REWOLUCJA PRACY (17): Praca a podział owoców pracy – wstęp

Podział owoców pracy – wyniku procesu wytwórczego związanego z ludzkim wysiłkiem, kreatywnością, zaangażowaniem czasu i środków materialnych – jest od dawna przedmiotem dyskusji i sporów filozofów, ekonomistów, doktrynerów politycznych oraz reprezentantów rozmaitych grup społecznych.

W ramach tej debaty padają najrozmaitsze argumenty, rozwijane są konstrukcje myślowe powiązane z określonymi doktrynami społeczno-ekonomicznymi, jednak zawsze chodzi o to samo – jak podzielić owoce pracy, wytworzone dzięki myśli ludzkiej dobro: jedzenie, ubranie, sprzęty ułatwiające lub uprzyjemniające życie, środki transportu, produkcji, domy itd.

Mówiąc wprost: co kto będzie miał ze swojego zaangażowania? Ile dostanę za mój wysiłek, lojalność, zaangażowanie, kreatywność, wynalazki – nie tylko dziś, ale długofalowo? Czy po latach pracy zostanę z niczym, a mój pracodawca–właściciel będzie milionerem? Czy będę miał z tego jakąś godną emeryturę i zabezpieczenie materialne?

Jak podzielić owoce pracy? – Co to właściwie znaczy? Czy ktoś ma je dzielić według swojego uznania, czy powinno to być „automatycznie” określone prawem, umową społeczną, konstytucją?

Chyba dziś, po doświadczeniach XIX i XX wieku, niewielu znajdzie się takich, którzy będą przekonywali do pierwszej alternatywy, czyli do arbitralnego dzielenia. Znamy wynaturzenia procesów decyzyjnych, struktur urzędniczo-politycznych, zjawiska korupcyjne, partykularyzmy grupowe i partyjne, „świty” i „dwory” polityczne, książeczki partyjne jako przepustki do bogacenia się oraz podobne zjawiska. Nawet dziś doświadczamy tych zjawisk. Nie, tego nie chcemy, to zostało już wystarczająco skompromitowane.

Pozostaje, zatem, skonstruowanie mechanizmu, który niejako automatycznie, na mocy prawa, będzie lepiej, sprawiedliwiej, adekwatniej dzielił owoce pracy.

To jest wielkie zadanie, choć wcale nie takie trudne, jak to niektórzy – być może specjalnie – nam wmawiają. Chodzi o skonstruowanie de facto nowego systemu społeczno-gospodarczego, który uniknąłby błędów socjalizmu i kapitalizmu, który wyzwalałby kreatywność i inicjatywę ludzką, szanował prywatność i wolność, dzielił sprawiedliwie owoce pracy, promował współpracę ludzkich grup kosztem „walki”, stwarzał równe szanse i prawdziwie społeczne, obywatelskie ramy działania, eliminował dysproporcje i antagonizmy, traktował człowieka nie jak maszynę, lecz jak podmiot społeczny i partnera.

Kluczem – albo jednym z kluczy – do owego „nowego świata” jest właściwy podział owoców pracy. Taki podział, który motywuje do pracy i wysiłku, a równocześnie jest zrównoważony, nie powoduje gigantycznych fortun na jednym biegunie i skrajnej nędzy na drugim biegunie skali społecznej.

Socjalizm i komunizm skompromitowały się. To jasne. Jednak kapitalizm to nie jest cel, do którego dążyliśmy, to nie to, o co chodzi – widać to już dziś gołym okiem, gdy światem raz po raz targają kryzysy i wojny. Kapitalizm, mimo iż wygrał z socjalizmem, nie rozwiązał dobrze realizacji zasady równości praw do udziału w podziale dochodu społecznego. Kapitalizm rozwinął zbyt mocno egoistyczny indywidualizm posiadaczy środków produkcyjnych i finansowych, przez co „praca”, jako główna siła wytwórcza, nie korzysta odpowiednio (proporcjonalnie, sprawiedliwie) z owoców procesów wytwórczych oraz z postępu cywilizacyjno-gospodarczego.

Gdy upadł ZSRR i ogłoszono zwycięstwo nad komunizmem, moi świadomi procesów społeczno-ekonomicznych przyjaciele z zachodniej Europy skwitowali to takim komentarzem: bardzo dobrze, że komunizm padł, lecz teraz czeka nas jeszcze większe wyzwanie – zhumanizowanie kapitalizmu.

Od ponad stu lat rozwija się nauka społeczna Kościoła Katolickiego, opisana w encyklikach papieskich kilku wybitnych Papieży, w tym Jana Pawła II. Wyrażane tam myśli są mocno zbieżne z głosami moich przyjaciół i z logiką naszego wywodu na łamach niniejszego cyklu. To nie jest przypadek. Wielu myślicieli widzi potrzebę głębokich zmian.

Powstają pytania, na które będziemy mozolnie poszukiwali odpowiedzi:

Według jakich kryteriów powinien następować podział owoców pracy? Jak powinien wyglądać mechanizm ich podziału? Jak go przełożyć na regulacje prawne? Jak pogodzić indywidualizm i wolność pojedynczego człowieka z dobrem wspólnym, efektywnością ekonomiczną i sprawiedliwym podziałem owoców?

Istnieje bogaty dorobek myśli ludzkiej i doświadczeń w tym obszarze, dlatego jestem przekonany, że wkrótce znajdziemy bardzo ciekawe odpowiedzi na powyższe pytania.

Wypowiedz się