Bezprawie polską normą?

Czy można uzdrowić polski wymiar sprawiedliwości?

Jak grzyby po deszczu, powstają nowe programy telewizyjne zajmujące się bezkarnym funkcjonowaniem w polskich sądach przestępczej działalności sędziów i prokuratorów, którzy pod płaszczykiem nieomylności sądów prowadzą prywatne wojny z obywatelami. Fałszywe oskarżenia, areszty wydobywcze, nieuzasadnione wyroki stają się norma w niektórych sądach i z zasady nie podlegają żadnej kontroli.

Poniższy materiał zwraca uwagę jedynie na wybrane problemy.

Diagnoza

 getin-noble kopia

Naiwna wiara w jakąkolwiek partię, która uzdrowi sytuację w kraju, jest pozbawiona racjonalnych podstaw. Trzeba bowiem naprzód usunąć źródło wszelkich chorób, coraz gwałtowniej atakujących polską rzeczywistość.

 

1.

Jak długo trwa proces degenerowania się wymiaru sprawiedliwości w Polsce? Czy przyczyną obecnego zła są słowa (i praktyczne działanie) ludzi pokroju ś. p. Adama Strzembosza? Wg niego wymiar sprawiedliwości miał oczyścić się sam. Bez jakiejkolwiek ingerencji z zewnątrz. Tymczasem efekty tego „oczyszczania” widzimy codziennie, m.in. na tym portalu. Zamiast zmian na lepsze mamy coraz bardziej hermetyczne środowisko, wrzeszczące o podwyżki i forsujące zmiany w kodeksach w interesach różnego rodzaju lobbies, zawsze jednak przeciw obywatelowi. To przecież lansowana na początku naszej „transformacji ustrojowej” teza o nie komentowaniu prawomocnych wyroków pozwoliła wytworzyć fałszywy obraz sądownictwa w społeczeństwie. Wreszcie, co trzeba szczególnie mocno zaakcentować, pozbawienie przeciętnego obywatela prawa do rozpoznania jego sprawy przez Sąd Najwyższy (zbyt wysokie progi dotyczące wartości przedmiotu sporu w sprawach cywilnych a także wymóg bezwarunkowej kary więzienia w sprawach karnych i to w sytuacji, gdy niespełna 10% wyroków karnych kończy się pozbawieniem wolności bez zawieszenia) doprowadził do tego, że tak naprawdę sądy rejonowe i bliskie im okręgowe zaczęły żyć własnym życiem. Tak naprawdę 90% wyroków nikt nie kontroluje. Albo czyni to w sposób mało mający wspólnego z rzetelnością. To przecież nasi najbliżsi sąsiedzi, Niemcy, ukuli powiedzenie znane prawnikom w całej Unii: Uniewinnienie po polsku? Kara pozbawienia wolności w zawieszeniu.
Prawda jest niestety taka, że duża część takich spraw za Odrą nie trafiłaby nigdy na wokandę.

                       

Oczywiście możemy wnosić o kasację do rzecznika Praw Obywatelskich, Prokuratora Generalnego czy też Ministra Sprawiedliwości.
Problem jednak w tym, że instytucje te z reguły odmawiają nie widząc podstaw. Znana jest mi sprawa prowadzona przed laty w Sądzie Rejonowym w Bytomiu, gdzie doszło do wydania wyroku już po przekroczeniu przedawnienia wyrokowania. Jakaś tępa prokuratorzyna, zatrudniona w Ministerstwie Sprawiedliwości, odpowiedziała w imieniu Zbigniewa Ziobry, że wszystko jest OK., bo szczegółowa analiza akt nie potwierdziła zarzutów. No cóż, widać taka nędza w urzędach, że nie mieli tam wtedy kalendarza..
Z kolei wieloletni pracownik biura Rzecznika Praw Obywatelskich, peerelowski prokurator wojskowy, mgr Karol Koch, odsyłał skarżących na drzewo, przyznając każdorazowo rację nawet najgłupszym wyrokom sądowym. Co bodaj kilka razy znalazło swój epilog w Strasburgu. Pomyślny dla skarżącego.

2.

Powiedzmy to wreszcie wprost: – mamy największą niedoróbkę ustrojową w tej części świata. Sędziowie stali się półbogami, jeszcze tylko czasem czułymi na „obsmarowanie” w mediach, gdyż to może zagrażać… wyśmianiem w środowisku. A to godzi w przerośnięte poczucie własnej wyjątkowości. Póki co, śmiech jest naszą jedyną bronią. Bo wiara w to, że sędzia zostanie ukarany w postępowaniu dyscyplinarnym czy nawet karnym jest nazbyt często iluzoryczna:
Wymiar sprawiedliwości jest też bardzo łaskaw dla siebie. Sędziowie i prokuratorzy zbyt często chowają się za immunitet. Sędzia z województwa świętokrzyskiego, który wyprzedzając „na trzeciego” kilka samochodów spowodował czołowe zderzenie z innym autem i śmierć jego kierowcy, został przeniesiony do Warszawy i nadal sądzi.
http://www.gazetapolska.pl/28670-zeby-sprawiedliwosc-byla-moca-i-ostoja

 

3.

Oto tekst, który powinien nawet najbardziej opornych skłonić do myślenia:
Prezesi, prawnicy i prezenterzy. Oto grupy zawodowe, w których znajduje się najwięcej… psychopatów. Oprócz tych środowisk, najwięcej zaburzonych osób rekrutuje się do branży handlowej, chirurgii, dziennikarstwa, policji, duchowieństwa, oraz szefów kuchni i urzędników państwowych.
Takie ustalenia przyniosły prace Kevina Duttona zajmującego się psychologią eksperymentalną na Uniwersytecie Oksfordzkim. Przedstawione przez niego badania na temat środowisk zawodowych, w których dominuje najwięcej psychopatów, nie mówią jednak od razu o potencjalnych szalonych mordercach.
Psychopatia to bowiem w psychologii inna nazwa dla zaburzenia znanego jako osobowość dyssocjalna. Jest ono jednym z najczęstszych zaburzeń psychicznych i charakteryzuje się tym, iż zmagające się z psychopatia osoby nie liczą się z uczuciami innych, mają niską tolerancję frustracji i łatwo wpadają w agresję.
Psychopaci, których najwięcej okazuje się być wśród prezesów, ze swej zaburzonej natury mają także skłonność do lekceważenia przyjętych w społeczeństwie norm. Konsekwencje tego zrzucają tymczasem na innych, bo są niezdolni do odczuwania winy i uczenia się na błędach. Między innymi z tego powodu osoby z osobowością dyssocjalną mają zwykle spore problemy z dbaniem o swoje związki.(…)
Źródło: TIME.com

8.

Wg Wojciecha Imielińskiego osobowość dyssocjalną cechuje m.in.:
brak poszanowania dla norm społecznych;
- brak umiejętności wyciągania wniosków z doświadczeń, zwłaszcza z doświadczanych kar;
- brak umiejętności przewidywania konsekwencji własnych zachowań i decyzji;
- upośledzenie rozumowania w kategoriach moralnych, deficyt sumienia i brak poczucia winy;
- niska tolerancja na frustrację;
- brak odpowiedzialności i beztroska;
- problemy z kontrolą sfery emocjonalno-popędowej. Niski próg wyzwalania agresji;
- czerpanie satysfakcji z krzywdzenia innych;
- nieliczenie się z uczuciami innych;
- tendencje do manipulowania innymi. Granie na najwyższych uczuciach;
- niemożność utrzymania trwałych związków intymnych i innych;
- racjonalizacja własnego zachowania irracjonalnego.
- niewrażliwość i wysoki próg wzbudzania lęku;
- chłód emocjonalny i deficyt lub brak uczuciowości wyższej.
Przyglądając się powyższemu widać, jak wiele punktów wyżej wymienionych pasuje do sądowej rzeczywistości III RP!
Brak poszanowania dla norm społecznych w istocie oznacza brak poszanowania prawa, z czym w polskich sądach (i tych za AWS, i za SLD, i za PiS, i ostatnio) mamy do czynienia na tyle często, bo już nie mówić o wyjątkach, ale… o regule.
Punkt drugi z kolei całkowicie dyskredytuje psychopatę od sędziowskiej służby. Sędzia, jak przypominam, orzekać ma bowiem w oparciu o przepisy i swoje doświadczenie życiowe. Psychopata natomiast nie jest w stanie tego ostatniego zdobyć!
Reakcja na słynny „zamach tortowy”, jaki to 5 czerwca 2013 roku został dokonany w warszawskim Sądzie Okręgowym świadczy natomiast o wyjątkowej drażliwości i niskiej tolerancji na frustrację całego już środowiska:
Krajowa Rada Sądownictwa stanowczo potępia fizyczny atak na sędziego Sądu Okręgowego w Warszawie, do którego doszło w dniu 5 czerwca 2013 roku. Krajowa Rada Sądownictwa stwierdza, że eskalacja agresji w stosunku do sędziów jest między innymi wynikiem ataków na niezawisłe sądy. Rada podkreśla, że tego typu zachowania są nie tylko naruszeniem nietykalności konkretnej osoby, ale także zamachem na podstawy funkcjonowania Państwa.
Jako żywo przypomina się słynna scena sądzenia Mateusza Birkuta za zamach na władzę ludową kiełbikiem… Co nie dziwi, jeśli się pamięta, że więcej niż 50% obecnie czynnych zawodowo sędziów zdobywało gruntowne wykształcenie z marksizmu-leninizmu w trakcie aplikacji.
Bierutowska mentalność jest im najwyraźniej bliska.

9.

Czy można skutecznie socjalizować psychopatę?
Wspomniany już Wojciech Imieliński stwierdza dosadnie:
Jeśli ktoś pragnąłby poznać moje, bardziej chyba prywatne zdanie, to powiedziałbym, że jedynym skutecznym sposobem terapii psychopatów jest solidny kij… i nawet w świecie profesjonalistów nie jestem w tym poglądzie osamotniony. Tak naprawdę bowiem, jeśli psychopata w ogóle czegoś się boi, to jedynie spodziewanej kary i to ona powstrzymuje go zazwyczaj od dokonywania czynów antyspołecznych.
http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=641

10.

Oto więc jedyna recepta na naprawę Rzeczpospolitej. Nie kolejna zmiana przy korycie, ale…. kij na środowisko sędziowsko-prokuratorskie.
Skuteczny kij.
I na dodatek włożony w ręce suwerena (społeczeństwa), a nie oddany w pakt kolesiom, którzy co najwyżej czasem pogrożą palcem, jak dzieje się to do tej pory.
To także wprowadzenie obowiązkowych badań psychiatrycznych, analogicznie jak badania techniczne w przypadku samochodów.
Pierwsze jeszcze na studiach, potem przed przyjęciem do służby, następne po trzech latach.
A potem, do ukończenia 55 lat życia, corocznie.
Po 55 roku – kwartalnie.
Inaczej, za sprawą upominającego się jedynie o apanaże środowiska, będziemy pogrążać się coraz bardziej.

Bo wymiar sprawiedliwości nie jest wcale odbiciem stanu państwa. Jest tym, co w pierwszym rzędzie stan ten powoduje.
To szkielet, ale i układ nerwowy zarazem.
Jeśli jest zmurszały i gnije, reszta organizmu w krótkim czasie zaczyna również cuchnąć.
Bez uzdrowienia polskiej Temidy jakiekolwiek wybory będą bez sensu.

1.09 2014

 

 

Napisane przez: Humpty Dumpty

 

Comments

  1. Bogdan Goczyński says:

    Cieszę się, że nie jestem odosobniony w moich obserwacjach. Na temat psychopatii wśród sędziów i prokuratorów piszę już od dłuższego czasu. I nie są to inwektywy, jak mi zarzucano w KIP, lecz stwierdzenia oparte na uznanych kryteriach psychologicznych. Dla porównania: http://bgoczynski.wordpress.com/2014/07/22/polskie-sady-studium-urzedniczej-psychopatii/
    http://bgoczynski.wordpress.com/2012/11/30/psychopaci-w-wymiarze-sprawiedliowsci/
    http://bgoczynski.wordpress.com/2014/07/29/zolte-papiery-dla-prezesa/
    http://bgoczynski.wordpress.com/2014/08/29/polskie-sady-mafia-czy-dewianci-biologiczne-echo-komunizmu/
    Badania psychiatryczne dla sędziów są potrzebne, ale pamiętać trzeba jak działa ten skorumpowany system i że psychiatrzy są jego częścią. Tak więc wartość tych badań może być niewielka. Poza tym, sędziowie są, zdaje się, badani psychiatrycznie przed zajęciem stanowiska i jak widać, nic to nie daje. Prawdopodobnie badania jakie przechodzą są robione pod kątem chorób psychicznych a nie zaburzeń osobowości i psychopatia nie jest tam wykrywana. Według mnie koniecznym jest przywrócenie sądów ławniczych, z autentycznymi ławnikami lub jeszcze lepiej – wprowadzenie ławy przysięgłych. Chodzi o to żeby zminimalizować wpływ psychopatów na orzekanie. Statystycznie jest niewielka szansa, aby psychopaci zdominowali ławę przysięgłych. Poza tym sądy przysięgłych będą orzekać zgodnie z ustalonymi normami społecznymi. Jest znaną rzeczą, że psychopaci nie są w stanie myśleć w kategoriach dobra społecznego i zdrowego rozsądku.

Wypowiedz się