Rozmowy i Poglądy

Rozmowa ateisty, agnostyka, panteisty, deisty, teisty i chrześcijanina
Rudolf Jaworek

Ateista: Dziwię się tym oszołomom, którzy wierzą w owe religijne bajki o
Bogu, zbawieniu, prawach naturalnych, podczas gdy nauka wyraźnie mówi, że
cały świat, a więc i człowiek jest materią. Zmieniając swą postać traci
poprzednią. Czyli człowiek kończąc życie przechodzi, jak mówią, w proch, a
według niektórych – w nawóz. Jest jedynie zbiorem atomów (protonów,
elektronów itp.), które w pewnym zagęszczeniu i formie stanowią o życiu
człowieka.
Agnostyk: Ateista to człowiek o pewnej wiedzy lecz pozbawiony rozumu.
Człowiek myślący mając na uwadze olbrzymie proporcje między wielkością
wszechświata, liczebnością słońc i otaczających je planet, wielkością
odległości pomiędzy poszczególnymi gwiazdami, ich zbiorami i niemożliwą do
wyobrażenia nieskończonością czasu i przestrzeni – a naszą planetą, a na
niej mikroelementami jakimi jawią się, nawet z wysokości lotu samolotu,
ludzie, musi być zadufanym w sobie głupcem by sądzić, że jest w stanie
poznać istotę wszechświata i praw nim rządzących. Twierdzić że jest nią
jedynie materia powstała przez jakieś bum…w wszechświecie. Uczciwość
mędrca nakazuje by powiedzieć – nie wiem.
Panteista: Co prawda nasze możliwości poznawcze są miliony razy mniejsze od
możliwości mrówki łażącej po mojej nodze i próbującej zrozumieć istotę
człowieka. Jednak pewne założenia możemy przyjąć: że nasza ziemia, jak i
wszystko co na niej jest będąc cząstką kosmosu zawiera także jego
właściwości. Te zaś są widoczne nawet dla laika. We wszystkim co nas otacza
można zauważyć życie. Nawet perły na szyi kobiety inaczej błyszczą, jeśli
nie są poddawane działalności kosmetyków, a oddychają naturalnymi
substancjami wydzielanymi przez człowieka. Co dopiero wszelkie rośliny,
drzewa, krzewy i kwiaty! Znawcy wiedzą, że jeśli je krzywdzić dają one znać
o tym swemu sprawcy, zaś kwiaty i rośliny ozdobne, prężą swe liście kiedy
życzliwa im osoba do nich przemawia. A zwierzęta! Zwłaszcza te udomowione
mówią nam i o swych radościach, a także bólu i cierpieniu. Cała przyroda
żyje w określonym rytmie. Wykazuje powiązania swych części i wzajemne
zależności. Życie które w niej pulsuje jest świadectwem czegoś
pozamaterialnego co przenika cały wszechświat. Tę siłę duchową nazywamy
Bogiem, bo jest ona w każdej cząsteczce przyrody.
Deista: Według filozofów (J. Locke, Voltaire, Rousseau) musiała być pierwsza
przyczyna, która ten cały wszechświat wprowadziła w ruch. Dodam, że zarówno
jego postać materialną jak i duchową. Nie mogę bowiem zgodzić się z ateistą,
że istnieje jedynie materia, składająca się z różnego zagęszczenia atomów,
lub też zachowująca się według teorii kwantów. Materia jest bowiem obojętna.
Cząsteczka atomu jest obojętna wobec innej cząsteczki podobnie jak ich
zgęszczenie np. w postaci stołu do obok stojącego krzesła. Czym wiec
wytłumaczyć w materii ożywionej ( w człowieku) uczucia smutku, radości,
tęsknoty, miłości, współczucia, chęci pomocy, a nawet poświęcenia swego
życia (dla uratowania innych lub w imię ideałów) ? Jest to dla mnie dowodem,
że istnieje element pozamaterialny (dusza), która rządzi się według
ustalonych przez praprzyczynę (Boga) praw naturalnych.
Teista: Bóg istnieje nie tylko jako praprzyczyna lecz jest obecny stale jako
skupisko niebywałej energii organizującej wzajemne zależności obiektów we
wszechświecie, prawa rządzące całością wszechświata od najbardziej ogólnych
do szczegółowych regulujących funkcjonowanie poszczególnych słońc i
otaczających je planet. Jej dziełem jest prawo przyciągania, zmienności
klimatycznych, cykle ożywienia i obumierania przyrody, zasilanie
energetyczne ożywionych organizmów, ich odczuwanie bólu, cierpienia, ale i
przyjemności, radości, rozróżnianie dobra od zła, sprawiedliwości, miłości,
miłosierdzia, możliwości wybaczania i wiele innych praw nazwanych przez nas
prawami naturalnymi. Owe epicentrum pozytywnej energii zwanej Bogiem,
Manitou. Allahem, Jehową, Wisznu itp. dało żyjącym stworzeniom wielki dar w
postaci nadzieji pozwalajacej przetrwać ich nieszczęścia, a nieraz
przedłużyć lub uratować życie.  Wszystkie wierzenia (religie) od
niepamiętnych czasów wskazują na kontynuację życia duchowego po obumarciu
materialnej postaci określonego stworzenia. Nadzieja na kontynuację życia
duchowego  po śmierci ciała, na sprawiedliwość i dobro które na człowieka
prawego tam gdzieś czekają, jest ogromną siłą pozwalająca przebyć wszelkie
nieszczęścia i zejść z tego świata bez  przerażenia lecz z godnością,
spokojem, a nawet radością.
Wszystkie religie są dla harmonijnego życia ludzi na ziemi bardzo potrzebne
i niezmiernie pożyteczne. Ci którzy je zwalczają są okaleczeni genetycznie i
posiadają w sobie nadmiar zła lub głupoty.
W religiach ludzie znajdują pewny oręż do zwalczania istniejącego na świecie
zła.  Tam gdzie gromadzi się ono w nadmiarze i zbyt wielkiej gęstości Bóg
zsyła ogromną energię skoncentrowanego dobra, by owo zło mogło zwyciężyć.
Religia chrześcijańska jest tego przykładem. Wyróżnia się spośród innych
potrzebą wyzwalania w człowieku dobra, miłosierdzia i wyposaża go w zdolność
przebaczania.
Pierwiastki te, mimo że wściekle przez zło od wieków atakowane, zło
przebrane nieraz nawet w szatę chrześcijaństwa, od dwóch tysięcy lat szerzą
się w świecie i zmagając  ze swym przeciwieństwem, prowadzą ludzkość do
lepszego świata.
Chrześcijanin: My chrześcijanie wierzymy w Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego,
Jego opiekę nad każdym z nas, dającego nam szansę wyboru drogi dobra lub
drogi zła, a jednocześnie wiedzę, że chociaż na tej ziemi możemy sędziego
oszukać, w świecie ducha istnieje jedynie prawda i sprawiedliwość, przed
którymi, żadnego niegodnego czynu nie można ukryć i każdy osądzony będzie
sprawiedliwie. Nauki naszego Pana Jezusa Chrystusa, szerzone od dwóch
tysięcy lat, inspirują nas chrześcijan do wielkich czynów i mimo naszej
niedoskonałości popychają nasze działanie w kierunku dobra. Że ono zwycięża
świadczy fakt, że ludzkość stale się rozwija. Gdyby zło miało przewagę dawno
uległoby zagładzie. Niektórzy ateiści twierdzą, że nie potrzebna im wiara,
ponieważ o wyborze dobra lub zła decyduje ich sumienie, Skąd w nich się
wzięło ? Kto go zaprogramował tworząc człowieka? Czy mówiąc o możliwości
wyboru  między złem a dobrem nie zakładają istnienie prawa naturalnego
którego istnienia przeczą?
W oparciu o naukę Chrystusa szerzą się różne chrześcijańskie religie i
chociaż drogi ich są różne, cel jest ten sam: Królestwo Niebieskie. Jedne z
tych religii  pokarm duchowy wolą spożywać w odpowiedniej oprawie tzn. wśród
pięknych rzeźb, obrazów, kolorowych ceremonii, wraz z różnymi świętymi, tj
ludźmi mogących stanowić wzorzec postępowania dla innych. Inne religie nie
przywiązują wagi do owego wystroju, ceremoniału i towarzystwa koncentrując
się na samej nauce płynącej z Pisma Świętego. Chodzi przecież o to by głód
nauki był zaspokojony.
Zło jednak nie daje za wygraną, W ostatnich czasach przywdziewa nawet maskę
chrześcijanina by łatwiej zwieść i sprowadzić na drogę zła ufne w głoszone
prawdy jednostki. Powstały różne sekty przyjmujące nazwę chrześcijańską a
nakłaniające swych zwolenników do szerzenia zła. Ostatnio jesteśmy
świadkami, jak „niby to chrześcijanie” niszczą muzułmańskie miasta, by
sprowokować nienawiść ich mieszkańców do chrześcijan – wyznawców podobnie
jak oni jednego Boga, którego muzułmanie nazwali Allahem.
Ośrodkom zła chodzi o to by wierzący w Boga nawzajem się wyniszczyli
realizując globalną politykę ateistów, różnych sekt i innych ośrodków zła.
Liczą na to, że mniejsza liczba ludności, zwłaszcza wierzącej, stworzy im
możliwości pełnego rozwoju i wdrożenia ich nieprzemyślanych, a nawet
zbrodniczych idei.

Rudolf Jaworek