Ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski: Na Ukrainie wojna, a Poroszenko na meczu w Warszawie

Isakowicz - Zalewski

 

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, publicysta, opozycjonista

 

Jestem ciekawy reakcji kibiców. Polski prezydent po raz pierwszy od przegranych wyborów stanie przed swoim ludem. Co im powie? Polacy, nic się nie stało? A może tylko pomacha szalikiem lub balonikiem? Z kolei ukraiński prezydent ma „przechlapane” u Polaków, szczególnie kibiców, za podpisanie skandalicznej ustawy. Ustawa ta nie tylko gloryfikuje ludobójców z UPA, ale i daje prawo do skazywania i uwięzienia tych osób, także polskich obywateli, którzy mówią i piszą prawdę o ludobójstwie. (…) Prezydent-elekt Andrzej Duda dobrze wyczuł nastroje społeczne i odwołał zapowiedziane wcześniej spotkanie.

Dwaj PrezydenciPrezydenci Komorowski i Poroszenko w dniu przyjęcia uchwały o UPA – Kijów, 9 kwietnia 2015 r., fot. Polskie Radio

Na Ukrainie wojna i coraz większa bieda, giną ludzie, a prezydent Petro Poroszenko jakby nigdy nic przyjeżdża sobie do Polski, aby bawić się na meczu, który dziś na Stadionie Narodowym w Warszawie rozegrają pomiędzy sobą ukraiński Dnipro Dniepropietrowsk i hiszpańska Sevilla FC. Oczywiście Poroszenko na takie zabawy ma pieniądze, bo dzięki swoim gospodarczym „geszeftom” nadal jest miliardem. Jednak dla zwykłych Ukraińców, którzy przelewają krew, a ich rodziny nie mają co włożyć do garnka, takie postępowanie jest szokujące.

Prezydenta Ukrainy przyjmie w swoim pałacu prezydent Bronisław Komorowski. Obaj też mają udać się na stadion. Inna sprawa, że jestem ciekawy reakcji kibiców. Po pierwsze dlatego, że polski prezydent po raz pierwszy od przegranych wyborów stanie przed swoim ludem. Co im powie? Polacy, nic się nie stało? A może tylko pomacha szalikiem lub balonikiem? Po drugie, ukraiński prezydent ma „przechlapane” u większości Polaków, a już szczególnie u polskich kibiców, za podpisanie skandalicznej ustawy. Ustawa ta nie tylko gloryfikuje ludobójców z UPA, ale i daje prawo do skazywania i uwięzienia tych osób, w tym też cudzoziemców (czyli także polskich obywateli), którzy mówią i piszą prawdę o zbrodniach dokonanych przez nacjonalistów ukraińskich. Oczywiście stadion będzie szczelnie obstawiony przez mundurowe i nie mundurowe służby, ale obaj prezydenci winni dobrze zastanowić się za nim rozpoczną swoją zabawę w loży honorowej.

Z kolei prezydent-elekt Andrzej Duda dobrze wyczuł nastroje społeczne i odwołał zapowiedziane wcześniej spotkanie z prezydentem Ukrainy. To dobry ruch, bo na tym spotkaniu mógłby tylko stracić. Zwłaszcza, że w czasie kampanii wyborczej jasno potępił wspomnianą ustawę. Pisałem o tym w felietonie „Andrzej Duda krytykuje gloryfikację UPA na Ukrainie”. Gdyby więc spotkał się teraz z Poroszenką i wzorem Komorowskiego ściskał się z nim i klepał po plecach, to zaprzeczyłby swoim obietnicom. Poza tym, musiałby ustosunkować się do oczekiwań prezydenta Ukrainy, który ustawicznie nagabuje Polaków o broń i pieniądze.

Natomiast prezydent Komorowski i premier Kopacz chętnie przystają na takie oczekiwania sąsiada ze wschodu, publicznie deklarując zgodę na przepompowywanie pieniędzy z kieszeni polskiego podatnika do ukraińskiego (nawiasem mówiąc, dziurawego i wręcz zbankrutowanego) budżetu. W podobnym tonie wypowiadają się niektórzy politycy, także z prawicy, np. Paweł Kowal, quasi-ambasador nacjonalistów ukraińskich polskich, o którego „wyczynach” bardzo dosadnie napisali w swoim opracowaniu prof. Leszek Jazownik i dr Maria Jazownik z Uniwersytetu Zielonogórskiego. Czy owo przerzucanie broni i pieniędzy znad Wisły nad Dniepr będzie miało miejsce czy nie, to przekonanym się o tym już wkrótce.

KOMENTARZE:

Iryna Farion, posłanka nacjonalistycznej „Swobody”, twierdzi, że Rzeczpospolita Polska okupuje 19,5 tys. kilometrów kwadratowych etnicznych ziem ukraińskich i fakt ten stanowi wciąż niezagojoną ranę na ukraińsko-narodowej duszy. Ponadto pani poseł chce zapobiegać „opolaczeniu” Ukraińców. Oto fragment wpisu Iryny Farion na jej blogu w serwisie prawda.com.ua

Przed Wielkanocą ja i poseł Rady Najwyższej Ukrainy Andrij Tjahnybok, którego większościowy okręg wyborczy częściowo graniczy z tak zwanymi ziemiami Zakerzonia (tj. włączonymi do Polski ukraińskimi etnicznymi terytoriami Łemkowszczyzny, Podlasia, Nadsania, Sokalszczyzny, Rawszczyzny, Chełmszczyzny: 19,5 tysięcy km kw., ponad 1 600 000 Ukraińców) – wyruszyliśmy do serca ukraińskiej oświaty, zespołu Ogólnokształcących Szkół nr 2 im. Markijana Szaszkiewicza w Peremyszliu, który, ze względu na tragiczne okoliczności historyczne i polityczne w latach 40-50-tych stał się Przemyślem. Nowy podział Europy, przeprowadzony przez tzw. koalicję antyhitlerowską na konferencji krymskiej [w Jałcie] w 1945 r., otworzył nie zagojone do dzisiaj rany na ukraińskiej etniczno-narodowej duszy, odrywając od niej odwieczne etno-komórki, które nie przestawały magicznie przyciągać do siebie przymusowo wysiedlonych, represjonowanych i katowanych Ukraińców i ich potomków… Cóż zatem jest potrzebne, aby ostatnia przybyła tu fala ukraińskiej imigracji na własne przecież etniczne ziemie nie opolaczała się tak błyskawicznie, nazywając to niedawno stworzonym terminem „socjalizacji”?

(…) Partia „Swoboda”, do której należy autorka tych słów, odwołuje się do tradycji banderowskich, czyli do ideologii odpowiedzialnej za ludobójstwo Polaków na Kresach w czasie II wojny światowej. Termin „Zakerzonia”/”Zakerzonie” został ukuty przez emigracyjnych historyków ukraińskich i według ich wykładni oznacza obszar na zachód od linii Curzona, pozostający historycznie ukraińskim terytorium etnicznym. Jak widać koncepcja ta jest do dziś aktywnie wykorzystywana przez ukraińskich polityków nacjonalistycznych

~troche prawdyUżytkownik anonimowy

Ciekawe z jakim kotylionem Poroszenko wystąpi na meczu. Mam nadzieje, że nie z banderowskim. Ten facet przynosi pecha i raczej nie ma szansy zostać maskotką szczęścia Komorowskiego. 2 razy zrobił na cacy i myślę, że to właśnie pomogło Bronkowi w przejściu na zasłużoną emeryturę. Pierwszy raz zaprosił go do Kijowa w dzień uchwalenia przez Radę ustawy o gloryfikacji bandery i innych oprawców Rzezi Wołyńskiej, a następnie przyjechał na obchody Dnia Zwycięstwa na Westerplatte z banderowskim kotylionem. Mam nadzieje, że nowy Prezydent-elekt wyciągnie wnioski z tej „przyjaźni” i będzie unikał Poroszenkę jak Święty Michał Diabła. Możliwe, że nasi kibice tradycyjnie powitają go jakimś pamiątkowym transparentem.

~hrabiaUżytkownik anonimowy

I to jest cała obłuda ludzi bogatych ! Poroszenka, co gloryfikuje bandy ukraińskie, które masowo mordowały polską ludność ma czelność cieszyć się, bawić się na imprezach jak w swoim kraju ludność ma wojnę i żyje na granicy ubóstwa ! A kompana do całkowitego ignorowania potrzeb ludzi znalazł w naszym Komorowskim, będą się obściskiwać i dawać buzi !? Dobrze, że nie ma już Komora a taki sam los powinien czekać Poroszenkę z rozliczeniem go za ludobójstwo na Ukrainie !!! Tak było z Sakaszwilim, Juszczenką .

~pamięćUżytkownik anonimowy

„- „Gospodarz leżał na podwórzu koło psiej budy, miał odpiłowane lub odrąbane ręce i nogi, obok wielka kałuża krwi. Już nie krzyczał, ale żył jeszcze, świadczyły o tym konwulsyjne drgania kadłuba. W dniu śmierci miał 42 lata. Jego żona Hanna – lat 36, córki: Kazimiera – lat 10, Leokadia – lat 7, Regina – lat 3, leżały nieco dalej w kurzu i krwi. Zostały potraktowane podobnie jak Siatecki”, rozpoczyna swoją opowieść Jadwiga Kozioł. W dniu masakry rodzinnego Mogilna miała 16 lat.
– „Gdy przyszliśmy na miejsce, mózg i jedna połowa głowy wciąż leżały na drodze, a pozostała część ciała niedaleko w kartoflisku. Liczyłem, ile rzędów rosnących ziemniaków przebiegł ten człowiek z połową głowy, było ich aż 14. Po chwili poszliśmy dalej na podwórko i tam zobaczyliśmy na trawie ciało ich matki, lat ok. 70. Leżała z rozłożonymi rękami, ledwie w samej koszulinie, znać było wyraźnie dwie rany postrzałowe na piersiach”, opisywał pacyfikację Ułanówki Marian Sikorski, wówczas niespełna 10-latek.

~C V BUżytkownik anonimowy

Patrząc na powyższe zdjęcie naprawdę się wzruszyłem. „Prawdziwa” miłość i pojednanie. Wszystko to na fundamencie gloryfikacji UPA i innych organizacji ukraińskich znakomicie współpracujących z III Rzeszą. To, że nacjonaliści ukraińscy z różnych organizacji wymordowali ludzi z wielu narodów nie ważne, liczą się tylko doraźne interesy. ( Jeszcze ) Prezydent B.K. pokazuje swoje inklinacje i w relacjach polsko-ukraińskich absolutnie nie reprezentuje on narodu polskiego. Prawdę powiedziawszy, kiedy on reprezentował?! Mnie zastawia jednak pewna sprawa. W naszym kraju, Polacy pochodzenia żydowskiego specjalizują się w rozkładaniu państwa mającego charakter narodowy i robią wszystko by zniechęcić ludzi do jakiejkolwiek religii. Na Ukrainie odwrotnie, Ukraińcy pochodzenia żydowskiego próbują budować państwo nacjonalistyczne odwołujące się do

~malkontentUżytkownik anonimowy

Z załączonego obrazka nachodzi mnie tylko jedna myśl , brakuje „szczerego” , soczystego pocałunku w usta , koniecznie z języczkiem. Pomyśleć, że tak cyniczny człowiek wobec Polski , Polaków i ich tragicznej historii chciał być nadal prezydentem RP, zgroza . Teraz Poroszenko, być może , przyjechał do Komorowskiego zaproponować mu służbę w jego „dworze” po wyprowadzce z pałacu prezydenckiego w Warszawie , jakaś rekompensata za popieranie nacjonalizmu i faszyzmu w Kijowie w końcu należy się .Były prezydent Polski , A. Kwaśniewski do dzisiaj czerpie znaczące korzyści z Ukrainy , jakie otrzymał od Juszczenki za popieranie pomarańczowych i oszustki Tymoszenko . zwiń

~kij na banderowski ryjUżytkownik anonimowy

Z okazji wizyty naczelnego banderowca w Polsce taki oto kawał
Przychodzi do klasy nowy nauczyciel.
– Nazywam się Arsienij Pietrowicz, jestem banderowcem. Dzieci, po kolei przedstawiajcie się tak samo jak ja.
– Nazywam się Oleg, jestem banderowcem.
– Nazywam się Irina, jestem banderówką.
– Nazywam się Witalik, jestem banderowcem.
– Nazywam się Wowoczka, jestem separatystą.
– Wowoczka, dlaczego jesteś separatystą !?!
– Moja mama jest separatystką, mój tata jest separatystą, moi przyjaciele są separatystami, więc ja także jestem separatystą.
– Nauczyciel, a jeśliby twoja mama była by prostytutką, twój tata – pedofilem, siostra – prostytutką, brat – ćpunem a przyjaciele – s@dystami, to kim byś był wtedy ?
-Wowoczka, wtedy był bym banderowcem.

~martaUżytkownik anonimowy

Delegacja Zmiany udała się do Huty Pieniackiej, by uczcić pamięć Polaków pomordowanych 71 lat temu przez SS „Galizien” i ukraińskich nacjonalistów. Na przejściu granicznym Hrebenne – Rawa Ruska pięć osób z kierownictwa partii zostało zatrzymanych przez ukraińską służbę graniczną i Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy. Byli obrażani jako Polacy, oskarżano ich o fałszowanie historii związanej z ludobójstwem na Wołyniu. Następnie okazało się, że Ukraińcy dysponują danymi osób biorących udział w legalnych manifestacjach na terytorium Polski.
Plucie w twarz Polsce i Polakom przez funkcjonariuszy obecnego reżimu w Kijowie przekracza kolejną granicę. To już znieważanie nie tylko nas, to bezczeszczenie pamięci spalonych żywcem i poćwiartowanych polskich kobiet, dzieci i bezbronnych chłopów – ofiar banderowskiego zezwierzęcenia. To moment, w którym o cywilizowanym dialogu historycznym trudno już mówić. Funkcjonariusze państwa ukraińskiego ustawiają się w szeregu spadkobierców nie tylko Stepana Bandery, ale i Waffen SS.

dzisiaj 12:12 użytkownik ~qwerty napisał:

Brawo Panie Duda za konsekwencję w kwestii gloryfikacji UPA. Zburzą pomniki, zniosą ustawę, przeproszą, to możemy być przyjaciółmi. Inaczej to hipokryzja, bliżej nam do Rosjan, a nawet Putina było stać na przeprosiny i pomniki pomordowanych Polaków. A co …

przejdź do komentarza »

Rosjanie przeprosili za Katyń dwa razy. Raz Jelcyn i raz Putin. W tym roku prowadzony jest kolejny etap renowacji polskiej i rosyjskiej części cmentarza (tam byli zabijani także obywatele Związku Radzieckiego). Na renowację polskiej części rosyjski budżet przeznaczył w tym roku kilkadziesiąt milionów rubli. Nasze kluby motocyklistów z polskimi flagami i flagami katyńskich organizacji spokojnie dojeżdżają do celu i otrzymują wszelką pomoc od podobnych rosyjskich klubów, w tym także nocnych wilków. Tak postępują nasi wrogowie, a jak postępują nasi ukraińscy przyjaciele? Można przeczytać w 90% komentarzy danego artykułu. zwiń

~troche prawdyUżytkownik anonimowy

Cos mi się wydaje, ze Poroszenki nie będzie na meczu. Pewnie w ostatniej chwili coś ważnego uniemożliwi mu uczestnictwo w tej rozrywce. Cala ich polityka opiera się albo na przekłamaniach historii albo na zwykłym, banalnym kłamstwie, co wcale nie oznacza, że protokół dyplomatyczny nie pracuje i nie zdaje sobie sprawy jaki „komitet powitalny” może spotkać ich prezydenta na stadionie. Myślę, że on nie przyjdzie. Ich nacja bez siekier i pił wśród tłumów czuje się niezbyt przytulnie. zwiń

Opublikowano za: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/na-ukrainie-wojna-a-poroszenko-na-meczu-w-warszawie/rt5b20

Wypowiedz się