Formy wyzysku i zniewolenia finansowego

 

Prof dr. hab. Włodzimierz Bojarski

 

Od trzydziestu lat wcześniejsze zniewolenie militarne i okupacyjne zostało zastąpione bardziej wyrafinowanym zniewoleniem ideologicznym i finansowym. Jest ono skuteczną, choć mało uświadomioną formą zniewolenia poszczególnych ludzi i całych narodów. O ideologii wiadomo już wiele, natomiast finanse stanowią stale dziedzinę najbardziej zagmatwaną i zakłamaną. A już J. W. Goethe zauważył, że „Nikt nie jest tak beznadziejnie zniewolony, jak ktoś kto błędnie wierzy, że jest wolny.”

 

1. Zlekceważone, ważne ostrzeżenia

Współczesny system finansowo-rozliczeniowy jest niezwykle rozbudowany, stosując wiele zróżnicowanych form pozyskania, pomnażania, rozliczania i oszczędzania środków finansowych i walorów pokrewnych. Ułatwia to i uelastycznia stosunki finansowe i rozliczenia, stwarzając jednocześnie szeroki, zafałszowany mechanizm nieuczciwości i wyzysku biedniejszych społeczeństw i państw. Na wady kapitalistycznego systemu finansowego wskazywali wnikliwie już w okresie międzywojennym katoliccy badacze i działacze (także w Polsce), a szczególnie z ośrodka kanadyjskiego – bractwo Pielgrzymów św. Michała. Tę myśl przybliża nam obecnie wrocławskie czasopismo Michael, a także poznańskie wydawnictwo Wers.

Najdonioślejszy głos krytyczny pod adresem systemów finansowo-gospodarczych, już dawno wyrażali kolejni Papieże. W 1931 r., przenikliwie oceniał i napiętnował istniejące systemy papież Pius Xl, pisząc w czasie wielkiego kryzysu: „Przede wszystkim uderzającym w naszych czasach zjawiskiem jest skupienie się nie tylko samych bogactw, ale także ogromnej potęgi i despotycznej władzy gospodarczej w rękach niewielu, którzy w dodatku często nawet nie są właścicielami lecz tylko stróżami i zarządcami kapitału, a którzy mimo to kierują nim w sposób samowolny. To ujarzmienie życia gospodarczego najgorszą przybiera postać w działalności tych ludzi, którzy jako stróże i kierownicy kapitału finansowego władają kredytem i rozdzielają go według swej woli (…) sam żywioł życia gospodarczego trzymają w swoich rękach, że nikt nie może wbrew ich woli oddychać.” (Quadragesimo anno p.105-106).

Również Papież Jan XXIII w 1961 r. potwierdził naukę Piusa XI: „ Wolny handel zastąpiła przemoc gospodarcza, z żądzy zysku zrodziła się zaś nieokiełznana żądza władzy, a całe życie gospodarcze stało się straszliwie twarde, bezlitosne i okrutne. W wyniku tego nawet władze państwowe stanęły na usługi interesów bogaczy, a w ten sposób nagromadzone przez nich bogactwa zaczęły poniekąd rządzić wszystkimi narodami. „ (Mater et magistra, cz.I rozdz.3).

Trudno zrozumieć, dlaczego zabrakło tej świadomości naszym przewodnikom duchownym i ekspertom w latach 1989-90, w 30 lat po w.w. encyklice Jana XXIII i 60 lat po encyklice Piusa XI. Szkoda też, że oceny tak ważnych problemów finansowych niepogłębia dziś i nie popularyzuje katolicka nauka społeczna (np. Zwoliński K.: Katolik i pieniądz).

2. Zadłużenie gospodarstw domowych

            Rozwój w Polsce po 1990 r. bankowego systemu kredytowego i jeszcze bardziej spopularyzowanie kart kredytowych po 2000 r., niezwykle ułatwiły i ożywiły praktykę indywidualnego zadłużania polskiego społeczeństwa. Sprzyjały temu nagłaśniane oferty nabycia nowych mieszkań i budowy własnych domów oraz reklama samochodów i wielu innych dóbr, możliwych do łatwego nabycia dzięki kredytowi. Popularyzował się wyższy standard materialny i modulował życie rodzinne, często na kredyt.

            Sumaryczne zadłużenie gospodarstw domowych we wrześniu 2012 r. wyniosło już aż 532 mld zł. (ponad pół biliona zł.). Około 2,2 mln obywateli zalega z bieżącą płatnością należności. Zapewne znaczny udział mają w tym niewielkie pożyczki ludzi ubogich, duży udział stanowią kredyty mieszkaniowe. Stwarzają one dotkliwe obciążenia dla korzystających z nich młodych małżeństw, gdyż spłata wymaga częstokroć pracy obojga małżonków w ciągu 20 do 30 lat. Wówczas piękne mieszkanie i kredyt to zniewolenie, zagrożone utratą pracy i długotrwałą chorobą, nie pozostawia też dość czasu i ducha dla gromadki dzieci.

            Czy dość rozwagi i przezorności w tak masowym zadłużeniu, czy to głównie bieda pomnaża liczbę kredytobiorców ? Z pewnością nie. W znacznie bogatszym kraju, w Niemczech ponad 3 mln gospodarstw domowych jest przeciążonych długami. Słusznie narzeka się na wysokie, krzywdzące oprocentowanie kredytów, ale co by się działo, gdyby banki nagle ogłosiły, że teraz będą udzielały kredytów bez ich oprocentowania, “za darmo” ? Niewątpliwie zatryumfowałaby pochopność i lekkomyślność w zaciąganiu długów. Jest to więc poważny problem nie tylko finansowy, ale i społeczny. Większe zaleganie ze spłatą długów pociąga za sobą już dziś postępowania windykacyjne lub sądowo-komornicze, sięgające aż po eksmisję z nowych lokali.

3. Mnożenie pozornego bogactwa przez banki

W książce A. Kaźmierczaka (Polityka pieniężna w gospodarce rynkowej) oraz w filmikach internetowych : “Money as Debet”, “The Money Masters” i innych (patrz video.google.pl) wyjaśniono w jaki sposób wartość kredytów udzielanych przez system bankowy jest parokrotnie większa od aktualnie posiadanych przez banki realnych wartości kapitałowych (rezerw), na które składa się własny kapitał banków, lokaty klientów oraz inne walory. Ten „cudowny” mechanizm bankowego pomnażania pieniądza kredytowego, „kreowanego z niczego”, nie mieści się w głowie. Trudno uwierzyć, że bank pożycza to czego realnie nie ma, czego nikt wcześniej materialnie nie wytworzył, nie oszczędził i nie złożył w banku. Jednak tak się dzieje; bank kreuje wartości wirtualne.

Od strony operacyjno-bankowej sprawa wyjaśnia sie następująco. Weźmy pod uwagę, dla uproszczenia, początkowe wkłady gotówkowe (lokaty) “na każde żądanie”, dokonane przez różne podmioty w systemie współpracujących banków, na ogólną sumę S. Każdy z tych podmiotów ma prawo dowolnego dnia zwróćić się do swojego banku i pobrać całość lub część wpłaconej kwoty. Doświadczenie uczy, że w ciągu tygodnia w normalnym czasie takich klientów zgłasza się niewielu i podejmują razem nie więcej niż np. 10% sumy wkładów S. Dlatego bank taką właśnie część lokat trzyma stale w rezerwie dla swoich klientów. Natomiast resztę, to jest 90% S stara się wypożyczyć chętnym kredytobiorcom, najchętniej w formie bankowego kredytu bezgotówkowego. Ci kredytobiorcy dla wygody swoich operacji rozliczeniowych, uzyskany kredyt najczęściej lokują w tym samym lub w innym banku – w sumie kwotę 0,9 S. Bank otrzymawszy taką kwotę lokaty postępuje z nią tak samo jak podano wyżej, to znaczy zatrzymuje z niej 10%, a na resztę kreuje następny kredyt o wartości   90% dokonanych lokat, to jest 0,9 x 0,9 S = 0,81 S. Ponieważ i ten kredyt praktycznie zaraz trafia do banków jako kolejna lokata, to procedura kreowania kolejnych transz kredytów (rachunkowo malejących) jest kontynuowana.

W rezultacie z początkowego wkładu pieniężnego wartości S zostaje wykreowanych wiele transz wirtualnych kredytów; w naszym uproszczonym przykładzie o sumarycznej wartości 9 S, czy nawet 10 S. Wskazane zwielokrotnienie kredytu zależy od wysokości wymaganej rezerwy bankowej, sprawności całego systemu bankowego i stabilności gospodarki. Przy lokatach długoterminowych, w Ameryce dochodzi nawet do kilkudziesięciokrotnego pomnażania wartości kredytów w stosunku do wartości rezerwowego kapitału podstawowego.

Istota zła i wyzysku bankowego polega na tym, że tak sztucznie wykreowany, wirtualny kredyt bankowy kredytobiorca musi spłacać, wraz z odsetkami, realnymi wartościami gospodarczymi. Utrzymaniu takiego “nadmuchanego” systemu kredytowego służy obowiązujący, międzynarodowy system prawny, a sprzyja mu ogólne zaufanie do banków oraz powszechna ignorancja systemów finansowych i mechanizmu wyzysku kredytobiorców. Duża w tym negatywna rola “poprawnej politycznie”, czy niekompetentnej profesury.

4. Wytwarzanie i zawłaszczanie dóbr rzeczywistych

Państwowy system finansowy (w Polsce i w wielu krajach) nie dokonuje emisji potrzebnej w kraju ilości pieniądza państwowego oraz państwowych środków rozliczeniowych i kredytowych, których emisja stanowi konstytucyjny monopol państwa i przychód publiczny. Pozostawia natomiast wolną rękę prywatnym bankom na kreowanie potrzebnego (przydatnego) w kraju pieniądza kredytowego i osiąganie z tego tytułu prywatnych znacznych dochodów. Szacuje się, że w Polsce emisja państwowa obsługuje zaledwie 10 do 20 % wartości transakcji w pań­stwie; resztę – sprawuje kredyt banków komercyjnych. To prywatne, w większosci zagraniczne banki, obsługują gospodarkę państwa, czerpiąc z tego ogromne korzyści. Powoduje to trwałą, systemową dominację prywatnego kapitału bankowego nad finansami krajowymi i publicznymi, pogłębianą w Polsce i w wielu innych krajach, znacznym zadłużaniem państwa w obcych bankach. (Polska konstytucja oraz Unia Eureopejska zabraniają państwu korzystania z kredytu banku państwowego).

Realnym pokryciem wirtualnego kredytu bankowego, udzielonego na określoną działalność gospodarczą, staje się dopiero efekt tej działalności gospodarczej, podjętej czy zainspirowanej przez kredytobiorcę. Tylko ten efekt gospodarczy sprawia, że płatnicze, wirtualne środki kredytowe z banku nie stanowią „pustego pieniądza”. Taki kredyt ma znaczenie poręczenia finansowego i działa nieco podobnie jak koncesja zobowiązująca do określonej, nowej (dodatkowej) działalności gospodarczej. Jednak znaczną część realnych korzyści (efektu) z tej działalności zawłaszcza bank i ściąga je w formie zwrotu kredytu wraz z odsetkami, w postaci realnych już środków finansowych jakich bank nie pożyczył. Jeśli wirtualny kredyt nie zostanie realnie zwrócony wraz z procentami, to bank zabiera kredytodawcy realne wartości gospodarcze (urządzenia, budynki, grunty i tp.). I tak przykładowo, jeśli uzyskałem z banku na mieszkanie pewną wirtualną kwotę kredytu (zapisaną na moje konto), na dwadzieścia lat, to muszę realnie wypracować i w sumie dać (a nie oddać) bankowi, wraz z procentami, równowartość realnych dwu czy trzech takich mieszkań jak moje.

Udzielony w podobnym trybie kredyt konsumpcyjny na ogół nie tworzy nowej (dodatkowej) realnej wartości gospodarczej. Najczęściej zwiększa on zużycie już istniejących nadwyżek produkcyjnych. Jedynie pośrednio i w niewielkim stopniu może przyczynić się do nowej wytwórczości. Niezależnie jednak od tego, bank wymaga i tu pełnego zwrotu realnych środków finansowych wraz z wysokimi odsetkami. W tym przypadku jest jeszcze bardziej widoczne zawłaszczanie przez bank realnych wartości materialnych (w realnym pieniądzu, z pokryciem gospodarczym), jakich nie pożyczył i nawet nie przyczynił się do ich powstania.

Jeśli nawet nie wszystkie, wskazane powyżej, kolejne transze wirtualnego kredytu uda się bankom “upchnąć” w całości u klientów, a następnie, po czasie ściągnąć postulowane należności wraz z odsetkami, to i tak z początkowej, realnej bazy finansowej (lokaty) wartości S system bankowy uzyskuje realne dochody wartości kilkunastu S. Ma też duże wydatki, gdyż uposażenia i dywidendy bankierów są bardzo wysokie, a biurokracja bankowa jest również znacznie rozbudowana. Oczywiście, inny charakter, niż przedstawiony powyżej, ma spekulacyjny obrót wtórnymi papierami wartościowymi na rynku finansowym. Nie będziemy się jednak tym złożonym i niejasnym zagadnieniem tu zajmowali.

5. Większy haracz finansowy

Wielu czytelników może powiedzieć : “Ja szczęśliwie nie korzystam z pożyczek bankowych i nie opłacam bankom żadnego haraczu.” Jest to jednak błędne i najkosztowniejsze przekonanie w życiu. Ponieważ lekkomyślne i nieżyczliwe nam władze państwowe zadłużyły się już za każdego z nas i za całe polskie społeczeństwo. Podobnie zadłużyły nas różne władze samorządowe, instytucje publiczne i przedsiębiorstwa państwowe. Według L. Balcerowicza (patrz tablica na rogu Marszałkowskiej i Alej Jerozolimskich w Warszawie), sumaryczne zadłużenie publiczne pod koniec 2012 roku wynosiło 840 miliardów zł, to jest 22 600 zł. na mieszkańca. Sama obsługa tego długu (z naszych podatków), bez spłaty rat, kosztuje kilkadziesiąt miliardów zł. rocznie. Specjaliści zwracają jeszcze uwagę na dalsze, ogromne obciążenia dłużne państwa z tytułu udzielonych poręczeń i gwarancji oraz na wielki, międzypokoleniowy dług emerytalny.

I na tym nie koniec, ponieważ wszyscy producenci, transportowcy, dystrybutorzy, dostawcy i sprzedawcy towarów i usług, z jakich korzystamy, dla swej działalności gospodarczej zaciągają również kredyty w bankach. Koszty tych kredytów z procentami doliczają oni do kosztów własnych i do cen, które opłacamy. Wysokość tego pośredniego kosztu dla banków, na wszystkich pośrednich ogniwach gospodarczych, wynosi w sumie, według badań M. Kennedy w Niemczech (Pieniądz wolny od inflacji i odsetek), od kilkunastu do 75 % ceny, zależnie od rodzaju produktu i usługi. Stanowi to więc kilkadziesiąt procent miesięcznie naszych indywidualnych wydatków – dalszy, prawdziwy, ogromny haracz.

Przedstawiony mechanizm wysysa więc znaczną część realnej wartości owoców pracy ponad 80 % społeczeństwa i systemowo transformuje ją do kilkunastu procent, a praktycznie tylko do kilku procent najbogatszych ludzi w kraju i za granicą, głównych udziałowców kapitału i współwłaścicieli banków. W efekcie, w tym złodziejskim systemie, funkcjonującym już dobre sto lat, biedni stale względnie biednieją, a bogaci bezwzglądnie stale się bogacą.

6. Wyzysk i zniewolenie neokolonialne

Dochody kapitałowe, uzyskiwane z krajowej produkcji, zazwyczaj tylko częściowo są wydawane na krajowym rynku towarów i usług. W efekcie sumaryczna wartość nabywanych w kraju towarów i usług (to jest krajowa siła nabywcza) jest stale mniejsza od sumarycznej wartości (cen) wytworzonych towarów i usług (to jest od krajowej podaży). Pozostaje nadwyżka towarowa krajów rozwiniętych, jaką usiłują eksportować, ponieważ częściowe jej pozostawanie i gromadzenie w kraju nie przynosi zysku i wywołuje znane od lat w gospodarce, okresowe zapaście i kryzysy ekonomiczne. Nie można jednak i wówczas mówić uczciwie o nadprodukcji, gdyż zazwyczaj jest większe zapotrzebowanie w kraju, ale społeczeństwo, zubożone o koszty kapitałowe, nie ma środków na większe zakupy.

Szczególnie agresywne, niszczące “pętle zadłużeniowe” są narzucane podstępnie krajom biedniejszym jako “fundusze pomocowe”. Idą one głównie na zapłacenie wspomnianego eksportu (najczęściej konsumpcyjnego) z krajów bogatszych oraz, jak się uda, to na “budowę demokracji”. (Jak np. w Polsce w 1990 r., byle tylko nie na rozwój rodzimej wytwórczości). Takie działania zniewalają kraj dłużnika i prowadzą wprost do narastającego zadłużenia krajów uboższych w bankach bogatych krajów świata. Następuje stałe, systemowe wysysanie dochodu i wartości z krajów biedniejszych do bogatszych, a głównie do najbogatszych. W zniszczonej gospodarce kraju jedynie coroczne zwiększanie zadłużenia pozwala władzom wypłacać pensje urzędnikom i emerytury oraz zyskiwać minimalne poparcie nieświadomego społeczeństwa.

Obsługa i ograniczenie dalszego zadłużenia wymaga wówczas w kraju dłużnika drastycznych cięć budżetowych na oświatę, służbę zdrowia i inne wydatki państwowe, co wtórnie pogłębia zacofanie, biedę i destrukcję tego kraju. A ponieważ najczęściej i tych ograniczeń nie starcza, łupieżcze instytucje finansowe i związane z nimi ponadnarodowe korporacje zawłaszczają za długi różne zasoby i dobra narodowe zniewolonego kraju. Często oddają im to za bezcen skorumpowane władze neokolonii.

Na długach biednych krajów świata dodatkowo żerują “sępie” , międzynarodowe fundusze hedgingowe. Za niewielką część długu wykupują one za granicą zobowiązania finansowe kredytobiorcy, a następnie, za pośrednictwem światowych instytucji prawnych oraz szantażu finansowo-politycznego wymuszają i ściągają od zadłużonego kraju pełną wartość wziętego kredytu, wraz z procentami i procentami od procentów oraz kosztami postępowania sądowego. Bywa, że wymuszą zwrot parokrotnie większy od pożyczki i kilkunastokrotnie większy od kosztu nabycia zobowiązań dłużnika.

Zniewolenie ze strony wielkiego kapitału sięga daleko w gospodarkę i w politykę. Zdarzają się przypadki, że bank obsługujący bardzo dobre przedsiębiorstwo odmawia mu nagle dalszego kredytowania i doprowadza je do upadku (aby ktoś inny tanio je kupił, lub aby zniszczyć jego konkurencję w stosunku do innych). Podobnie wrogie działania obcego kapitału podejmowane są często w stosunku do całego państwa, jego interesów i zamierzeń. Na przykład niedawno minister skarbu oświadczył w Sejmie, że znacznie zaawansowana budowa naszej nowoczesnej elektrowni węglowej w Ostrołęce została wstrzymana, ponieważ okazało się, że międzynarodowe instytucje finansowe nie są zainteresowane jej budową.

Faktycznie władze wielu krajów są zdominowane przez wielki kapitał międzynarodowy i czują się zmuszone uwzględniać i realizować narzucane im, obce interesy. Dawny system kolonialny wymagał militarnego podboju i okupacji kraju, a uzależnienie finansowe odgrywało wtórną, dopełniającą rolę. Natomiast współczesny system neokolonialny zastąpił inwazję obcych wojsk, inwazją obcych systemów finansowych i kapitałów, a obce siły militarne i inspiracje rewolucyjne stanowią środki dodatkowe i uzupełniające – w razie potrzeby. Taki właśnie układ stosunków i zniewalający system finansowy mamy od dwudziestu lat wPolsce. Aktualnie obserwujemy również, jak w niektórych krajach Trzeciego Świata trwają walki i rewolucje w celu utrzymania, czy odtworzenia tam przedstawionych zależności neokolonialnych.

 

 

7. Nadzieja i szansa wyzwolenia

Zdumiewa, jak jasno tę sytuację widzieli, rozumieli i o niej mówili już dawno, w 1931 i 1961 r. nasi Papieże. Jakże blado i fałszywie przy podanych powyżej wypowiedziach papieskich wypada oficjalna, “poprawna politycznie” nauka uniwerytecka, która nie wyjaśnia fałszu i mechanizmu krzywd dokonywanych przez systemy kredytowe. Nauka ta nie próbuje nawet wyjaśnić przyczyn obecnego kryzysu, nie pyta kto zawinił, nie szuka błędów i nie postuluje poprawy. Niestety, dotychczasowe działania antykryzysowe nie wskazują na wysiłki zmierzające do zasadniczej przebudowy i naprawy złodziejskich systemów finansowych.

Ożywiają się na szczęście niektórzy uczeni i ośrodki badawcze oraz rodzi się “nowa ekonomia społeczna”, podejmowana szerzej przez młode pokolenie. Czas powrócić do zdrowych zasad etyki, sprawiedliwości i solidarności oraz katolickiej nauki społecznej. Nawet Klub Rzymski w swojej “Deklaracji Amsterdamskiej” z 2009 r. wzywa: “Systemy finansowe trzeba przekształcić w instrument promowania etycznego, wyrównanego i trwałego rozwoju świata. Dlatego transakcje wewnątrz sektorowe [spekulacje i manipulacje finansowe] trzeba uznać za przejaw przestępczości zorganizowanej ” (Biuletyn P.T.E. nr.6, 2011). Wiosną 2011 r. uczeni szwajcarscy zwrócili się z apelem do uczonych świata o uczciwe i odpowiedzialne prowadzenie badań i nauczanie, dla lepszego służenia dobru wspólnemu. A jest co badać, ponieważ przedstawiony powyżej, jedynie w uproszczeniu, złodziejski mechanizm kredytu pieniężnego nie wyczerpuje jeszcze szerszego, pominiętego problemu krętactwa i nieuczciwości związanych ze spekulacjami wtórnymi papierami finansowymi.

   Trzeba również zauważyć, że nie wszystkie kraje świata poddały się opisanemu systemowi zniewolenia finansowego i w znacznym zakresie posiadają własne, krajowe i suwerenne systemy finansowe, bez obcego wyzysku. Można wskazać tu na Rosję, Chiny, Japonię, Indie, a także na Brazylię i niektóre
inne. W zasadzie, taki krajowy, suwerenny system finansowy działał również i u nas w okresie PRL.

Fakt, że rośnie nowa świadomość wyzysku finansowego oraz powstaje silny ruch sprzeciwu przed obcym kapitałem, wyzyskiem i zniewoleniem finansowym, budzi duże nadzieje. Tak się już dzieje w bliskich nam Węgrzech, w Islandii oraz w licznych, katolickich krajach Ameryki Południowej. Wzajemna solidarność i pomoc tych krajów w walce z obcym wyzyskiem powinna stać się dobrym przykładem dla nas i innych narodów Europy Środkowej i świata. Być może, jest to główny warunek przezwyciężenia obecnego światowego kryzysu i uniknięcia kolejnej wojny światowej.

Na koniec trzeba wyraźnie zaznaczyć, że społeczne kasy oszczędnościowo-pożyczkowe, banki spółdzielcze i SKOK-i Stefczyka z reguły działają na zasadach odmiennych od podanych powyżej. Pożyczają to, co mają, co ktoś wczesniej oszczędził i ulokował w kasie. Pobierają też tylko umiarkowane procenty i opłaty manipulacyjne. Działają w zasadzie bez wyzysku kredytobiorcy i pełnią potrzebne funkcje społeczno-gospodarcze, Niestety, obsługują tylko małą część gospodarki i społeczeństwa, gdyż nie są dostatecznie znane i cenione. Możliwe i potrzebne jest znacznie szersze korzystanie przez obywateli z tych społecznych i polskich instytucji finansowych. Jest to jedna z dróg zmniejszenia wskazanego zniewolenia, nie tylko finansowego.

Włodzimierz Bojarski