Oskarżenie pułkownika SKW

Stowarzyszenie Klub Inteligencji Polskiej z uwagą i zaniepokojeniem śledzi wieloletnie zmagania pani Grażyny Niegowskiej z przejawami bezprawia, jakie demonstruje na oczach internautów całej Polski żołnierz Wojska Polskiego, oficer Wojskowego Kontrwywiadu Wojskowego. Sprawa od dłuższego czasu jest opisywana jedynie na portalach internetowych, bowiem oficjalne media niby za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki nie wyrażają zainteresowania tematem. A wszystko to ma miejsce przy jednoczesnym propagandowym przekonywaniu społeczeństwa przez czołowych polityków rządzącej koalicji, włącznie z jej liderami o wolności słowa, o swobodnym dostępie polskich obywateli do publicznych mediów.

Opisywane zdarzenia, to nie jakieś drobne niedokładności w pracy operacyjnej oficera SKW, ale są to zarzuty możliwości popełnienia bardzo poważnych przestępstw, włącznie z możliwością połączenia opisywanych faktów z najpoważniejszym przestępstwem ostatnich lat, jakim było niewątpliwie zabójstwo Krzysztofa Olewnika.

Jeżeli w dotychczas opisywanych wydarzeniach, odpowiedzialne organy odrzucały oskarżenia bez koniecznego dokładnego sprawdzenia, to obecnie do wojskowych prokuratorów zaczyna docierać, że mamy do czynienia z trudnymi do obalenia faktami.

Jak pisze pani Grażyna Niegowska :” Bardzo ciekawa była rozmowa z prokuratorem wojskowym, który w trakcie przyjmowania zawiadomienia powiedział, że dopiero teraz  zaczęli mi wierzyć. Zapytałam: co znaczy „teraz”. Kpt. Skrzypek odpowiedział, że dopiero podręczniki, które dostarczyłam Wojskowej Prokuraturze Wojskowej /WPG / w Warszawie (dotyczące technik inwigilacji przez komórkę) zmieniły podejście do wszystkich moich spraw. 

Tym samym potwierdzili swoją indolencję i brak profesjonalizmu, narażając mnie na utratę życia zawodowego, biedę, upokorzenie etc. 

Już w 2005 r. mogli pozyskać opinię biegłych sądowych na okoliczność moich zawiadomień.

Dlatego ciekawa jestem, co teraz uda im się zrobić”.

Przyjmujemy informację do wiadomości, a jednocześnie widzimy potrzebę zwrócenia się z tymi faktami do wybranych instytucji i osób w naszym państwie w nadziei, że poczucie obowiązku i sprawiedliwości skłoni kogoś do właściwego działania.

Jednocześnie jeszcze raz, musimy wyrazić nasze oburzenie i zdziwienie indolencją i lekceważeniem przez kierownicze osoby SKW możliwością popełniania przestępstw przez podległego im oficera Wojska Polskiego.

Szanowny Panie Redaktorze.

 

Poniżej wiadomość dla Klubu Inteligencji Polskiej.

Będę Pana informowała o przebiegu postępowania karnego.

 

Z uszanowaniem

Grażyna Niegowska

 

Do Szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego,

 

Uprzejmie informuję, że w dniu 11 marca 2013 r. złożyłam w KPP Legionowo oraz w WPG w Warszawie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez płk. Krzysztofa Badeję, oficera WP, pełniącego służbę w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego.

 Jednocześnie uprzejmie Pana proszę o dołożenie wszelkich prawem przewidzianych starań, aby przestępstwo to zostało dokładnie wyjaśnione i proszę o stworzenie swobodnych warunków do wykrycia sprawcy oraz jego ukarania (także dyscyplinarnego).

 

Przestępstwo wyczerpuje w mojej ocenie znamiona art. 231 par. 1 kk w zw. z art. 267 par. 1 i 2 kk oraz w zw. z art. 235 kk.

 

Jego istota polega na tworzeniu fałszywych dowodów i podejmowaniu innych podstępnych zabiegów w okresie 11-23 listopada 2012 r. w celu skierowania przeciwko mnie ścigania o przestępstwo oraz w celu uzyskania pożądanego wyniku w sprawie cywilnej, co odbyło się m.in. poprzez przełamanie elektronicznych zabezpieczeń mojego telefonu oraz karty SIM i zdalne wykonywanie serii połączeń na numer 997. 

Połączenia na policję były wykonywane w dniu 11 listopada 2012 r. bez mojego udziału i bez mojej zgody – z mojego aparatu komórkowego marki Samsung model SGH C300, o numerze IMEI: 355092/01/035524/4, w którym była zainstalowana karta SIM o numerze abonenckim 518 169 798.

 

Zanim zauważyłam na ekranie telefonu połączenia wychodzące na numer 997, przez ok. 40 minut słyszałam różnorodne dźwięki wydobywające się z w/o telefonu. Dźwięki te przypominały szuranie, chrobotanie, drapanie po szybie. To właśnie sprawiło, że postanowiłam mieć telefon w zasięgu wzroku!

 Ostrożność moja pozwoliła uniknąć kolejnych przykrości, związanych z kolejnym procesem karnym, który w założeniu prowokatora miał mnie czekać po wysłaniu serii połączeń na policyjny numer 997. 

Po ustaniu dźwięków wydobywających się z telefonu, na jego ekranie zauważyłam sekwencję połączeń wychodzących na 997. Zanim zdążyłam wyjąć baterię i kartę SIM z telefonu, prowokator wykonał 8 lub 9 połączeń na policję. 

O wydarzeniu natychmiast zawiadomiłam BSW KG Policji – wiedząc, że płk. Krzysztof Badeja zawsze wysługuje się policjantami.

BSW KG Policji przekazało sprawę do Biura Wywiadu Kryminalnego KG Policji, a tam sprawa trafiła do Wydziału ds. Walki z Przestępczością w Cyberprzestrzeni.

 Wydział ten, w korespondencji z grudnia 2012 r., przekonał mnie o konieczności złożenia zawiadomienia o przestępstwie. 

 

Uczyniłam to w dniu 11 marca 2013 r. – po przeprowadzeniu rozmów ze specjalistami z zakresu teleinformatyki, a także po wykonaniu prywatnego wywiadu dotyczącego funkcjonowania osobowości płk. Krzysztofa Badei. 

 

Zapyta Pan zapewne, dlaczego podejrzewam tego właśnie oficera o tworzenie fałszywych dowodów i innych podstępnych zabiegów przeciwko mnie. 

Odpowiedź znajdzie Pan w licznych pismach, które do Pana i do Ministra Obrony Narodowej skierowałam w latach 2005-2012. 

 

Wśród nowych okoliczności, które mogły wywołać kolejne próby kryminalizowania mnie przez płk. Krzysztofa Badeję, należy wymienić publikację mojego autorstwa pt. „Służby zabiły Olewnika”, która ukazała się na łamach Nowego Ekranu oraz proces cywilny, który wytoczył mi K. Badeja z art. 23 i 24 kc.

 

Po przeczytaniu tego artykułu uważny i znający realia funkcjonowania służ specjalnych czytelnik uświadomi sobie, co następuje:

 

Rozwikłanie zagadki dotyczącej numerów IMEI aparatów, którymi posługiwali się przestępcy, pozwoliłoby prawidłowo ocenić okoliczności przetrzymywania Krzysztofa Olewnika przez dwa lata w Kałuszynie, położonym kilka kilometrów od Legionowa. Z racji funkcjonującego tam wówczas centrum szkolenia policji oraz dużej jednostki wojskowej (dywizji zmechanizowanej), liczni jego mieszkańcy związani byli (i nadal są) z policją oraz wojskiem. To tu zaczynali swoją karierę liczni policjanci, a wśród nich…….Derlatka, którego powiązania ze sprawą Olewnika bada obecnie Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku oraz policja niemiecka. Warto pamiętać, że w krytycznym czasie (gdy Krzysztof Olewnik był przetrzymywany na działce Franiewskiego w Kałuszynie), szefem wydziału WSI w Legionowie był płk. Krzysztof Badeja (na zdjęciu poniżej), którego sylwetka bardzo przypomina – wedle opinii pokrzywdzonych – sylwetką rowerzystę, który w dniu 24 lipca 2003 r. doszedł do samochodu Danuty Olewnik, aby pod pretekstem pytania o drogę do Kaliningradu sprawdzić, czy na jej kolanach znajduje się paczka z okupem.

Wreszcie zrozumiemy, dlaczego uprowadzeniu Krzysztofa Olewnika towarzyszyło szereg chaotycznych czynności, dezinformacja i dezintegracja, wykonywanych kosztem ustaleń idących w kierunku ujęcia sprawców i ich inspiratorów.

 

Na zdjęciu – w artykułe „Służby zabiły Olewnika” jest Krzysztof Badeja; stoi obok swojego domu w Legionowie. 

Badeja był szefem Wydziału WSI w Legionowie w czasie, gdy Krzystof Olewnik został porwany i przetrzymywany w Kałuszynie, w odległości 7 km od siedziby tego Wydziału. Krzysztof Badeja znany jest  z powiązań z policją, z  PRL-owską służbą bezpieczeństwa oraz lokalnymi menelami, z którymi popija wódę w legionowskich garażach. Wśród honorowych oficerów Wojska Polskiego Badeja ma  ksywy: „obszczymur”, „judasz”. Obecnie jest on wysokim i nienaruszalnym oficerem Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Na ten temat można przeczytać w internecie komentarz: „tak awansowano takich ludzi jak np. Badeja – notoryczny pijak, człowiek tak wiele raz naruszał prawo, że szkoda mówić”.

 

Ponadto podkreślam, że Krzysztof Badeja nie jest zadowolony z dotychczasowego przebiegu procesu cywilnego, który mi wytoczył, a który miał się rozstrzygnąć w dniu 23 listopada 2012 r. arbitralnie na korzyść powoda K. Badei w wyniku kolejnej prowokacji, na szczęście także nieudanej. Dokładny opis tej prowokacji znajduje się w aktach sprawy sygn. akt III C 371.12 Sąd Okręgowy Warszawa – Praga w Warszawie, Wydział III Cywilny.

 

Oprócz płk. Krzysztofa Badei nie znam drugiej osoby, która mogłaby działać przeciwko mnie z taką wrogością, sztywnością i chorobliwą wręcz obsesją niszczenia.

 Nie znam też żadnej innej osoby, która miałaby dostęp do wiedzy i technik operacyjnych, aby przeprowadzać przeciwko mnie prowokacje, o jakich Pana niejednokrotnie już informowałam i nadal informuję.

 

Wydarzenie związane ze zdalnym wysyłaniem z mojego numeru: 518 169 798 połączeń na numer 997 mogłoby mnie doprowadzić nie tylko na ławę skazanych (z art. 190 a kk, stalking)), lecz także narazić na istotną utratę wiarygodności; wszak osoba, która wydzwania nieustannie na policyjny numer 997 i blokuje tym samym (w dodatku w Dniu Niepodległości) dostęp innym potrzebujących kontaktu z policją, musi być niespełna rozumu.  

 

W związku z powyższym oświadczam, że nie mam nic wspólnego z opisanym procederem. Jestem ofiarą nieludzkiego dręczenia i prześladowań zainicjowanych w 2002 r. przez płk. Krzysztofa Badeję, trwających do dnia dzisiejszego. 

 

W związku z tym, proszę, jak na wstępie.

 

Z poważaniem

 

Grażyna Niegowska