Ukraina. „Optymistycznie”

 

Optymistyczny scenariusz wydarzeń na Ukrainie.

Mam ambiwalentne odczucia odnośnie Ukrainy.
Jedno – to czysto ludzka solidarność z ludźmi, których pragnieniem jest żyć w spokoju, dobrobycie, w dobrze urządzonym i zarządzanym państwie. Sądzę, że taka jest większość Ukraińców.

Jest też znaczna grupa „rezunów”, których jedynym celem jest dążenie do dzikiej swobody, anarchii i samowoli.

Popieram pierwszą z wymienionych grup, która protestuje przeciwko oligarchicznemu systemowi władzy prowadzącemu ku coraz większemu społecznemu rozwarstwieniu i braku pewności jutra.
Jestem zdecydowanym przeciwnikiem drugiej grupy, która opiera swe tradycje na ludobójstwie „rezunów” spod znaku OUN/UPA.

Niestety – wszystko wskazuje na to, że dzięki wsparciu UE i USA, które przeszkoliły i sfinansowały „banderowców” to właśnie ta szowinistyczna opcja przejęła władzę (lub jej namiastki) na Ukrainie.

Czego można spodziewać się w obecnej sytuacji?

Przede wszystkim – Ukraina traci Krym. Ta sprawa jest już poza dyskusją. Krym być może i przez jakiś czas będzie regionem autonomicznym, ale następstwem będzie włączenie do Rosji.

Reszta Ukrainy.
Rosja jest pragmatyczna i nie wyśle wojsk bezpośrednio mimo, że Putin otrzymał zgodę na taką akcję.
Można spodziewać się innego scenariusza.
Na Ukrainę wraca Janukowycz – jako legalny prezydent. W świetle prawa – dalej zachowuję tę funkcję.
Towarzyszy mu „cywilna” ochrona rosyjska. Podporządkowują mu się wschodnie garnizony wojsk ukraińskich. Żołnierze ukraińscy przemieszczają się na wschód, łamiąc opór uzbrojonych grup Prawego Sektora. Wojska rosyjskie nie biorą udziału w walkach, ale stanowią zaplecze logistyczne i „porządkowe”.
Można tylko zastanawiać się, jak daleko na Zachód dojdą bez nadmiernie krwawych starć. Bo być może część garnizonów wschodnich opowie się za Zachodem.
Linia rozgraniczenia – będzie stanowić przyszłą granicę między U. Wschodnią i U. Zachodnią.
Biorąc pod uwagę stosunek sił i możliwości logistycznego wsparcia ze strony Rosji po jednej stronie i NATO po drugiej – część „wschodnia” będzie znacząco większa.

Jestem przekonany, że obecnie trwają intensywne rozmowy z dowódcami poszczególnych jednostek wojskowych. Sygnałem, że te przewidywania będą realizowane – będzie powrót Janukowycza na Ukrainę.

 

Miejsce Polski.
Jest jednoznaczne, że U. Zachodnią rządzić będą „banderowcy”. Nie jest w polskim interesie udzielanie im poparcia. Byłoby to sprzeczne z Polską Racją Stanu.
Możliwa jest jedynie pomoc humanitarna – to w dość szerokim zakresie.
Natomiast należy się liczyć z ekscesami ukraińskich szowinistów względem ludności polskiej. Te zbiry mogą stosować taktykę podobną Banderze przy zamordowaniu Pieradzkiego: Pieradzki był ministrem spolegliwym względem Ukraińców. Szukał z nimi możliwości współpracy i porozumienia. I właśnie to było powodem zamachu – gdyż wg UPA należy likwidować współpracę i dążyć do stanu napięcia.
Podobna była taktyka Prawego Sektora na Majdanie.
Można zatem spodziewać się podobnej sytuacji na U. Zachodniej pod rządami tej bandy, która nie rozumie innych środków przekazu poza knutem.
Dlatego Polska Powinna przyspieszyć wycofywanie wojsk z Afganistanu i obsadzić nimi wschodnią granicę. Jako straszak.

Jak napisałem na wstępie: to wersja optymistyczna. Każdy inny wariant – będzie gorszy, bardziej krwawy i mogący przeobrazić się w konflikt o dużo większym zasięgu. Naszym zaś celem powinno być unikanie zaangażowania.

Comments

  1. Słusznie napisane, tyle że mam obawy bardzo pesymistyczne. Nastąpi zapewne wzrost napięcia pomiędzy banderowską Ukrainą a Polską. Miało to już miejsce, choć w małej skali, po „pomarańczowej rewolucji”, a teraz działania te zostaną wzmocnione. Antypolskie nastroje są budowane na Litwie i wzmogą się na Ukrainie, a banderowcy będą je wprowadzać z racji swoich przekonań oraz z chęci odwdzięczenia się Zachodowi, za zdobytą dla nich władzę. Kiedy sytuacja w rejonach przygranicznych Polski i Ukrainy zacznie wrzeć USA i UE dokona wewnętrznej interwencji dyplomatycznej (militarnej w ostateczności: w formie wojny domowej) i z obu państw wykroi „Regiony” (Partia Regionów) pod międzynarodowym zarządem, które z czasem staną się nowym państwem POLIN, czyli Judeopolonią. Będzie się ono rozszerzało na północ, ku Litwie i jej kosztem, (po likwidacji względnej niezależności Białorusi, co od dawna jest celem UE). Terytorium Polski i Ukrainy zostanie okrojone, a Żydzi znajdą dla siebie nowe miejsce w zielonym raju (patrz np. Rajgród), jakim są polskie i ukraińskie tereny w porównaniu do pustynnego Izraela. Oto pesymistyczna wizja. Obym nie miał racji! Tam gdzie dwóch się bije, trzeci jednak korzysta. Czy warto zatem unikać zaangażowania? Trzeba chociaż mówić prawdę.

Wypowiedz się