REWOLUCJA PRACY (05): Praca a podmiot gospodarczy

Napisałem, że instytucja „etatu” jest narzędziem ściągania przez państwo podatków, para-podatków i innych danin. Stąd wywodzę pytanie, które tu stawiam: czy do podjęcia pracy zarobkowej potrzebne jest zarejestrowanie, sformalizowanie, stworzenie jakiegoś „podmiotu” prawnego, gospodarczego? Albo zapytam inaczej: Kiedy mogę legalnie pracować zarobkowo? I tu zaczyna się chocholi taniec. Prawnik lub HR-owiec odpowiedzą, że zawsze mogę pracować – na podstawie umowy-zlecenia lub umowy o dzieło, ogólnie na podstawie umów cywilnoprawnych. Jednak urzędy skarbowe lub inspekcje pracy podejdą do tego już inaczej: regularnie wykonywana praca nosi według nich znamiona albo pracy etatowej, albo działalności gospodarczej – trzeba się zatem zarejestrować, zaewidencjonować, poddać kontroli i podatkom, para-podatkom itd.

O etacie już mówiliśmy – człowiek wolny nie będzie chciał iść na etat. Zatem rozpatrzmy „działalność gospodarczą” i zapytajmy: Co to jest podmiot gospodarczy? Czy każdy obywatel, który posiadł pełnię praw obywatelskich (po osiągnięciu pełnoletności, u nas 18 lat) i ich nie utracił, nie jest z natury rzeczy podmiotem prawnym i tym samym gospodarczym?

Jako obywatel mogę składać oświadczenia woli, podpisywać umowy, wydawać i przyjmować pieniądze, zakładać konto, wykonywać rozmaite „działalności”, reprezentować siebie i swoje „przedsiębiorstwo”. A zatem, jestem z definicji, niejako z prawa naturalnego podmiotem prawnym, społecznym i gospodarczym. Po co dodatkowe rejestracje, numerki i ewidencje? Czy „forma prawna podmiotu gospodarczego” przy pracy (działalności gospodarczej) w pojedynkę jest potrzebna?

Po co mnożenie bytów i administracji, jeżeli każdy dorosły obywatel jest jednoznacznie identyfikowalny – poprzez imię, nazwisko, adres, PESEL, datę urodzenia, imiona rodziców, nazwę swojego przedsiębiorstwa (działalności gospodarczej) – czy to nie wystarczy?

Wystarczyłyby powyższe dane oraz wyciąg z konta bankowego, na podstawie którego byłyby obliczane ewentualne podatki (o podatkach i opodatkowaniu pracy – innym razem).

Aby uświadomić sobie wagę tego zagadnienia, odwróćmy pytanie: Czy jeżeli nie jestem „podmiotem gospodarczym” i pracuję, to jestem „przedmiotem”, narzędziem, siłą roboczą, ludzkim zasobem pracy? Znamy wszystkie te niezbyt „podmiotowe” określenia. „Siłę roboczą” lub „zasoby” można planować, przemieszczać, rozdysponowywać, „rozstawiać po kątach” – czyż nie mamy jeszcze często po dziś dzień do czynienia z taki podejściem u polityków, urzędników i części zarządzających firmami? Gdzie tu podmiotowość, partnerstwo, społeczeństwo obywatelskie?

Podsumowując, trzeba powiedzieć jednoznacznie, że każdy obywatel w pełni praw, każda osoba fizyczna pełnoletnia i nie pozbawiona praw powinna być z definicji i mocy prawa „podmiotem gospodarczym” albo inaczej „mikro-przedsiębiorcą”, który cieszy się pełną wolnością prowadzenia działalności tzw. gospodarczej, może wystawiać rachunki / faktury (o rachunkach, fakturach i księgowości innym razem), świadczyć usługi, produkować dobra, tworzyć dzieła itd.

Co innego, gdy kilka osób chce razem prowadzić działalność gospodarczą. Wtedy mamy do czynienia z innym jakościowo zjawiskiem niż „osoba fizyczna – podmiot gospodarczy”. Osoby te umawiają się, co i na jakich zasadach będą robić. Dochodzi między nimi do zawarcia aktu prawnego (umowy, aktu notarialnego, statutu, regulaminu itp.), który definiuje ową nową jakość, nowy – wspólnotowy(!) – podmiot gospodarczy.

Jest to jak najbardziej prawidłowe – synergia między ludźmi może dawać efekt dużo lepszy niż prosta suma ich działań. Oczywiście, taki wspólnotowy podmiot gospodarczy – czy to będzie spółka jawna, spółka partnerska, spółdzielnia, stowarzyszenie, spółka kapitałowa – powinien mieć takie same prawa i obowiązki, jakie dotyczą jednoosobowego podmiotu gospodarczego -, aby zachowana była równość konkurencji. Nie powinno być tak, że spółki kapitałowe są tu uprzywilejowane ograniczeniem odpowiedzialności (o tym w jednym z kolejnych tekstów).

Wypowiedz się