Dlaczego Kościół jest atakowany?

KOLEJNE FALE ATAKU NA KOŚCIÓŁ

Doc.dr Rudolf Jaworek

Obecna nagonka na Kościół sprawiła, że sięgnąłem do swoich notatek
opisujących dyskusję koła przyjaciół wobec jednej z wcześniejszych akcji
antykościelnych, dotyczącej wówczas również spraw kościelnych, chociaż
innego ich aspektu. Było to wkrótce po śmierci naszego papieża Jana Pawła II
i niesmacznego wystąpienia ówczesnego prezesa IPN- pana Kieresa, z UW.,
które wywołało  gorszącą dyskusję antykościelną.
Zaprosiłem wówczas moich przyjaciół na pogawędkę prosząc by spróbowali
wyjaśnić owe niespodziewane i brutalne naruszenie czasu żałoby po utracie
ukochanej przez naród Osoby. Oto wynik rozważań przedstawionych przez
uczestniczących w spotkaniu przyjaciół:

1. Dla mnie podejrzane są wszystkie rządy kierujące Polską po1989r. Jeśli
bowiem zaraz po ich przejęciu Michnik z kolesiami mogli przez dwa przeszło
miesiące szperać po archiwum Urzędu Bezpieczeństwa, to powinni w pierwszym
rzędzie ujawnić szpicli ulokowanych przez poprzednie rządy w otoczeniu
Papieża – Polaka, jednego z autorów owych wielkich przeobrażeń w Polsce i na
całym świecie. Może tej grupie, nie chrześcijańskiej było czynić to
niezręcznie, lecz przecież ministrem spraw wewnętrznych był wówczas
„czołowy” katolik, pan Kozłowski. Dlaczego więc obok grupy Michnika nie
powołał zespołu związanego z polskością i katolicyzmem, by wyeliminować z
otoczenia Ojca Świętego tak niebezpieczny, otaczający go element służb
bolszewickich? Dlaczego nie dopilnował tej podstawowej sprawy również „pono
katolicki” premier, pan Mazowiecki? Dlaczego nie zajęli się tym tak ważnym
zagadnieniem następni, będący u władzy katolicy jak premier Suchocka, szef
jej gabinetu Rokita, a później Krzaklewski? Dlaczego tak gorliwie
prezentujący swój katolicyzm nie zajął się tym prezydent Wałęsa? Czyżby całą
tą grupą kierowały wyższe od nich władze?

2. Mnie zastanawia data ujawnienia polskiego agenta w stolicy papieskiej.
Pan Kieres wystąpił z tą sensacją akurat w dniu pierwszej audiencji
generalnej nowego Papieża Benedykta XVI? Czy chciał odwrócić uwagę mediów, a
więc i milionów wiernych od tego wydarzenia? Powiedzieć tym nieprzebranym
tłumom : patrzcie! Wasz Kościół przeżarty jest agenturą? A może przeraził
się przyjaznych gestów nowego Papieża do Polaków sugerując Watykanowi by
pozbył się duchownych z Polski, wygonił ich z bliskości Ojca Świętego, by
nie mogli mieć na niego wpływu? O takim przebiegu zdarzeń na pewno marzą
niektóre rewizjonistyczne koła w Niemczech. Czy więc było to misterne
zagranie pana Kieresa by powstrzymać w Niemczech i Polsce napływającą falę
wzajemnych sympatii?

3. Ja nie posądzam tego pana o inteligencję, która by umożliwiła mu takie
bilardowe zagranie. Wygląda mi raczej na prostaka, pozującego na poważnego
gościa, który przed wyborami na nową kadencję prezesa IPN-nu. myślał, że
przez ujawnienie tajnych materiałów zyska na popularności i zapewni sobie
wybór na nową kadencję.

4. Mnie dziwi, że ten człowiek mając wiedzę o agencie UB w otoczeniu Jana
Pawła II, jak sam przyznał od blisko czterech lat, miast przekazać ją
Kościołowi, a może i bezpośrednio Ojcu Świętemu, zwlekał z tym do jego
śmierci by teraz zająć się z wielką gorliwością oczyszczaniem z agentury
otoczenia nowego Papieża. Prawdopodobnie w jego mniemaniu istnienie agentury
w otoczeniu Papieża Polaka było z pożytkiem dla pewnych ludzi, zaś po jego
śmierci istnienie tej agentury staje się zbędne.

5. Zbyt dużą wagę przywiązujecie do możliwych powiązań tych działań z
zagranicą. Mnie się wydaje, że ujawnienie agenta przez pana Kieresa jest
kontynuacją działań, zapoczątkowanych ujawnieniem listy Wildszteina. Mają
one na celu zdezorientowanie społeczeństwa co do decyzji możliwych do
podjęcia w nadchodzących wyborach. Jego zintegrowanie wobec śmierci
Papieża – Polaka, znacznie wzmacniało elementy patriotyczne i
chrześcijańskie w kraju. Rzucając podejrzenie na tak zacnego duchownego z
otoczenia Ojca Świętego chciano zasiać ziarno zwątpienia do przedstawicieli
Kościoła. Jest to kontynuacja tych samych działań jakie miały miejsce wobec
ks. prałata Henryka Jankowskiego, ks. Tadeusza Rydzyka, a także naszych
świeckich przywódców jak prezesów Polonii Kobylańskiego i nie żyjącego już
Moskala.

6. Zbieranie informacji o innych krajach, ich rozwoju, ich problemach a
także przywódcach jest praktykowane przez wszystkie państwa. Nie sądzę, żeby
Watykan był tu wyjątkiem. Służby zbierające takie informacje są zazwyczaj
utajnione, w niektórych krajach nawet przez dziesiątki lat. Ze względu na
bezpieczeństwo pracowników tych służb, dane o ich działalności są specjalnie
chronione i podlegają tajemnicy państwowej. Jej ujawnienie grozi wysokimi
karami. Kim jest ten pan Kieres, że może jednoosobowo decydować o ujawnieniu
pracowników tych służb. Kto wyposażył prezesa IPN-u w prawo decydowania o
wszelkich informacjach niezbędnych dla życia kraju: o tym jakie sprawy
należy badać, a jakie pomijać, jakim osobom zadawać śmierć cywilną, nieraz
bardziej bolesną od fizycznej, a które chronić chociażby były zwyrodniałymi
przestępcami. To przecież totalitaryzm rzadko spotykany nawet w państwach
totalitarnych. Kto w Sejmie lobował za przyznaniem tej funkcji tak wielkich
uprawnień? Jak to się stało, że powierzono je człowiekowi ugrupowania
odrzuconego przez naród, czyli Unii Wolności, partii odpowiedzialnej za
zniszczenie gospodarki kraju i tragedie, które dotknęły miliony naszych
rodaków? Dlaczego nasza prokuratura nie zajmie się tym panem i prześwietli
jego powiązania, intencje, działania, które jak dotąd przyniosły już wielkie
szkody naszemu narodowi.

7. Ja mam jedynie żal do tego człowieczka, że ujawniając nazwisko duchownego
i niszcząc jego życie nie dał mu szansy obrony. Gdzie tu powszechne w prawie
domniemanie niewinności? A przecież ten pan jest pono prawnikiem! Co więcej,
deklarował się chrześcijaninem przeżywającym boleśnie śmierć Papieża. Gdzie
więc miłosierdzie chrześcijańskie u tego pana i skąd ta złośliwa chęć
upokorzenia kapłana i jego zniszczenia?

8. Sądzę, że był to wyrafinowany atak na Kościół, precyzyjnie rozłożony w
czasie, by media miały pożywkę przynajmniej przez kilka tygodni, i by
rzucone podejrzenia podważające moralność stanu duchownego utrwaliły się w
świadomości Polaków, by zapomnieli o solidarności, która scaliła naród w
obliczu wielkiego nieszczęścia jakim była śmierć Ojca Świętego. Pan Kieres
stał się wyróżniającym bojownikiem ateizmu w naszym kraju, choć być może,
swoje działania uważa za podyktowane troską o dobro kościoła.

9. Ja polegam na swej intuicji.  Ta potrafi, czytając z oczu rozmówcy,
poznać charakter człowieka i do czego jest zdolny. W czasie panowania
bolszewików nauczyliśmy się rozróżniać oczy dobre, życzliwe, jowialne,
nieraz nieco naiwne od oczu złych, ponurych, rozbieganych, złośliwych,
sadystycznych, podstępnych i okrutnych. Oczy ojca Konrada Hejmy to oczy
dobre i życzliwe. Oczy jego oskarżyciela zimne i bezwzględne. Agenci całego
świata wiedzą, że człowiek dobry nie popełni podłości. Jedyna droga
pozyskania od takiego wiadomości to stanie się jego przyjacielem. Człowiek
dobry bowiem ufa innym i jest tolerancyjny. Być może jakiś agent skorzystał
z ufności i życzliwości ojca Konrada. Teraz, bezczelne typy, jego ówczesną
dobroć starają się przedstawić społeczeństwu jako jej zaprzeczenie.
Bandytów, morderców, pedofilów, gwałcicieli chroni ustawa o danych
osobowych, stąd w wiadomościach pokazywani są z zakryta twarzą i by nikt nie
poznał ich nazwiska używa się jedynie ich symboli. Ustawa ta widocznie nie
obowiązuje jeśli chodzi o duchownych lub obrońców polskości. Ich zdjęcia
można publikować, pokazywać zbliżenia w telewizji, podawać ich dane
personalne i funkcje jakie sprawują. Tak było jeśli chodzi o oszczerstwa
rzucone swego czasu na ks. prałata Henryka Jankowskiego, ks dyrektora ojca
Tadeusza Rydzyka, Prezesa Polonii Płdn. Amerykańskiej Jana Kobylańskiego i
innych. Szlag by trafił taką sprawiedliwość!

10. Panowie! Dajcie spokój panu Kieresowi. Chciał biedak zabłysnąć w
telewizji po ostatnich licznych antypolskich wpadkach stąd obmyślił
precyzyjny show, by utrzymać widownię w wielotygodniowym napięciu: Wpierw
oznajmił, że znalazł w otoczeniu Papieża przed czteroma laty agenta i
niedługo ujawni jego dane. Potem zaczął oczyszczać kolejnych podejrzanych z
zarzutów jak np. bliskiego przyjaciela Papieża ks. Manińskiego. Kiedy już
cała Polska zaczęła  podejrzliwie patrzeć na księży, zwłaszcza na wyższą
hierarchie kościelną, zakończył swe życiowe widowisko konferencją prasową,
gdzie w blasku reflektorów, fleszów i kamer, oskarżył poczciwego ojca
Konrada o zbrodnię największą i zadał mu śmierć cywilną, bardziej bolesną od
śmierci fizycznej. I tak oto on, mały człowieczek z prowincji zabłysnął jako
sędzia najwyższy, potężny w swym wyroku, od którego już nie ma odwołania.
Dobrze się stało, że kolegium IPN straciwszy do niego zaufanie, odmówiło
poparcia jego kandydaturze na  prezesa IPN – u w następnej kadencji. Ludzie
przejrzeli jego manipulację i miast sławy zyskał jedynie pogardę.
Tyle wspomnień z niedawnej historii. Wobec aktualnych ataków na Kościół
widzę potrzebę wznowienia dyskusji na temat osób będących inspiratorami
aktualnej antykościelnej dyskusji.
Rudolf Jaworek