nie mają teoretycznie innego wyjścia, więc to robią. Polacy powinni tak – jak to robili po wojnie – pracować na rzecz własnego kraju. Rozmnażać się w kraju i dla kraju, by potem jako emeryci mieli zapewniony byt.
    Uduchowiony nie znaczy bierny. Nie znaczy łagodny tu, gdzie konieczne drastyczniejsze działanie. Każde działanie, by było sensowne, musi być podparte właściwymi środkami, także środkami wyrazu w postaci słów. Z wulgarnością ma to niewiele wspólnego, jako że czas mamy inny niż jeszcze dwadzieścia lat temu. Wartości się zmieniły i środki do przekazywania wartości też muszą być inne. Oczywiście, istnieją granice nieprzekraczalne, po których nie ma już odwrotu i to należy mieć na względzie.
    Co do „innych portali”, to ja przecież celowo tak się zachowałam. Ja lubię wiedzieć, z kim mam do czynienia i lubię móc wyrobić sobie ocenę danego człowieka. W myśl powiedzmy łacińskiej maksymy: amicus probat, probatus amat. Przecież to, co ktoś o mnie myśli świadczy nie o mnie, ale o tym kimś. I to jest dla mnie wskazówka. Z kimś wartościowym to ja mogę iść nawet w ogień. Dla szuj i fałszywców to szkoda mi czasu.
    Co do mojego uduchowienia, to jest to sprawa naprawdę mocno względna. Ocenić kogoś można wyłącznie „patrząc z góry”. Czyli gdy jestem od kogoś „lepsza” to mogę takiego kogoś ocenić. Ale nie będąc „gorsza”. Ja mam taką zasadę, że zawsze stawiam każdego wyżej, niż siebie. Potem na dół leci każdy sam na własne żądanie. A ja mam czyste sumienie, bo nikogo nie krzywdzę niesłusznym osądem.
    Kiedyś, w dobrych czasach, dyskusja polegała na wymianie informacji i wspólnym poszukiwaniu prawdy.
    Obecnie ludzie narzucają sobie wzajemnie swoje zdanie i nie ma mowy o dyskusji. Każdy dodatkowo jest przewrażliwiony na własnym punkcie i to, co w dyskusji prezentuje uważa za ostateczne. To wyklucza wymianę poglądów i rozwój. Ludzie obecnie są słabi. Każdy utożsamia się z wyobrażeniem siebie samego i nie sprawdza, na ile jest to prawdziwe. Więc ludzie nie mają pojęcia często nawet, kim oni są tak naprawdę. Dlatego można ludziom wszystko wmówić, byle zastosować środki łechczące ich ego. Ja tego unikam. Wolę rzetelnych wrogów od pozornych przyjaciół.
    Oczywiście, przyjemnie jest się z kimś zaprzyjaźnić. Ale czym jest w dzisiejszych czasach przyjaźń? Kiedyś było to wspólne działanie na pewnych odcinkach, wzajemna tolerancja i branie człowieka takim, jaki on jest. W jego prawdziwej formie. Teraz, gdy każdy udaje kogoś, kim nie jest – ponieważ badanie własnej tożsamości nie jest w modzie – na przyjaźń w sensie dawniejszym nie ma miejsca. Jest wymiana na płaszczyźnie materialnej i to nazywane jest przyjaźnią. Przy czym dawna przyjaźń była dozgonna. Ta obecna trwa tak długo, jak długo jest wspólnota interesów.
    No co tam, jest to tak czy siak następna faza w rozwoju ludzkości i widać tak ma być.
    Polacy zrobili z siebie zaprzańców, kłamców a dzieci wychowywane są na faszystów. Nie dziwota więc, że nawet byle kto „pomiata” Stalinem nie rozumiejąc wcale ani ówczesnej sytuacji geopolitycznej, ani nie zadając sobie trudu zrozumienia, że człowiek – a więc i Stalin też, choć był genialny – może działać wyłącznie w ramach własnych możliwości.
    Po prostu nie dało się zrobić inaczej. I na to składało się wiele czynników, przy czym tzw. czynnik ludzki był tu decydujący. Jak wiemy, ludzie na zachodzie nie mają charakterów lecz wyobrażenia o sobie, a te w zależności od poczucia siły czy słabości. Memłasy, ameby. Z takimi nie daje się nic ustalić ani tym bardziej nic sensownego zbudować.
    Dowodem na to jest, że gdy „alianci” nieco się wzmocnili do dogadali, to natychmiast utworzyli RFN, choć ustalone było, że państwo niemieckie będzie jedno, i będzie ono neutralne.
    Od zawsze zachód prowadzi politykę odwróconych wartości, co najwyraźniej widać obecnie: napadanie na suwerenne kraje nazywane jest „niesieniem demokracji”, a mordowanie ludzi „walką o prawa człowieka”.
    Czyli ludzkość ma jeszcze nieco do zrobienia, by nauczyć się nazywać rzeczy po imieniu a tym samym móc na nie odpowiednio reagować.
    Rosjanie swoją lekcję odrobili.
    Najpierw „alianci” chcieli wciągnąć Rosję w wojnę na Ukrainie. Nie udało się. Wszyscy wiedzą, że są tam zainstalowane faszystowskie bojówki wyszkolone i uzbrojone przez kraje zachodnie.
    By to zamaskować, nazwano to „państwem islamskim” czyli od razu ustawiono w opozycji do tzw. chrześcijan, czyli katolików a jednocześnie zagwarantowało to brak bazy do porozumień i strach przed – praktycznie – niczym, bo czymś niezdefiniowanym.
    Na przykład państwa zachodnie wywołały wojnę w Libanie po to, żeby umieścić w różnych „krajach arabskich” swoje marionetki.
    Liban był niegdyś „Szwajcarią Wschodu”. Był krajem niewielkim, ale bogatym i były tam liczne banki oraz tony złota.
    Teraz zachód dba o to, żeby Liban nigdy się nie odrodził i jest tam permanentna wojna. Bez niej żadne Emiraty czy inne Katary nie miały by „swojej” gotówki.
    I nie można byłoby zapewnić Izraelowi bezkarności.
    To, że demony robią wojny – to jedno. To, że ludzie na to pozwalają – to drugie. Ponoć każdy chce żyć. Owszem. Kiedyś człowiek chciał żyć tak długo, jak długo mógł zachować honor. W przypadku jego utraty ludzie odchodzili dobrowolnie z życia, nie mogąc znieść utraty honoru. Obecnie nie ma czegoś takiego, jak honor. Ludzie nie wiedzą co to jest, a w zasadzie nie chcą o tym wiedzieć.
    Do czego potrzebny był człowiekowi honor? Potrzebny był mu on do zachowania własnego człowieczeństwa. Kim są obecnie tzw. ludzie, jeżeli nie ma w nich żadnego poczucia honoru? Są to osobniki pozbawione cech ludzkich, nastawione są te osobniki wyłącznie na przeżycie biologiczne, czyli one same zredukowały się do roli przerabiaczy jedzenia na xxxx – coby nie drażnić subtelnych oczu Szanownej Redakcji KIP. Jak więc naprawiać ten świat, jeżeli ludzie nie uważają za konieczne naprawiać się sami? Co da lepszy świat – przyjmując, że możliwe byłoby utworzenie takiego – jeżeli ludzie pozostali by tacy sami?
    Więc – świat taki właśnie jest, ponieważ tacy są ludzie.
    Jeżeli ludzie się zmienią – świat będzie inny.
    Nie potrzeba do tego żadnych wojen.
    To, że Rosja zmuszona jest rozprawić się z demonami, to inna historia. Rosja robi to, co musi, ponieważ chce uratować ludzkość.
    Rosjanie są tylko w niewielkim stopniu zepsuci zachodnim stylem życia. Dlatego mają moralne prawo zaprowadzać na świecie porządek.
    Natomiast zachód to banda degeneratów. Oni stracili tam już zupełnie wszelką orientację i staczają się w niebyt.
    Bóg ustanowił dla ludzi uniwersalne zasady działania po to, żeby ludzkość mogla przetrwać. Zachód te zasady łamie permanentnie i stosuje taktykę odwróconych wartości, co się na zachodzie zemściło potężnie i ma wyraz w tym, że stracili oni tam kompletnie orientację. Człowiek bez orientacji skazany jest na zgubę.
    Polacy powinni powrócić do dobrych, starych powiązań ze wszystkimi grupami Słowian. Polacy to nie żadna Europa. Polacy to potomkowie Słowian, czyli dzieci Bogów i tylko w towarzystwie Słowian Polacy mają szansę na przetrwanie. Widzimy na własne oczy, że tak jest.
    Nam wmawiają media, że jakoby należymy do „cywilizacji zachodniej”, czy też „łacińskiej”. To, co stanowiło te „cywilizacje” to brutalny kolonializm, wojny toczone przez dziesiątki lat bez przerwy, to handle niewolnikami, propagowanie dewiacji i działanie przeciw Bogu.
    My, Słowianie, mamy dobre geny, choć nakładziono nam śmiecia do głów. Ale wystarczy tylko skierować uwagę na nasze korzenie by zrozumieć, że zarówno ratunek jak i nasza przyszłość zależy od zjednoczenia plemion słowiańskich. Tylko w towarzystwie Słowian Polacy mogą się zregenerować, oczyścić i przetrwać. Po co atakować „żydów”? wystarczy nie uczestniczyć w lichwie na ile się da. Wystarczy przywrócić bardziej wymianę handlową niż branie kredytów. Wystarczy ograniczyć „konsumpcję” będącą tak naprawdę marnotrawstwem zasobów naszej Matki Ziemi. Wszystkie dobre rozwiązania są niezwykle proste i łatwe.
    Bardzo pomocna jest dewiza: tym, kto ma naprawić świat jesteś ty. Najlepszy na to czas jest dokładnie teraz. A naprawiać świat każdy musi zacząć od siebie.
    Jeżeli nikt nie będzie kradł – nie będzie na świecie złodziejstwa.
    Jeżeli nikt nie będzie zabijał – nie będzie na świecie morderców…
    Więc naprawdę naprawa świata to nie żaden nadzwyczajny wysiłek, a przeciwnie: zaniechanie czynienia zła.

    PS. Jeżeli czymś uraziłam Szanowną Redakcję KIP – proszę o wybaczenie. Jestem tylko człowiekiem, ale poważnie nad sobą pracuję.

Wypowiedz się