Sposób postrzegania świata i sensu istnienia przez księdza, profesora KUL, filozofa i uczonego Włodzimierza Sedlaka

SedlakFanatyzmowi lub częściej dogmatyzmowi religijnemu towarzyszy niestety fanatyzm i dogmatyzm naukowy, podczas kiedy nie dogmatyczne podejście do religii i do nauki, zwłaszcza w oparciu o fizykę kwantową, biologię molekularną i genetykę wskazuje, że między nimi są niewielkie różnice lub nie ma ich wcale, czyli, że można połączyć to co racjonalne i materialne, z tym co duchowe. Że jest to możliwe daje dowód nieżyjący od 1993 r., genialny polski uczony, filozof, ksiądz prof. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Włodzimierz Sedlak, człowiek o niezwykłej sile charakteru i prawości, nonkonformista, twórca bioelektroniki, który zszedł w swoich badaniach na poziom subatomowy ( znacznie poniżej atomów, elektronów, protonów itp.) elementarnych niezniszczalnych cząstek energii – fotonów, tachionów itp. Na jego wykładach w aulach KUL nie było wolnych miejsc siedzących, a wielu studentów i innych słuchaczy stało lub siedziało na schodach.  Uchodził za wybitnego uczonego zarówno w USA, jak i ZSRR, który 8 razy nominował go do nagrody Nobla (Sic!!!). Lecz nie dostał dlatego, że po pierwsze był Polakiem,  po drugie był księdzem, a po trzecie – Komitet Noblowski nadaje nagrody „swoim” i politycznie im użytecznym, jak np. Lech Wałęsa.

Jego myśli zawarte w książce K. Dymela, Tako rzecze Sedlak, KAW, Lublin 1990 r. i artykule: Czy życie jest Światłem ? w tygodniku Nieznany Świat nr 2 i 3 /2005 są następujące:

  • Ja nie znam granicznych miedz, których nie mógłby przekraczać śmiertelny… Czym jestem, że mogę sięgać do krańców wszystkiego ? (motto do książki)
  • Świat moich myśli raz po raz przekracza Wszechświat. Nakrywam go kloszem mojego poznania i sięgam Nieskończoności… Musiałem złapać oddech Nieskończoności, musiałem połknąć tego bakcyla, bo tylko w ten sposób mogłem pojąć Boga, przyrodę, człowieka, no i zrozumieć siebie samego… Z perspektywy lat mogę powiedzieć jedno: tutaj, gdzie jestem, nie ma grobów. Dotąd nie dotarł nikt z żywych. To świat niewyobrażalny. (s.7)
  • Moja najpierwsza maksyma życiowa brzmi: jeśli gra – to o najwyższą stawkę, jeśli ryzyko – to zupełne, jeśli szaleństwo – to absolutne. (s.7)
  • Chcemy być blisko ognia, bo instynktownie garniemy się do światła. Ludzkość intuicyjnie wiedziała o tym od niepamiętnych czasów, kojarząc bóstwo z blaskiem, a życie ze światłem. Moje życie jest światłem, czyjeś życie jest światłem, ale światłością jest też Bóg. W Ewangelii według Jana Jezus mówi: „Jam jest światłość świata”, a w jednym z psalmów czytamy: „W Tobie jest źródło życia i Twojej światłości oglądamy światło”. (s.8)
  • Tylko doświadczając wewnętrznego światła można wyjść poza swą zwierzęcą naturę. Dlatego tak usilnie należy dążyć, by je odkryć w sobie… Światło stań się we mnie, przeze mnie, dla mnie, przez innych we mnie lub przeze mnie w innych. Światło jest jedną z największych tajemnic naszego życia… Zdaje się że zaczynam to rozumieć… (s.8)
  • Niczego nie zawdzięczam, ani gimnazjum, ani dwom dyplomom uniwersyteckim, wydziału matematyczno przyrodniczego, niczego nie zawdzięczam swoim profesorom, niczego nie zawdzięczam nikomu. Literatury nie było i nie ma, znawców też, a jednak wszystkich trzeba przekonać, sam nie będąc do końca przekonanym…(s.10)
  • Jestem zwolennikiem otwartego Wszechświata i otwartego myślenia. Mój rozum nigdy nie zaakceptuje żadnych limitów., których nie mógłbym przekroczyć, żadnego nienaruszalnego tabu. Ja muszę wywlekać sprawy nietykalne, one są najciekawsze. (s.11)
  • EURYPIDES mówił: powinno się płakać nad człowiekiem, który przyszedł na świat i w ten sposób wydany został na pastwę nieszczęść. Natomiast z radosnym śpiewem należałoby towarzyszyć zmarłemu, który już więcej nie będzie cierpiał. (s.18)
  • Iluż wokół starców, często w młodym wieku. Oni znaleźli się u celu i niczego już nie wchłoną, niczego nie zrozumieją… To egzystencja rośliny ludzkiej, która odbywa ostatnią wegetacyjną fazę. Jej życie pozbawione jest wszelkich zainteresowań i radości. Gdyby choć potrafiła się cieszyć tym, co kiedyś zrobiła…(s.20)
  • I w życiu człowieka może się zdarzyć, że wartość wypracowana w chwili ostatniej, już u schyłku jego, okaże się największa.(s.20)
  • Kostucha przez stulecia miała przerażać, budzić grozę, mobilizować do wieczności. A przecież wielu ludzi głęboko wierzących, niekoniecznie mistyków, niemal z radością czeka na jej przyjście. Jest to najważniejsze przeżycie w ich historii ziemskiej, ostatni etap w drodze do Boga!.. To sytuacja rozbitka na wzburzonym oceanie; po rozpaczliwej walce z zimnem, głodem, pragnieniem, i morskimi drapieżnikami dopływa w końcu do zacisznego portu. Jaki więc sens dryfować dalej? (s. 21)
  • Spotkałem wielu ludzi , szczególnie na wsi, którzy w obliczu ostateczności swojej zachowali godność. Po prostu pytali: „Muszę ?”- a widząc potwierdzenie odpowiadali — „Zgoda !” – i odchodzili spokojnie, bez szamotania, walki, szału. (s.21)
  • Umarli wiedzą jedno: lepiej jest żyć … po śmierci ziemskiej. (s. 21)
  • Największą sztuką jest mówić mądrze, ale realnie, mówić jedynie to, co w wykonaniu okaże się prawdziwe. (s.55)
  • Spostrzeganie i myślenie ludzkich grup niewiele różni się od reakcji stada kur na podwórku. Wszędzie widzą bezużyteczne detale i drobiazgi, a ożywiają się na widok jakiegoś nasionka. Wówczas rzucają się naprzód, by wydziobać, zanim je świnia zje. (s. 60)
  • „Bóg rozkazuje aniołom, aby szczególną troską otaczali człowieka powołanego”. Jego samego zapewnia też: ” Będą cię nosić aniołowie, abyś o kamień nie obraził nogi swojej”. (sam Sedlak miał w swoim życiu 36 przypadków, po których powinien nie być żywym – przypomnienie autora)
  • Najpierw trzeba być myślącym, a potem uczonym. (s. 64)
  • Wielu uczonym wydaje się, że są u wrót nieomylności poznawczej, a są to tylko epizody, które tworzą niepotrzebny nikomu tuman informacji. Mityczny Olimp mózgów, geniusze dwuwymiarowego świata twierdzą, że innego świata nie ma. To należy do poezji i bajkopisarstwa. Ci uczeni są jak bębenki tybetańskie: cięgiem gadają bzdury, cięgiem eksplodują zawiścią, cięgiem wybijają ten sam rytm… (s.64)
  • Każde dobro czynione przez człowieka nigdy nie ginie; ono wzrasta, dając sumę dobra świata ludzkiego… Ale i każda podłość prowadzi do wzrostu zła globalnego. (s.65)
  • Życie w całkowitym spokoju, bez jakichkolwiek przeszkód i trudności, oznaczałoby, nadzwyczaj szybką degenerację człowieka. Nasza inwencja eksploduje zazwyczaj w sytuacjach przegranych, a wysiłek jest najlepszym segregatorem na mędrców i idiotów; mędrzec łamie przeszkody, idiota łamie siebie… Człowiek z natury musi być czynny, twórczy, bez względu na to, czy posługuje się nową generacją komputerów, czy też obsiewa dziesięć akrów pola. (s.68)
  • Jeśli dawniej wiedzę przyrodniczą i religię stawiano na dwóch przeciwległych krańcach, to dziś krzyżują się one w gigantycznych promieniu ludzkiego poznania. Zaczynamy wreszcie pojmować, że między światem rzeczywistym, a niematerialnym jest nieskończona ilość przejść. (s. 71)
  • Co za radość, zachwyt, ulga! Oto jestem w nowym, odległym, submolekularnym świecie. Jestem pierwszym człowiekiem, który stąpa po tajemniczej, nieznanej planecie. Jest wyłącznie moja ! Przez długi czas będę jej jedynym mieszkańcem i użytkownikiem.(s.73)
  • Najlepszym szlifierzem jest czas… Ludzie – kryształy stają się mniej więcej podobni, gdy ich życie dotrze, wygładzi kanty, wygasi dynamikę, obciąży chorobami i niedołęstwem. Zanim do tego dojdzie, natura ludzka w swych istotnych zarysach jest tak samo ambitna, fiołkowata, zarozumiała, pusta. Człowiek podskakuje a brak mu oliwy w kostkach… Zresztą jest reguła, że im więcej człowiek wie, tym staje się mniejszy w swojej wyobraźni, a głębszy i większy w swojej myśli. (s. 85)
  • Jeśli bioelektronika jest taka jak ja ją widzę, to stanowi absolutny przewrót w nauce. Tylko ja jedynie wiem, co to jest życie, co to jest śmierć, co to jest niezniszczalność materii, co to jest człowiek, co to jest szansa życia wiecznego… Boję się jedynie by moja wiedza nie okazała się tragiczna dla świata; sztuka zabijania zawsze była większa od sztuki leczenia. Lecz jeśli tym razem zwycięży rozsadek, to bioelektronika ze swoimi kwantowymi podstawami daje niesamowitą szansę zrozumienia życia i ratowania życia. (s.102)
  • Materia, podobnie jak energia jest nieśmiertelna. Toteż i ciało ludzkie nie ulega unicestwieniu, nie zmierza do zera egzystencji, bo nie może stać się energetycznym zerem, czyli niczym. Materia związków ciała ludzkiego ma w sobie potencjalną nieśmiertelność! (s. 126)
  • Powiadają, że mam umrzeć. Ale to nie koniec mojej egzystencji. To dalszy ciąg spirali. Mijam akustyczną strefę, staję się ponaddźwiękowym jestestwem. Przejście do tej strefy dokonuje się skokiem, zwanym śmiercią. Ale tam jest moje dalsze życie, rozwój, wzbogacenie świadomości. (s.128)
  • Tylko Jezus głosił: „Ty zmodyfikuj siebie ! Odpowiadasz za to swoim szczęściem, swoim nieszczęściem i swoim zbawieniem, jeśli wierzysz. Twoje „ja” może stać się źródłem twojej radości i twojej siły. Od ciebie zależy jak wypełnisz swój czas„. (s. 168)
  • Umysły lękliwe nie dochodzą do niczego. One nie odkrywają nowych światów i nie staja w zawody z nieznanym. Lękliwe umysły uważają, że Bóg zakreślił człowiekowi granice poznania. A ja? Ja nie znam granicznych miedz, których nie mógłby przekraczać śmiertelny. Ja nie wiem, gdzie się kończą ludzkie możliwości i zaczyna boskie działanie… (s. 170)
  • Myśli potrafią istnieć po śmierci fizycznej człowieka i przechodzić do jego kolejnego wcielenia. (NŚ)
  • Jego teoria – bioelektronika zakłada, że życie i świadomość na poziomie kwantowym mają identyczną naturę – elektromagnetyczną. Tym co niejako zszywa chemiczne reakcje metabolizmu i elektryczne własności związków organicznych są kwanty światła. (NŚ)
  • Życie jest falą elektromagnetyczną, która powstaje w środowisku przewodników białkowych. (NŚ)
  • Badając życie zabijamy je jak szkolny anatom. Zabijamy elektromagnetyczny szew życia, dławimy kwantowe wołanie życia w naszych barbarzyńskich metodach analitycznych. Z oglądania trupa pragniemy poznać prawdę o życiu. (NŚ)
  • Światło raz jeden zostało złapane w potrzask organicznych reakcji chemicznych i daremnie się tam trzepoce od miliardów lat (…) przywykłe do wolności światło, czujące się najlepiej w nieograniczonej pustce zwanej próżnią, zostało skazane na utrzymanie stanu zwanego życiem. (NŚ)
  • Fotony stanowią podstawę życia, przy czym życie definiuje się tu jako zdolność do komunikacji, tworzenia oraz wykorzystywania podstaw informacyjnych. (ŃŚ)
  • Pole bioenergetyczne istot żywych jest fizycznym przejawem niefizycznych pól. (NŚ)
  • Myślimy, że składamy się z ciała i kości, ale w rzeczywistości jesteśmy zbiorem obdarzonych inteligencją pól elektromagnetycznych (int.)

Jeszcze kilka wieków wstecz W. Sedlak byłby napewno sądzony za głoszenie herezji, i spalony na stosie, tak jak Giordano Bruno – włoski filozof i poeta. U Sedlaka doznania mistyczne i naukowe tworzą jedną uzupełniającą prawdę. Jego fenomen bierze się i stąd, że przywraca utraconą harmonię między racjonalną stroną ludzkiej natury, a jej duchowym kształtem.

Na pierwsze podsumowanie przytoczę opowieść opisaną przez poetę Jana Kasprowicza:

Kasprowicz w swoim wierszu pisze o Jezusie, który incognito zawitał do góralskiej karczmy, by pobiesiadować z gazdami. Nieznajomy okazał się znakomitym kompanem: popijał, sypał dowcipami, i miał w sobie taką ujmującą prostotę, serdeczność. Szybko stał się duszą towarzystwa, a podochoceni górale wraz z piwem serwowali Mu przyśpiewki i inne słone kawały, przyjaźnie przy tym poklepując i rubasznie poszturchując. Coraz serdeczniejsza, familiarna bezpośredniość spowodowała, że Jezus postanowił ujawnić, kim jest… Wystarczyło, że Jezus dał się poznać, a w jednej chwili skończył się nastrój beztroskiej zabawy; zażyłość i poufałość zastąpiła pompatyczna celebra i wyszukana etykieta. Na nic zdały się jego perswazje i protesty. Oni wiedzieli swoje: „jak to przecież wobec Boga nie godzi się inaczej” Wiele się przy tym namęczyli, wiele namordowali, a w łbach, z których zdążył już wyparować alkohol, pojawiło się trwożliwe pytanie: „Czy też aby nie obraziliśmy Go nazbyt swobodnym zachowaniem ?”… Posępni, utrudzeni i wylęknieni gazdowie chyłkiem opuszczali karczmę, by przez długi czas omijać ją z daleka.

Bóg nie znosi namaszczenia, przesadnej powagi, sztywności. Zawsze kochał naturalność i prostotę. Również i dlatego ostrzegał, że jeśli nie staniemy się jako dzieci, nie otrzymamy przepustki do Królestwa Niebieskiego. Zresztą, właśnie dziecko lub mędrzec najszybciej chwytają istotę Boga.

Na drugie podsumowanie zamieszczam bardzo starożytną mądrość o istocie istnienia:

„Zważaj na swoje myśli, bo mogą zamienić się w słowa,

Zważaj na swoje słowa, bo mogą przeobrazić się w czyny,

Zważaj na swoje czyny, bo mogą ukształtować Twoje nawyki,

Zważaj na swoje nawyki, bo ukształtują Twój charakter,

Zważaj na swój charakter, bo on będzie Twoim losem.”

Obydwa podsumowania pokazują syntetycznie metodykę samoprogramowania, także zbiorowego, w tym drugie podsumowanie wyrażające starożytną mądrość, która pokazuje jednocześnie jak możemy to zmienić.

W związku z tym polecam zamieszczony na stronie obok, tekst Dydymusa pt. „Schematyczny zarys Matrixu i sposób jego dezaktywacji na podłożu duchowym”, który charakteryzuje jak jesteśmy programowani.

Kolejny tekst pt. „Czy Kowalski jest kowalem swego losu ?” pokazuje na podstawie odkryć doświadczalnych nieortodoksyjnej biologii i fizyki kwantowej, jak możemy to zmienić. Biolog Bruce Lipton dokonuje w swoich badaniach prawdziwie „kopernikańskiego” przewrotu w biologii, że to nie geny kształtują nasze los, jak twierdzi materialistyczna nauka, lecz nasz sposób postrzegania świata. ( „Biologia przekonań”, BMG Publishing, London 2010). Profesor Bruce Lipton na jednym ze swoich seminariów powiedział: „po 15 latach badań doszedłem do wniosku, że nie jesteśmy ofiarami naszych genów, ale panami naszego przeznaczenia, zdolnymi tworzyć życie przepełnione zdrowiem, szczęściem i miłością”. Z kolei lekarz i chiropraktyk Richard Bartlett („Fizyka cudów”, Studio Astropsychologii, Białystok 2012) udowadnia na podstawie odkryć fizyki kwantowej, podobnie jak Włodzimierz Sedlak, w jaki sposób rozwój duchowy dużych zbiorowości ludzi, lub jego brak, wpływa na pole morfogenetyczne ( matryce energetyczne) zbiorowej świadomości. Gorąco polecam przeczytanie i odważne przemyślenie również tego tekstu i obejrzenie zamieszczonych tam filmów, a także przeczytanie podanych książek, co zaoszczędzi zgłębiania tysięcy stron rozproszonej wycinkowej wiedzy.

Myśli wybrał i opatrzył komentarzem dr Krzysztof Lachowski

Comments

  1. zrobiłam korektę i wklejam jak ma być

    Mówią, że o zmarłych należy mówić dobrze albo wcale. Człowiek musiał by więc tylko milczeć. Ale ja nie o osobie, bo ta mnie nie obchodzi.
    Fizyka kwantowa to jest jeden z wielu pomysłów i z całą pewnością nie jest to teoria ostateczna. Zawsze znajdzie się ktoś, kto odkryje coś tak małego, że tego nawet ani zbadać ani zobaczyć nie będzie można. I to jest chyba najrozsądniejszy sposób badania naszego Wszechświata. Więc powinien taki odkrywca dostać Nobla. Choć w obecnych czasach dostanie Nobla to raczej hańba niż zaszczyt, ale kasa z tego jest.
    „Ja nie znam granicznych miedz, których nie mógłby przekraczać śmiertelny… Czym jestem, że mogę sięgać do krańców wszystkiego ?”
    – jeżeli nie ma granicznych miedz, nie można sięgać do krańców wszystkiego. Nie ma bowiem takich krańców.
    „Świat moich myśli raz po raz przekracza Wszechświat. Nakrywam go kloszem mojego poznania i sięgam Nieskończoności… Musiałem złapać oddech Nieskończoności, musiałem połknąć tego bakcyla, bo tylko w ten sposób mogłem pojąć Boga, przyrodę, człowieka, no i zrozumieć siebie samego…
    – tak się składa, że człowiek może myśleć tylko przy pomocy słów. Nie znając słów określających nie jest człowiek w stanie o czymś myśleć. Ma pustkę w głowie i tyle.
    Boga nie można pojąć, to jest bluźnierstwo.
    „Z perspektywy lat mogę powiedzieć jedno: tutaj, gdzie jestem, nie ma grobów. Dotąd nie dotarł nikt z żywych. To świat niewyobrażalny.”
    – jeśli nikt z żywych tam nie dotarł, nie dotarł tam również i autor tych słów. Poza tym nie można dotrzeć do świata niewyobrażalnego, z powodu jak powyżej: człowiek myśli wyłącznie przy pomocy słów.
    „W Ewangelii według Jana Jezus mówi: „Jam jest światłość świata”, a w jednym z psalmów czytamy: „W Tobie jest źródło życia i Twojej światłości oglądamy światło”.
    – no owszem, ale nie z powodu tego, co sugerowane. Jezus był syntezą światła białego. Z hinduskiej filozofii wiemy, że centra nerwowe, tzw. czakry mają właściwą sobie częstotliwość, a więc i właściwy sobie kolor. Shri Ganesha – bóstwo podstawy, Mooladhara czakry, ma kolor czerwony.
    Swadhistan czakra ma kolor żółty. Nabhi czakra ma kolor zielony. Anahat czakra (czakra serca) to purpura. Vishuddhi to niebieski. Natomiast Jezus to Agnya czakra, usytuowana pośrodku czoła (tzw. trzecie oko). I ta czakra to światło, czyli synteza wszystkich częstotliwości poniższych czakr. Na początku Bóg był w formie statycznej, uśpionej formie czystej świadomości i w pewnym momencie oddzieliła się od Niego Adi Shaki, Jego żeńska część, aktywna, w czasie tego oddzielana powstał dźwięk pierwotny AUM. Od tego momentu Adi Shakti zaczęła tworzyć Kosmiczną Grę, Przedstawienie dla Boga Shivy, czyli rozpoczęła się Ewolucja. Wszechświat jest jakby lustrem dla Boga, w którym On może się przejrzeć.
    Można by sądzić, że światło to już wszystko, ale to mały zakres fal elektromagnetycznych, natomiast świadomość wychodzi daleko poza.
    Bóg jest Sat-Chit(czit)-Ananda – rzeczywistość-uwaga/świadomość-radość. Świadomość jest częścią Boga w nas, jest to część dająca nam życie, odróżniająca nas od materii nieożywionej.
    „Tylko doświadczając wewnętrznego światła można wyjść poza swą zwierzęcą naturę.”
    – człowiek nie ma zwierzęcej natury, ponieważ ma świadomość,a świadomość to Bóg.
    „Literatury nie było i nie ma, znawców też, a jednak wszystkich trzeba przekonać, sam nie będąc do końca przekonanym…”
    – czyli ludzi okłamać? jak można mówić ludziom coś, o czym nie jest się samemu przekonanym?
    „EURYPIDES mówił: powinno się płakać nad człowiekiem, który przyszedł na świat i w ten sposób wydany został na pastwę nieszczęść. Natomiast z radosnym śpiewem należałoby towarzyszyć zmarłemu, który już więcej nie będzie cierpiał.”
    -nie jest to zgodne z Planem Boga. Człowiek rodzi się w specjalnym celu i jest to rzecz największa, jaką może on osiągnąć uczestnicząc w Ewolucji.
    Człowiek świadomy rozumiejąc rzeczywistość rozumie względność tzw. cierpień. Człowiek mówiący o śmierci jako czymś ważniejszym od narodzin jest nielogiczny. Nie można umrzeć nie narodziwszy się przedtem.
    „Kostucha przez stulecia miała przerażać, budzić grozę, mobilizować do wieczności. A przecież wielu ludzi głęboko wierzących, niekoniecznie mistyków, niemal z radością czeka na jej przyjście. Jest to najważniejsze przeżycie w ich historii ziemskiej, ostatni etap w drodze do Boga!.. ”
    – wcale tak nie jest. Do Boga mogą iść ci, którzy w swojej formie ludzkiej osiągnęli odpowiedni pułap doskonałości. Natomiast po śmierci dusze zmarłych idą do Preta Loka i tam czekają na sprzyjające okoliczności by móc inkarnować i przyjść na Ziemię by się dalej doskonalić w celu osiągnięcia doskonałości, czyli zjednoczenia z Bogiem. Przed osiągnięciem formy doskonałej nie jest możliwe zjednoczenie z Bogiem, który w swej Istocie jest przecież doskonały.
    „To sytuacja rozbitka na wzburzonym oceanie; po rozpaczliwej walce z zimnem, głodem, pragnieniem, i morskimi drapieżnikami dopływa w końcu do zacisznego portu. Jaki więc sens dryfować dalej? ”
    – mimo, że trudno w to dziś wierzyć, Bóg stworzył dla ludzi na Ziemi raj. Wszystko co jest na Ziemi złego jest wytworem człowieka: jego ego, jego chciwości, jego przewrotności itd. To generuje energie i one skumulowane na poziomie kolektywnym stwarzają globalne problemy.
    „Umarli wiedzą jedno: lepiej jest żyć … po śmierci ziemskiej.”
    – umarli nie wiedzą nic lepiej, ponieważ nie mają ziemskiej świadomości. Rodząc się człowiek nie pamięta nic z poprzedniego wcielenia i ma to swoje głębokie uzasadnienie; człowiek nie jest niczym uwarunkowany, może być spontaniczny w działaniu i tym samym popełni mniej pomyłek.
    „Ci uczeni są jak bębenki tybetańskie: cięgiem gadają bzdury, cięgiem eksplodują zawiścią, cięgiem wybijają ten sam rytm… ”
    – uczeni katoliccy nie są tu żadnym wyjątkiem.
    „Życie w całkowitym spokoju, bez jakichkolwiek przeszkód i trudności, oznaczałoby, nadzwyczaj szybką degenerację człowieka.”
    – nie jest prawdą. Dziecko wyrastające w warunkach sprzyjających, bez kłótni w rodzinie, bez biedy i poniżenia, będzie w dorosłym życiu dobrym i silnym człowiekiem. W ogóle nie jest możliwe zahamować naturalny pęd ciekawości człowieka. Więc rozwój w dobrych warunkach jest lepszy niż taki w warunkach złych. Dowodem na to są ludzie po tzw. przeżyciach. Są oni mniej cierpliwi i mniej wyrozumiali. Mają wiedzę o sytuacjach przykrych i są uprzedzeni do życia w sytuacjach sprzyjających. Rzeczywistość odbierają kaleko. Natomiast sensowna praca jest naturalną potrzebą normalnego człowieka.
    „Jeśli dawniej wiedzę przyrodniczą i religię stawiano na dwóch przeciwległych krańcach, to dziś krzyżują się one w gigantycznych promieniu ludzkiego poznania. Zaczynamy wreszcie pojmować, że między światem rzeczywistym, a niematerialnym jest nieskończona ilość przejść. ”
    – świat duchowy jest przeciwną formą świata materialnego, ale są one tym samym.
    „Jeśli bioelektronika jest taka jak ja ją widzę, to stanowi absolutny przewrót w nauce. Tylko ja jedynie wiem, co to jest życie, co to jest śmierć, co to jest niezniszczalność materii, co to jest człowiek, co to jest szansa życia wiecznego…”
    – no no, bo co tu można powiedzieć? Katolicki grzesznik powalony pychą.
    „Materia, podobnie jak energia jest nieśmiertelna.”
    – materia jest formą energii.
    „Przejście do tej strefy dokonuje się skokiem, zwanym śmiercią. Ale tam jest moje dalsze życie, rozwój, wzbogacenie świadomości. ”
    – człowiek może wzbogacać swoją świadomość wyłącznie w świadomym życiu, a nie w przypadku jego braku. Po śmierci nic wzbogacić nie można, ponieważ nie uczestniczy się w Ewolucji. W Ewolucji można uczestniczyć wyłącznie w formie żywej. Dlatego wszystkie dusze chcą się ponownie narodzić, by móc się rozwijać.
    ” Lękliwe umysły uważają, że Bóg zakreślił człowiekowi granice poznania. A ja? Ja nie znam granicznych miedz, których nie mógłby przekraczać śmiertelny. Ja nie wiem, gdzie się kończą ludzkie możliwości i zaczyna boskie działanie…”
    – boskie działanie jest we wszystkim, absolutnie wszystkim, jako że człowiek bez Boga nie jest zdolny do żadnego działania. Dopóki człowiek nie ma łączności z Bogiem, ma małe możliwości. Może tylko zmieniać jedna formę fizyczną martwej materii i w inną martwą formę fizyczną.
    „Życie jest falą elektromagnetyczną, która powstaje w środowisku przewodników białkowych. ”
    – fala elektromagnetyczna to za mało, by była życiem. Życie to świadomość Boga.
    „Bóg nie znosi namaszczenia, przesadnej powagi, sztywności. Zawsze kochał naturalność i prostotę.”
    – Bóg jest wszystkim. To dla człowieka ma znaczenie, czy jest poważny i sztywny czy radosny jak prosię w deszcz. Człowiek podlega zasadzie: działanie i jego konsekwencje. Być radosnym w sytuacji krytycznej to idiotyzm. Zachowywać się należy stosownie do sytuacji, a nie sztucznie udawać co innego niż jest. Człowiek „dobrze wychowany” nie jest nigdy „naturalny i prosty” choć takie pozory może stwarzać. Żyjąc w społeczeństwie musimy przestrzegać norm umożliwiającym nam to życie w społeczeństwie. Nie możemy udawać, że jesteśmy sami na świecie.
    Człowiek na czyś musi się opierać i w tym celu Bóg dał ludziom Dekalog. W swojej podstawowej formie jest on uniwersalnym zbiorem zasad i praw pomocnych człowiekowi w zachowaniu równowagi. A jedynie będąc w równowadze, balansie, człowiek może się rozwijać, czyli iść ścieżką teraźniejszości a nie przeszłości czy przyszłości. Przeszłości już nie ma, przyszłości jeszcze nie ma. To co jest, to jest teraz. Człowiek zamiast działać tu i teraz spala się w fantazjach przyszłościowych albo powiązaniach z przeszłości. Dlatego można człowiekiem tak łatwo manipulować. Człowiek posiadając uwarunkowania z przeszłości na ich podstawie planuje przyszłość zupełnie ignorując rzeczywistość.
    Jest to praktycznie stanie w miejscu. Jest to strata cennego ziemskiego czasu.

  2. no i jak już tu jestem, to może i to?

    Adi Shankaracharia (Adi Shankara) żył na przełomie VIII/XI wieku naszej ery. W traktacie pt. „Vivekachudamani” opisał wszystkie poziomy świadomości a także samą świadomość, funkcjonowanie ludzkiego umysłu i działanie uwagi.
    (można rzucić okiem w wikipedię https://en.wikipedia.org/wiki/Adi_Shankara)

    Aby coś poznać, należy się wznieść ponad to. Na przykład będąc w środku żaby nie będziemy wiedzieć, jak ona z zewnątrz wygląda. Dopiero stojąc nad żabą możemy stwierdzić, jaka ona jest. Tak samo ma się rzecz ze wszystkim pozostałym rozpoznaniem; człowiek musi wyjść PONAD. Samorealizacja jest właśnie tym wyjściem „ponad”. Czyli bez doznania oświecenia nie jest możliwe objęcie całości.

    Gdyby ludzi w różnych częściach naszego świata zapytać, jak sobie wyobrażają, że jaki Bóg powinien być, każdy z nich wiedziałby to od razu: Bóg powinien być kochający, przebaczający, wspierający, dobry.
    Dlaczego ludzie niezależnie od miejsca zamieszkania mieli by takie samo wyobrażenie o Bogu?
    – ponieważ wyobrażenie o Bogu wychodzi z ludzkich serc. W sercu jest odbicie Boga Wszechmogącego i jest ono u każdego człowieka jednakowe. Stąd i jednakowy obraz Boga, jako że atrybutem Boga jest właśnie miłość, przebaczenie, wsparcie i dobro.
    Czy ktoś musi podpowiadać ludziom, jak mieliby sobie Boga wyobrazić? Nie ma takiej potrzeby, ponieważ ludzie to wiedzą. Każdy wie to sam z siebie.
    Ludzie kierujący się sercem są dobrzy, są tacy, jakich chciał mieć i jakich stworzył Bóg.

    Dlaczego nikt nie powie, że Bóg powinien być zły, karzący, mściwy itd?
    Dlatego, że każdy wie, iż są to cechy antyboskie, cechy bestii, szatana.
    Kto nam narzucił obraz Boga czyhającego na każde ludzkie potknięcie? Kto przypisuje Bogu atrybuty, które od Boga człowieka oddzielają strachem? Tak robił i robi kościół katolicki.

    Jak więc człowiek może mieć pragnienie otrzymania oświecenia, jeżeli czuje się ten człowiek niegodny Boga? Co jest absurdem. Bóg zna każdego z nas i my jesteśmy Jego dziełem. Mamy także wolną wolę i to my decydujemy, czy chcemy się do Boga zbliżyć wierząc w Jego dobro, Jego miłość, czy też wolimy katolicką wersję i czując się splugawieni i niegodni oddajemy się w ręce szatana.
    Wiara istnieje poza nauką. Dlatego wiary nie można ani zmierzyć, ani zwarzyć, ani tym bardziej nie może być wiary lepszej czy gorszej. Nie można też wiary zobaczyć ludzkim okiem. Człowieka można osądzić na podstawie jego czynów. Człowiek działa według schematów-programów wyuczonych w trakcie życia. Złe schematy – złe działanie, no i fatalny skutek.
    Co się stało więc w Polsce? Zostaliśmy pozbawieni pozytywnego wzorca, odebrano nam schemat działań kolektywnych, będących podstawą naszego kraju, jaki od czasów powojennych budowaliśmy. Dla dobra wspólnego – to była podstawa działania. Dzięki niej osiągnęliśmy wiele, zlikwidowano analfabetyzm, praca była dla każdego dorosłego człowieka, a opieka dla każdego obywatela zaś dla dzieci i ludzi starych wsparcie ze strony naszego społeczeństwa.
    Odebrano nam dobry wzorzec, narzucając nam obce matryce powodujące u nas i w nas degenerację naszego stanu materialnego i intelektualnego. Możemy się tylko dziwić, dlaczego się na to zgodziliśmy. Czy tak trudno było odróżnić biedę od dobrobytu? czy trudno odróżnić kiedy jest nam źle a kiedy dobrze? Dlaczego nas to nie interesowało? Nie interesowało nas to, ponieważ w ludziach obudzono skrajny egoizm. Człowiek postąpiwszy wbrew prawu, kradnąc na przykład własność społeczną dlatego, że zapewniono mu bezkarność staje się łupem demonów. Mają one na niego bata i taki człowiek chcąc zachować złodziejski łup będzie wobec demonów spolegliwy. I nie inaczej było i jest w Polsce. Ludzie chcą zachować swój złodziejski łup twierdząc, że się im on należy i za nic mają resztę społeczeństwa. Przecież nikt nie był zmuszony pod koniec istnienia PRLu kraść. Mogli ludzie nic dla siebie nie brać, mogli ludzie powiedzieć „to nie moje, ja tego nie chcę”. Ale takich było bardzo mało. W wyniku złodziejskiego postępowania Polaków nielojalnych wobec Rodaków stworzono bazę dla obcych, którzy bez przeszkód mogli kraść już większe kąski i te największe też. Bieda, który nic nie ukradł walczył o przeżycie i nie miał czasu na protesty. Bogaty nie protestował, ponieważ wzbogacił się rozkradając nasze państwo i wolał siedzieć cicho.
    Jak to teraz zrobić, żeby bezrobotnym dać pracę, bezdomnym mieszkania, głodnym jedzenie? Jak to zrobić, nie ciągając złodziei po sądach? Jak to zrobić nie odbierając im łupu? Złodziej po odebraniu mu łupu stanie się przecież i bezrobotnym, i bezdomnym i głodnym.
    Jedynie harmonijna współpraca między Polakami, przejęcie przez ludzi bogatych odpowiedzialności za ludzi biednych mogło by wpłynąć korzystnie na stan naszego kraju. Ale bogaci już są kosmopolitami. Już poczuli siłę pieniądza i wartości humanitarne nie stanowią dla nich sprawy godnej uwagi. Bez względu na utratę swoich dusz chcą ci bogaci należeć do grona posiadającego władzę przy pomocy pieniądza, władzę nad słabszymi. Jest to zgubny dla nich samych pomysł, lecz o tym oni nawet nie chcą wiedzieć.
    Mówią, że w ostatniej sukmanie nie ma kieszeni. I to się zgadza. Człowiek umierając nie zabierze ze sobą nic. Urodził się nic nie posiadając i odchodzi nic ze sobą nie zabierając z tego świata.
    Jeżeli ludzie sami z siebie nie zechcą nawiązać do swojej duchowości, nikt z zewnątrz nie będzie mógł im tego narzucić. Człowiek nieświadom swojej istoty duchowej jest tylko materialną powłoką i zachowuje się jak materialna powłoka, bez żadnego wnętrza. Czas ziemski dla takich osób to czas zmarnowany. W przyszłym wcieleniu dostaną one odpowiednie warunki rodząc się na przykład Afryce w rodzinie nędzarzy. Będą mieli oni okazję wypracować zło z poprzedniego wcielenia, choć nawet nie będą świadomi tego, dlaczego ich życie jest takie trudne.
    Nie ma takiej okoliczności, której by Bóg nie przewidział. I nie ma takiego człowieka, który mógłby się od podstawowych zasad obowiązujących w życiu doczesnym wykupić pieniędzmi. Zasada w sumie jest prosta: postępujesz dobrze – będziesz miał lepiej; postępujesz źle – będziesz miał gorzej.
    Ile to osób złorzeczy Bogu wykrzykując „dlaczego ja?” – a no właśnie dlatego.

Wypowiedz się