Polska Racja Stanu a Rodzina

Jakiś czas temu sugerowałem utworzenie zakładki „RODZINA”. Pomysł jest nawiązaniem do Cywilizacji Polskiej i wynikającej zeń Polskiej Racji Stanu, gdzie podstawowym ogniwem społeczeństwa jest właśnie rodzina.

 

Tyle, ze to pojęcie należy traktować szerzej niż w ograniczeniu do związku dwojga ludzi  (płci odmiennej) – małżeństwa.
Małżeństwo jest tylko elementem rodziny. A jaki zakres pokrewieństwa i powinowactwa obejmuje?
O tym miały i mają być teksty zakładki.
Co jest bazą? Wydaje się, że najbardziej miarodajne byłoby odwołanie do tradycji dworów szlacheckich, kontynuowanej przez ziemiaństwo a obecnie zachowanej jeszcze w tradycjach wiejskich.
Miasto – z obecnym sposobem organizacji jest arodzinne; chyba, że nastałaby moda na powstawanie małych bloków – willi, gdzie mieszkałaby wielopokoleniowa rodzina z przyległościami.
Obecnie rodzina przeżywa kryzys i nie bardzo wiadomo jak z niego wyjść. Wszak uświęcenie związku przed ołtarzem – nie spełnia obecnie roli cementującej a doprowadza do mentalnego dualizmu.
Z drugiej strony brak jest wzorców postępowania w przypadkach kryzysowych; oczekiwania małżonków bywają nieprzystające do życiowych okoliczności. Ważnym elementem jest tradycja; młodzi ludzie, po okresie kontestacji, poszukują wzorców odniesienia dla wyboru swojej drogi życiowej. Model religijny –aczkolwiek ważny – nie sprawdził się w społeczeństwie wielokulturowym. Wydaje się, że źródła błędu należy szukać w odniesieniach cywilizacyjnych.
Rozważania cywilizacyjne można prowadzić dwutorowo: „od góry” i „od dołu”.
Dwie notki nawiązujące do mistycyzmu jakie zamieściłem, są  w wersji „od góry”, czyli przez określenie roli i przeznaczenia Narodu.
Wersja „od dołu” – to poprzez rozważanie dotyczące podstawowych struktur społecznych dochodzenie do celu, jakim jest wszechstronny rozwój jednostki – OSOBY.
Z piszących na Neonie24 wydaje się, że najbardziej predestynowaną do prowadzenia zakładki jest Iza: to z racji koligacji rodzinnych dających dystans czasowy, ale też i Jej własnych doświadczeń życiowych. Nie znaczy, że Jej punkt widzenia jest obligatoryjny. Sam zaznaczyłem odrębne stanowisko w niektórych sprawach. Jednak całość rozważań miałaby być rodzajem sejmiku, gdzie przedstawiane byłyby różne poglądy, ale efektem ma być wyobrażenie, jak RODZINA  ma funkcjonować.
Myślę, że zakładkę mogłaby prowadzić grupa osób kierujących się wspólnym celem.
Tyle wstępu. Mam nadzieję, że pomysł zakładki znajdzie uznanie wśród bloggerów i to nie tylko tego portalu. Tytułem pobudzenia zainteresowania zamieszczam tekst znaleziony w sieci  przed świętami Bożego Narodzenia. Na końcu zamieszczam adres pod którym tekst występuje; jest godny uwagi, a mam nadzieję, że Autorka nie ma nic przeciwko jego upowszechnieniu (nie znalazłem danych kontaktowych, aby zapytać o zgodę na zamieszczenietekstu.
Jesteś snechą, jątrwią, zełwą czy szurzyną?
 
 
 
 Mama i tata, mamusia i tatuś, mamunia i tatulek itd. to znane wszystkim określenia rodziców. Jednakże wobec wszelkich urzędów i w bardziej oficjalnych okolicznościach („Ojciec, prać??” „Matka! Jest tylko jedna!!” :-P ) stosowane są określenia: matka i ojciec. Jeśli masz rodzeństwo, to w zależności od płci będzie to siostra i/lub brat. Dla uproszczenia nie będę zapuszczać się w liczbę mnogą. Jeśli żyją Twoi dziadkowie, są to babcia i dziadek, a jeśli masz dzieci to są to córka i/lub syn. A jeśli któreś z nich ma już swoje dzieci, to masz wnuczkę i/lub wnuka. W ten oto sposób zarysowałam temat pokrewieństwa w rodzinie, ale poczekaj no, zaraz będzie się działo!
 I proszę czytać mi tu dalej, bom się natrudziła, by wszystko jak najprościej wyjaśnić!! Liczę też na to, że zainspiruję Cię do zabawy (historycznej, językowej?) i zechcesz skorzystać z owoców mego trudu, by:
zaskoczyć wigilijnych czy świątecznych gości prosząc ich o to, by usiedli przy stole stosując się do specjalnie przygotowanych osobliwych wizytówek lub
opisać prezenty pod choinkę, np: „Dla jątrwi i dziewierza od bratowej” lub „Dla świeści i paszenoga od swaka” i teraz niech sobie zgadują, kto jest kim dla kogo, a więc komu właściwie przypaść ma prezent?
wykorzystać staropolskie nazewnictwo krewnych i powinowatych np. podczas przyjęcia weselnego czy innej uroczystości rodzinnej
 Zapewniam, że wszystkim szczęki opadną (koniecznie podłóż sianko pod obrus, jeśli nie w imię tradycji, to w imię amortyzacji!!), śmiechu będzie co niemiara, a przynajmniej nie będzie nudno. Idę (niemal) o zakład (nie zakładam się z zasady), że w tak niecodziennych okolicznościach (kto zacz??) nikt nawet nie dostrzeże drobnych, acz kłujących Twe ego niedociągnięć organizacyjnych, bądź kulinarnych, które normalnie mogłyby spaskudzić Ci nastrój, niezależnie od tego czy zaniedbałaś coś czy nie.
 
O ile wśród krewnych, czyli takich, którzy są albo naszymi przodkami (wstępnymi), albo naszymi potomkami (zstępnymi) czy rodzeństwem (krewnymi bocznymi), określenia takie jak: matka-ojciec, córka-syn, siostra-brat, babcia-dziadek, wnuczka-wnuk są nadal znane i stosowane, o tyle nazwy powinowatych, a więc tych, którzy zostali włączeni do rodziny poprzez związki małżeńskie (pamiętasz: „Wszyscy swoi, tylko zięć obcy”??), z upływem czasu bardzo się zmieniły. Ale może warto dowiedzieć się jak drzewiej to było i (ponownie) wzbogacić język o bardziej ścisłe, choć starodawne określenia, które dziś już wyszły z użycia?
 
 OK, przejdę do praktycznego wykorzystania pojęć i zaprezentuję przykład, który chyba nietrudno sobie wyobrazić.
 
 Opis sceny modelowej:
 Miejsce akcji:              stół świąteczny, przyjmijmy, że okrągły.
 Osoby:                       Anika (gospodyni tego zamieszania) podejmuje następujących domowników i gości, których ze swojego punktu widzenia dotąd określała tak:
mama i tata
teściowa i teść
brat z bratową i przychówkiem płci obojga: bratanica i bratanek
siostra i szwagier, również z przychówkiem: siostrzenica i siostrzeniec
ze strony męża: szwagierka i szwagier (siostra męża z mężem) z przychówkiem płci obojga: siostrzenica męża i siostrzeniec męża
ze strony męża: szwagier i szwagierka (brat męża z żoną) z przychówkiem płci obojga, czyli   bratanicą męża i bratankiem męża
syn i synowa
córka i zięć
babcia i dziadek ze strony ojca
babcia męża i dziadek męża ze strony ojca (rodzice teścia)
 Załóżmy, że wszyscy siedzą w tej kolejności, np. w kole. Nie będę się bowiem zajmować sprawą usadzania gości, tylko „who is who?” Sami widzicie, że określeniem szwagier/szwagierka posłużyłam się czterokrotnie, a za każdym razem oznacza to inną osobę. Rzecz w tym, by rozpracować i dookreślić owo szwagrostwo, o innych szczegółach nie wspominając, gdyż same wyjdą na światło dzienne w poniższym zestawieniu.
 A więc kto tak naprawdę siedzi przy stole? Kim dla mnie są te osoby?
matka i ojciec
świekra [bądź świekrew] i świekier
brat i bratowa oraz dzieci: bratanica oraz bratanek [brataniec]
siostra i swak oraz dzieci: siostrzenica i siostrzeniec
jątrew i dziewierz oraz dzieci: pociotka i pociotek
zełwin i zełwa oraz dzieci: pociotka i pociotek
syn i snecha
córka i zięć
babka ojczysta i dziadek ojczysty
praświekra [praświekrew] i praświekier
 Za chwilkę ja wyjdę do kuchni i na siedzących stołowników spojrzymy męskimi oczami mojego męża, który jest powinowatym dla mojej rodziny. Kto siedzi przy stole i kim dla niego są goście i domownicy? Wcale nie tymi samymi, co dla mnie – no, może poza naszymi wspólnymi dziećmi.
 Są to:
teścia, bądź ćcia (teściowa) i cieść (teść)
matka i ojciec
szurzy i szurzyna oraz dzieci: pociotka i pociotek
świeść i paszenog oraz dzieci: pociotka i pociotek
brat i bratowa  oraz dzieci: synowica i synowiec
siostra i swak oraz dzieci: siostrzenica i siostrzeniec
syn i snecha
córka i zięć
prateściowa [prateścia] i prateść
babka ojczysta i dziadek ojczysty
 Dobrze, teraz ja wracam do stołu i częstuję wszystkich uszkami. Każdy jest tym zachwycony i wyraża podziękowanie. Kim ja jestem dla gości? Prawie zawsze kimś innym, to oczywiste :-).
Dla rodziców (mama, tata) jestem córką
Dla teściów (świekry i świekra) jestem snechą (synową)
Dla brata jestem siostrą, dla bratowej zełwą, a dla ich dzieci jestem ciotką (a nawet ciotą) ojczystą (gdyż jestem krewną tegoż przychówku ze strony ich ojca)
Dla siostry jestem siostrą, dla szwagra [swaka] jestem świeścią, a dla ich dzieci (siostrzeńców) jestem ciotką (a nawet ciotą) macierzystą  (gdyż jestem krewną ze strony ich matki)
Dla siostry męża jestem bratową, dla jej męża szurzyną.
Dla brata mego męża również jestem bratową, ale dla jego żony jestem jątrwią.  Dla ich dzieci jestem stryjną
Dla syna jestem matką, a dla synowej (snechy) jestem świekrą
Dla córki również jestem matką, ale dla jej męża, a mojego zięcia jestem teścią, żeby nie powiedzieć ćcią 
Dla moich dziadków jestem wnuczką
Dla dziadków, będących rodzicami ojca mojego męża, jestem prasnechą
 
 Zwróciliście uwagę na to, że określenia dotyczące pokrewieństwa właściwie się nie zmieniły? Za to ich znaczenie „rozlało się” jakby na powinowatych – odpowiedników krewnych. Pewnie, że tak jest wygodniej – bo jak tu spamiętać kto jest kim i dla kogo? Język dąży do uproszczeń, niemniej przy takiej okazji jak święta czy uroczystości rodzinne, może warto (do)wiedzieć (się) kim się jest dla swoich krewnych i spowinowaconych?
 Na tym kończę opis sytuacji modelowej, zdając sobie sprawę, że co za dużo na raz, to się nie zmieści :-) . Mam nadzieję, że się nie pomyliłam przy dopasowywaniu określeń, zwłaszcza spowinowaconych. 
 
 Zaciekawionych tematem terminów  dotyczących pokrewieństwa i powinowactwa odsyłam najpierw na stronę (link), gdzie dość przystępnie, acz niezbyt obszernie zostały omówione i nazwane powiązania rodzinne. A jeśli ktoś chwyci bakcyla i zechce zgłębić całą wiedzę na ten temat (będzie tego kilkaset pozycji – od pradziadków po prawnuki i daleko idące „macki” związków bocznych), to niech zajrzy tutaj.
 Gdybyście, pomimo szczerych chęci, nie czuli się na siłach, by ogarnąć, to proszę o natarczywe sygnały wyrażone w entuzjastycznych komentarzach, a chętnie temat rozszerzę. Oczywiście, jeśli mój sposób prezentacji wydał się zrozumiały. Wszak nawet nie poruszyłam kwestii jak to jest między kuzynami, a kto wie, może właśnie któreś z młodzieży zapali się do tematu?  :-)  .
 
 Grając czynnie w scrabble mogę tylko ubolewać, że wiele z tych starodawnych określeń zostało WYKREŚLONYCH (lub nigdy nie trafiło??!) z Oficjalnego Słownika Polskiej Federacji Scrabble. To oznacza, że „snecha” „jątrew”, „szurzyna, „ćcia” czy „paszenog” i wiele, wiele innych terminów, po prostu spadnie z planszy nie przynosząc punktów. Sromota!
 
 A odpowiadając na pytanie tytułowe informuję, że możesz być i snechą, i jątrwią i zełwą i szurzyną naraz. Ba, możesz posiadać znacznie więcej określeń, w zależności od tego jakich masz krewnych i powinowatych. Bo niemal dla każdego z nich będziesz kimś innym, kimś bardziej jednoznacznym niż ogólnikowa szwagierka czy kuzynka. Tak to  :-)
 
351700
 
krewni i powinowaci, nazwy krewnych, inspirująca codzienność krewni, terminy pokrewieństwa powinowactwa, krewni przy stole nazwy,
Czy ci, którzy sugerują Polakom ich niższość kulturową, a jednocześnie nie potrafią (jak choćby Anglicy) rozróżnić zależności rodzinnych w stopniu dalszym niż kuzynowstwo, są w stanie czymś nam zaimponować?

Warto kwestie kulturowe rozważyć i od tej strony.

Comments

  1. Klub Inteligencji Polskiej says:

    Co to wszystko, co napisano powyżej ma wspólnego z polską racją stanu?
    AZ

    • Krzysztof Wojtas says:

      Polska Racja Stanu to nie tylko politykierstwo do jakiego się nas przyzwyczaja.
      To także kultura życia i współżycia. Bo na tej bazie tworzymy także relacje z innymi narodami.

      Trochę rozszerzę ten aspekt w następnych notkach.

      • Klub Inteligencji Polskiej says:

        Rodzina jest bardzo ważna sprawą. Jednak autor, zamiast merytorycznego podejścia do tematu sugeruje nam na wstępie kilka „oczywistych oczywistości”, a następnie przedstawia poszukiwanie nowych określeń dla członków rodziny, jednocześnie wstawia link, co odbieram jako reklamowanie innego portalu. Stąd być może zabrakło miejsca, czasu i…na sedno sprawy. Niewątpliwie istotną sprawą jest kultura życia i współżycia, o czym niestety nic nie napisano, a do czego można by się odnieść, natomiast insynuowanie, że ktoś przyzwyczaja do politykierstwa jest indywidualna oceną piszącego.
        Zapewne zarządzający portalem będą władni wydzielić zakładkę pt. RODZINA, gdy rzeczywistość potwierdzi propozycję.
        Adam Zawrat

        • Krzysztof Wojtas says:

          Jestem zdziwiony stwierdzeniem, że są tu „poszukiwane nowe kreślenia dla członków rodziny”.
          Takie stwierdzenie jest zadziwiające; czyżby rzeczywiście polskie określenia zostały całkowicie zapomniane?
          Jeśli zaś tak jest – to na jakiej podstawie Szanowny Polemista pisze, że to ma być Jeszcze Polska Racja Stanu; jeśli ma dotyczyć interesu li tylko mieszkańców rejonu, to dlaczego określać to mianem „Polski”? Czym taka Polska miałaby się różnić od rejonów ościennych np. Śląska, Kaszubów, czy Saksonii?
          Aby w ogóle rozmawiać o Polskiej Racji Stanu – najpierw trzeba zdefiniować polskość. Bez tego dyskusja staje się bezprzedmiotowa, gdyż wizje Polski i polskości są różnie rozumiane i przedstawiane. Jedną z wersji jest Polska katolicka, gdzie spotkać się można nawet ze stwierdzeniem, że Polska może utracić byt państwowy byle nie przyniosło to szkody Kościołowi.
          Proszę zatem o krótkie, żołnierskimi słowami napisane określenie, co Szanowny Pan rozumie przez określenie Polska.

          • Klub Inteligencji Polskiej says:

            Zasadniczej odpowiedzi nie usłyszałem. Dyskusja schodzi na wielką teorię. Dziękuję i pozdrawiam
            AZ

Wypowiedz się