Koniec igrzysk

Rząd zabiera Polakom miliardy-twierdząc, że to oszczędności budżetowe.

Euro wchodzi w decydująca fazę i mimo naszej w nim nieobecności, impreza staje się coraz bardziej fascynująca. Oczywiście dotyczy to entuzjastów piłki nożnej, którzy niedosypiając, bawią się w najlepsze. Innym naszym rodakom daleko do entuzjazmu. Władza kosztem wszystkich przystąpiła do sięgania w nasze „płytkie” kieszenie. Mimo, że mówi się o oszczędnościach w budżecie, to sprawa dotyczy nas wszystkich, zarówno zagorzałych kibiców, jak i przeciwników tej dyscypliny sportu.

Niestety, to tylko rząd może posługiwać się ta nomenklaturą. Zrozumiałe byłoby, gdyby władza zaoszczędziła na zakupach samochodów dla ministrów, laptopów dla parlamentarzystów, czy też wyszła z wojny w Afganistanie pod koniec czerwca i zapewniła dobre kontrakty na odbudowę tego zniszczonego kraju. Nie o takie oszczędności to chodzi. Minister finansów, to wszystko, co zabierze obywatelom nazywa dziś oszczędnościami w budżecie. Jeśli popatrzymy na te wszystkie oszczędności, jakie stosowali w stosunku do nas kolejni ministrowie finansów / czytaj koalicje rządowe /, to nazbiera się tego 1-2 tysiące miesięcznie na każdego obywatela.

I co otrzymaliśmy w zamian? Całe mnóstwo haseł bez pokrycia, tzw. demokrację i tzw. wolność słowa.

Nie mamy pracy, mamy niekończące się kolejki do lekarza, dopłacamy do lekarstw, oświaty, zabrano większości możliwość korzystania z wypoczynku i kultury, a teraz poprzez TK zabiorą schorowanym ludziom działki i mieszkania poprzez planowany podatek katastralny. Czy miało nam chodzić w tych przemianach o samozadowolenie naszych przedstawicieli w rządzie i parlamencie, uśmiechniętych klakierów-„dziennikarzy” w mediach i niekończące się afery korupcyjne? Władza musi zdać sobie sprawę, że w swoim okłamywaniu i w zabiegach propagandowych przerosła wielkich mistrzów zza Odry i gierkowskich specjalistów. Tego ciągle nie można określać, jako oszczędności w budżecie, to jest zwykła grabież z polskich portfeli i zaspokajanie oczekiwań unijnych finansistów.

Przecież recepty bez refundacji, to jest zysk dla budżetu, a strata naszych rodaków i ta operacja została na tyle perfidnie przeprowadzona, że przychody z tego tytułu zostały zaplanowane. Gdy doliczymy do tego niekorzystne zmiany w podatkach, jakie bez skrupułów zostały ostatnio zatwierdzone, to mamy rzeczywisty obraz tzw. OSZCZEDNOŚCI W BUDŻECIE.

Pięknie ujmuje to w swoim wiersze Rudolf Jaworek:

BUDŻET

Budżet państwa to nie żarty!

Trwa w nim hien bój zażarty;

Każdy poseł PO z werwą

Chce dla siebie mieć coś z „Euro”.

W tej walce najbardziej twardy

Był Tusk- ten chciał miliardy;

Płacił hojnie swym pochlebcom,

Nawet tym, co forsy nie chcą.

Popierali go z głupoty

Lewica i Palikoty

—-. —

Kończą się Euro igzyska,

Rzeczywistość serce ściska,

Kończyć trzeba autostrady,

Lecz bez forsy? Nie da rady.

Wiele firm zbankrutowało,

Jakby tego było mało

Wzrosło znowu bezrobocie!

Zobowiązań, długów krocie,

Lud woła: chcemy szpitale!

I co nie mieści się w pale

Krzyczy: w zdrowie inwestujcie!

Rząd: w d..ę mnie pocałujcie.

Wiecie jaka w kraju bieda!

W budżecie pieniędzy nie ma!

Lecz rząd wam przyjemność sprawi,

Wkrótce budżet ów naprawi;

 

Wydłuży wam lata pracy

(Mądrzy wiedzą co to znaczy)

Część z was lat tych nie dożyje,

Emerytury niczyje,

Wasz fundusz emerytalny

Zasili budżet centralny.

Nie martwcie się, rząd ma głowę!

Realizuje co powie,

Obiecał, że będzie fajnie!

I będzie, jak rząd ten padnie.