Dr Jerzy Jaśkowski – Ukraińskie zamieszanie, czy brak elementarnej wiedzy.

Pojęcie Naród początki.

W wielkim skrócie i uproszczeniu.

 „Czas nazywać rzeczy po imieniu”.

Od dłuższego czasu obserwujemy zamieszanie, jakie media głównego nurtu dezinformacji pokazują w związku z tzw. problemem ukraińskim. Brylują w tym oczywiście korporacje zagraniczne, ale również na blogach zajmujących się polityką rodzimą widzimy, w uchodzących za polskie, czy prawicowe, zupełne pomieszanie z poplątaniem.

RP JagiellonówOd ładnych paru lat staram się podzielić swoimi obserwacjami, dotyczącymi upadku oświaty w Polsce. Upadek ten dotyczy zarówno młodego pokolenia, jak i starszego. Jak wiadomo, z wiekiem się zapomina, a ludzi wykształconych przed wojną już nie ma, przynajmniej czynnych zawodowo. Przez pierwsze 20 lat po roku 1944, oświata była całkowicie w rękach obcych, a potem w wytresowanych „rodzimych”.

W tym konkretnym przypadku problem dotyczy braku semantyki w „polskiej” szkole. Różni autorzy, posługują się różnym pojęciami, w zupełnie dowolny i tylko dla siebie zrozumiały sposób.

Przechodząc do konkretów. Co oznacza pojęcie  UKRAINA? Jest to nazwa geograficzna. I tak była używana przez ok. 500 ostatnich lat. Dopiero w 1990 roku stworzono pod tym pojęciem nazwę polityczną, nadając ją organizmowi całkowicie sztucznemu, utworzonemu na podobieństwo państw afrykańskich, za stolikami londyńskiego City.

Nigdy w ciągu ostatnich 2000 lat nie było żadnego organizmu państwowego o nazwie UKRAINA. Na jakiej więc podstawie ludziska wypowiadający się o tym tworze politycznym, usiłują napisać jego historię? Przecież w tym momencie wykazują swoją ignorancję w sposób tak przejrzysty, że aż niepodobna uwierzyć, że ktoś może się tak obnażać. To jest gorsze, aniżeli występy tego zespołu gołych bab, opłacanych przez CIA, na Majdanie, czy gdzieś tam.

Poza tym zupełnie niezrozumiałe jest mieszanie pojęcia geograficznego, z nacjami zamieszkującymi te tereny. Czyżby w Polsce nie było już nikogo, kto by odróżniał teren geograficzny, od nazw plemion zamieszkujących go?

Przykładowo, Syberię zamieszkiwało około 140 plemion i nikt ich nie wymieniał zbiorowo, tylko po nazwie. Ale Sybirakami nazywano tylko zesłańców, a nie Burłaków, Ingusów itd..

Ad rem.
Jeżeli spojrzymy na tereny naddnieprzańskie, czyli dawne polskie województwa brasławskie, kijowskie i  stanisławowskie, tereny do Morza Czarnego, to  mniej więcej 1500 lat temu zamieszkiwały je plemiona Chazarskie, czyli lud pochodzenia tureckiego. Plemiona te przyjęły ok. VII/VIII wieku judaizm. Stąd właśnie tyle ludzi wyznania mojżeszowego, ale pochodzenia mongolskiego, było na terenach południowo – wschodnich Polski. Jeszcze moja śp. Babcia straszyła mnie jak byłem niegrzeczny, że przyjdzie Wielki Żydowina i mnie ukarze. Nie robiło to na mnie wielkiego wrażenia, ponieważ pojęcie to zrozumiałem dopiero w ok. 40 lat później. Ale to właśnie napady Chazarów i branie niewolników wyludniały te tereny.

KhazariaDopiero kneź Kijowa, Światosław I,  rozbił Chazrów w 956 roku. Pojęcie kneź, czy spolszczone kniaź, wcale nie oznacza księcia. Kneź, to dowódca siły zbrojnej miasta, czy okręgu. W owym czasie kupcy, stanowiący patrycjat miasta, wynajmowali drużyny Waregów, do eskortowania karawan handlowych i zapewniania spokoju w okolicy. Dawniejsze wojny wcale nie toczyły się o zajmowanie terenu, tylko o wymuszenie udogodnień do handlu. Przez Kijów przechodził szlak handlowy do Azji, zwany jedwabnym szlakiem. Wiadomo, że cała masa bandytów stepowych chciała się wzbogacić na rabowaniu karawan. Dlatego w interesie kupców było zapewnienie swobodnego handlu i spokoju na tym odludnym stepie. Jednym z wynajmowanych plemion byli Rusowie, stąd nazwa Rusi.

Owszem, często dowództwo przechodziło z ojca na syna, ale w każdej chwili patrycjat mógł takiego wodza zdymisjonować i wybrać nowego. W walkach z Chazarami wspomagano się nawet  normandzkimi rycerzami.

Rozbici Chazarzy częściowo schronili się w górach Kaukazu i do dzisiaj noszą nazwę Górskich Żydów, lub Czeczenów.

Po Chazarach stepy te zawojowali Pieczyngowie – związek plemion grupy oguzyjskiej, a następnie Połowcy, zwani inaczej Tumanami, lud pochodzenia ałtajskiego.

Pieczyngowie zostali rozbici w 1036 roku przez Jarosława Mądrego. To wcale nie znaczy, że Chazarzy, czy Pieczyngowie, po rozbiciu zostali wymazani ze świata żywych. Rozbiciu uległa struktura państwowa – kaganat, ale ludzie zostali i dalej zamieszkiwali step.

Połowcy zostali rozbici przez króla węgierskiego Władysława I  w roku 1089.

Podobnie Pieczyngowie, czy Połowcy, przyprowadzając licznego jeńca, nie mordowali starych mieszkańców, ale osiedlali się obok.

Ten teren zawsze cierpiał na niedostatek ludzkich rąk do pracy. Sama ziemia nie miała wartości, dopiero praca ludzka czyniła ją wartościową. Jeszcze w 1000 lat później, taki Wiśniowiecki, czy Brasławski, zachęcając osadników do osiedlania się w swoich włościach, dawał im po osiedleniu okres 30 lat bez podatku. Jak się to nazywało na „zagospodarowanie”.  On wiedział, że sprzedając plony chłop musi je oddać jemu, ponieważ sam nie ma mocy „przerobowej” przewiezienia do „miasta”.

Po Połowcach, w XIII wieku na tereny te wpadli na okres ok. 100 lat Mongołowie z Czingis-chanem na czele. Oni także pozostawiali swoje geny. Jeszcze, jak opisują to  kronikarze,  w 1282 roku w czasie najazdu, uprowadzono w jasyr z terenów małopolski ok. 100 000 kobiet. To znaczy, że mniej więcej tyle samo chłopów wymordowano, a ile dzieci?

Świadczy to jednoznacznie o deficycie rąk do pracy na tych terenach. Ale świadczy także o mieszaniu się genów. Przecież te kobiety nie były potrzebne tylko do prania. Czym więcej dzieci, tym bogatszy był właściciel.

Z Mongołami przybyło na te tereny plemię syberyjskie – Tatarzy. Lud spokrewniony z Połowcami i Kipczakami. Pojęcie TATAR stało się dla ludów Europu Zachodniej synonimem Mongołów. To właśnie Tatarzy podbili „księstwa” ruskie i ustanowili Moskwę głównym poborcą swoich podatków. Pozwoliło to Moskwie uzyskać przewagę nad innymi państewkami i po ok. 200 latach, stworzyć carstwo Moskiewskie.

To plemię – Tatarzy – jako pierwsze po Chazarach, założyło struktury państwowe, zwane chanatem.

Tatarzy stanowili elitę, coś w rodzaju szlachty, ale ich armia była mieszaniną wszystkich ludów zamieszkujących te tereny. Np. idąc na Polskę w 1241 Mongoły gnały przed sobą nie tylko Tatarów, ale i Rusinów, posiłki kijowskie itd. Po stronie Henryka Pobożnego walczyli bawarczycy i frankowie. Można powiedzieć, że to było pierwsze fizyczne stracie cywilizacji.

Mongoły, idąc komunikiem, w ponad 100 000 koni szli na Węgry, ponieważ w owym czasie było to potężne królestwo, z kopalniami złota. Zwykła taktyka wojskowa wymagała, aby taka olbrzymia grupa nie chodziła 2 razy po tych samych śladach, z powodu braku paszy. Stare przysłowie mówiło: „Gdzie Tatar przejdzie, trawa nie wyrośnie”. Jest to zrozumiałe i każdy, kto jeździł konno wie, jak wygląda ścieżka po przejściu tabunu rumaków.

Podobnie samo pojęcie „car”, wywodzi się od mongołów i nie ma nic wspólnego z cesarzem, co nagminnie usiłowali wprowadzić do szkół politrucy komunistyczni, przez ostatnie 50 lat.

Tak więc wyludnione stepy południowo-wschodnie stanowiły łakomy kąsek zarówno dla Węgrów, jak i Małopolan. Pragnę przypomnieć, że taki ród Toporczyków, zamieszkujący okolice Dunajca, potrafił wystawić ok. 1000 pancernych To kosztowało ok. 25 000 dukatów, a budżet państwa, nawet  za Zygmunta Starego to ok. 75 000.

Podawane na różnych stronach internetowych mapy, pokazujące granice poszczególnych organizmów państwowych, są wykonywane obecnie i niewiele mają wspólnego z prawdą.

Ruś

Dlatego też Kazimierz Wielki, idąc za podpuszczeniem panów małopolskich, stracił Śląsk, a zajął Podole i Wołyń. Królestwo węgierskie już traciło na znaczeniu. A Polska właśnie się rozrastała.

Przykładowo, na prezentowanych w Polsce obecnie mapach, granice księstwa LITUVY, są ok. 10 razy większe, aniżeli możliwości tego plemienia do zagospodarowania terenu. Stare podręczniki historii, opierające się na kronikach, opisują jak to Lituvacy uciekali na przednówku do państwa krzyżackiego z powodu głodu, jeszcze 100 lat później. Nie umiała Lituva uprawiać roli w takim zakresie, aby przetrwać zimę. Ludność tego plemienia żyła z rabunku, jak zjedli, lub przepili to, co zrabowali, to umierali na przednówku z głodu. Jeszcze w XV  – XVI wieku,  jak chłop chciał sobie babę wybrać, czy to do łóżka, czy do pracy, to szedł na targ i kupował. Już samo podawanie na mapie przed XVI wiekiem nazwy „Wielkie Księstwo Litewskie” jest fałszerstwem, ponieważ nazwa Litwa powstała dopiero po 1569 roku.

Dzięki dzikim polom i brakom ludności, tereny te nadawały się doskonale do wypasu bydła. Jak wiadomo, w tamtych czasach ani kolei, ani TIRów nie było i cały handel musiał odbywać się wodą. Wszelkie drogi wodne biegną do Morza Czarnego. Polska miała dwa porty na Morzu Czarnym, obsługujące handel zbożem i mięsem. Na tym powstawało bogactwo ludzi tam zamieszkujących. Stąd nazwa „od morza do morza”.

Już Bolesław Śmiały, przez okres kilku lat, rządził Polską z Kijowa. Kijów dostał prawa miejskie w 1492 roku od brata króla polskiego w okresie kiedy on był księciem Lituvy.  Po śmierci swojego brata Aleksander został królem Polski.

Ludność, która zamieszkiwała te tereny, zarówno Rusini, Polacy, jak i Chazarzy, Tatarzy itd, stanowili obywateli jednego, federalnego państwa – Polski. W Kamieńcu Podolskim pełno śladów tatarskich widzi się szczególnie u płci pięknej. Na jednym rynku są kościoły: katedra katolicka, greko-katolicka, zbór żydowski i meczet muzułmański. Nikomu to nie przeszkadzało. Każda nacja miała także własny rynek, czyli po turecku majdan.

Polska prowadziła handel z całym basenem Morza Śródziemnego przez kilkast lat. I nikomu to nie przeszkadzało.

Dopiero polityka Habsburgów i Wenecji, zagrożonych przez Imperium Osmańskie, doprowadziła do wojen polsko – tureckich i utraty tych terenów.

To Wazowie, lennicy Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, tajnymi układami, między innymi z Wenecją, zbroili i napuszczali kozaków na Turka, prowokując wojny. To nasi kupcy sprzedawali Turkom broń na potrzeby wojenne.  Między innymi szable, użyte w czasie bitwy pod Lepanto w 1572 roku, były robione w Polsce. Ile to nasi zarobili na 60 000 szabel?

Wystarczy popatrzeć na mapy XVI – XVII wieku, aby ocenić siły i wielkość poszczególnych wojsk.

W żadnym razie nie leżało w interesie Polski wszczynanie awantury tureckiej, podobnie jak obecnie arabskiej, ale pieniądze Wenecji i zbrojenia kozaków doprowadziły do walk. Skończyły się one dla nas beznadziejnie, bo upadkiem państwa.

P.S. Zawsze się dziwię, że osoby prezentujące się jako narodowości polskiej uzywają pojęć oderwanych od naszego Kraju. Jeżeli w 1990 roku otwartym tekstem powiedziano, ze pomiędzy 1944 a 1990 byliśmy pod dominancją Sowietów to dlaczego „Polacy” uzywają pojęcia np. prezydent Bierut? Przecież to był płk NKWD – B. Bielak alias Birkowski alias Iwaniuk alias Wagner alias…. facet oddelegowany do trzymania za przysłowiowy pysk tybylczą ludność. Jeżeli My samo nie zaczniemy uzywać poprawnych pojęć to kiedy nasze wnuki się ich nauczą?

Rozpowszechniane wszelkimi możliwymi sposobami,  jak najbardziej wskazane.

Dr Jerzy Jaśkowski
kontakt:  jerzy.jaskowski@o2.pl

 Opublikowano za http://www.polishclub.org/2014/03/07/dr-jerzy-jaskowski-ukrainskie-zamieszanie-czy-brak-elementarnej-wiedzy/

Comments

  1. nana says:

    No no! i pomyśleć, że to Niemcy uważali siebie za nadludzi. A tu proszę! Polacy jeszcze nad tymi nadludźmi.
    Co do nazywania rzeczy po imieniu, to tereny obecnie ukraińskie nie były rdzennie polskie. A to, że Polacy jakoby mieli dwa porty nad Morzem Czarnym niczego nie dowodzi.

    „Od ładnych paru lat staram się podzielić swoimi obserwacjami, dotyczącymi upadku oświaty w Polsce. Upadek ten dotyczy zarówno młodego pokolenia, jak i starszego. Jak wiadomo, z wiekiem się zapomina, a ludzi wykształconych przed wojną już nie ma, przynajmniej czynnych zawodowo. Przez pierwsze 20 lat po roku 1944, oświata była całkowicie w rękach obcych, a potem w wytresowanych „rodzimych”.”
    – co można z tego zrozumieć? Można zrozumieć z tego, że pan Jaśkowski nie kształcił się w Polsce, a wiedzę o Polsce ma od obcych. U nas tej wiedzy wszak nie było, bo nie tylko nie było u nas edukacji na jakimś poziomie, ale nas nawet nie było w ogóle.
    Nas nie było, ale pan Jaśkowski był i co najważniejsze, nawet dziś także jest.

    „Przechodząc do konkretów. Co oznacza pojęcie UKRAINA? Jest to nazwa geograficzna. I tak była używana przez ok. 500 ostatnich lat. Dopiero w 1990 roku stworzono pod tym pojęciem nazwę polityczną, nadając ją organizmowi całkowicie sztucznemu, utworzonemu na podobieństwo państw afrykańskich, za stolikami londyńskiego City.”
    – a tu co człowiek może sobie pomyśleć? Człowiek może pomyśleć, że Polski tez nie było. No bo gdzie są mapy starożytne, na których jest napisana nazwa „Polska”?
    I jakim to „organizmem państwowym” innym niż Ukraina była Rzeczpospolita, w która była – według słów pana Jaśkowskiego – zlepkiem różnych narodów?
    No i czy my teraz w Polsce nie mieszkamy, bo obecne granice zostały wyznaczone „przy stoliku”? No to nie ma i Austrii i Niemiec. Nie ma Francji i w ogóle nie ma większości krajów. Po co istnieją ambasady i dyplomaci, jeżeli nie ma państw, które reprezentują – w świetle wywodów pana Jaśkowskiego?

    Jeżeli spojrzymy faktycznie „ad rem” to „dawne polskie województwa brasławskie, kijowskie i stanisławowskie” istnieć istniały, ale przed nimi było tam co innego i nie było to własnością Polaków.

    „Przez Kijów przechodził szlak handlowy do Azji, zwany jedwabnym szlakiem. Wiadomo, że cała masa bandytów stepowych chciała się wzbogacić na rabowaniu karawan. Dlatego w interesie kupców było zapewnienie swobodnego handlu i spokoju na tym odludnym stepie. Jednym z wynajmowanych plemion byli Rusowie, stąd nazwa Rusi.”
    – a kto to taki korzystał z tego szlaku handlowego? czy nie były to te „żydowiny” jakimi straszono pana Jaśkowskiego?
    Eskortowanie karawan handlowych musiało się eskortującym opłacać. Czyżby Waregowie za „Bóg zapłać” pilnowali żydowskiego mienia? A czym transportowano te cuda na handel? Co takiego miał zachód, czego nie miał Wschód? Jak wiemy, zachód to był prymityw napadający i rabujący każdego, kto okazał słabość. A tu nagle mamy rozumieć, że z zachodu szły na Wschód karawany? I co? i papier Chińczykom sprzedawali? Czy może Hindusom narzędzia do obrabiania granitu?

    „Rozbici Chazarzy częściowo schronili się w górach Kaukazu i do dzisiaj noszą nazwę Górskich Żydów, lub Czeczenów.”
    – czy Czeczeni wiedzą, że są Chazarami? Bo może nie wiedzą i musi im to pan Jaśkowski dopiero powiedzieć. Kto wie, może się ucieszą?
    Ciekawe, że ludność mieszała się ze sobą, przemieszczała na wielkie odległości a tacy Chazarzy jak siedzieli w górach tak siedzą do dziś – czyści rasowo, nietknięci wiekami.

    Ja czytałam, że nie było żadnych Mongołów, żadnego Czingis chana choćby z tego powodu, że mieszkańcy obecnej Mongolii nic o nim nie wiedzieli. Ich tradycje nie wskazują na istnienie kogoś takiego jak Czingis chan i gdy im o tym „cywilizowany zachodni świat” powiedział, to najpierw się mocno zdziwili, a potem ucieszyli, bo co im to szkodzi.

    „Jeszcze, jak opisują to kronikarze, w 1282 roku w czasie najazdu, uprowadzono w jasyr z terenów małopolski ok. 100 000 kobiet. To znaczy, że mniej więcej tyle samo chłopów wymordowano, a ile dzieci?”
    – po pierwsze, co to były za kroniki i kto je pisał? Czy na terenie Małopolski, która wówczas wcale żadną Małopolską nie była, można było znaleźć 100.000 kobiet wartych uprowadzenia? I dlaczego było konieczne wymordowanie przy tym 100.000 chłopów? Jeżeli matka miała same córki a tych na przykład pięć, to skąd wziąć mieli by się ci chłopi do wymordowania, by córki mogły być wzięte w jasyr? I dlaczego miano mordować także dzieci? A jeżeli porywano panny? to co? tylko takie, co dzieci miały? i tak pisali ci kronikarze? Ciekawe.

    „Podobnie samo pojęcie „car”, wywodzi się od mongołów i nie ma nic wspólnego z cesarzem, co nagminnie usiłowali wprowadzić do szkół politrucy komunistyczni, przez ostatnie 50 lat.”
    – z czego się pojęcie „car” wywodzi nie ma znaczenia, skoro oznaczało ono władcę tak samo jak oznaczało władcę słowo „cesarz”. Jeżeli „cesarz” wywodziło się od „Cezar” to czy wszyscy władcy niemieccy mieli na imię Cezar, żeby mogli być i cesarzami?

    „Pragnę przypomnieć, że taki ród Toporczyków, zamieszkujący okolice Dunajca, potrafił wystawić ok. 1000 pancernych To kosztowało ok. 25 000 dukatów, a budżet państwa, nawet za Zygmunta Starego to ok. 75 000.”
    – a to ciekawe! ród Toporczyków! Skąd ci Toporczykowie mieli tyle kasy? czyżby napadali na te karawany wiozące komputery z zachodu i biorący za to od Chińczyków papier? Jeżeli ród Toporczyków mógł wystawić 1000 pancernych, to znaczy, że był przymus pójścia do wojska stosowany wobec chłopa pańszczyźnianego. Czy może u Toproczyków pańszczyzny nie było, pieniądze rosły im na drzewach a płodni Toporczykowei byli tacy, że baby rodziły od razu po całym pułku? i to w pełnym rynsztunku?

    „Dlatego też Kazimierz Wielki, idąc za podpuszczeniem panów małopolskich, stracił Śląsk, a zajął Podole i Wołyń. Królestwo węgierskie już traciło na znaczeniu. A Polska właśnie się rozrastała.”
    – kto to był ci „panowie małopolscy”? czy tak im zależało, żeby tereny obok nich zajmował Kazimierz zwany niesłusznie Wielkim? Jakim cudem Polska się rozrastała, jeżeli Polski nie było, bo była Rzeczpospolita – czy tak nazywali ten kraj cudzoziemcy? – i ona tracąc Śląsk się nie mogła rozrastać, a co najwyżej zdobywała inne, nowe i obce tereny.
    Poza tym Kazimierz Wielki był namaszczony przez papieża i był podwładnym cesarza niemieckiego, a więc nie reprezentował on interesów Polaków, lecz działał zgodnie z dyrektywami papieża i cesarza.
    I z nimi to dzielił się łupem.

    „Przykładowo, na prezentowanych w Polsce obecnie mapach, granice księstwa LITUVY, są ok. 10 razy większe, aniżeli możliwości tego plemienia do zagospodarowania terenu. Stare podręczniki historii, opierające się na kronikach, opisują jak to Lituvacy uciekali na przednówku do państwa krzyżackiego z powodu głodu, jeszcze 100 lat później.”
    – no to są niesłychane nowości. Z kim to przymierze zawierał Jagiełło? Czyżby z nikim? Gdzie to można spotkać te „stare podręczniki historii opierające się na kronikach”, że jakoby Litwini szli do krzyżaków żeby się najeść? To dlaczego krzyżacy Polaków rabowali a nie rozdawali im chleb ze smalcem?
    Jeżeli nie było Litwy przed 1569 rokiem, to kto walczył pod Grunwaldem?
    Jeżeli Litwini zamieszkiwali lasy, to głodu nie znali. Las wyżywi każdego i to mięsem najlepszej jakości. Wiec krzyżacy zabierali Litwinom jedzenie i dlatego Litwini głodowali, a nie dlatego, że żyli z rabunku. Co można zrabować żyjąc w lesie? A tamtędy nie prowadził przecież ten szlak handlowy, którym Niemcy wozili na mułach Chińczykom używane komputery w zamian za papier.

    Jeżeli Bolesław Śmiał rządził Kijowem kilka lat, a Kijów istniał dłużej, to był nie polski. Jeżeli te tereny zamieszkiwali Rusini, Chazarzy i Polacy, to widać, że ludnością napływową byli tylko Polacy. O co więc i do kogo pretensje?

    „Dopiero polityka Habsburgów i Wenecji, zagrożonych przez Imperium Osmańskie, doprowadziła do wojen polsko – tureckich i utraty tych terenów.”
    – polityka Habsburgów była polityką papieża. Nie musiało więc być żadnego zagrożenia ze strony Turków, by papież wysyłał tam ludzi na wojny.

    „To nasi kupcy sprzedawali Turkom broń na potrzeby wojenne. Między innymi szable, użyte w czasie bitwy pod Lepanto w 1572 roku, były robione w Polsce. Ile to nasi zarobili na 60 000 szabel?”
    – nasi zarobili? chyba po pysku. Od czasu statutów kaliskich nic nie zarabialiśmy, bo tylko traciliśmy.

    „W żadnym razie nie leżało w interesie Polski wszczynanie awantury tureckiej, podobnie jak obecnie arabskiej, ale pieniądze Wenecji i zbrojenia kozaków doprowadziły do walk. Skończyły się one dla nas beznadziejnie, bo upadkiem państwa.”
    – jeśli dla nas papież zaplanował upadek naszego państwa,to ono upadło.

    „Zawsze się dziwię, że osoby prezentujące się jako narodowości polskiej uzywają pojęć oderwanych od naszego Kraju. Jeżeli w 1990 roku otwartym tekstem powiedziano, ze pomiędzy 1944 a 1990 byliśmy pod dominancją Sowietów to dlaczego „Polacy” uzywają pojęcia np. prezydent Bierut? Przecież to był płk NKWD – B. Bielak alias Birkowski alias Iwaniuk alias Wagner alias…. facet oddelegowany do trzymania za przysłowiowy pysk tybylczą ludność. Jeżeli My samo nie zaczniemy uzywać poprawnych pojęć to kiedy nasze wnuki się ich nauczą?”
    – ten PS to faktycznie ukoronowanie, czego nie napiszę, bo to przecież jasne.
    Jak może człowiek uważający się za wykształconego – a gdzie to pan Jaśkowiak to wykształcenie zdobył? skąd u niego tytuł doktorski?
    Co to znaczy „jeżeli w 1990 roku powiedziano” – kto powiedział i dlaczego? i dlaczego nie mielibyśmy być pod dominacją Związku Radzieckiego, jeżeli sytuacja geopolityczna tak właśnie wyglądała? I co Polska mogła mieć do powiedzenia mając pasożytniczy rząd w Londynie, który kraj nasz zostawił na pastwę Hitlera?
    Pojęcia oderwane od naszego Kraju prezentuje pan Jaśkowski. Nie tylko podważa naszą historię przytaczając co to jedna baba drugiej babie powiedziała ale podpiera to gadanie zapiskami z obcych kronik, z kronik prowadzonych przez wrogów Polski i Polaków, ale także podważa pan Jaśkowiak obecne polskie granice.
    I co w zamian nam pan Jaśkowiak oferuje? – wyłącznie zużyte powietrze z nieodpowiedzialnego gadania.

    Niniejszym wyrażam zdziwienie, że Klub Inteligencji Polskiej gości takich historycznych harcowników.

    • Klub Inteligencji Polskiej says:

      Pani NANO
      Jeżeli wyraża Pani zdziwienie i Pani się prawie ze wszystkimi myślami Jaśkowskiego nie zgadza, to proszę konkretnie i merytorycznie odnieść się kwestionowanych zagadnień, a nie z pozycji nieudokumentowanego własnego punktu widzenia. Na obecną Ukrainę, zwłaszcza zachodnią jej część do Kijowa i Dniepru co najmniej przez kilka wieków przesiedliło się dużo chłopów i szlachty z przeludnionych: Śląska, Małopolski, Wielkopolski, a najwięcej z Mazowsza. Więcej szczegółów na ten temat będzie w materiałach z Konferencji: KRESY – wczoraj, dzisiaj, jutro, które nie są poprawne, ani politycznie, ani naukowo, co nie znaczy że nie posiadają braków merytorycznych, z którymi można dyskutować i polemizować. Więc zapraszamy do dyskusji, ale konkretnej i udokumentowanej, i mogą to być źródła ocenzurowane przez poprawnych naukowo i politycznie historyków.
      Pozdrawiamy
      Redakcja KIP

  2. nana says:

    Szanowna Redakcjo KIP, nie zamierzam brać udziału we wzajemnym przekonywaniu o najsłuszniejszej racji. Nie mamy i nie będziemy mieli obiektywnych dokumentów na powyższy temat z racji tego, że katolicka cenzura ostrzygła wszystko pod kątem własnej przydatności.
    Polaków powinno przede wszystkim interesować TERAZ, a nie przepychać jedynie słuszne tezy o mapach mniej lub bardziej sfałszowanych. Nie jest możliwe, że jedynie pan Jaśkowski dotarł do tych czystych źródeł a wszyscy inni błądzą opierając się na fałszu. Co dałoby, gdybym ja prezentowała mapki świadczące o czymś przeciwnym niż twierdzi pan Jaśkowski? Kto i jak zagwarantowałby, że są one prawdziwe bądź fałszywe?
    U nas, w Polsce, ludzie nie znają swoich przodków dalej niż do pradziadka. O jakiej więc prawdzie historycznej może być mowa? Owszem, żydowskie rody z polskimi nazwiskami potrafią wejść o wiele głębiej wstecz. Ale jakie ma to znaczenie dla Polaków i ich historii? Jeżeli polscy chłopi i szlachta przesiedlali się na tereny obecnej Ukrainy, to oznacza, że przedtem tam Polski nie było i te ziemie polskie nie były. Nie były bowiem zamieszkałe przez Polaków przed zasiedleniem ich przez polską szlachtę i chłopów z Mazowsza, Śląska czy Małopolski. Teraz mamy 38.000.000 ludzi w kraju. Ilu żyło ich w czasach tych wędrówek na Wschód? i na czym polega takie zasiedlanie? Musiał być zorganizowany transport a także zaopatrzenie dla tych ludzi. No i wsparcie militarne jako ochrona. No i skąd ludzie wiedzieli, że można tam jechać i się osiedlać? I jak było to możliwe, że chłopów było na to stać? Wolnych chłopów praktycznie w tamtych czasach nie było. Więc czyżby ci pańszczyźniani, przywiązani prawem do ziemi aż do śmierci, mogli sobie pozwolić na takie wycieczki?
    Jakie wiarygodne dokumenty można by tu przedstawić, jeżeli praktycznie całą księgowość administracyjną prowadziły parafie katolickie?
    Na jakich dokumentach można tu polegać?
    Według mnie można co najwyżej brać na zdrowy rozum i na własną odpowiedzialność albo się z czymś zgadzać albo nie. Jednak jakiejś szerszej linii ustalić się nie da.
    Nawet jeżeli na Kresy jechali Polacy, to było to w ramach polityki papieskiej, ale na pewno nie było to polską racją stanu.
    Amerykańscy „pionierzy” też zabierali ziemię Indianom bo twierdzili ,że Indianom ona niepotrzebna i poza tym nie jest na papierze zapisane, że stanowi ta ziemia własność Indian. Wcale nie były konieczne wyjazdy do Ameryki Północnej z powodu przeludnienia Europy. Jako dowód niech posłuży Nowy Jork, gdzie jeden mieszka na drugim a nawet pod drugim i ludzie tam niczym szczury przyzwyczaili się do tego zagęszczenia i nawet sobie chwalą niektórzy.
    Miałam dotychczas wrażenie, że KIP akurat ceni sobie to, że swobodnie myślę. Ale skoro nie, to też mi nie przeszkadza. Przecież ja wiem to, co piszę a jeśli innych to nie interesuje, to pisać nie muszę. Bardzo chętnie chciałabym się czymś zachwycić, znaleźć coś, z czym zgadzałabym się całkowicie i widzieć w autorze mistrza. Jak do tej pory bardzo rzadko mam taką okazję.
    W ogóle miałam wrażenie, że Klub Inteligencji Polskiej to grupa światłych ludzi, chcąca pokierować losem Polski i czująca się za Polskę odpowiedzialna. I bardzo ucieszyłam się, że coś takiego jak KIP istnieje. Nie to, że jestem rozczarowana, ale prawdę mówiąc, nie wiem co o tym myśleć. Wrażenia mam mieszane. Zwłaszcza że ja występuję w liczbie pojedynczej, a mam do czynienia z liczbą mnogą i to incognito. Nic to. Powodzenia wszelkiego życzę Klubowi i świetlanej przyszłości. Także Polsce i nam wszystkim. A co tam!

    • Klub Inteligencji Polskiej says:

      Szanowna Pani Nano
      W odpowiedzi na Pani ostatni i nie tylko komentarz przedkładamy co następuje:
      1) Naszym zamiarem nie jest przekonywanie nikogo do jedynej najsłuszniejszej racji, w tym także Pani, ale też pozwalamy sobie zwrócić uwagę Pani, aby Pani też tego nie robiła. Komentarzy Pani nie cenzurujemy, mimo że czasami są one ostre i jednoznaczne, lecz podejmujemy prezentację, czasami nie zgadzając się z Panią, odnośnie innego punktu widzenia, co wynika też, czasami z innej wiedzy.
      2) Zgadzamy się z tym, że katolicka cenzura bardzo dużo wiedzy całego tysiąclecia wycofała z obiegu, na szczęście nie wszystko. W starych bibliotekach np. Uniwersytetu Jagiellońskiego, także starych zakonów można znaleźć nie ocenzurowane przekazy historyczne, chociaż dostęp do nich jest czasami trudny. Przykładem mogą być relacje historyczne biskupa Wincentego Kadłubka żyjącego na przełomie XII i XIII wieku, który najpierw napisał historię Polski ocenzurowaną przez KK i Watykan, z której korzystała współczesna historiografia. Następnie „wkurzył” się na cenzorów, zrezygnował z biskupstwa i poszedł do klasztoru cystersów w Jędrzejowie ( zakon cystersów w tamtych czasów był czołówką wiedzy naukowej w Kościele oraz zastosowań praktycznych) i napisał prawdziwą rzetelną historię Polski, w czasookresie wielu wieków wstecz, która jest ocenzurowana przez KK i trudno dostępna.
      3) Historia, nie tylko Polski w czasach obecnych jest coraz bardziej odkłamywana, raczej poza oficjalnym nurtem historycznym, zarówno ostatnie kilka wieków, jak i z okresu kilku tysięcy lat wstecz. Już obecnie okazuje się, że historia Polaków/Lechitów ma wielokrotnie więcej niż tysiąc lat. W sukurs poszukiwaniu prawdy historycznej przychodzi najnowsza genetyka z której wynika że: haplogrupę R1A1 typową dla Słowian posiada w Polsce 58% populacji, natomiast wyodrębniono podhaplogrupę R1A1A7 typową dla Polaków/Lechitów, ma w Polsce 33% populacji. Ta podhaplogrupa wyodrębniła się około 10 tysięcy lat temu i na ziemiach Polski i na wschodzie, jest znajdowana w odkryciach szkieletów, nawet od co najmniej 3 tysięcy lat. Jeśli dodamy do tego chyba prawdziwą hipotezę, że ARIOWIE=SŁOWIANIE, co dokumentują starożytne archiwa perskich bibliotek, to historyczny „obraz” jeszcze niezbyt wyraźny, wywraca ocenzurowaną współczesną historię „do góry nogami”. Kwestią czasu jest, że historia zostanie napisana od nowa.
      4) Także historia Polaków na ziemiach wschodnich jest dość skomplikowana i za mało czasu, aby ją rozwijać. Natomiast pośrednio można wskazać jedną istotną informację: wnuk Marszałka Konstantego Rokossowskiego przywiózł jednemu z Polaków 9 grubych tomów na cienkim papierze „Martyrologii Polaków na ziemiach wschodnich, północnych i centralnych byłego ZSRR ( bez Ukrainy) w latach 1917-1945”, która dokumentuje dokładne dane Polaków pomordowanych oraz nazwiska wydających i wykonujących egzekucje. 9 ksiąg dokumentuje liczbę 15 milionów Polaków pomordowanych przez sowieckie NKWD, którego skład sądzę że jest znany – Rosjan było w nim zaledwie kilka procent. To wielkie dzieło opracowała komisja 40 osobowa składająca się w połowie z Rosjan, a w połowie z Polaków zamieszkałych w Rosji. Przewodniczącym komisji był Polak – katolicki ksiądz. Materiały z wszelkich archiwów, także tajnych, w tym Łubianki, zostały udostępnione za zgodą samego Prezydenta Putina.
      5) Tą problematykę historyczną będziemy podejmować na naszych łamach.
      6) Domaga się Pani identyfikacji pod własnym imieniem członka Rady KIP, a sama pani występuje pod Nickiem, nie podając swojego imienia i nazwiska. Zapraszaliśmy Panią do pisania pod własnym imieniem i nazwiskiem w gronie autorów, gdzie zamieszczone są także, nazwiska kilkuosobowej Rady redakcyjnej KIP i wtedy będziemy Pani odpowiadać pod własnym nazwiskiem.
      Pozdrawiamy ciepło
      Redakcja KIP

  3. nana says:

    No więc co my mamy na załączonym obrazku? Mamy załączone, że niektóre wolno pisać a inne nie – to oczywiście w ramach wolności słowa, bo przecież na KIP żadnej cenzury nie ma. Nie ma też żadnej jedynie słusznej linii, jakiej należy się trzymać. To rzecz jasna żart z mojej strony, ale kto chce, może wziąć poważnie.
    Czy się Kadłubek wkurzał czy nie, był podwładnym kościoła katolickiego i cystersi też. Jeżeli KIP uważa, że wśród cystersów nie było szpiegów papieskich na bieżąco informujących papieża o działalności Kadłubka i taki Kadlubek mógł mieszkać w kościelnych majątkach i smrodzić kościołowi katolickiemu, to mnie to przecież nie przeszkadza. Każdy ma prawo wierzyć w co lubi.
    W jaki to sposób zakon cystersów mógł być w czołówce wiedzy naukowej, jeżeli kościół katolicki zwalczał wszelki postęp?
    Więc co najwyżej mógł być ten zakon cystersów jakimś światełkiem w ciemnocie, ale to przecież za mało na oświecenie całości.

    Nie wiem, czy ktoś z Klubu widział na oczy te haplogrupy. Jak wiemy badać można tylko to, co sobie badacz może wyobrazić. No więc niech będzie, że są haplogrupy i że mają one jakieś znaczenie. To prawie tak samo jak z DNA – wiemy o tym to, co nam pozwolono wiedzieć, ale co to oznacza w całości nie wiemy, bo wiedzieć nie mamy i nie ma możliwości tego sprawdzić.
    Wiemy natomiast, na czym polega tzw. naukowość: jeden naukowiec opiera się na dziełach innego naukowca uzupełniając je według własnych możliwości intelektualnych i tym sposobem mamy naukę opartą na fałszu, za to doskonale naukowo udowodnioną.
    Skąd wiem, że opartą na fałszu? no bo gdyby była ta nauka oparta na prawdzie, mielibyśmy Wiek Złoty. A tymczasem nauka ludzkość uwstecznia a nie rozwija. Na to dowodem jest tzw. specjalizacja. Na bazie jednej, maciupeńkiej przesłanki prawdy – bo bez tego nie da się zbudować jakiegoś większego kłamstwa – rozbudowuje się ogromny śmietnik nazywany wiedzą fachową, która nie tylko zaciemnia obraz podstawowy, ale także wykrzywia percepcję samego naukowca.

    Historia Polaków i martyrologia Polaków nie jest niczym wyjątkowym. Nie jest więc problemem, co się na przestrzeniach dziejów złego działo Polakom, ale co ludzie robili innym ludziom, swoim bliźnim. I czy to jest Polak, Rosjanin czy Arab albo Murzyn, nie ma znaczenia. Świata się nie naprawi zadośćuczyniając krzywdom Polaków. Świat naprawi się wówczas, gdy cala ludzkość, generalnie, wzniesie się na wyższy poziom świadomości.
    By mogło się to dokonać, należy zapomnieć o tzw. partykularnych interesach i nie tworzyć nowego zarzewia konfliktów opartych na nacjonalizmie.
    Przy zachowaniu tożsamości narodowej konieczne jest szersze spojrzenie na Matkę Ziemię jako całość, a na ludzkość jako rodzinę każdego człowieka.
    Natomiast przebijanie jednej martyrologicznej karty inną martyrologiczną kartą prowadzi do nikąd.

    „9 ksiąg dokumentuje liczbę 15 milionów Polaków pomordowanych przez sowieckie NKWD, którego skład sądzę że jest znany – Rosjan było w nim zaledwie kilka procent. To wielkie dzieło opracowała komisja 40 osobowa składająca się w połowie z Rosjan, a w połowie z Polaków zamieszkałych w Rosji. Przewodniczącym komisji był Polak – katolicki ksiądz. ”
    – i co robił ten katolicki ksiądz? ten katolicki ksiądz informował papieża o przebiegu prac komisji a papież dzięki temu mógł korygować na bieżąco swoją ekspansjonistyczną politykę.
    O ile materiały z Łubianki można traktować jako wiarygodne, acz też warunkowo, to wszystko co wychodzi z błogosławieństwem watykańskim jest kłamstwem.
    Federacja Rosyjska chce być krajem dobrym dla ludzi. Natomiast Watykan nie ma wyjścia i może prowadzić jedynie taką politykę, która pozwoli mu przetrwać, a koszta w materiale i ludziach są czymś oczywistym.

    Ja nie mogę pisać pod własnym nazwiskiem z przyczyn obiektywnych. I nie chodzi mi tu akurat o mnie samą.
    Natomiast ja odniosłam się do pana Jaśkowskiego przyjmując, że jest to jego nazwisko własne, a odpowiedź dał mi anonim. Też dobrze. Nazwiska Rady KIP przecież są znane, dlatego nie rozumiałam tej konspiracji. Ale jeśli to jest zwyczaj w KIP, nie mam powodu tego podważać.
    Tak czy siak, nie po drodze nam razem.
    Nie mam ambicji politycznych więc mogę faktycznie zająć się ogrodem i kurami. Jestem świadoma, że ludzkość sobie beze mnie doskonale poradzi i żadnej straty nie odczuje. Chciałam mieć jakiś udział w ogólnej puli internetowych aktywności, ale nie jest to przecież żadną koniecznością. I tak na koniec, to co miałby za pożytek KIP z mojego przytakiwania? Ja jestem nikim. I bardzo mnie to cieszy.
    Pozdrowienia odwzajemniam równie ciepło.

  4. nana says:

    Można rzucić okiem i nawet się zastanowić
    http://uleszka.uprowadzenia.cba.pl/webacja/warownie/kazimierz.htm
    Polska, a właściwie dzisiejsze ziemie zamieszkane przez Polaków są usiane pozostałościami po przodkach je zamieszkujących. Zdołałem wyłuskać ponad czterysta obiektów noszących miana warowni, twierdz, zamków, pałaców, dworów itp, a to dzięki nietypowej publikacji wydanej bodaj w latach 80-tych ubiegłego stulecia przez Państwowe Przedsiębiorstwo Wydawnictw Kartograficznych w formie mapy „Zamki w Polsce”, gdzie część opisową opracowali panowie – Józef Matusik i Jerzy Miszalski. Zainteresowany byłem najstarszymi budowlami tego typu, a szczególnie budowanymi w wiekach od X do XV czyli polskim średniowieczem, bo przedtem nie było tu nic oprócz hord wałęsających się po lasach i mieszkających w ziemiankach. Podobno…, bo ruiny mówią, że w początkach naszej państwowości wcale nie ustępowaliśmy zachodowi i co ciekawe też potrafiliśmy budować nawet na bagnach.
    Zacznę od suchej statystyki, jako wyznacznika naszych czasów. Otóż wedle historyków wspomaganych archeologami od XIII do XV wieku na ziemiach naszych powstało około 359 zamków, z których inwestorem 43 był Kazimierz Wielki, 51 Krzyżacy, a 75 nie posiada ani ojca ani matki czyli albo zbudowali aniołowie (wersja angielska) lub diabli nadali (wersja polska). Reszta (180), to dzieła pomniejszych lokalnych książąt lub rodów. Najpopularniejszym budulcem jest kamień – 105 obiektów, potem cegła – 76, a kamienno-ceglanych naliczyłem -39. Z czego zbudowano 139 obiektów trudno ocenić, bo z reguły są w imię rekonstrukcji zapacykowane konserwatorskim tynkiem. Z konserwacją nie ma to nic wspólnego, a raczej z odbudową na tzw. nosa, a celem jest wytrącenie argumentów zadającym „głupie” pytania. Inna statystyka dotyczy ich obecnego stanu.

    Powszechne mniemanie, że za zniszczenie zabytków jest odpowiedzialna II wojna światowa nie znajduje potwierdzenia. Ostatnia wojna zniszczyła ich tylko 8, natomiast rekordową liczbę zniszczeń odnotowali Szwedzi, odpowiedzialni za zniszczenie 57 obiektów, drugim w kolejności czynnikiem odpowiedzialnym za ruinę jest opuszczenie zamku i samozrujnowanie – 48 obiektów, pożary (samoistne lub wzniecone) – 21, 11 ruin zawdzięczamy Husytom, a 22 zostało rozebrane lub zniszczone przez mieszczan. Jaki był cel takich rozbiórek czy celowych zniszczeń? Ano taki sam jak egipskich – gniew ludu. Po dokonaniu obliczeń, do dziś winno funkcjonować 168 obiektów, z których lwią częścią przez okres PRL-u „opiekowały” się PGR-y i Gminne Rady Narodowe, a nieliczne tylko pełniły funkcję bibliotek, muzeów czy reprezentacyjnych apartamentów władzy (z reguły te najmniej zniszczone i łatwiejsze do zaadoptowania).
    Prawda jest zapewne inna, bo jak wiadomo polska archeologia i historycy mieli i mają głównie za zadanie udowodnienie polskości tych ziem i wszystkie działania podporządkowano temu celowi. Stąd badania prowadzone powierzchownie, niekompletnie i takież wnioski. Za przykład podam tylko kamienno-ceglany zamek w Chęcinach, gdzie praca badawcza ograniczyła się tylko do wysprzątania terenu i uznania go za obiekt zabytkowy chyba tylko po to, by okoliczna ludność nie uznała go za hurtownię taniego i doskonałego budulca. Każdy, kto choć raz był w tym zamku musiał zauważyć, że prace konserwatorskie ograniczono tylko do zabezpieczenia murów przed nasiąkaniem, natomiast nie odkopano wnętrza samego zamku spod zwałów ziemi. Do dziś nie wiadomo co kryje się od powierzchni ziemi po fundament. Bardzo możliwe, że u nas podobnie jak w zachodnich zamkach, podworce zamkowe były wyłożone kamieniami, co już jest wskazówką do jakiej głębokości należy machać łopatą. Może zamek stojący na wzgórzu z ogromną ilością ziemi w środku ma sugerować, że nanieśli ją turyści? W okresie powojennym najważniejsza dla naszych historyków była wioska Biskupin, gdzie do dziś szuka się dźwięków naszej mowy, by udowodnić Niemcom jej polskość. Sugerowanie narodowi, że swą egzystencję rozpoczynał od drewnianych warowni i kurnych chat jest najzwyklejszym oszustwem. Dlaczego nie prowadzi się systematycznych i dogłębnych (dosłownie) badań tego co widać jak na dłoni, a trwoni się fundusze na szukanie kurnych chat, ograbianie starożytnych grobów i ogłaszanie coraz to nowych „cywilizacji kaszy gryczanej”, nie wiadomo.

    To, że jesteśmy cywilizacją z marginesu historii zawdzięczamy naszym historykom. To oni chwaląc się tylko wygrzebanymi z ziemi szczątkami drewnianych chat i rozbitych skorup zbudowali nasz wizerunek na świecie. A kto na świecie będzie się liczył z narodem, który ma najwięcej kurnych chat, glinianych skorup i odpustowych gwizdków? Dlaczego to właśnie nam zachodnia Europa musiała stawiać kamienne i ceglane zamki? Swoją pozycję na szarym końcu zywilizacji europejskich zawdzięczamy tym, którzy nie mogąc przestać patrzeć pod nogi, nie zauważają tych wspaniałych stojących na wierzchu budowli świadczących o wysokich umiejętnościach naszych przodków. Płaszcząc się przed zachodem doskonale wypełniamy treść przysłowia „cudze chwalicie, swego nie znacie…”. Dlaczego nie prowadzi się badań nad tym, co dał Polsce chrzest w roku 966? Czy dopiero w tym roku polskość wypadła sroce spod ogona? A gdzie nasza historia sprzed tego roku? Dlaczego naszą historię zaczęli pisać obcy, zachodni mnichowie i w obcym nam języku? Czy my nie umieliśmy wtedy mówić i pisać? Doskonale umieliśmy, mieliśmy bogate źródła i bogatą historię. […]

  5. nana says:

    to też warte obejrzenia
    http://www.poczet.com/mieszkoi.htm

    pod gwiazdkami z lewej strony są teksty źródłowe, trzeba wjechać myszą na gwiazdkę.

Wypowiedz się