W hołdzie obrońcom września 1939 cz II

                       WRZESIEŃ 1939 CZ. II

 Aleksander Szumański

 

Los Polski został przesądzony w Moskwie 23 sierpnia 1939 roku tajnym protokołem dodatkowym do Paktu o nieagresji między Rzeszą Niemiecką a ZSRR:

 

PAKT HITLER – STALIN, ZWANY PAKTEM RIBBENTRPOP – MOŁOTOW

 

Z OKAZJI PODPISANIA PAKTU NIEAGRESJI MIĘDZY RZESZĄ NIEMIECKĄ A ZSRS PODPISANI PEŁNOMOCNICY OBU STRON PRZEDYSKUTOWALI W ŚCIŚLE W POUFNYCH ROZMOWACH SPRAWĘ ROZGRANICZENIA ICH WZAJEMNYCH STREF INTERESÓW W EUROPIE WSCHODNIEJ. ROZMOWY TE DOPROWADZIŁY DO NASTEPUJACYCH WYNIKÓW:

 

1. W WYPADKU PRZEMIAN TERYTORIALNYCH I POLITYCZNYCH NA OBSZARACH NALEŻĄCYCH DO PAŃSTW BAŁTYCKICH / FINLANDIA,ESTONIA, ŁOTWA I LITWA /, PÓŁNOCNA GRANICA LITWY BĘDZIE STANOWIŁA GRANICĘ STREF WPŁYWÓW NIEMIEC I ZSRS. W ZWIĄZKU Z TYM INTERESY LITWY NA OBSZARZE WILNA SĄ UZNAWANE PRZEZ OBIE STRONY.

 

2. W RAZIE TERYTORIALNYCH I POLITYCZNYCH ZMIAN NA OBSZARACH NALEŻĄCYCH DO PAŃSTWA POLSKIEGO STREFY INTERESÓW NIEMIEC I ZSRS BĘDĄ ROZGRANICZONE W PRZYBLIŻENIU WZDŁUŻ LINII RZEK NARWI, WISŁY I SANU. ZAGADNIENIE, CZY INTERESY OBU STRON CZYNIĄ POŻĄDANYM UTRZYMANIE NIEPODLEGŁEGO PAŃSTWA POLSKIEGO I JAKIE MAJĄ BYĆ GRANICE TEGO PAŃSTWA, MOŻE BYĆ OSTATECZNIE ROZSTRZYGNIĘTE DOPIERO W TOKU DALSZYCH WYDARZEŃ POLITYCZNYCH. W KAŻDYM RAZIE OBA RZĄDY ROZWIĄŻĄ TĘ SPRAWĘ W DRODZE PRZYJAZNEGO OBOPÓLNEGO POROZUMIENIA.

 

3. JEŚLI CHODZI O EUROPĘ POŁUDNIOWO – WSCHODNIĄ TO STRONA SOWIECKA PODKREŚLA SWOJE ZAINTERESOWANIE BESARABIĄ. STRONA NIEMIECKA OŚWIADCZA, ŻE JEST CAŁKOWICIE NIEZAINTERESOWANA TYM OBSZAREM.

 

4. TEN PROTOKÓŁ BĘDZIE PRZEZ OBIE STRONY TRAKTOWANY JAKO ŚCIŚLE TAJNY.

 

MOSKWA, 23 SIERPNIA 1939 R.

 

Plan obrony zakładał prowadzenie walki w koalicji z Francją i Wielką Brytanią, które zobowiązały się przyjść Polsce z pomocą w ciągu piętnastu dni od rozpoczęcia agresji niemieckiej. Strona polska nie zweryfikowała jednak w jakim stopniu obietnice te były realne.

 

Tymczasem w razie nieudzielenia pomocy przez zachodnich sojuszników w konfrontacji ze zbudowaną przez nazistów potęgą Niemiec armia polska była skazana na przegraną. Niemcy miały ponad dwukrotnie więcej wielkich jednostek wojskowych. Znaczną ich część stanowiły dywizje pancerne i zmotoryzowane, którym Polska mogła przeciwstawić tylko jedną w pełni samodzielną jednostkę tego typu. Armia niemiecka miała pięciokrotną przewagę w czołgach i lotnictwie, ponad trzykrotną w artylerii, zdecydowanie przeważała nad nieliczną polska marynarką wojenną. Ponadto błędem było przesunięcie mobilizacji powszechnej Wojska Polskiego z 29 na 30 sierpnia, co nastąpiło pod naciskiem zachodnich ambasadorów, starających się za wszelką cenę zapobiec wybuchowi wojny.

 

W efekcie zakończenie mobilizacji części jednostek WP odbywało się już pod bombami niemieckich samolotów.

 

Polska przystąpiła do wojny opuszczona przez sojuszników.

Radość szybko przerodziła się w gorzkie rozczarowanie, ponieważ alianci nie podjęli żadnej poważnej akcji wobec Niemców

 

Wkrótce po ataku Niemiec na Polskę 1 września 1939 roku okazało się, że Anglia i Francja nie mają zamiaru dotrzymać podjętych zobowiązań o pomocy w razie obcej agresji. Co więcej, alianci skazali Polskę na straty już na wiele miesięcy przed wybuchem wojny.

 

Kiedy 3 września 1939 roku radio podało, że Anglia i Francja przystąpiły do wojny z Niemcami, na polskich ulicach „tłum oszalał po prostu – ludzie krzyczeli bezładnie, ściskali się, rzucali się sobie na szyję” – wspominał Józef Małgorzewski, spiker Polskiego Radia.

 

Pod ambasadą brytyjską w Warszawie zgromadziły się tysiące osób. Śpiewano hymn Polski i wznoszono okrzyki „Niech żyje Anglia!”.

 

Niestety ta radość szybko przerodziła się w gorzkie rozczarowanie, ponieważ alianci nie podjęli żadnej poważnej akcji wobec Niemców. Brytyjczycy zrzucili tylko ulotki na Berlin, Francuzów zaś sparaliżowało. Ostatecznie „na spotkaniu połączonych sztabów Francji i Wielkiej Brytanii 12 września 1939 roku postanowiono, że Polska nie dostanie wsparcia”.

 

Tak naprawdę ta decyzja wisiała w powietrzu już od dawna. Anglia i Francja – skoro nie chciały się angażować militarnie – mogły pomóc Polsce materialnie, ale nie zrobiły tego. Nasi sojusznicy lawirowali w rozmowach prowadzonych już od kwietnia 1939 roku z przedstawicielami polskich władz tak, żeby nie sprzedać Polsce sprzętu wojennego ani nie udzielić kredytu na zakup broni. Kiedy minister Józef Beck zapytał o możliwość wsparcia materialnego brytyjskiego ambasadora Howarda Kennarda, nie doczekał się odpowiedzi.

 

Do sprawy wrócił w maju ambasador RP w Londynie Edward Raczyński. Rozmawiał z brytyjskim ministrem spraw zagranicznych Halifaksem o możliwości pożyczenia Polsce 60 mln funtów. Halifax udał zaskoczonego wysokością sumy, a tydzień później po kolejnych prośbach i pytaniach Brytyjczycy przyznali Polsce, swojemu sojusznikowi, symboliczne 5 mln funtów. (Wcześniej pożyczyli Rumunii 5,5 mln funtów, a Chinom 500 mln funtów). Nawet ambasada niemiecka w Londynie przewidywała, że Polacy uzyskają od Brytyjczyków kilkadziesiąt milionów.

 

Po udzielonej obietnicy Anglicy zwlekali i piętrzyli formalności w nieskończoność. Kiedy ostatecznie zgodzili się pożyczyć nie 5, a 8 mln funtów, ich warunki, m.in. żądanie reformy finansowej, były tak nierealne, że płk Adam Koc, który brał udział w negocjacjach, oburzony przerwał je i wrócił do Warszawy.

 

Polskie zmagania z Brytyjczykami obserwowali Niemcy i własnymi kanałami dyplomatycznymi starali się zniechęcać Anglię do pomagania Polsce. Hitler powiedział:

 

„Polska chciała dostać pożyczkę na zbrojenia. Anglia jednak udzieliła jej kredytu z zastrzeżeniem, że Polska zakupi sprzęt w Anglii, która nie jest w stanie go dostarczyć. Oznacza to, że tak naprawdę Anglia nie zamierza poprzeć Polski”.

 

Jakby tego było mało, kiedy trwały przepychanki w Londynie, Polska zgodnie z wcześniejszą umową dostarczyła do Anglii 200 dział przeciwlotniczych, a do Bułgarii sprzedawała broń, żeby za to kupić wyposażenie dla wojska.

 

Rozmowy wznowiono 21 lipca 1939 roku. Uczestniczył w nich także ambasador RP w Paryżu Juliusz Łukasiewicz, gdyż Francuzi współpracowali z Anglikami w kwestii udzielania pożyczek.

 

Jeśli chodzi o Francję, to Polska miała z nią podpisany układ (którego ważność minęła w 1937 roku) na pożyczkę wysokości 2250 mln funtów. Wydawać by się mogło, iż skoro w czasie pokoju można było liczyć na taką sumę, to w momencie zagrożenia wojną można by było liczyć na więcej. Niestety. Także w przypadku Francuzów Polacy musieli przebrnąć przez trudne i długie rokowania, zanim otrzymali obietnicę pożyczenia 600 mln franków. Nic w naszej sprawie nie wskórał ambasador Francji w Polsce Léon Noël, który apelował o pomoc Polsce.

 

Negocjacje finansowe w Londynie zakończyły się 2 sierpnia 1939 roku. Anglia przyznała Polsce nieco ponad 8 mln funtów, zaś Francja – 2,5 mln. Polska miała za to kupić w Anglii sprzęt wojskowy, ale było już za późno, żeby pieniądze można było wykorzystać. Jeśli chodzi o pożyczkę gotówkową, to „otrzymaliśmy” ją w końcu w tydzień po rozpoczęciu wojny na stosunkowo nierealnych warunkach: oprocentowanie 5%, spłata w ciągu 16 lat począwszy od 1941 roku. Sumy, których w końcu i tak nie otrzymaliśmy to 5,5 mln funtów z Londynu i 3,5 mln funtów z Paryża.

 

Premier Wielkiej Brytanii Arthur Neville Chamberlain 31 marca 1939 roku w Izbie Gmin złożył – jak się później okazało – puste oświadczenie: „Na wypadek jakichkolwiek działań wojennych mogących wyraźnie zagrozić niepodległości Polski (…) rząd Jego Królewskiej Mości będzie się czuł zobowiązany do udzielenia rządowi polskiemu natychmiastowego poparcia, będącego w jego mocy. (…) Rząd francuski upoważnił mnie do wyjaśnienia, że jego stanowisko (…) jest takie samo.

 

Wartość tych oświadczeń i obietnic trafnie ocenił Eugeniusz Lubomirski w rozmowie z Józefem Czapskim: „jeżeli przestaniemy być Anglikom użyteczni, to potrafią się wymigać ze wszystkich zaciągniętych wobec nas zobowiązań”.

Wpływ biernej postawy Wielkiej Brytanii i Francji we wrześniu 1939 roku na dalszy rozwój działań wojennych w okresie II wojny światowej okazał się dla Polski dramatyczny.

 

Po konferencji monachijskiej (1938 r.), rządowi polskiemu została złożona propozycja zawarcia polsko -niemieckiego układu o nieagresji. Miał on być zawarty na 25 lat, a Hitler oczekiwał w zamian spełnienia przez Polskę kilku warunków:

 

przyłączenia Wolnego Miasta Gdańska do Rzeszy,

 

budowy eksterytorialnego połączenia kolejowego i samochodowego Rzeszy z Prusami Wschodnimi (miało on przebiegać przez ziemie polskie) oraz przystąpienia przez Polskę do paktu antykominternowskiego.

 

Pakt antykominternowski – układ podpisany 25 listopada 1936 roku w Berlinie, przez przedstawicieli rządów Niemiec i Japonii, w celu koordynowania działań przeciwko Międzynarodówce Komunistycznej – organizacji utworzonej w Moskwie w 1919 roku z zadaniem kierowania działalnością partii komunistycznych i podporządkowania ich partii radzieckiej.

 

Tajny protokół dołączony do układu zobowiązywał sygnatariuszy do zachowania neutralności, gdyby jedna ze stron znalazła się w stanie wojny z ZSRR.

 

6 listopada 1937 roku do paktu dołączyło Zjednoczone Królestwo Włoch, a później (do 1941 roku):

 

Królestwo Węgier, Mandżukuo, Państwo Hiszpańskie, Carstwo Bułgarii, Dania, Finlandia, Królestwo Rumunii, rządy Chorwacji, Słowacji oraz marionetkowy chiński rząd Wang Jingweia w Nankinie.

 

Pakt ten był podstawą późniejszych umów wojskowych zawieranych między Niemcami i Włochami (pakt stalowy z 1939 roku) oraz Japonią (pakt trzech z 1940 roku), których celem było uzyskanie światowej hegemonii i przeciwstawienie się państwom alianckim.

 

Wiadome było, że polskie władze nie zgodzą się na te warunki. Wobec tego Hitler zaczął przygotowywać się do wojny z Polską. Żądania niemieckie zaczęły się nasilać wraz z początkiem 1939 roku.

 

Kiedy w marcu 1939 roku Niemcy zajęli resztę Czechosłowacji – Polska została otoczona z trzech stron przez Trzecią Rzeszę.

 

28 IV 1939 roku Niemcy wypowiedziały podpisaną w 1932 r. niemiecko – polską deklarację o nieagresji.

 

Hitler dążył do całkowitego zniszczenia Polski i narodu polskiego, a także do uzyskania „przestrzeni życiowej” (Lebensraum) dla Niemców.

 

Rząd polski jednak zdecydowanie odrzucał żądania niemieckie – ich przyjęcie groziłoby bowiem utratą suwerenności przez Polskę. Znamienna jest odpowiedź polskiego ministra spraw zagranicznych Józefa Becka z dnia 5 V 1939 roku:

 

„O co właściwie chodzi? Czy o swobodę niemieckiej ludności Gdańska, która nie jest niczym zagrożona, czy o sprawy prestiżowe – czy też o odepchnięcie Polski od Bałtyku, od którego Polska odepchnąć się nie da! (…) Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną (…) Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata, ma swoją cenę wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi ,narodów i państw, która jest bezcenna i tą rzeczą jest honor.”

 

Jak wspomniałem 23 VIII 1939 r. został zawarty w Moskwie pakt Ribbentrop – Mołotow, który w dodatkowej (tajnej) klauzuli, ustalał podział stref wpływów we wschodniej Europie przez Trzecią Rzeszę i Związek Radziecki.

 

Polityczno – militarna sytuacja Polski uległa pogorszeniu. Działania polskiej dyplomacji miały na celu pozyskać sojuszników na wypadek wojny z Niemcami.

 

25 VIII 1939 r. Polska podpisała z Wielką Brytanią układ o wzajemnej pomocy na wypadek wojny. Zaskoczony Hitler planowaną początkowo na 26 VIII inwazję na Polskę przesunął na pierwszy dzień września 1939r.

 

Hitler wiedział już, że nie powtórzy się konferencja monachijska. Okres dwudziestoletniego pokoju w Europie dobiegał końca.

 

Niemcy zaczęli koncentrować nad granicą z Polską liczne wojska – ok. 2 miliony żołnierzy, ponad 3 tys. czołgów i 3,5 tys. samolotów.

 

1 września 1939 roku o godzinie 4.45 rano Niemcy rozpoczęli realizację planu inwazji na Polskę – „Fall Weiss” („biały plan”) bez wypowiedzenia wojny.

 

Polska została zaatakowana z lądu, powietrza i morza. Plan niemieckiej inwazji na Polskę zakładał wojnę błyskawiczną (tzw. Blitzkrieg), w wyniku której nastąpi całkowite zniszczenie sił polskich.

 

3 IX 1939 r. wojna polsko – niemiecka przekształciła się w wojnę europejską. W tym właśnie dniu, zgodnie z wcześniejszymi umowami, Wielka Brytania i Francja wypowiedziały wojnę Trzeciej Rzeszy.

 

Już od 1 IX rozpoczęła się wymiana not dyplomatycznych, ale wobec nieustępliwości ze strony Niemiec w dniu 3 IX Wielka Brytania i Francja znalazły się w stanie wojny z Trzecią Rzeszą.

 

Jednak w ślad za tą deklaracja nie poczyniono żadnych działań i w efekcie pozostawiono Polskę samą sobie.

 

Zaistniała tzw. „dziwna wojna”, czyli okres formalnej wojny między Francją i Wielką Brytanią a Trzecią Rzeszą, przy jednoczesnym braku działań wojennych.

 

Kres „dziwnej wojnie” położył atak niemiecki na Danię i Norwegię w kwietniu 1940 roku. Działania wojenne na froncie zachodnim nie zostały podjęte, mimo że z Polski napływały dramatyczne apele o pomoc.

 

Sojusznicy Polski nie wywiązali się ze swych zobowiązań. Nie zrzucono ani jednej bomby na Trzecią Rzeszę. Nie podjęto żadnej ofensywy, mimo że najlepsze niemieckie oddziały walczyły w tym okresie na froncie polskim.

 

Bezczynność Francji i Wielkiej Brytanii skazały Polskę na klęskę. Już 7 IX na międzysojuszniczej konferencji położenie Polski uznano za beznadziejne, tymczasem Warszawa poddała się dopiero 28 IX, a działania zbrojne na ziemiach polskich toczyły się jeszcze w początkach października.

 

Bierność Wielkiej Brytanii i Francji we wrześniu 1939 roku była zaskakująca. Wydaje się, że rządy obu tych państw liczyły na to, że zdobycze wojenne na Wschodzie zaspokoją „apetyt” Hitlera.

 

Była to jednak nadzieja złudna. Warto przypomnieć, że taka bierna politykę względem Niemiec państwa Europy Zachodniej prowadziły przez cały okres dwudziestolecia wojennego.

 

Pozwoliły na łamanie postanowień traktatu wersalskiego i na uzbrojenie się przez Niemców. Szczytem polityki „obłaskawiania” Hitlera był traktat monachijski (1938 r.). Najpierw pozwolono, by Niemcy zwiększyły swój potencjał gospodarczy i militarny.

 

Następnie nie sprzeciwiano się ich ekspansji terytorialnej, a gdy wybuchła wojna zabrakło zdecydowanej postawy, która mogłaby ją zdusić w zarodku. Brak działań ze strony Wielkiej Brytanii i Francji ułatwił ZSRR podjęcie decyzji o inwazji na Polskę w dniu 17 IX 1939 roku a także dał Hitlerowi czas na przygotowanie ofensywy na Belgie, Holandię, Francję i inne kraje europejskie.

 

Znamienne, iż w trakcie Procesu Norymberskiego niemiecki generał Alfred Jodl przyznał, że w 1939 roku Niemcy nie byłyby w stanie pokonać połączonych sił Wielkiej Brytanii, Francji i Polski. Stwierdził, że gdyby we wrześniu 1939 roku sojusznicy Polski zaatakowali Niemcy, to wojna by się szybko zakończyła i to na niekorzyść Niemiec.

 

Podsumowując można stwierdzić, że bierność Wielkiej Brytanii i Francji we wrześniu 1939 roku przyczyniła się do rozszerzenia konfliktu zbrojnego na szerszą skalę, nie tylko ogólnoeuropejskiego, ale i światowego (wojna w Afryce o kolonie).

Aleksander Szumański