Przestępstwa nic nie usprawiedliwia

Na portalu Gazeta.pl czytamy:

Europoseł Jacek Kurski (SP) zaapelował do Lecha Wałęsy i Andrzeja Wajdy o zwrot dotacji Amber Gold na film o b. prezydencie. Ocenił też, że w związku z zatrudnieniem na gdańskim lotnisku Michała Tuska minister transportu Sławomir Nowak powinien się oddać do dyspozycji premiera. Stwierdził też, że praca syna Tuska i na lotnisku, i dla OLT to konflikt interesów.

Upadająca spółka Amber Gold była jednym ze sponsorów filmu „Wałęsa” Andrzeja Wajdy. Według Kurskiego „byłoby czymś niezwykle niestosownym, niemoralnym, symbolicznie hańbiącym dla samego bohatera tego filmu, gdyby ten filmowy pomnik Lecha Wałęsy zbudowany był na krzywdzie tysięcy Polaków oszukanych przez firmę Amber Gold, która jest sponsorem i donatorem filmu”.

 

Kurski pytany o to, kto miałby zwrócić pieniądze, odpowiedział, że „to jest sprawa producentów filmu i to oni powinni znaleźć w budżecie pieniądze i je zwrócić, tak, żeby nie budować tego na nieszczęściu ludzi”. Według posła Solidarnej Polski pieniądze miałyby być zwrócone „tym, którzy będą dysponować mieniem Amber Gold i zaspokajać roszczenia oszukanych klientów”.

Można oczywiście być zwolennikiem L.Wałęsy i zarazem miłośnikiem filmów Wajdy/ mnie to nie dotyczy /, ale prawda jest brutalna. Jeżeli bowiem uważamy, a to jest powszechne, że Amber Gold, to była firma prowadząca ciemne interesy, to środki finansowe, jakimi dysponowała i opłacała się w celu utrzymania na rynku były nielegalne, to wniosek jest prosty, te pieniądze nie były czyste. Co zatem można powiedzieć, o produkcji filmowej pana Wajdy? Tym razem część środków na twórczość poszło z nielegalnych pieniędzy. Czy film o bohaterze Solidarności ma pochodzić z pieniędzy zabranym biednym ludziom? Oczywiście zasłanianie się niewiedzą jest w tym wypadku podobne do tłumaczenia się z nieznajomości prawa. Pieniądze trzeba oddać i ludzi przeprosić.

Jednocześnie musimy się zgodzić, że trzeba być dobrze usytuowanym, by wspierać przedsięwzięcia wynikające ze strategii propagandowej obecnej władzy. Władza chce ufać swoim ludziom i ich odpowiednio nagradzać. O zaufanie władzy należy jednak zabiegać i to właśnie skrupulatnie czynił właściciel AG. On nie wspierał ubogich, sierocińców, czy też setek tysięcy innych potrzebujących pomocy. Nie dawał pracy bezrobotnym, ale synowi premiera. Nie może przecież premier zamartwiać się swoją rodziną, premier musi myśleć o całym państwie. Czas dostojników państwowych nie jest, bowiem ich prywatną sprawą, to obowiązek obywateli. Szefa AG nie trzeba było przekonywać. Wyroki w zawieszeniu już go przecież czegoś nauczyły. Pieniędzmi trzeba się dzielić, ale równocześnie wiedzieć z kim.

Władza posiadająca w swoim otoczeniu byłego prezydenta i znanego reżysera nie skąpi im swego wsparcia, a również, osoby otwierające swoje portfele na tak głośne przedsięwzięcie, jak film o Wałęsie są mile widziane. Cóż zatem, szkodziło właścicielowi Amber Gold część zebranych od ludzi pieniędzy przekazać na takie przedsięwzięcie, w zamian za możliwość bezkarnego funkcjonowania. Każdy absolwent szkoły podstawowej wyliczy, że to się opłaca. Szkoda, że tego nie zauważa nasz pan premier i jego minister finansów, a w mediach słyszymy o braku odpowiedzialności i niedoświadczeniu syna. I dlatego, pytanie o dymisję premiera jest jak najbardziej zasadne, szkoda, że główne media nie mają wyrobionego poczucia przyzwoitości i patrzenia oczami racji stanu. To, że w naszym kraju usprawiedliwia się każdą niegodziwość, wcale nie oznacza, że wszystko jest OK.