DYMISJA GENERAŁA SKRZYPCZAKA

 

Skrzypczak zdjęcie.

fot. WP.PL / Konrad Żelazowski Gen. Waldemar Skrzypczak

 

Gen. Waldemar Skrzypczak złożył dymisję. Odchodzi ze stanowiska podsekretarza stanu MON. W komunikacie czytamy:

Do Ministra Obrony Narodowej Tomasza Siemoniaka wpłynęło pismo Waldemara Skrzypczaka proszące o dymisję ze stanowiska podsekretarza stanu w resorcie obrony. Generał broni w stanie spoczynku z satysfakcją przyjął wysoką ocenę jego pracy przez premiera Tuska, ale zgodził się z nim, że „nikt pracujący w rządzie nie powinien przynosić problemów, nawet jeśli te problemy nie wynikają z intencji ani działań”. Dymisja Skrzypczaka ma związek z podejrzeniami o korupcję, które przedstawiła Służba Kontrwywiadu Wojskowego. Z zawiadomienia SKW, we wrześniu Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w tej sprawie.

W naszych mediach dotychczas napisano już bardzo wiele na temat  przyczyn tej dymisji, ale prawda jak zwykle jest głęboko ukryta. W ubiegłym tygodniu gazety rozwodziły się nad treścią listu  napisanego przez generał Skrzypczaka do wysokiego urzędnika w resorcie obrony Izraela. W większości to jednak były oceny listu. Jeżeli list został  napisany w marcu br, a został zauważony i  spowodował taką wrzawę dopiero  w listopadzie i to przy okazji „wielkiej „afery korupcyjnej w instytucjach rządowych, to też nie jest sytuacja normalna. Nie sądzę by jego treść nie była znana szefowi generała Skrzypczaka. Ale oto wyjątki tego listu w moim tłumaczeniu :”

Drogi Shmaya,

Na początku, przyjmij moje szczere przeprosiny z powodu wysłania tego listu później niż obiecałem, gdy widzieliśmy się ostatni raz. Bardzo sobie cenię Twoją szybka i pozytywną reakcję na ostatnie, niezapowiedziane zaproszenie i chciałbym Ci również bardzo podziękować za Twoją otwartość i gotowość wsparcia wysiłku PMOND w rozbudowywaniu możliwości polskich Narodowych Sił Zbrojnych. Wiem, że jesteś prawdziwym przyjacielem Polski i zapewniam Cię, że masz oddanego przyjaciela w mojej osobie.

Za nami, jak dotąd, długa wspólna droga. Wiele wzlotów i upadków spowodowanych zmianami naszych wcześniejszych szczegółowo opracowanych przez ekspertów planów w związku z zapadającymi decyzjami politycznymi. Mimo to, nadal trwamy na naszej ścieżce, skierowanej na wspólne budowanie pełnego, wielowarstwowego, wielopoziomowego systemu na dziesięciolecia. W związku z tym, jestem oddanym zwolennikiem osiągania tego celu poprzez strategię „Rząd-Rządowi”, którą uważam za najbardziej odpowiedni i efektywny model dla naszej dwustronnej współpracy w kluczowych dziedzinach takich jak Obrona Powietrzna czy UAV.

Przyszłe polsko-izraelskie wspólne projekty skierowane na stworzenie wspólnie możliwości UAV i Obrony Powietrznej są bardzo wartościowe. Obaj wskazywaliśmy przy różnych okazjach, że rozwój technologiczny, wiedza oraz kapitał, które mogą zostać wniesione przez inwestorów izraelskich będą z korzyścią dla Polski. Było już wielokrotnie podkreślane, że dla Polski będzie to oznaczać uzyskanie niezależności i wyłącznego prawa własności tych systemów. Wykorzystując Izraelskie Siły Obronne, ich doświadczenie w edukacji, szkoleniach i przeprowadzaniu akcji system stopniowo będzie wzrastać wśród możliwości stworzonych w Izraelu, następnie zostanie szeroko spolonizowany poprzez  udział polskiego przemysłu w produkcji i wymianie dotyczącej znajomości zagadnień technologicznych. Tego typu współpraca gwarantuje długoterminową relację i stwarza możliwości do obustronnego rozwoju.

Izrael jest wyjątkowym przykładem kraju, który ma szanse sprawdzać swoją technologię i sprzęt w przeprowadzanych akcjach na prawdziwym polu walki na swoim terenie. Od ich sukcesu zależy istnienie państwa. To dlatego już rozpoczęliśmy formułowanie zasad DSWS potencjalnej współpracy i chcielibyśmy rozpocząć prace także w zakresie UAV.

W tej sytuacji generał zrobił to, co powinien zrobić : „Złożyłem dymisję, by nie być obciążeniem dla rządu powiedział minister Skrzypczak. – Nie ma zarzutów wobec mnie, to niesprawiedliwe ataki – tłumaczył generał, odnosząc się do zarzutów formułowanych przez media i SKW. Pragnę zapewnić, że w całej swojej służbie i pracy kierowałem się wyłącznie dobrem Wojska Polskiego, działając uczciwie i z pełnym zaangażowaniem. Mimo, że organy państwowe nie sformułowały jakichkolwiek zarzutów wobec mnie, jestem obiektem niesprawiedliwych ataków, które stały się obciążeniem dla premiera, rządu i ministra obrony narodowej” – pisze w oświadczeniu Skrzypczak.”
Jednocześnie niektórzy działacze Platformy Obywatelskiej wykorzystują sytuację by błysnąc w mediach. Trudno bowiem poważnie potraktować wypowiedź Grzegorza Schetyny, który uznał, że złożenie dymisji jest w tym przypadku słuszną decyzją, bo każdy urzędnik musi być jak „żona Cezara” i nie może wzbudzać żadnych podejrzeń. Zaznaczył jednak, że jest wierzy, iż Skrzypczak nie jest winien stawianym mu zarzutom” Co za wspaniałomyślność. Dlaczego jednak zachowania czołowych przedstawicieli PO swoimi korupcyjnymi działaniami zaprzeczali w przeszłości tym zasadom.

Od samego początku było wiadome, że generał musi polec w tej wojnie o miliardy. Zwycięska strona oczekuje teraz bezkolizyjnego realizowania własnych pomysłów na modernizację armii. Niedźwiedź otrzepał ręce po wyrzuconym za okno zajączku i pociąg korupcyjny jedzie dalej. A przecież umiejętności generała Skrzypczaka powinny być wykorzystane zupełnie inaczej, niestety zapomniał nasz bohater, że oprócz uczciwości są układy, a tam, gdzie w grę wchodzą miliardy wszelkie chwyty są dozwolone.

Jeżeli premier sądzi, że wystarczą podziękowania, to wkrótce przekona się, że przy tym stole przetargowym gra się zupełnie innymi kartami.

Comments

  1. Klub Inteligencji Polskiej says:

    Koniecznie trzeba zapytać w tym miejscu, dlaczego premier z taką ochotą nie przyjmował dymisji osób związanych z kolejnymi aferami? A skąd mamy pewność, że obecna sytuacja z min. Skrzypczakiem nie jest powieleniem sprawy ministra Szeremietiewa? Pamiętamy akcję na morzu ówczesnego ministra Komorowskiego, który po oczyszczeniu podejrzanego nie powiedział-przepraszam.
    Minister Skrzypczak powinien mieć świadomość z kim zaczynał tzw. modernizację armii. Dziwne, że tak mocno oskarżany i opluwany przez media generał, nawet nie miał okazji przedstawić swojej racji. Nikt nie udowodnił mu winy, a już wszystkie partie klaszczą w dłonie na stojąco z powodu jego rezygnacji.
    Gdyby chodziło o tzw. dobro sprawy, to ten cały rząd powinien zejść ze sceny, a przynajmniej kilku jego ministrów. Ale tutaj panuje zmowa milczenia.
    AZ

  2. Krzysztof Wojtas says:

    Dziwna sytuacja i dziwne stanowisko przedstawione w artykule.

    Pan gen. Skrzypczak, jako dowódca kontyngenty w Afganistanie, chciał wypełniać zadania bojowe z tym związane.
    Do tego brakowało ludzi i sprzętu. Żądania lepszego sprzętu – to obciążenie ponad miarę polskich możliwości, nie dające przy tym Polsce żadnych korzyści, a przeciwnie.
    Przypominam, że decyzję i to nie konsultowaną z Rządem o zmianie charakteru misji w Afganistanie ze stabilizacyjnej na bojową podjął, nie mając po temu uprawnień, min. Sikorski.
    Wypełnianie zadań z punktu widzenia militarnego – nie było możliwe.
    Ale jest pytaniem, czy było sensowne?
    Może postawa min. Klicha była pragmatyczna – mówić, ale nie robić?
    Kontyngent w Afganistanie to swoista danina krwi. Zatem – należało się liczyć ze stratami, zwłaszcza wobec skromnych środków materialnych.

    Obecny konflikt tyczy dronów. Na pewno izraelskie s zaawansowane technicznie, ale niedawno była informacja, że polskie opracowania są na dobrym poziomie.
    Może zatem lepiej byłoby dofinansować polskie rozwiązania?

    No chyba, że szykuje się wojna i trzeba szybko wprowadzić te drony na uzbrojenie armii.
    Gdzie ta wojna? Iran, Syria?
    Zatem – w czyim interesie działa gen. Skrzypczak?

  3. Klub Inteligencji Polskiej says:

    Żądania lepszego sprzętu – to obciążenie ponad miarę polskich możliwości, nie dające przy tym Polsce żadnych korzyści, a przeciwnie. Jednym słowem polskie możliwości sprowadzały się do zgłoszenia gotowości do wysłania żądanego kontyngentu żołnierzy bez niezbędnego uzbrojenia i wyposażenia. Żołnierze zawsze zgłaszali propozycje, jednak oprócz zapewnień i deklaracji ze strony decydentów, wojsko nie otrzymywało koniecznych wzmocnień. Dopiero nadmierne straty ludzkie zmusiły do przyspieszenia niezbędnych decyzji. Niewątpliwie uniknęlibyśmy tak wysokich strat, gdyby liczono się ze zdaniem wojskowych. Niestety zawsze podkreślano, tylko cywilną kontrolę na armią, a żołnierze w milczeniu i nawet cepami mieli bić wroga. Wyjątkowo zgodni w tym są wszyscy politycy. Dziś w pełnej zgodzie ukarano tego, co miał kiedyś odwagę powiedzieć dwa zdania prawdy. Widać, że o te dwa za dużo.
    AZ

    • Krzysztof Wojtas says:

      W Afganistanie nie powinno być polskiego kontyngentu o charakterze bojowym, a miała to być misja stabilizacyjna.
      Formą realizacyjną – ograniczenie, bądź niewykonywanie zadań bojowych z racji braku sprzętu.
      Gen. Skrzypczak chciał realizować zadania bojowe.
      W czyim interesie?

      • Klub Inteligencji Polskiej says:

        Proszę nie mylić kompetencji z realiami. Decyzja o rozszerzeniu charakteru udziału polskiego kontyngentu w Afganistanie zapadła na szczeblu państwowym, a wojsko zostało postawione przed faktem dokonanym. Politycy nie przewidzieli skali możliwości bojowych Talibów, stąd nieprzygotowane do bojowych operacji wojsko zaczęło ponosić nadmierne straty. Dopiero wówczas rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania nowych środków transportowych i bojowych. Taka opinia na temat generała mija się z prawdą. Skrzypczak przedstawił rządzącym konieczne wzmocnienie w środki walki i stąd zaczęły się pojawiać Rosomaki, amerykańskie samochody opancerzone oraz różne inne środki walki ze śmigłowcami włącznie.
        Trzeba zapytać polityków, w czyim interesie nakazali rozpoczęcie bojowych zadań, bez odpowiedniego wyposażenia i uzbrojenia?
        Proponuję sięgnąć do historycznych faktów.
        AZ

  4. Klub Inteligencji Polskiej says:

    Wyjazd Polaków do Afganistanu przygotowywany był w wielkim pośpiechu. Gotowość bojowa, po kilku nieudanych próbach, została osiągnięta w połowie czerwca 2007. Dwa miesiące później, 14 sierpnia, w pobliżu bazy Gardez stracił życie pierwszy polski żołnierz – 28-letni podporucznik Łukasz Kurowski z 10 Brygady Kawalerii Pancernej. Zginął w ostrzelanym przez Talibów oddziale afgańskim wspieranym przez polski zespół doradczo-szkoleniowy (OMLT)…..
    Kontyngent miał jednak duże braki w wyposażeniu, dlatego generał wielokrotnie wysyłał do MON i Sztabu Generalnego prośby o najpotrzebniejszy sprzęt dla żołnierzy w Afganistanie. Chodziło o zakup śmigłowców, zwiadowczych samolotów bezzałogowych, karabinów maszynowych. Prośby Skrzypczaka były jednak przeważnie ignorowane. Tymczasem sytuacja w Afganistanie stawała się coraz bardziej dramatyczna. W 2007 zginął tam jeden polskich żołnierz, zaś w 2008 poległo już siedmiu polskich żołnierzy.

    10 sierpnia 2009 podczas walki z Talibami zginął porucznik Daniel Ambroziński. Generał Skrzypczak był wstrząśnięty śmiercią oficera. Na odprawie tygodniowej głośno wyraził swoją dezaprobatę dla braku reakcji przełożonych na wnioski dotyczące pilnych zakupów sprzętu z 2006 i 2007. 16 sierpnia 2009 CASA z ciałem Daniela Ambrozińskiego wylądował na wojskowym lotnisku w Leźnicy Wielkiej. Nad trumną przemawiał generał Skrzypczak, który powiedział m.in.:
    „Dlaczego dopiero trzeba było śmierci kpt. Ambrozińskiego, by pomyślano o lepszym wyposażeniu i uzbrojeniu żołnierzy?”
    „Moi podwładni zrobili wszystko, aby nasze wojsko było dobrze wyposażone. Nie zawsze nasz głos znalazł zrozumienie u tych, którzy powinni to zrozumieć jako rzecz oczywistą.”
    „My wiemy czym walczyć. Nie urzędnicy wojskowi, biurokracja ma nam mówić czym walczyć. To my wiemy czym mamy walczyć i chcemy, żeby nas słuchano. Zabrano nam kompetencje, zostawiając odpowiedzialność. Czy nadejdzie czas, że ktoś, kto zaniedbał te kwestie, poniesie odpowiedzialność?”
    „To wojna, walka i bój piszą nowe regulaminy, a nie przepisy, które nie przystają do realiów wojny, na której są żołnierze.”
    Słowa wypowiedziane przez dowódcę Wojsk Lądowych w Leźnicy Wielkiej, jak również udzielenie przez generała krytycznego wobec funkcjonowania polskiej administracji wojskowej wywiadu dla prasy i telewizji, wzbudziły kontrowersje w kręgach rządowych. W ich następstwie 17 sierpnia 2009, po rozmowie z szefem Sztabu Generalnego Franciszkiem Gągorem generał Skrzypczak oddał się do dyspozycji prezydenta. 19 sierpnia generał spotkał się z ministrem obrony narodowej Bogdanem Klichem oraz szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksandrem Szczygłą. Po wyjściu Skrzypczak powiedział dziennikarzom, że złożył ministrowi obszerne wyjaśnienia oraz dodał, że szef MON nie był celem jego krytyki. Zgodził się ze stwierdzeniem, że czas i miejsce jego krytycznych uwag wobec kierownictwa resortu były nieodpowiednie. 20 sierpnia doszło do spotkania prezydenta Lech Kaczyński i ministra obrony narodowej Bogdana Klicha, na którym zdecydowano, że Skrzypczak nie będzie zdymisjonowany. Pomimo tych ustaleń, generał sam podał się do dymisji. Skrzypczakowi nie spodobały się słowa Klicha po spotkaniu z prezydentem: Moje wczorajsze spotkanie z generałem było długie. Podczas niego generał uznał swój błąd. Przyznał, że nie powinien mówić tego co powiedział, w takiej formie i w takim miejscu. Generał zaprzeczył słowom ministra, mówiąc: Ministrowi powiedziałem wczoraj, że przyznaję się do błędu, ale tylko w sensie miejsca i czasu, okoliczności mojej wypowiedzi. Godząc się na dalszą współpracę z tym panem, nie mógłbym spojrzeć swoim żołnierzom w oczy.

    15 września 2009 Skrzypczak został odwołany z zajmowanego stanowiska. Przekazanie obowiązków dowódcy Wojsk Lądowych odbyło się 16 września na Cytadeli Warszawskiej. Następcą Skrzypczaka został gen. dyw. Tadeusz Buk.
    Julian Lewiński

Wypowiedz się