Początek Nowego Kościoła – XXI wieku.

Ziemia z tajnego archiwum watykańskiego

Zjudaizowane neokonserwatywne, liberalne i neoliberalne elity polityczne, gospodarcze społeczne i dziennikarskie, wrogie chrześcijaństwu i faktycznej podmiotowości obywatelskiej, wraz z liczącymi się przedstawicielami Episkopatu Polskiego Kościoła Katolickiego ponoszą wspólną współodpowiedzialność za transformację ustrojową i kolonizacje Polski przez Zachód oraz jej skutki po 26 latach, w postaci:

  • zniszczenia lub przejęcia za bezcen polskiego przemysłu,
  • realizacji szokowych neoliberalnych, ludobójczych reform społeczno – gospodarczych ( ludobójczy charakter tych reform potwierdzili: doradca Balcerowicza prof. Jeffrey Sachs i Andrzej Lepper),
  • ogromnego bezrobocia ( 2-3 razy większego niż podawane oficjalnie przez GUS),
  • bezdomności i biedy,
  • około 7 tysięcy samobójstw rocznie (lekarze mają polecone wpisywać inne przyczyny zgonu; jest to więcej niż wypadków na drodze),
  • największej w dziejach Polski emigracji za chlebem 3-4 milionów Polaków,
  • rosnącej przemocy finansowo-prawnej wobec zwykłych ludzi pozbawiającej ich własności i środków na przeżycie,
  • drastycznego spadku dzietności – na 1 kobietę w wieku rozrodczym przypada 1,23 dziecka ( reprodukcja prosta to minimum 2,1 dziecka na kobietę) co daje nam 212 miejsce na 224 krajów świata, w sytuacji, gdy w Wielkiej Brytanii Polki odznaczają się najwyższą dzietnością ze wszystkich nacji;
  • zdecydowanego poparcia w referendum wejścia do Unii Europejskiej przez wyżej wymienione elity,
  • popierania wysyłania polskich żołnierzy do udziału w walkach i okupacji m.in. do Afganistanu, Iraku, w interesie USA i Izraela;
  • poparcia dla niedemokratycznych oligarcho-banderowskich władz na Ukrainie i rozpętanej przez nich wojny domowej, z ludobójstwem w Donbasie podobnymi metodami do ludobójstwa 200-300 tysięcy Polaków w Zachodniej Ukrainie, w czasie ostatniej wojny; grozi to przeniesieniem konfliktu na teren Polski, odebranie kilkunastu powiatów dla tworzonego Euroregionu Karpaty i rozpętaniem wojny z Rosją, gdzie Słowianie – Polacy pójdą walczyć z innymi Słowianami – Rosjanami i innymi, wbrew polskiej racji stanu, w cudzym interesie, jak już nie raz bywało w historii.

Dlaczego jest tak znaczący udział Episkopatu Polskiego Kościoła Katolickiego we  współodpowiedzialności za obecny stan Polski ? Dlatego, że w latach osiemdziesiątych XX wieku był największą siłą polityczną w Polsce sprawując prawdziwy „rząd dusz” w społeczeństwie. Jego czołowi, polskojęzyczni funkcjonariusze: arcybiskup Bronisław Dąbrowski i biskup Alojzy Orszulik byli głównymi moderatorami między stroną opozycyjną, a władzą, w tym w Magdalence i przy „Okrągłym Stole”. Od tego czasu do chwili obecnej, miał i ma, na każdym szczeblu, o wiele większy zakulisowy wpływ na władzę i przemiany w Polsce niż się powszechnie wydaje.

Podczas drogi krzyżowej w 2005 r w rzymskim Koloseum Kardynał Ratzinger, późniejszy Papież Benedykt XVI nazwał Kościół Rzymski „tonącą łodzią”, podkreślił, że „Chrystus cierpi, gdy w jego Kościele zapomina się o nim” i stwierdził: „Jak wiele brudu jest w Kościele i to pośród tych, którzy poprzez swe kapłaństwo powinni należeć całkowicie do Chrystusa, ile jest pychy i egoizmu„. W świetle przedstawionych wyżej faktów, dotyczy to także Polskiego Kościoła Katolickiego.

Przyjrzyjmy się więc strukturze i stanowi duchowieństwa w Polsce, co daje wyobrażenie o możliwościach oddziaływania Kościoła na każdym szczeblu. W naszym kraju mamy około: 10 000 parafii, 30 000 duchownych i 10 000 kleryków. Liczba kleryków stanowi nadpodaż demograficzną w około 40-60 % w stosunku do liczebności struktur. Według normatywów wymyślonych na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w latach 70-tych ubiegłego wieku: 1 parafia powinna posiadać nie więcej niż 2500 wiernych. Obecnie na 1 parafię przypada 3000 wiernych.

Liczba biskupów w poprzednim ustroju wynosiła około 70 hierarchów czynnych i emerytowanych, a obecnie wynosi około 170 hierarchów, w zdecydowanej większości mianowanych przez Jana Pawła II.

Dla porównania, w PRL-u aparat partyjny PZPR był na poziomie 17 000 etatów. W czasie PRL odbudowano kraj z potwornych zniszczeń wojennych: 38 % majątku i 1/3 ludności według szacunków Trybunału Norymberskiego, co w dużym stopniu potwierdza dr Ludwik Staszyński w książce pt. „W szponach ludobójców i grabieżców wydanie II”. Te zniszczenia były więcej niż dwukrotnie większe, niż w jakimkolwiek innym kraju w Europie i cofnęły nas w rozwoju bardzo znacznie wobec Zachodu, który tę wojnę wywołał i finansował. Więcej w tym temacie jest zawarte w wielowątkowym artykule pt. „W. Uszkujnik – Paradoksy historii. Tajna historia Rosji, Europy i świata.” na linku: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/08/uszkujnik-paradoksy-historii-tajna-historia-rosji-europy-i-swiata/

O ile w czasie Komunizmu Wojennego do 1956 r., wymordowano od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy obywateli polskich, to następowała szybko odbudowa ze zniszczeń, w tym zniszczonej przez Niemców metodycznie w 80% Warszawy, po powstaniu warszawskim. Natomiast w okresie socjalizmu po 1956 r., do końca PRL-u, nastąpiła dzięki repolonizacji struktur nie tylko dalsza odbudowa, ale wręcz rozkwit własnymi siłami z kraju rolniczego do 10 potęgi przemysłowej świata, gdzie nie było bezrobocia, bezdomności, wykluczenia i biedy, a liczba samobójstw była ponad 3 krotnie niższa ( 80% z przyczyn sercowych, a obecnie ok. 80 % z przyczyn ekonomicznych), wystąpiła eksplozja” przyrostu naturalnego  ludności Polski z 24 milionów w 1945 r. do 38 milionów w 1989 r.

Po przełomie 1989 r. wrócili do władzy potomkowie wdrożycieli Komunizmu Wojennego, zainstalowanego w Polsce przez sowieckie NKWD w latach 1944-1956, w tym tzw. „resortowe dzieci”, dzięki poparciu Kościoła Katolickiego. Od tego czasu prawie każda uroczystość, na każdym szczeblu, poprzedzona jest Mszą w Kościele, a udział bezpośredni biorą duchowni różnej rangi w zależności od rangi tej uroczystości. Kościół Katolicki w Polsce jest nie tylko beneficjentem Komisji Majątkowej Rządu i Episkopatu, ale również dokonanej prywatyzacji, funduszy unijnych w różnej postaci i z wielu innych źródeł. Wywiera bardzo duży wpływ w wyborach popierając na ogół partie pookragłostołowe, traktujące Państwo Polskie i jego Obywateli instrumentalnie, jako narzędzie dla realizacji obcych Państwu Polskiemu działań i interesów. Mało znane jest także jego duże oddziaływanie na tworzenie prawa i w  zakulisowych mianowaniach na stanowiska na różnych szczeblach, w tym w najbardziej zdegenerowanym, rasistowskim wymiarze sprawiedliwości. Ludzie chodzący do Kościoła coraz więcej wiedzą i głosują nogami, przestając chodzić. W PRL-u do kościoła regularnie chodziło zdecydowanie więcej ludzi. Obecnie do Kościoła stale uczęszcza 39 procent obywateli polskich, w tym 2/3 przyjmuje regularnie sakramenty święte. W miarę docierania informacji o roli Biskupów KK w Polsce, ten odsetek będzie się zmniejszał jeszcze bardziej.

A zatem dylemat Katolickiego Kościoła Polskiego, tak jak i globalnego, jest następujący.

I. Czy pójść drogą rozpoczynaną, co prawda „zygzakami”, przez Papieża Franciszka i Benedykta XVI – Kościoła Ludowego, realizując posłannictwo Jezusa z Nazaretu ?

Franciszek w Boliwii 2

Papież Franciszek potępił w Boliwii globalny kapitalizm, kolonializm stary i nowy, przeprosił Indian za zbrodnie Kościoła Katolickiego z czasów podboju i apelował o obronę naszej Matki Ziemi wraz z całą przyrodą, postulował działania wspólnotowe za pomocą spółdzielni, stwierdzając w swoich wystąpieniach m.in. następująco (podkreślenia od redakcji):

Ten system jest nie do wytrzymania (…)pokój opiera się nie tylko na poszanowaniu praw człowieka, ale również na poszanowaniu praw ludów, a w szczególności prawa do niezależności (…),

W niemal dziki sposób karzemy Ziemię, ludy i osoby. Po wielkim cierpieniu, śmierci i zniszczeniach czujemy smród tego, co Bazyli z Cezarei nazywał „gnojem diabła”. Panuje niepohamowana ambicja pieniądza. Służba na rzecz dobra wspólnego schodzi na dalszy plan. Kiedy kapitał staje się bożkiem i kieruje decyzjami człowieka, kiedy zachłanność na pieniądze sprawuje kontrolę nad całym systemem społeczno-gospodarczy, to rujnuje społeczeństwo, skazuje człowieka, czyni go niewolnikiem, niszczy braterstwo międzyludzkie, popycha naród przeciw narodowi i, jak widać, zagraża także temu naszemu wspólnemu domowi.(…)

Dlatego bardzo lubię obraz procesu, gdzie pasja siania, spokojnego podlewania tego, czego rozkwit będą widzieli inni, zastępuje dążenie do tego, by zająć wszystkie dostępne miejsca władzy i widzieć natychmiastowe rezultaty. Każdy z nas jest tylko częścią złożonej i zróżnicowanej całości, wzajemnie na siebie oddziałując w czasie: ludzi walczących o sens, o cel, o to, by żyć godnie i dobrze. (…)

Przywódców proszę: bądźcie twórczy i nigdy nie traćcie waszego zakorzenienia w bliskości, bo ojciec kłamstwa potrafi przywłaszczać sobie szlachetne słowa, promować mody intelektualne i przyjmować pozy ideologiczne, ale jeśli będziecie budować na solidnych fundamentach, na rzeczywistych potrzebach i żywym doświadczeniu waszych braci, chłopów i rdzennej ludności, robotników wykluczonych i rodzin zepchniętych na margines, z pewnością nie pobłądzicie. (…)

Głosząc Ewangelię Kościół nie może i nie powinien być obcy temu procesowi. Wielu księży i asystentów duszpasterskich wypełnia ogromne zadanie towarzysząc i wspierając wykluczonych na całym świecie, oprócz spółdzielni wspomagając przedsiębiorczość, budując mieszkania, pracując ofiarnie w dziedzinie ochrony zdrowia, sportu i edukacji. Jestem przekonany, że naznaczona szacunkiem współpraca z ruchami ludowymi może wzmóc te wysiłki i wzmocnić procesy zmian. (…)

Pierwszym zadaniem jest umieszczenie gospodarki w służbie ludów. Ludzie i natura nie powinni służyć pieniądzom. Powiedzmy NIE ekonomii wykluczenia i nierówności, w której pieniądz panuje zamiast służyć. Taka ekonomia zabija. Taka ekonomia wyklucza. Taka ekonomia niszczy Matkę Ziemię.(…)

System, który przyspieszając nieodpowiedzialnie tempo produkcji, wdrażając w przemyśle i rolnictwie metody, które niszczą Matkę Ziemię w imię „wydajności”, stale odmawia miliardom braci najbardziej podstawowych praw gospodarczych, społecznych i kulturowych. Ten system jest wymierzony w projekt Jezusa.(…)

Sprawiedliwy podział owoców ziemi i ludzkiej pracy nie jest zwykłą filantropią. Jest obowiązkiem moralnym. Dla chrześcijan ten obowiązek jest jeszcze silniejszy: jest to przykazanie. Chodzi o oddanie ubogim i ludom tego, co do nich należy. Powszechne przeznaczenie dóbr nie jest ozdobnikiem katolickiej nauki społecznej. Jest czymś uprzednim względem własności prywatnej. (…)

Własność, zwłaszcza gdy chodzi o zasoby naturalne, zawsze musi być zależna od potrzeb ludów. (…)

Plany pomocowe, służące w pewnych sytuacjach awaryjnych, należy uważać tylko za odpowiedzi tymczasowe. Nigdy nie będą w stanie zastąpić prawdziwej integracji: tej, która daje pracę godną, wolną, twórczą, uczestniczącą i solidarną. (…)

Z bliska poznałem różne doświadczenia, w których pracownikom zjednoczonym w spółdzielniach i innych formach organizacji wspólnotowej udało się stworzyć dzieło, w którym były tylko odpady gospodarki bałwochwalczej. Odzyskane firmy, jarmarki z produktami regionalnymi oraz spółdzielnie zbieraczy tektury są przykładami tej gospodarki ludowej, która wyłania się z wykluczenia i krok po kroku, z wysiłkiem i cierpliwością, nabiera form solidarnych, nadających jej godność. Jakże to odmienne od tego, iż odrzuceni z oficjalnego rynku są wykorzystywani jako niewolnicy! (…)

Rządy, które postawiły sobie za zadanie nakierowania gospodarki na służbę ludzi powinny wspierać umacnianie, doskonalenie, koordynację i rozszerzenie tych form gospodarki ludowej oraz produkcji wspólnotowej. (…)

Ludy świata pragną być architektami własnego losu. Chcą iść w pokoju swoją drogą ku sprawiedliwości. Nie chcą kurateli czy ingerencji, w których silniejszy podporządkowuje sobie słabszego. Chcą, aby szanowano ich kulturę, język, procesy społeczne i tradycje religijne. Żadne mocarstwo faktyczne czy ustanowione nie ma prawa, by pozbawiać kraje ubogie pełnego korzystania z ich suwerenności. A kiedy to czyni, wówczas widzimy nowe formy kolonializmu, które poważnie wpływają na szanse na pokój i sprawiedliwość,(…)

W ostatnich latach, po tylu nieporozumieniach, wiele krajów Ameryki Łacińskiej było świadkami wzrastania braterstwa między swymi narodami. (…)

Nowy kolonializm przybiera rozmaite fasady. Czasami jest to anonimowa siła bożka pieniądza: korporacje, kredytodawcy, niektóre umowy o rzekomym „wolnym handlu” oraz narzucanie programów „oszczędnościowych”, które coraz bardziej „zaciskają pasa” pracownikom i ubogim. Biskupi Ameryki Łacińskiej bardzo jasno to ujawnili w dokumencie z Aparecidy, stwierdzając, że „instytucje finansowe i korporacje międzynarodowe umacniają się do tego stopnia, że podporządkowują sobie gospodarki lokalne, osłabiając zwłaszcza państwa, które zdają się być coraz bardziej bezsilne, by przeprowadzić projekty rozwoju służące ich mieszkańcom” . Przy innych okazjach, pod szlachetnym pretekstem walki z korupcją, handlem narkotykami i terroryzmem – poważnego zła naszych czasów, wymagającego skoordynowanych działań międzynarodowych – widzimy, że narzucane są państwom środki, które mają niewiele wspólnego z rozwiązywaniem tych problemów i często pogarszają stan rzeczy. (…)

Jeśli naprawdę chcemy pozytywnej zmiany, to musimy z pokorą przyjąć naszą współzależność. Ale współdziałanie nie jest równoznaczne z narzucaniem, nie jest podporządkowaniem jednych interesom innych. Kolonializm, stary i nowy, który sprowadza kraje ubogie jedynie do roli dostawców surowców i taniej siły roboczej, rodzi przemoc, ubóstwo, wymuszoną emigrację i wszelkie nieszczęścia, które idą ręka w rękę – z tego właśnie powodu, że podporządkowując peryferie centrum, odmawia się im prawa do integralnego rozwoju. Jest to niesprawiedliwość, a niesprawiedliwość rodzi przemoc, której żadna policja, wojsko czy tajne służby nie są w stanie powstrzymać. (…)

Powiedzmy NIE starym i nowym formom kolonializmu. Powiedzmy TAK spotkaniu między narodami i kulturami. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój.”

Chociaż to wystąpienie Franciszka było chyba najmocniejsze ze wszystkich Papieży, jednak nie wskazał jednoznacznie najważniejszego ekonomicznego mechanizmu zniewolenia, jakim jest pieniądz odsetkowy, czyli lichwa, przed którą Kościół Katolicki bronił się przez tysiąc lat. Jezus w Kazaniu na Górze zabronił pożyczania na procent i wypędził spekulantów pieniądzem ze Świątyni Jerozolimskiej.

Wieża BabelII. Czy kontynuować współrządzenie z bogatymi oraz wrogami chrześcijaństwa we wszelkich postaciach i w ich interesie  tworzyć Nowy Porządek Świata, bez państw narodowych i bez demokracji, nawet tej pozorowanej jak obecnie, z jednym światowym rządem, jedną armią, jednym pieniądzem i jednym Bankiem Centralnym na Ziemi ? Analizę tego kierunku zawartego w encyklice Laudato Si prezentujemy poniżej, autorstwa Zbigniewa Jacniackiego pt. „Początek Nowego Kościoła-Kościoła XXI wieku”.

Niezależnie od wymienionej analizy encykliki w wydaniu globalnym, przyjrzyjmy się niektórym doktrynom Kościoła jak i wynikającym z ideologii neoliberalnej, które jak w soczewce uwypuklają w naszym kraju realizację tego kierunku zawartego w pytaniu:

  1. Dość powszechne jest przekonanie, utrwalane niekiedy przez współczesnych nauczycieli teologii katolickiej, że godność człowieka jest niezbywalnym przywilejem. Czyli że każdy człowiek ma godność, a więc kłamca, złodziej, czy zdrajca interesów własnego narodu ? Godność jest wartością duchową, jest możliwością w sensie potencjalnym, można ją mieć, zubożyć lub roztrwonić. Godność kształtuje zdrową hierarchię społeczną, na czele której powinni być ludzie godni pełnienia funkcji władczych. Tylko godność rodzi zaufanie, które jest niezbędne do pełnienia funkcji władczych. Czy w Polsce na szczytach władzy mieliśmy i mamy dużo ludzi godnych zaufania, w świetle przedstawionych wyżej faktów w ciągu 26 lat transformacji ? A czy ci wpływowi ludzie, którzy popierają na na różne stanowiska we władzy ludzi niegodnych, zachowują swoja godność ?
  2. Personalizm chrześcijański postuluje podporządkowanie dobru osób całego życia społecznego oraz podkreśla osobę jako wyjątkowo doskonały byt, czyli propaguje indywidualizm. Jeśli postuluje się podporządkowanie dobru jednostek innych sfer życia, pomijając fakt przeciwstawny, udowadniany przez najnowszą naukę,  że wszystko jest ze sobą  połączone i oddziałuje na siebie wzajemnie w sprzężeniu zwrotnym, to personalizm chrześcijański niewiele różni się o ideologii neoliberalnej. Obie doktryny propagują indywidualizm, czyli egoizm właściwy, który jest przede wszystkim brakiem wiedzy w wzajemnych współzależnościach, nie tylko na poziomie osób, wspólnot, narodów, ale również w relacjach z przyrodą ożywioną i nieożywioną.

Więź z naturą3.  Dostrzegł to Jan Paweł II oraz w cytowanym wystąpieniu Papież Franciszek m.in. stwierdzając: „Każdy z nas jest tylko częścią złożonej i zróżnicowanej całości, wzajemnie na siebie oddziałując w czasie: ludzi walczących o sens, o cel, o to, by żyć godnie i dobrze.” Lynne McTaggart w ciekawej książce pt. „WIĘŹ. Odkryj połączenie między Tobą, a resztą świata”, pisze: „Najnowsze odkrycia, nie tylko w biologii, ale także w fizyce kwantowej wskazują, że wszelkie życie istnieje w dynamicznej relacji opartej na współpracy. Fizycy kwantowi uznają teraz, że wszechświat nie jest zbiorem oddzielnych elementów rozpychających się w pustej przestrzeni. Wszelka materia istnieje w olbrzymiej kwantowej sieci powiązań, a żywa istota – na najbardziej elementarnym poziomie – jest systemem energii biorącym udział w nieustannej wymianie informacji z otoczeniem. (…) Między najmniejszymi cząstkami naszego bytu, między ciałem i otoczeniem, między nami i wszystkimi innymi ludźmi, z którymi mamy kontakt, między każdym członkiem każdego ugrupowania społecznego, istnieje WIĘŹ – powiązanie tak całkowite i głębokie, że zacierają się granice tam, gdzie kończy się jedna rzecz, a zaczyna druga. Zasadniczo świat funkcjonuje nie dzięki aktywności poszczególnych obiektów, lecz dzięki łączącej je więzi – w pewnym sensie w przestrzeni między nimi. (…) W ostatecznym rozrachunku WIEŹ zakłada istnienie alternatywnej przyszłości, w której nowy paradygmat obejmujący życie w duchu partnerstwa i połączenia zastępuje metaforę walki. Mam nadzieję, że zaoferuję ci całkowicie nową wizję ciebie i twojego miejsca w świecie nie jako władcy czy rywala, lecz chętnego do współpracy partnera. Ta nowa wizja zaczyna się od przekonania – szokującego swymi szerokimi implikacjami – że nic na świecie nie jest odseparowane. Właściwie można powiedzieć, że w najbardziej podstawowym sensie nie ma czegoś takiego, jak <rzecz>.” Potwierdzeniem tego jest fakt, że w środowiskach badaczy z zakresu fizyki i matematyki jest najmniejszy odsetek ludzi niewierzących, a dobitnym tego przykładem jest sam Albert Einstein.

4. Zasady demokracji zawarte w Konstytucji  ustanowiły parytet równych praw, obowiązków i przywilejów każdego obywatela. Cywilizacja obecna nie odróżnia od siebie ludzi bogatych i biednych. Dzisiejsze napięcia społeczne w skali globu, takie jak Al-Kaida, IZIS ,, rewolucje społeczne”, są spowodowane zachwianiem lub całkowitą likwidacją równouprawnienia i równości w odniesieniu do dóbr wytwarzanych przez wszystkich obywateli.

5. W Polsce od początku transformacji postępuje proces prawnego zniewolenia ludzi, przede wszystkim przez ich uprzedmiotowienie. Kapitał – „bożek pieniądz” staje się podmiotem. Następuje przekształcanie prawa osobowego w prawo kapitałowe. Czy istnieje jakakolwiek miara lub wartość umożliwiająca przekształcanie prawa osobowego w prawo kapitałowe, szczególnie w sytuacji, kiedy własność wspólna oparta na prawie personalnym jest dorobkiem i wspólnotową własnością nie tylko aktualnych członków i pracowników, ale również jest dorobkiem tych, którzy te dobra tworzyli w przeszłości, kosztem określonych wyrzeczeń, prześladowań, po utratę życia włącznie ? To nie człowiek jest rzeczą, którą ludzie posiadający pieniądz i majątek mogą traktować jak chcą, poprzez stanowione przez siebie prawo. Odwrotnie – to kapitał, pieniądz i  własność są rzeczami, które powinny służyć człowiekowi, każdemu człowiekowi, zgodnie ze zmodyfikowaną myślą Franciszka Bacona filozofa angielskiego: „pieniądz i własność są jak nawóz ( gnój, obornik), nie ma z nich pożytku, póki się ich nie rozrzuci”. Obecnie mamy „Himalaje” pieniądza i własności skumulowane  w rekach stosunkowo niewielkiej liczby ludzi, które „palą wszystko dookoła”.

Przekształcenie prawa osobowego w prawo kapitałowe jest sprzeczne z ustaleniami nie tylko religii monoteistycznych: chrześcijaństwa, islamu i judaizmu, ale i również podstawowej zasady demokracji: jedna osoba jeden głos. W sytuacji gdy w sferze gospodarczej dominuje zasada, że kto ma więcej kapitału ( własności) ten ma więcej głosów, to demokracja polityczna staje się iluzją, ponieważ ten kto ma więcej pieniędzy, może sobie kupić więcej głosów. Spółdzielczość jest taką forma gospodarowania i własności w której właśnie obowiązuje zasada demokracji ekonomicznej, gdzie 1 osoba ma jeden głos. Papież Franciszek wielokrotnie, także ostatnio w Boliwii, jednoznacznie wspierał spółdzielczość, jako jedną z form własności wspólnotowej opartych na współpracy, zaufaniu, a nie bezwzględnej rywalizacji, nazywanej konkurencją. W tym zakresie powiedział między innymi tak: Rządy, które postawiły sobie za zadanie nakierowania gospodarki na służbę ludzi powinny wspierać umacnianie, doskonalenie, koordynację i rozszerzenie tych form gospodarki ludowej oraz produkcji wspólnotowej”. W Polsce władza niszczy spółdzielczość i mają w tym udział przedstawiciele Kościoła Katolickiego i osoby przez niego rekomendowane.

6.  Operowanie pojęciem zła, jako czymś abstrakcyjnym, lub ograniczonym do nazywania prostych czynności pojedynczego zwykłego człowieka jest daleko niewystarczające. Wiele rozwiązań społecznych, w tym ustaw i innego rodzaju prawa jest ewidentnie złych w sensie systemowym, bo dotykają wielu ludzi np. prawo bankowe i inne przepisy dotyczące lichwy kredytowej doprowadzające do  rugowania Polaków z majątku, pozbawianiu środków do życia całych rodzin, a nawet samobójstw. Skala zła systemowego, czyli przemocy finansowo – prawnej wobec Polaków  w Polsce jest ogromna.

7. Podsumowując ten wywód należy postawić pytanie: czy Kościół Katolicki w Polsce w dalszym ciągu będzie przysłowiowym drogowskazem, który wskazuje wiernym drogę, ale sam nią nie chadza, czy też sam zacznie nią chadzać, dając świadectwo własnego przykładu według zasad Dekalogu i praktyki Jezusa z Nazaretu ?Ziemia 2

III. Jeśli Kościół Katolicki w Polsce będzie kontynuował dotychczasową drogę judaizacji chrześcijaństwa, lansowanej także przez Jana Pawła II, oraz wspierał realizację doktryn neoliberalnych, to stworzy możliwość odtworzenia wierzeń, kultury i historii Chrześcijaństwa Słowiańskiego, które funkcjonowało w harmonii z naturą. Odniesienie do natury i Matki Ziemi jest jednym z ważniejszych elementów encykliki Laudato Si i wystąpień Papieża Franciszka w Boliwii.

Na podsumowanie 3 „złote myśli” ewangeliczne :

Macie oczy, a nie widzicie, macie uszy, a nie słyszycie i nie pamiętacie… (Ew. Marka 8:18)

Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi. (Mt 5:33-37)

Czyńcie zatem i zachowujcie wszystko, cokolwiek by wam powiedzieli, nie postępujcie jednak według ich czynów; mówią bowiem, a nie czynią (…)Wiążą bowiem ciężkie i niemożliwe do uniesienia brzemiona, i nakładają na ramiona ludzi, sami zaś  palcem nie chcą ich ruszyć. (Ewangelia wg Mateusza 23:3-4, przekład interlinearny)

Redakcja KIP

Zbigniew Jacniacki – Początek Nowego Kościoła-Kościoła XXI wieku.

ogłoszony przez papieża Franciszka encykliką „NIECH BĘDZIE POCHWALONY”( Laudato Si)

Będzie to kościół mający jednoczyć w duchowości ekologicznej.

Oczywiście postać Jezus Chrystus nie znika ze słownictwa papieskiego, ale ewangeliczna idea

” moje królestwo nie jest z tego świata „

ustępuje rzeczywistości

„…Nic ze spraw tego świata nie jest nam obojętne…”

Papież Franciszek

Z kilku powodów uważam, że jest to ważny dokument i że należy poważnie zastanowić się nad treścią i ewentualnymi konsekwencjami.

Pierwszym powodem jest fakt , że wypowiada się osoba uznająca się za Zastępcę Chrystusa -Boga Wcielonego. Drugim , że osoba ta dysponuje ogólnoświatową organizacją z tysiącami funkcyjnych duchownych lub  świeckich i ponad miliardem członków wspierających.

Trzecim , że Watykan ma olbrzymi wpływ na życie moich rodaków…

Pewnie to nie wszystkie powody, ale wystarczające , aby przeczytać 200 stron dokumentu , o którym polscy biskupi powiedzieli, że :

„…To encyklika odważna, list-zaproszenie do rozmowy o kształcie świata, naszego jedynego i wspólnego domu, drogowskaz na kilkadziesiąt kolejnych lat …”

Opinie publikowane przed ogłoszeniem nacisk kładły na ekologiczność orędzia papieskiego.  Faktycznie, jest dużo o ekosystemie, klimacie, śmieciach, ociepleniu i ginących gatunkach …

Moim zdaniem jest to jednak tylko punkt wyjścia do zasadniczych ZMIAN myślenia  Kościoła Katolickiego o jego roli w współczesnej doczesności. Szczególnie politycznej. I w tym poście skoncentruję się na elemencie Władzy Globalnej. Pierwsze , co zauważam , to  rezygnacja z wyłączności na posiadanie mądrości bożej:

A jesteśmy wezwani, aby być narzędziami Boga Ojca, żeby nasza planeta była tym, co On wymarzył, stwarzając ją, i by odpowiadała na Jego projekt pokoju, piękna i pełni. Problem polega na tym, że nie mamy jeszcze kultury niezbędnej, by stawić czoło temu kryzysowi, i konieczne jest stworzenie przywództwa, które wskazałoby drogi, usiłując odpowiedzieć na potrzeby obecnych pokoleń, włączając wszystkich, bez narażania przyszłych generacji.

W wymiarze praktycznym  widać kontynuację poglądu Benedykta XVI potwierdzone w przypomnieniu słów:

 XXI  wiek, zachowując system zarządzania właściwy czasom minionym, jest świadkiem osłabienia władzy państw narodowych, przede wszystkim dlatego, że wymiar ekonomiczno-finansowy o  charakterze ponadnarodowym dąży do dominacji nad polityką. W tym kontekście niezbędne staje się dojrzewanie silniejszych i sprawnie zorganizowanych instytucji międzynarodowych, 

których władze byłyby desygnowane sprawiedliwie, na podstawie porozumień między rządami krajowymi, i wyposażone w możliwość sankcjonowania. Jak stwierdził Benedykt XVI, kontynuując linię nauki społecznej Kościoła: « Pilnie potrzebna jest prawdziwa światowa władza polityczna – o której mówił już mój poprzednik, błogosławiony Jan XXIII – aby zarządzać ekonomią światową; uzdrowić gospodarki dotknięte kryzysem; zapobiec pogłębieniu się kryzysu i związanego z nim zachwiania równowagi; przeprowadzić właściwe, pełne rozbrojenie oraz zagwarantować bezpieczeństwo żywieniowe i pokój; zapewnić ochronę środowiska i uregulować ruchy migracyjne 

Już w 2011 roku zwracałem uwagę na wypowiedź papieża Benedykta XVI. Niestety , moi judeochrześcijańscy rodacy ( używam określeń papieża Franciszka) nie podjęli wysiłku zrozumienia swojej roli w budowie NWO-New World Order . Okopali się na pozycji, że tego tylko pragną bankierzy i kompleks przemysłowo zbrojeniowy. I są na niej do dziś…

Polski Katoliku może jednak  porozmawiamy , jak będziesz tworzył  rząd światowy ? A jest o czym rozmawiać. Metody demokratyczne, wolny rynek, ponadnarodowe korporacje i struktury państw narodowych nie znajdują uznania w oczach Franciszka:

Dramat polityki skoncentrowanej na doraźnych rezultatach, wspieranej również przez konsumpcyjną ludność, rodzi konieczność krótkoterminowego rozwoju. Odpowiadając na interesy wyborcze, rządy nie narażają się łatwo na drażnienie ludzi działaniami, które mogłyby naruszyć poziom konsumpcji lub zagrozić inwestycjom zagranicznym. Krótkowzroczność struktury władzy hamuje włączenie dalekowzrocznego programu ochrony środowiska w publiczne programy rządów. W ten sposób zapominamy, że « czas jest ważniejszy niż przestrzeń », że nasze działania są zawsze owocniejsze, kiedy bardziej troszczymy się o generowanie rozwoju niż opanowanie przestrzeni władzy. Wielkość polityczna ukazuje się wtedy, gdy w trudnych chwilach działamy w oparciu o wielkie zasady i myślimy długofalowo o dobru wspólnym. Władzy politycznej bardzo trudno przyjąć ten obowiązek w planie narodowym. 

 Następnym ciekawym elementem jest chronologia wydarzeń. Nietrudno zauważyć , że ogłoszenie encykliki jest skorelowane z przygotowaniami do wystąpienia papieża Franciszka na forum Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych we wrześniu tego roku. Wpominałem o tym już w kwietniu br.

Jak do tej pory nie znalazłem poważnej wypowiedzi polskich polityków na temat miejsca naszego kraju w nowym porządku światowym. Mam nadzieję, że za taką nie należy uznawać gestu hołdowniczego premier Kopacz w trakcie wizyty w Watykanie?

Hołd Kopacz papieżowi

spodziewać się samodzielnego myślenia, gdy usłyszy głos Kapłanów. A ten raczej nie widzi przyszłości dla takich tworów jak suwerenna Rzeczpospolita:

W połowie minionego wieku, po pokonaniu wielu trudności, pojawiła się tendencja, by pojmować ziemię jako ojczyznę, a ludzkość jako naród zamieszkujący wspólny dom. W świecie, w którym wszyscy są od siebie zależni, nie chodzi jedynie o zrozumienie, że negatywne konsekwencje stylu życia, produkcji i konsumpcji dotykają wszystkich. Chodzi przede wszystkim o to, aby proponowane rozwiązania wynikały z perspektywy globalnej, a nie tylko broniły interesów pewnych krajów. Współzależność zmusza nas do myślenia o jednym świecie, w ramach wspólnego projektu. Ale ta sama inteligencja, która została użyta do ogromnego rozwoju technologicznego, nie umie znaleźć skutecznych sposobów zarządzania międzynarodowego, skierowanych na rozwiązanie poważnych problemów środowiskowych i społecznych. Aby sprostać podstawowym problemom, których nie można rozwiązać przez działania poszczególnych krajów, niezbędne okazuje się porozumienie globalne, które prowadziłoby na przykład do zaplanowania zrównoważonego i zróżnicowanego rolnictwa, rozwijania odnawialnych i mało zanieczyszczających form energii, promowania większej efektywności energetycznej, krzewienia lepszego zarządzania zasobami leśnymi i morskimi, zapewnienia wszystkim dostępu do wody pitnej.

 Papież zaproponował  dyskusję bez konieczności przyjmowania filozofii judeochrześcijańskiej staro i nowotestamentowej.

Myślę, że to już ostatni dzwonek , aby Polacy jako Słowianie wypowiedzieli się w sprawie globalnego ośrodka władzy politycznej. Czy będzie tam miejsce dla Polaków? 

Czy myśl z 2013 roku doczeka się realizacji ?

Słowianie

Zbigniew Jacniacki

Opublikowano za: http://zbigniew1108.neon24.pl/post/123722,poczatek-nowego-kosciola-kosciola-xxi-wieku

Comments

  1. nana says:

    „Zjudaizowane neokonserwatywne, liberalne i neoliberalne elity polityczne, gospodarcze społeczne i dziennikarskie, wrogie chrześcijaństwu”
    -rządy rabiniczne trwały przed narodzeniem Jezusa. Według tego, co wiem, żydzi byli bardzo uciskani przez rabinów i modlili się o zesłanie przez Boga Proroka na Ziemię.
    Bóg jak wiemy próśb wysłuchał i z Dziewicy Marii narodził się Syn Boży.
    Ludzie albo wierzą albo nie wierzą w dziewiczość Marii, ale jakie ma to znaczenie, jeżeli narodzenie Syna Bożego mogło odbyć się tylko poprzez dziewicę?
    By mógł narodzić się człowiek potrzebny jest element żeński i męski. Poprzez ich połączenie powstaje człowiek, przechodzący w różnych fazach płodu różne formy od jednokomórkowca do istoty ludzkiej.
    Jak wiemy, dla Boga nie istnieją żadne ograniczenia, a więc jeśli Syn Boży miał mieć cechy zarówno boskie jak i ludzkie, to musiał powstać dziełem Boga poprzez człowieka-kobietę, ale nie jak człowiek.
    Za odejście od judaizmu groziła kara śmierci. Czyli rabini mieli władzę absolutną i struktury pozwalające na wymuszanie przestrzegania jej nakazów.
    Czyli z prostego rachunku wynika, że pierwszymi chrześcijanami byli żydzi. I nic nie pomoże oburzanie się na fakty. Innych ludzi tam po prostu nie było. A też i inni ludzie jak widać mniej skutecznie – lub wcale – nie modlili się do Boga o zesłanie Mesjasza.
    Czego tak naprawdę nauczał Jezus? Według tego, co ja wiem, nauczał on ludzi prawdy o tym, że ich właściwą istotą jest Duch. I że ich ciało to jest jak płaszcz, nośnik Ducha w wymiarze materialnym. I nauczał Jezus, że Duch jest niezniszczalny. Wiara w słowa Jezusa dawała ludziom wyzwolenie z materialnych oków. Ludzie szli masowo za Jezusem, ponieważ czuli, że On mówi im prawdę.

    Więc ” Zjudaizowane neokonserwatywne, liberalne i neoliberalne elity polityczne, gospodarcze społeczne i dziennikarskie, wrogie chrześcijaństwu” oznacza wyłącznie cechy osobnicze pewnej grupy ludzi. Czyli są to osobniki chciwe, bezwzględne, żądne władzy i nie liczące się z ludźmi. A więc są to osobniki antyboskie, działające wbrew Planowi Boga. Bóg bowiem ustanowił na Matce Ziemi dla ludzi raj.
    Ewa zjadła z drzewa poznania, tak, DRZEWA POZNANIA owoc, ale nie z drzewa grzechu! Nie ma czegoś takiego jak grzech pierworodny, ponieważ człowiek nie ma innej możliwości się rozmnażać. Dopiero wynaturzenia można traktować jak grzech. Wymyślenie grzechu pierworodnego miało swój cel i spełnia zadanie do dziś.
    Zmycie tego „grzechu pierworodnego” polega na polaniu ciemienia niemowlęcia „święconą wodą”.
    Jak wiadomo, woda ma pamięć. To znaczy, można ją zaprogramować niczym kryształ kwarcu. Czym zaprogramowana jest woda, którą polewają głowy niemowlętom w kościele katolickim?
    Niemowlę jest jeszcze „nie zapisaną kartą”, czyli nie zna żadnej przynależności do jakiejś większej grupy; zna matkę, ojca i bliską rodzinę. Ciemię niemowlęcia to obszar limbiczny, to miejsce, na jakim rośnie tysiącpłatkowa „korona z energii” po otrzymaniu oświecenia. W sanskrycie nosi ono nazwę Sahasrara. Polanie tego miejsca wodą z właściwościami zamykającymi możliwość wzrostu duchowego przywiązuje „ochrzczonego” do katolickiej wykładni wiary. Ludzie nawet nie zgadzając się z dogmatami i praktykami kościoła katolickiego nie są w stanie się od niego uwolnić. Dlaczego? Jest tak z powodu „chrztu”.
    I tym sposobem dzieje się tak, że katolicy stanowiąc większą grupę mają większą siłę przebicia na zasadzie masy, która choć w błędzie, jest w stanie przeforsować swoje stanowisko.
    Ludzi przyzwyczajono do tego, by wszystkiemu nadawać nazwy, a tym nazwom jeszcze inne, nadrzędne nazwy i tak to prawda schowana jest pod warstwą słów niczym najmniejsza matrioszka.
    Więc można przyjąć, że tak zwana nauka nie miała na celu przybliżania prawdy, lecz miała na celu oddalanie człowieka od prawdy.
    Nieraz można słyszeć zdanie, że ktoś niby wykształcony, a taki głupi. Ale to jest właśnie sens obecnego kształcenia, czyli nauka żonglowania słowami. I ta umiejętność żonglowania słowami nabyta na uniwersytecie powoduje, iż albo ktoś należy do grupy kuglarzy albo do niej nie należy. I kuglarze chcąc zachować przywileje będą zwalczać wszelkie formy wiedzy poddającej w wątpliwość ich kuglarskie umiejętności.
    Nie inaczej rozwinęła się „nauka o Jezusie”. Chrześcijaństwo jako zagrożenie dla władzy rabinów zostało przez rabinów zwyczajnie spacyfikowane. Nauki Jezusa zostały zapomniane albo zmodyfikowane tak, by ludzi w kościele katolickim utrzymać, ale żeby ludzie z tego nic nie mieli, czyli żadnej możliwości rozwoju duchowego. Rozwój duchowy może się odbywać włącznie na bazie dobrowolności, o czym w kościele katolickim przecież nie ma żadnej mowy.
    Chrześcijanie to wyznawcy Nauk Jezusa. Tak naprawdę każdy człowiek ma je w sercu, lecz nie każdy z tego zdaje sobie sprawę.
    Natomiast katolicyzm to podległość administracji watykańskiej, posługującej się Naukami Jezusa.
    Każdy człowiek może – jeśli sam zechce – zrozumieć różnicę i dokonać wyboru.
    Więc nie ma żadnych „zjudaizowanych neokonserwatystów”, nie ma „elit liberalnych” itd. lecz jest grupa ludzi posiadająca złe zamiary wobec reszty ludzkości.
    Niektórym się wydaje, że jak poznał nowe słówko „neokonserwatyzm” czy inne, to już posiadł wiedzę. Jest wręcz przeciwnie! poznając nowe słowo i nie mogąc zrozumieć całej treści w nim zakodowanej człowiek jest w stanie sam siebie oszukiwać. I jak ci kuglarze żongluje on owym słowem i działa na korzyść tych kuglarzy.
    Słowo „neokorserwatyzm” to tylko hasło, pod którym ukrywa się wyzysk, mordowanie przeciwników politycznych, doprowadzanie całych narodów do bankructwa i krajów na krawędź przepaści itd.
    Kiedyś bardzo łatwo było odróżnić, co jest dobre a co złe. Spryciarze powymyślali formy pośrednie, szare odcienie szarych odcieni i ludzie przestali się w tym orientować. Wszystko nagle stało się względne, wszystko można było jakoś wytłumaczyć, bo zawsze na podorędziu była jakaś odmiana szarości.
    Tym samym ludzie stracili zdolność do oceny i samooceny. Stali się niczym z gumy, elastyczni jak słowa, których używali.
    I przez to łatwi do manipulowania.
    A więc biedę można było stopniować i można było robić to z każą dziedziną życia ludzkiego.
    Można było poświęcenie rozmyć szarościami i po takiej operacji poświecenie okazywało się cechą nie tylko złą, ale też bardzo negatywną.
    Tak zrobiono z PRLem i ludźmi.
    Na wszystko poprzyklejano etykietki i każdego, kto widział różnicę między etykietką a zawartością, treścią, natychmiast poddawano ostracyzmowi, ośmieszano go i jemu też przyklejano etykietkę. I po sprawie. Nikomu nie chce się już zajrzeć w głąb. Wystarczy mu, że przeczyta co na etykietce.
    Dlaczego możliwe było podejść Polaków – ludzi przecież posiadających jakieś doświadczenie życiowe i jakieś życiowe osiągnięcia – w taki właśnie sposób?
    Dlaczego Polacy nagle uznali swoje życie za niesłuszne? swoje dokonania za niesłuszne?
    Ja uważam, że w grę weszło tu aktywowanie tego kodu przekazanego podczas aktu chrztu. Nagle wszyscy poczuli się katolikami, masowo lgnęli do kościoła i nie rząd i premier był dla Polaków autorytetem, ale ksiądz. A ten miał swojego szefa w Watykanie i realizował wytyczne tego szefa. A celem było przejęcie władzy. I tak się stało.
    Teraz ludzie złorzeczą żydom. Ale dlaczego? Co tu żydzi winni? Nic! Od tysiącleci za sznurki pociąga ta sama instytucja i czy to wyraża się jako rabinat, czy zmodyfikowana forma rabinatu – katolicyzm, nie ma znaczenia.
    Wszystko opiera się na braku zaufania człowieka do Boga. Człowiek poczuł się – na skutek obróbki przez katolickich czynowników – Boga niegodny! To jest coś niesłychanego, ale tak właśnie jest!
    Więc całe połączenie człowieka z Bogiem uległo wynaturzeniu – acz tylko w ludzkich głowach – i człowiek nie rozumie już ani siebie samego ani otaczającego go świata.
    To naturalnie było i jest celem każdej sztucznej religii.
    Religią naturalną jest bez wątpienia chrześcijaństwo. Ale jak może ono ludziom być wskazówką, jeżeli ludzie nie wierzą w Boga, lecz w papieża?
    Tylko powrót do absolutnej wiary w Boga Wszechmogącego uratować może ludzkość. I z naukami papieży nie ma i nie będzie miało to nic wspólnego. Interesem Watykanu jest przetrwać. Jest to bowiem instytucja jak urząd gminny czy inny.
    Wiara w Boga jest wszystkim. I człowiek musi poczuć się jej godny.

    PS
    pisałam to w łordzie, mam wrażenie, że brak „klimatu”.

Wypowiedz się