Cena polskiej transformacji: emigracja, wyludnione miasta i starzejące się społeczeństwo

aljazeeraPodczas gdy zachodnie media rozpisują się o polskim cudzie gospodarczym, reporter Al Jazeery pokazuje inne oblicze polskiej transformacji.

– Smutno ci, że opuszczasz swoich przyjaciół? – pyta współczująco reporter Al Jazeery Samantę, która właśnie wyjeżdża z rodzinnego Bytomia. – Smutno – potwierdza dziewczyna. Za chwilę wsiądzie do autokaru jadącego do Londynu. Jedzie do pracy. – Niedługo w jej ślady pójdą też jej znajomi – mówi Tim Friend w materiale o polskiej gospodarce. Dodaje, że liczba mieszkańców miasta zmniejszyła się o 50 tys. Konkluzja jest jasna – exodus młodych Polaków za pracą to wątpliwa zasługa polskiej transformacji, której efekty to odprzemysłowienie kraju i starzejące się społeczeństwo.

To w zagranicznych mediach nowa narracja. Do tej pory Polska była przedstawiana była jako modelowy model post sowieckiej transformacji, jak ujął to w artykule z 2014 roku „New York Timesa” Rick Lyman.

Wyspa szczęśliwości co się  Polska  nazywa

Szczęśliwa wyspa ze stabilnym wzrostem gospodarczym, która jako jedna z nielicznych w Europie zdołała uniknąć dotkliwych skutków globalnego kryzysu ekonomicznego z 2008 roku, który sparaliżował rynki i doprowadził do skutków, które – jak przewidują eksperci – mogą rozsadzić Unię Europejską. Dzięki zręcznym posunięciom rządu ominął Polskę los zadłużonej na miliardy euro Grecji czy Włoch, których mieszkańcy – zwłaszcza ci młodzi – regularnie wychodzą na ulice miast, by protestować przeciwko głodowym pensjom, bezrobociu i utracie kolejnych gwarancji zatrudnienia.

W tekście napisanym 21 lat temu magazyn „Forreign Affairs” pisał o polskim doświadczeniu transformacji jako o „najbardziej dramatycznym w ostatnich latach”, zaś o wdrażanych reformach – jako o „wielkim wybuchu”.

„Dobra wiadomość jest taka, że gospodarka Polski przetrwała i znowu rośnie dzięki wolnemu rynkowi i integracji ze światową ekonomią. Wbrew częstym przypuszczeniom, waluta może stać się wymienialna w ciągu nocy, a eksport może szybko zareagować na nowe, dochodowe możliwości” – pisał w 1994 roku Ben Slay. Były i złe wiadomości – jak ta o prywatyzacji dużych państwowych przedsiębiorstw i wygrana postkomunistów w pierwszych wolnych wyborach.

Warszawa korzysta na wejściu do UE

Polska rzadko gości na łamach działów zagranicznych światowych agencji, serwisów informacyjnych i gazet – w 2010 roku zawładnęła nagłówkami mediów w związku z katastrofą smoleńską, o której rozpisywały się wszystkie media. W ciągu ostatnich pięciu lat publikacje poświęcone Polsce pojawiają się z mniejszą częstotliwością. A jeśli się pojawiają, dotyczą zwykle sprawnej gospodarki i korzyści, jakie Warszawa odniosła po wejściu do UE.

W ubiegłym roku w tekście poświęconym dziesiątej rocznicy wejścia Polski do UE „The Guardian” rozpisywał się – w superlatywach – o dynamicznej polskiej gospodarce, która, spośród dziesięciu nowych krajów wspólnoty, na akcesji do Unii skorzystała najwięcej. „Przede wszystkim – pieniądze: miliardy funtów, które spłynęły do Polski między 2007 a 2013 rokiem, zostały wykorzystane do budowy setek kilometrów autostrad i dróg ekspresowych oraz obiektów sportowych, przedszkoli i szkół(…) Jest jeszcze przyspieszenie gospodarczym, którym Polska cieszy się ze względu na rosnący eksport, który wyprzedza inne kraje UE”.

„Przyjazna klasa polityczna”

W niemal apologetycznym artykule o polskim cudzie gospodarczym „Bloomberg” pisał o kraju jako o „niezwykłej wyspie ekonomicznego sukcesu” i „miejscu, gdzie firmy i ludzie planują raczej rozwój”. „W 2009 roku Polska jako jedyny kraj w Unii notowała wzrost gospodarki o 1,6 proc.” – czytamy.

Dowiadujemy się także, na czym polega tajemnica sukcesu Polski, która w „swojej tragicznej historii” znalazła się nagle w pozycji, której można jej pozazdrościć. To z powodu rosnącej gospodarki, przyjaznej przedsiębiorczości klasie politycznej i potencjałowi kraju rozwijającego się, który chce dogonić Zachód. Nie do przecenienia są także reformy przeprowadzone po 1989 roku – „bolesne, ale ostatecznie skuteczne”. Zdaniem autora tekstu, historia polskiego cudu to świadectwo rozważnej polityki prowadzonej przez ostatnie dwie dekady.

„Cool Polska”

W podobnie entuzjastycznym tonie pisał o Polsce na łamach „New York Timesa” Rick Lyman, który dowodził, że Warszawie udało się bezpiecznie nawigować po wzburzonych wodach globalnego kryzysu, z którego wyszła „ledwo posiniaczona”. Ten sam zachwyt pojawił się też w tekście Andrei Tarquiniego, który w obszernym tekście opublikowanym w rzymskim dzienniku „La Repubblica” pisał o Polsce, która jest „cool”. „Szczęśliwa wyspa, która chce trzymać się z daleka od euro” ostatnio, zdaniem autora, nieco zwolniła, ale i tak utrzymuje pozytywne tendencje.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że te teksty, oparte na statystykach Eurostatu i pisane zza biurka, to rodzaj radosnej prounijnej propagandy. Może dlatego zupełnie inny obraz Polski wyłania się z materiału Tima Frienda, który pofatygował się, żeby tu przyjechać i zamiast pisać eseje oparte na statystykach – porozmawiał z ludźmi.

Reporter Al Jazeery Tim Friend przyjechał do Polski. I skrytykował polską transformację, o której inne media rozpisują się z zachwytem.

Ta Polska widziana okiem kamery reporterów Al Jazeery jest jakby bardziej znana – to ten sam kraj, w którym praca jest największą porażką polskiej transformacji, a patologia, jak pisała na łamach na temat Violetta Rymszewicz, staje się normą. Mimo optymistycznie wyglądających wskaźników.

Anna J. Dudek

Opublikowano za: http://dziennik-polityczny.com/index.php/opinia/2007-cena-polskiej-transformacji-emigracja-wyludnione-miasta-i-starzejace-sie-spoleczenstwo

Wypowiedz się