REWOLUCJA PRACY (09): Uzupełnienie do podatków i księgowości

Księgowość kasowa to księgowość oparta na ruchu pieniądza: jeżeli zapłaciłem kontrahentowi, mogę ten wydatek zaliczyć do kosztów; jeżeli kontrahent otrzymał pieniądze na konto, może i ma obowiązek je zaliczyć do przychodów.

Natomiast w obecnie panującej w Polsce księgowości memoriałowej (papierowej) wystarczy wyprodukować papier zwany fakturą, a już powstaje zobowiązanie: jeżeli wystawiam klientowi fakturę, bo dostarczyłem mu towar albo usługę, to niezależnie od tego, czy mi zapłacił, czy nie zapłacił, muszę płacić podatki: VAT i dochodowy. Jeżeli kilku klientów przez kilka miesięcy nie będzie mi płacić, mogę zbankrutować, mimo, że prowadzę bardzo dobrze mój biznes i postępuję solidnie, uczciwie wobec kontrahentów. Bowiem pieniędzy od nich nie dostaję, a podatki i własne koszty muszę opłacić.

Ten system memoriałowy promuje tym samym cwaniaków, którzy nie płacą lub płacą z dużym opóźnieniem. Przykładem są horrendalne warunki współpracy z sieciami hipermarketów, które wymuszają na swoich dostawcach – często małych i średnich firmach – niskie ceny i do tego gigantycznie długie terminy płatności (np. 120 dni !!!)

Już samo przejście z księgowości memoriałowej na kasową wyeliminowałoby z rynku wielu cwaniaków i oszustów. Reszta to sprawny aparat sprawiedliwości, który teraz jest karykaturą: np. odzyskanie pieniędzy od nieuczciwego kontrahenta, gdzie sprawa jest ewidentna, trwa od roku do trzech lat. Kpina!

O zmianach w systemie podatkowym, które służyłyby uzdrowieniu pracy, pisałem w poprzednim odcinku. Praca jest ciężko opodatkowana. Lepsza organizacja pracy, oszczędne gospodarowanie, wyższa efektywność pracy całego zespołu firmy powoduje, że w pierwszej kolejności firma musi zapłacić wyższy podatek. To znów prowokuje do kombinowania i cwaniactwa, które objawia się np. tym, że w koszty działania firmy przedsiębiorcy próbują włożyć wszystko, co się tylko da, np. koszty zakupu i eksploatacji samochodów dla swoich krewnych, różne sprzęty do prywatnego użytku, wyjazdy wakacyjne pod „płaszczykiem” szkoleń itd. itp.

Dlatego wielu ekonomistów i ludzi myślących pro-rozwojowo postuluje zniesienie podatku dochodowego, a zastąpienie go systemem podatkowym, który wiąże się z korzystaniem z zasobów i dóbr, zużywaniem i konsumpcją: im więcej korzystam z gruntów, im bardziej wykorzystuję wodę, powietrze, im mocniej zanieczyszczam środowisko, im więcej jeżdżę samochodem po drogach publicznych, im więcej kupuję dóbr materialnych, tym więcej podatku powinienem płacić.

To przekłada się na system podatkowy, który składałby się z sześciu elementów:

– podatek pogłówny (niski podatek płacony „od głowy” za podstawową opiekę państwa, np. 25 zł miesięcznie od osoby dałoby państwu w skali roku ok. 11,5 miliardów złotych)

– podatek gruntowy (płacony za używanie gruntu; przyjmując, że tylko 40% powierzchni Polski jest użytkowana przez osoby fizyczne i podmioty gospodarcze, podatek średnio w wysokości 1 zł rocznie za metr kw. dawałby państwu ok. 125 mld złotych)

– podatek ekologiczny (płacony za jakiekolwiek zanieczyszczanie lub niszczenie środowiska naturalnego: ścieki, wyziewy, wykopy, niszczenie drzewostanu, składowanie odpadów, szkodliwe działanie na zdrowie ludzkie itd. – z tego podatku byłoby następne kilkadziesiąt mld złotych)

– podatek VAT (tzw. podatek od wartości dodanej, podatek pośredni, powiązany z konsumpcją, opłacany de facto przez konsumentów – dziś stanowi prawie 40% przychodów finansowych państwa, w nowym systemie byłoby to więcej)

– podatek od dóbr luksusowych i używek (akcyza; stanowi ona dziś prawie jedną czwartą przychodów budżetu; w nowy systemie byłoby podobnie),

– od operacji finansowych i gier (to byłby nowy podatek, który zapobiegałby też masowej spekulacji, w zależności od zapisów ustawowych dawałby od kilkunastu do kilkudziesięciu mld zł wpływów).

Do tego dochodziłyby inne wpływy, jak cło, dywidendy firm państwowych, wpłaty z NBP, opłaty administracyjne itp.

Już pobieżne oszacowanie takiego nowego systemu pokazuje, że budżet państwa wcale by się nie załamał. A o ile łatwiej byłoby pracować i prowadzić działalność gospodarczą!

Wypowiedz się