REWOLUCJA PRACY (01): Dlaczego ludziom nie chce się pracować? – cz. I

Ten cykl traktować będzie o pracy – o zjawisku pracy zarobkowej ludzi, jej organizacji w skali społeczeństw i mikrospołeczeństw, o ewolucji pracy, jej zmaganiu się z kapitałem i ramami legislacyjnymi, o mitach, uwarunkowaniach, efektywności i trendach rozwoju. Główną tezą całego cyklu jest twierdzenie, że dotychczasowy paradygmat – obejmujący organizację, formy, ramy i rangę pracy – przeżył się i nadchodzi czas na duże zmiany, czyli na rewolucję pracy.

Nie ma to nic wspólnego z podejściem marksistowskim, przeciwstawiającym sobie różne grupy społeczne, opierającym się na „walce klas” i na „uspołecznieniu środków produkcji”, czyli na antagonizowaniu społeczeństw i własności państwowej, czyli niczyjej.

Praca (zarobkowa) jest czymś, co towarzyszy człowiekowi przez większość jego życia od wieków. Praca wypełnia dużą część dziennego czasu, ma wymiar ekonomiczny, społeczny, rodzinny, polityczny. Praca daje, a przynajmniej powinna dawać człowiekowi poczucie sensu jego życia, poczucie, że jest potrzebny i potrafi coś zrobić.

W tym sensie praca ma też ważny wymiar indywidualny, psychologiczny, rozwojowy i duchowy. Podnosi na duchu lub niszczy ducha. Generuje poczucie bezpieczeństwa lub go pozbawia. Daje podstawy ekonomiczne godnego życia lub nie. Rozwija lub hamuje. Integruje lub dezintegruje. Tworzy lub tylko odtwarza. Cieszy lub stresuje.

Praca w skali społeczności lokalnej lub całego społeczeństwa pozwala tworzyć wielkie dzieła i budować silne grupy społeczne, przynosić dobrobyt i rozwój technologiczny, czynić świat pięknym i dostępnym.

Większość z nas nie potrafi wyobrazić sobie świata bez pracy. Ostrzeżeniem przed takim światem są fragmenty opowiadania George’a Wells’a „Wehikuł czasu” – jego bohater przenosi się w daleką przyszłość i zastaje na powierzchni ziemi społeczność, która nie pracuje, jest zdegenerowana, niewrażliwa i niezaradna.

A jednak… zbyt często obserwuję zjawiska, które sugerują, że (niektórym) ludziom nie chce się pracować. Pracują, bo muszą zarabiać, bo jest presja otoczenia, bo nie mają co ze sobą zrobić. Najprostsza interpretacja takich obserwacji to zaklasyfikowanie wszystkich tych ludzi do zbioru leniwych, rozpieszczonych, bez ambicji. To byłaby jednak zbyt prosta interpretacja – wierzę w to, że w każdym człowieku tlą się marzenia, ambicje, potrzeby, predyspozycje. Wiele sytuacji i doświadczeń jest potwierdzeniem tego, że człowiek „wsadzony” w pozytywne i ciekawe dla niego otoczenie zaczyna odżywać, interesować się i angażować.

Zatem dlaczego tak wielu ludziom nie chce się pracować – uczciwie, z zaangażowaniem, kreatywnie, odpowiedzialnie, efektywnie? Czy nie jest tak, że zniechęca ich do tego określony czynnik zewnętrzny? Albo kilka?

Gdy przyjrzałem się pracy ludzkiej z tej perspektywy, zacząłem odkrywać takie czynniki. Pierwszy czynnik, który mnie wręcz poraził, pojawił się na wykładzie szefa Centrum Europejskiego UW ponad dziesięć lat temu, prof. dr hab. Alojzego Z. Nowaka. Wykładowca narysował układ współrzędnych, opisał osie i namalował trzy krzywe (odtwarzam z pamięci; prof. Nowak wspominał, że te wykresy oparte są o badania):

Wymowa tego wykresu jest piorunująca: praca – zgodnie z badaniami ostatnich 30-40 lat – nie może konkurować z biznesem, a tym bardziej ze spekulacjami finansowymi.

A na filmach widzimy wygodny dobrobyt, który staje się udziałem bohaterów łatwo, na przykład w wyniku spekulacji, gry, działań bez pracy.

Jak w obliczu takich faktów ludzie wchodzący na rynek pracy mają ją szanować? Przecież widzą, choćby na przykładzie swoich rodziców, że praca nie popłaca, a gra giełdowa czy spekulacje finansowe generują milionerów.

Aleksander Kisil

Wypowiedz się