Psychosocjotechnika, dezinformacja, manipulacja

D-czy-D

Fragmenty książki:

Staczanie się ku demokracji nowoczesnej

Naród, który wybiera swoich przywódców, chce wierzyć, iż nie tylko przywódców

mianuje, ale że również przekazuje im swoją władzę. Przenosimy się tu z obszaru

demokracji klasycznej do obszaru demokracji nowoczesnej (inaczej mówiąc, do

doktryny suwerenności ludu).

 

Formuła „Omnis potestas a Deo” (Wszelka władza od Boga) zostaje zastąpiona

formułą „Omnis potestas a populo” (Wszelka władza od ludzi)

 – a w perspektywie socjalnej i politycznej kult człowieka zastępuje kult Boga.

(Patrz: część druga, poświęcona demokracji nowoczesnej).

Opanowanie demokratycznego państwa przez grupy nacisku

Problem ten jest szczególnie dobrze widoczny we Francji. Jest to powód, dla

którego demokracja klasyczna stanowi dla naszego kraju tak złe rozwiązanie.

 

Dziedzictwo rewolucji 1789 roku

Likwidując znaczną liczbę organów pośrednich, zabierając tym, które zostały,

znaczną część ich władzy, rewolucja 1789 roku dokonała prawdziwej czystki

społecznej, której pierwszą ofiarą stało się samo państwo.

Francja dzięki rewolucji została praktycznie sprowadzona do stanu bliskiego

indywidualizmowi demokratycznemu. Wszystkie organizacje społeczeństwa zostały

rozbite, jednostka bez powiązań stała się niczym. Od tego czasu nie przestały w

społeczeństwie francuskim wzrastać i zakorzeniać się organizacje zagraniczne,

ponieważ ich dyscyplina wewnętrzna utrzymywała się i krzepła wobec naszego

rozbicia. Doktryna demokratyczna, która czyni z państwa opatrznościowego

opiekuna, a z poddanego – pensjonariusza, jest ich najsilniejszym instrumentem

propagandowym w tej walce. Zabronić Francuzom organizować się i osiągać wyższy

status niezależnie od państwa, od administracji, co właśnie jest narzędziem ich

władzy – oto ich naturalny program, niezbędny dla struktur mających utrwalać ich

dominację wśród nas .

 

Strukturalna słabość demokracji klasycznej

Niezależnie od właściwej przyczyny słabości państwa francuskiego, o której już

była mowa, trzeba przyznać, że z powodu samej swojej struktury nie może się ono

ustrzec przed skolonizowaniem przez grupy nacisku (tzw. lobby, wyrażenie

zapożyczone ze słownika amerykańskiego). Podkreśla to wybitny historyk François

Fourret w formule, która stała się już klasyczna:

Istnieje w całej władzy demokratycznej […] ukryta oligarchia, nieodzowna do jej

funkcjonowania, a zarazem przeciwna jej zasadom .

François Fourret mówił: […] doświadczenie uczy, że właściwiej byłoby mówić o

oligarchiach (w liczbie mnogiej).

 

Dynastie finansowe

Ilekroć mówimy o naciskach wywieranych na państwo, mamy na myśli siłę pieniądza,

a ściślej ludzi, którzy je posiadają, inaczej mówiąc, dynastie finansowe. O ich

politycznej roli trafnie mówi Jacques Attali w swojej książce opublikowanej w

1985 roku, zatytułowanej Siegmund G. Warburg, homme d’influence:

Na przestrzeni ostatnich dwóch stuleci człowiekiem, którego wpływy są

najsilniejsze, silniejsze jeszcze niż artysty czy przemysłowca, jest bankier, to

znaczy ten, który z bliska czy z daleka zajmuje się finansowaniem władców (str. 14).

Jacques Attali dowodzi, kiedy opisuje organizacje bankierskie, że bankierzy są

[…] powiązani między sobą gęstą siecią niemalże dynastyczną i stanowią […]

arystokrację paralelną, czynną w krwiobiegu wszystkich ustrojów (str. 14), […]

podwójną elitę finansową i kulturową, o dynastycznym sposobie bycia (str. 86).

Pionierzy kapitalistycznej racjonalności, uczestnicy i twórcy Ładu Kupieckiego,

finansiści – są ogniwami najważniejszymi w naszej historii […]. Organizują się

oni w końcu w swoistą arystokrację.[…] rodzaj surowego zakonu o niepodważalnych

prawach moralnych i surowych rytuałach (str. 15).

Mówiąc o wpływach wywieranych przez bankierów na polityków, Jacques Attali

stwierdza, że mogą one prowadzić do powstania „władzy nad władzą”. Władza nad

władzą – co to znaczy? To znaczy, że dynastie finansowe dyskretnie dominują nad

władzą polityczną, co jest łatwiejsze, gdy ustrój jest demokratyczny. Toteż

można skonstatować, że nowoczesne państwo sprzedało lub wynajęło swe jestestwo

bankierom. Kwestia stanie się jeszcze bardziej oczywista, kiedy państwo

całkowicie utraci prawo emisji pieniądza.

Inne grupy nacisku

Dynastie finansowe nie są oczywiście jedynymi grupami nacisku próbującymi

demokratyczne państwo uczynić swoją kolonią.

Wolnomularstwo.

Można uznać wolnomularstwo za lobby modelowe, tak ze względu na

jego wiek (oficjalnie 280 lat, w rzeczywistości – znacznie więcej), jak i ze

względu na umiejętności. Ponad dziesięć lat temu, artykuł w „Express” (7 października 1988) zatytułowany Franc-maçon: le retour en force, (Wolnomularz, powrót w pełni sił) wyjaśniał:

Stopniowo zaczynamy się czuć, jakbyśmy powrócili do III Republiki, kiedy

wolnomularze identyfikowali się z państwem do tego stopnia, że czuli się jego

kręgosłupem […]. Możemy obecnie doliczyć się nie mniej niż kilkunastu ministrów

i około stu parlamentarzystów inicjowanych.

Zapewne do dzisiaj sprawy niewiele się zmieniły.

W swojej ostatniej książce Au coeur du pouvoir – Enqu?te sur le club le plus

puissant de France (W sercu władzy – ankieta n/t najpotężniejszego we Francji

klubu) , Emmanuel Ratier prezentuje ośmiu członków gabinetu Juppé – w tym

premiera – którzy należą bądź należeli do klubu „Le Si?cle” o notorycznych

tendencjach masońskich .

Od czasu do czasu wpływy masonerii na władzę polityczną

wzbudzają niepokój jakiejś grupy parlamentarzystów: tak było we Włoszech w 1984

roku (sprawa loży P2 ), tak jest i dzisiaj w Wielkiej Brytanii, gdzie komisja

parlamentarna (z inicjatywy Partii Pracy) nawołuje do delegalizacji

wolnomularstwa i wypomina masonom, że przeniknęli oni do policji i magistratur,

gdzie utrzymują struktury równoległe z legalnymi, zakłócając funkcjonowanie

aparatu sprawiedliwości .

B’nai B’rith – to kolejne lobby wraz ze wszystkimi siłami, które za nim stoją .

W broszurze zatytułowanej Co się przed wami ukrywa – w jaki sposób narzucono

absolutny zakaz wstępowania do Front National Jean Madiran opisuje, opierając

się na dowodach, to, co nazywa „determinującym wpływem B’nai B’rith na francuską

klasę polityczną”.

Akcje podobnych lobby mają miejsce za granicą, a w szczególności w Stanach

Zjednoczonych. Książka amerykańskiego parlamentarzysty Paula Findleya They dare

to speak out (Mają odwagę się wypowiedzieć) daje bardzo przejrzysty obraz tego

zjawiska. Wystarczy przytoczyć świadectwo, jakim jest książka Israela Shahaka,

zatytułowana Histoire juive – Religion juive – Le poids de trois millénaires

(Żydowskie dzieje i religia – ciężar trzech tysiącleci ):

Pod koniec lat pięćdziesiątych […] John Kennedy opowiadał mi o początkach

prezydenckiej kampanii wyborczej Trumana z 1948 roku. To się źle zapowiadało,

wszyscy lub prawie wszyscy go opuścili.

Aż tu jakiś syjonista amerykański

przyniósł mu bezpośrednio do pociągu elektorskiego walizkę wypchaną dwoma

milionami dolarów.

„Oto dlaczego tak szybko uznaliśmy Izrael!”.

Nie jestem

antysemitą, nie bardziej niż Kennedy […]: dla nas to był tylko jeden żart

więcej, żart na temat Trumana i korupcji amerykańskiego świata polityki .

Jeżeli w 1948 roku syjonistyczne lobby było zdolne do umieszczenia swojego

kandydata na stanowisku prezydenta USA, możemy sobie wyobrazić, jaka musi być

jego potęga dzisiaj.

„Władza protestancka”. Wyższe warstwy społeczności protestanckiej od dwóch

stuleci odgrywały pierwszo-planową rolę w polityce francuskiej. Le Matin

Magazine z 6 października 1982 roku w ten sposób charakteryzuje „władzę

protestancką”:

Od dawna zasiedziali w ważnych organach państwowych, w ambasadach lub w

przedsiębiorstwach państwowych, protestanci zainwestowali potajemnie w instancje

nowej władzy. Ich flirt z francuską lewicą nie wypływa z oportunizmu i z

tradycji republikańskich, oni zawsze popierali tezy socjalistyczne.

To samo przeczytamy dziewięć lat później w Le Nouvel  Observateur  z 31 stycznia

1991 roku:

Na trybunie honorowej Francji laickiej i republikańskiej protestanci zajmują

pierwsze miejsca – zwłaszcza w polityce i administracji. Właściwie, pomijając

początki antyklerykalnej III Republiki, nigdy taka plejada hugenotów nie

uczestniczyła w rządzeniu krajem .

Partie polityczne i syndykaty. Rezultaty działalności tych grup nacisku, choć

nie najważniejsze, są najbardziej widoczne. Machinacje w partii socjalistycznej

podczas dwóch kadencji Mitteranda uzasadniają opinię Pierre’a Be-cata: Pod

pokrywką dogmatu zwanego „suwerenność ludu” partie polityczne, po osiągnięciu

władzy wszelkimi metodami, sprawowały w imieniu suwerennego ludu prawdziwą

dyktaturę .

Jeżeli chodzi o syndykaty (związki zawodowe), wiele z nich, jak CGT, stanowi od

początku Czwartej Republiki bastiony niemalże nie do zdobycia. W pewnych

dziedzinach (transport, energia, porty handlowe, kolportaż prasy) i w pewnych

okolicznościach potrafią one nawet narzucić państwu swą własną politykę.

Sekty. Dzięki swej dyscyplinie, środkom materialnym, woli, niektóre sekty

popadają w niebezpieczne i groźne samowładztwo, z którym rząd demokratyczny musi

iść na układy. Tak jest w przypadku „Église de scientologie” (Kościół

scientologiczny) i sekty Moona w Stanach Zjednoczonych.

Mafie. Mafiami nazywamy grupy nacisku oparte na zorganizowanym przestępstwie i z

niego żyjące (narkotyki, prostytucja). Już w 1951 roku w książce o Stanach

Zjednoczonych Far and Wide, angielski dziennikarz Douglas Reed dowodził, że

przestępczość zorganizowana była jednym z trzech uzależnień, którym były poddane

Stany Zjednoczone. Dwie pozostałe to syjonizm i rosyjski komunizm .

Rola polityczna mafii izraelskiej, znanej dzięki książce Izrael Connection

(Plon, 1980) jest tak prezentowana przez jej autora Jacquesa Derogy w przedmowie:

 

(Stwierdzamy w Izraelu) rozprzestrzenianie się mafii.

Jest ona proporcjonalnie tak rozgałęziona, tak ustrukturyzowana,

mająca wpływy w środowiskach politycznych oraz policyjnych,

 i tak ludobójcza, jak amerykański Syndykat Zbrodni

 – z którym utrzymuje bezpośrednie relacje – lub sycylijska Cosa Nostra!

Zjawisko jest tym groźniejsze, że pojawiło się w samym początku państwa,

rozwinęło się szybciej niż ono, aż do stworzenia pewnego rodzaju państwa w

państwie, które miało być państwem modelowym w oczach jego założycieli,

mieszkańców i Żydów w diasporze.

Inne dobrze znane informacje mówią o groźnym wpływie wywieranym przez mafię na

niektóre kraje Ameryki Łacińskiej, poprzez tzw. narkoterroryzm.

Trzeba przyznać, że zniesienie kary śmierci w wielu państwach demokratycznych przyczynia się do wzmocnienia pozycji mafii.

Środowiska homoseksualne. W Stanach Zjednoczonych, gdzie homoseksualizm jest

bardziej rozpowszechniony niż w Europie, wpływy polityczne środowisk

homoseksualnych są znaczące. Mówi o tym książka The Homosexual Network – Private

Liver and Public Policy ojca Enrique T. Rueda .

Niestety, daje się zauważyć, iż Europejczycy zaczynają nadrabiać opóźnienia w tej dziedzinie.

Byłyśmy bardzo zdziwione wszechobecnością środowisk homoseksualnych -

stwierdzają Sophie Coignard i Marie-Thér?se Guichard w wywiadzie udzielonym

L’Événément du jeudi (10 kwietnia 1997 roku) i dodają:

To nowe zjawisko. Ludzie mówią o tym bez skrępowania, zwłaszcza wyżsi urzędnicy

i ci z elit politycznych.

Zatrzymujemy się tutaj – nie pretendując do miana publikacji wyczerpującej

tematykę związaną z przeglądem grup nacisku, które mniej lub bardziej kolonizują

nowoczesną demokrację. Kiedy zaczynają kierować się jedynie własnymi

partykularnymi interesami, jakże mogłyby bronić dobra wspólnego i dbać o nie (co

jest rolą i racją bytu państwa)?

Aby zamówić książkę proszę kliknąć na poniższy link:

http://ksiegarnia.antyk.org.pl/x_C_I__P_23016551-23010001__PZTA_2.html

 

Marcin Dybowski

 

Wypowiedz się